Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

6 listopada 2021

Tajemnice Julianowa.

"Wierzę, że nic nie dzieje się przez przypadek, wiesz? We wszystkim zawarty jest tajemny zamysł, którego nie pojmujemy. (...) Wszystko stanowi część czegoś, czego nie możemy pojąć, ale co nami włada."

– Carlos Ruiz Zafón "Cień wiatru"


u schyłku października, 2021

Myślałam, że interesując się całe życie swoim miastem, można poznać wszystkie karty historii, a przynajmniej historii dotyczącej dzielnicy, w której mieszkało się 3/4 życia. Idąc na zwykły spacer, już u progu parku spotkałam kogoś, kto po prostu żyje dłużej na tym świecie niż ja i wiele widział na własne oczy.
    Starszy pan zainteresował się mną kiedy fotografowałam pałacyk myśliwski i zagadał odnośnie tego zabytku. Był skory do odpowiadania na pytania, a nawet oprowadził mnie po parku jak znamienity pilot wycieczki. Dzięki niemu zobaczyłam nowe oblicze parku im. Mickiewicza (parku Julianowskiego, od imienia pierwszego założyciela, Juliusza Heinzla) i wreszcie zlokalizowałam miejsce dawnej fontanny, oraz dowiedziałam się czym była ta murowana budka przy stawie i dokąd prowadziły schody, które kiedyś przypadkiem znalazłam biegając.
    Znaną mi historię przedstawiłam Wam zupełnie niedawno podczas tej wycieczki ↠ "Park Julianowski trochę głębiej...". Tam znajdziecie też mapkę.

Lubię gawrony.

CZERWONY PAŁACYK MYŚLIWSKI
przy ulicy Orzeszkowej 40

Jest to budynek XIX-wieczny, stoi na obrzeżach parku. Dawniej teren graniczył ze wsią Radogoszcz, obecnie dzielnicą Łodczi. Stworzono go dla gości Juliusza, ale szybko popadł w łaski jego rodziny.
    W wieku XX dbano o wizerunek willi. Na przestrzeni lat dobudowano budynek gospodarczy i niewielki dom. Od mojego przewodnika wiem, że główna, kwadratowa wieża była znacznie wyższa i piękniejsza, niestety nikt nie zdecydował o rekonstrukcji. Obecnie budynek jest własnością prywatną, zamieszkałą i jest wpisany do gminnej ewidencji zabytków.




DROGA, KTÓREJ JUŻ NIE MA
ale drzewa pamiętają

Główna aleja, którą wchodziło się do parku Heinzla, prościutko do prywatnego pałacu, którego w tej chwili już nie ma (opowiadałam poprzednio), jest nadal wyznaczona przez szpaler starych drzew, jakby pod linijkę rosnących na lekki ukos, jak to zwykle bywa z drzewami blisko dróg. Teraz główna aleja zaczyna się w zupełnie innym miejscu, ponieważ ma na celu prowadzić do serca parku, a nie do rezydencji.
    Poniżej stara fotografia przedstawiająca pałac i ówczesny układ.

Fotografia pochodzi z wydanego w 1896 roku albumu Bronisława Wilkoszewskiego „Widoki m. Łodzi”
źródło

Jak widać, współczesna alejka idzie na ukos.




STAWY NA RZECE SOKOŁÓWCE
ciekawostka przyrodnicza i lokalizacja fontanny

"Park ma powierzchnię 49,4 ha – czyli trochę większą od Watykanu. Powierzchnia wody to około 3 ha. Park nazywany jest czasem “łódzkimi Łazienkami”.
    Park Julianowski leży w obniżeniu terenu w dolinie rzeki Sokołówki, która jest dopływem Bzury – zatem w dorzeczu Wisły. W okolicach Rynku Bałuckiego przebiega dział wodny między Wisłą a Odrą, gdyż przez pobliski Park Staromiejski przepływa rzeka Łódka, dopływ Neru – a to już dorzecze Odry.
    Rosną tu duże drzewa kasztanowców o żółtych liściach, prawdopodobnie odmiany ‘Memmingeri’ – jest to ekstremalnie rzadka odmiana.
    Już w 1947 r. jako pierwszy łódzki park znalazł się w ewidencji zabytkowych ogrodów Ministerstwa Kultury i Sztuki, a w 1984 r. został wpisany do rejestru zabytków."

– info zapożyczone: źródło


Widok na nieistniejący pałac, od strony stawu.
źródło

Fontanna znajdowała się między pałacem i stawem. Konkretnie były to liczne schody, fontanny, kaskady, mostki oraz wiele egzotycznych drzew.

źródło


ŹRÓDEŁKO
romantyczny zakątek

Nieopodal źródełka jest mokradło. Zakątek od samego początku uważam za romantyczny. Prowadzi do niego ścieżka, źródełko mieści się w dołku, a więc dookoła osłaniają go drzewa i krzewy. Jest dość zacisznie, zwłaszcza w lecie, kiedy są jeszcze liście, dodatkowo uniemożliwiające podgląd.
    Na sam dół prowadzą schodki, przy samym źródełku jest chodniczek z kamieni.



MUSZLA KONCERTOWA
latem inspiruje

W sezonie ciepłym odbywają się tu imprezy plenerowe. Są wystawiane krótkie sztuki, czasem można trafić na koncert, a tego roku przeniosła się tam z parku Poniatowskiego, Polówka czyli kino plenerowe. Akurat to ostatnie wydarzenie zostało przeniesione tymczasowo, spowodowane zniszczeniami jakich w Poniatowskim dokonała wichura.
    Amfiteatr powstał w latach 50 XX wieku.




PLAC ZABAW
na śladach historii

Budynek folwarku Marysin jest jednym z najstarszych budynków w Łodzi. Przed wojną znajdowała się w nim kawiarnia. Mój przewodnik zwrócił uwagę na dach i oryginalny strop. Wszystko z odległych czasów, nadal się trzyma i nie przecieka.
    Pamiętam za czasów mojej młodości, że na werandzie był motodrom.




A na samym placu zabaw znajduje się zabytkowa pompa wodna i tajemniczy, murowany podest, który służył dawniej dla kawiarenki. Stały tam stoliki.





Nieopodal za placem, idąc zarośniętą ścieżką, trafiamy na płot. Za nim skrywa się okazały gmach Cardinal Pharma Spółka Akcyjna, w którym nie do końca wiadomo co się mieści, a jest po prostu olbrzymi. Ciekawa architektura, rozległy plac dookoła. Zauważyłam, że budynek mocno ciekawi mojego przewodnika.

Tajemniczy gmach.

Mój przewodnik.


ALTANA
teren do grillowania

Po dłuższym spacerze dotarliśmy do eleganckiej altany, której teren okalają równo rosnące drzewa. Prócz samej altany jest tam kilka stolików przy których można grillować. Dla nieposiadających działki, świetne miejsce, by poczuć się jak na wczasach i zjeść ciepłą kiełbaskę.








WIEŻA SPADOCHRONOWA
tajemnicze schodki

W latach 50 XX w. stała tu 25 metrowa wieża spadochronowa i krąg modelarski. Dziś pozostały tylko schodki prowadzące obok altany na teren wieży i skryty pod liśćmi, kamienny krąg okalający cały obszar. Z map widać zarysowane obok altany koło.


Tajemnicze schody w dół – nurtująca mnie zagadka, wreszcie rozwiązana.

Spojrzenie w stronę altany.

Fragment murku okalającego obszar, na którym stała wieża.


⏩ Jestem zachwycona oprowadzaniem miłego pana i z wdzięcznością uścisnęłam mu rękę na pożegnanie. W jego głosie była pasja, w ruchach, dostrzegalna młodość ducha. Jestem wdzięczna za ten poświęcony mi czas i energię. Fantastyczny człowiek. Warto dać mu się zagadać, polecam gdybyście tu na niego trafili.

32 komentarze:

  1. Swiat jest pelen staruszkow zapalencow, ktorzy sa skarbnica wiedzy o lokalnych ciekawostkach. Kogos takiego spotkalismy kiedys w Einbeck, gdy fotografowalam czesc murow obronnych w parku. Zagadal do nas i pozniej przez dluzszy czas opowiadal o historii tego miejsca, a robil to z takim zapalem i swada, ze wciaz czulismy niedosyt.
    Dziekuje za niezwykle interesujaca wycieczke po parku julianowskim, wiele z tego, co opisalas, jest dla mnie nowe, nie znalam tych historii, wiec dzieki Tobie jestem o te wiedze madrzejsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego bardzo lubię z takimi staruszkami gadać. Iluśmy w Alpach takich górali spotykali gawędziarzy. Ci starsi pastuszkowie zamieszkujący pustelnicze chatki w sezonie wypasu bydła, lecieli z wódeczką albo bimberkiem, co tam sami upędzili, żeby poczęstować każdego wędrowca i go zaprosić do siebie. Nie ma zła na szlakach. Niżej już trzeba uważać, co taki pan ma na myśli, wyprowadzając kobitę w krzaki. ;D
      Ludzie często wykazują się awersją do takich ludzi. Po tym panu było widać, że jest przeszczęśliwy, mogąc się podzielić z kimś swoim czasem.
      Jak będziesz w Łodzi, mogę się zjawić w roli tego pana. :)

      Usuń
  2. Witam serdecznie ♡
    Cudownie jest spotykać na swojej drodze ludzi pełnych pasji! To była cudowna wycieczka i dziękuję, że mogłam się również na nią wybrać :) Wspaniała fotorelacja!
    Pozdrawiam cieplutko ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem cały czas zachwycona tamtym dniem, dowiedziałam się więcej niż z internetu o tym historycznym parku.
      Pozdrawiam również. :)

      Usuń
  3. Nie sposób wiedzieć wszystko o swoim mieście, każda kamienica kryje jakąś historię, a gdy posłuchasz niektórych mieszkańców lub przewodnika, to oczy z orbit wychodzą.
    Twój park ma typowe parkowe atrakcje, które jesienna pora wyglądają bardzo urokliwie.
    Gratuluje spotkania i pięknych fotografii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś miałam taki projekt, by włazić na podwórka takich kamienic i wypatrywać najstarszych mieszkańców. Ale to by były reportaże!!

      Usuń
    2. Zawsze możesz wrócić do tego pomysłu:-)

      Usuń
  4. Kocham Cię mój skarbie najdroższy

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe zakątki parku pokazałaś. Podoba mi się muszla koncertowa. Szkoda, że zabytkowy budynek folwarku niszczeje. Altana jak najbardziej przydatna, ale czy grill też tam czeka, czy trzeba przynieść własny? Ładny, jesienny spacer odbyłam Twoim śladem. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na niszczejący obiekt, trzyma się całkiem nieźle. Szperając po Internecie, natrafiłam na projekt renowacji z 2017 roku. Miasto chciało tam otworzyć kawiarenkę jak za dawnych czasów. Niestety nie dokopałam się nigdzie wyjaśnienia, co z tym projektem dalej. Pewnie nie znaleźli inwestora.

      Usuń
  6. Odkrywasz piękne zakątki Łodzi. Niedawno znajomi przedłużyli pobyt w Łodzi tak ich zauroczyła i zachwyciła.
    Pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak to miło, że pan się podzielił historią, powstał świetny wpis. Nie zawsze ludzie są chętni do rozmowy, czasem nie chcą sie podzielić, a inni natomiast aż w nadmiarze - dla mnie to prawie zawsze początek jakiejś nowej historii. Ten pałacyk myśliwski jest świetny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz mniej jest takich ludzi, ale na szczęście mają jeszcze odwagę zagadnąć. A ja z tych otwartych, więc cieszę się, że go spotkałam i mogłam wykorzystać jego wiedzę tutaj. :)
      W tym pałacyku od dziecka chciałam mieszkać. Jest jeszcze jeden, szary, bo otynkowany, ale też od dziecka "mój dom", stoi przy ulicy, bliżej centrum Łodzi. Miałam gust jako małolata. ;)

      Usuń
  8. Takie spotkania są bezcenne. Podczas jurajskich wakacji z dziewczynkami, dzięki uprzejmości starszej Pani, udało nam się zobaczyć przepiękną Jaskinię Mamutową w Dolinie Kluczwody. Co ciekawe, będąc w tamtych okolicach we wrześniu, na wycieczce szkolnej Zosi, znowu spotkałam tą Panią 😊!!!

    Piękny, jesienny park 😊!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym chciała ją spotkać, jeśli to od niej zależy zwiedzanie jaskini. XD

      Usuń
  9. Wspaniała jesienna wycieczka! Przepiękne jesienne zdjęcia. Dużo dowiedziałam się o miejscach, o których praktycznie nic nie wiedziałam.

    Bardzo ciekawe spotkanie z tym starszym panem, który tyle wniósł w głębsze poznanie tego jakże urokliwego parku.
    Tak to już jest, że inni ludzie potrafią dużo wnieść do naszego życia, czasem w bardzo przypadkowych spotkaniach...Musiałaś zrobić na nim wrażenie, że tyle Ci opowiedział. Nie sposób udawać, że się słucha- trzeba po prostu słuchać. Udawanie zainteresowania niewiele daje- trzeba być naprawdę zainteresowanym, tak jak Ty byłaś. To było-sadząc z tego co napisałaś- piękne, prawdziwe, autentyczne.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I popatrz, niby mieszkałam całe życie tu z obok, niby myślałam, że posiadłam już pełną wiedzę o tych terenach, a jednak... pan mnie zaskoczył i to bardzo.

      Ludzie są otwarci, ci starsi i ci młodsi tak samo. Na tej wędrówce spotkałam jeszcze jedną panią, na oko po czterdziestce, która była tam przy okazji, bo nie mieszka w ogóle w tej części Łodzi. Obie zapatrzyłyśmy się w przyjazną wiewiórkę. I wtedy ta kobieta opowiedziała mi gdzie w Łodzi wiewiórki podchodzą bliżej i jedzą z ręki. Gdyby nie zwykła otwartość ludzka, ziarno dobra w nas, nie doszłoby do tych rozmów. Świat uczy gorliwej anonimowości, ludzie coraz częściej nie godzą się na kontakt z obcymi, jeśli sytuacja ich do tego nie zmusza.

      Ja tego pana zaskoczyłam swoją wiedzą. On mi ją tylko uzupełnił i pokazał gdzie co stało, a potem pokazał miejsca, o których nie miałam pojęcia. Ja nie tylko słuchałam. Stworzyliśmy udaną konwersację.

      Usuń
  10. Witaj Aniu.
    To są moje klimaty, fajne zdjęcia i super opisy.
    Pozostaje mi tylko zatańczyć Juli,Juli Janko....
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  11. Aż chce się tam być, cudowne miejsce i cudowne zdjęcia ❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawa historia i fajny klimat :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten plac zabaw bardzo strasznie wygląda, bałbym się tam bawić, bo sceneria jakby z jakiego horroru wyjęta i może warto zainteresować tym miejscem reżyserów to nakręcą jaki horror?
    Julian Ursyn Niemcewicz do Juliana Tuwima:
    Poniosły Mickiewicza sokoły nad Sokołówkę.
    Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodziłam tam jako dziecko, później starsza robiłam na tych drabinkach CrossFit, nigdy nie miałam takiego wrażenia jak z horroru, normalny park w głębi parku. Chyba troszeczkę przesadzasz. ;)

      Usuń
  14. Fajny cytat, lubię Zafona :) I ludzi relacyjnych lubię, a jak jeszcze pasję mają, to achhh! Miła wycieczka...

    OdpowiedzUsuń
  15. Oh wow, miejsce ma naprawdę niepowtarzalną duszę :D Lubię odwiedzać takie miejsca ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pięknie oddałaś klimat jesieni i tego miejsca :) w Łodzi byłam tylko na koncercie i drugi raz na wycieczce, ale stanowczo za mało widziałam

    OdpowiedzUsuń
  17. Aniu widocznie zapomnialaś że oprócz tego starszego Pana był z tobą ktoś jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opisuję świat z punktu widzenia pierwszej osoby liczby pojedynczej, zawsze tak robiłam. Dodaję mnogą kiedy opowieść tego wymaga, kiedy jest przygoda, a to post raczej dydaktyczny + interesujące spotkanie. Nikt nigdy ode mnie nie wymagał, żebym pisała w ile osób gdzieś poszłam, więc trochę mnie to dziwi.

      Usuń
  18. Ale to taki mały szczegół.

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak pięknie sfotografowanych liści to ja jeszcze nie widziałam, cudna jesień ze wspaniałą historią w tle.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń

Nie piszę dla poklasku, nie chcę samych duserów.
Jestem wdzięczna za każde nasze wspólne rozważanie. Za komplementy dziękuję, ale nie na tym mi zależy i nie będę odpowiadać. Proszę rozważ to nim pozostawisz po sobie te dwa/trzy słowa :) i tak zwyczajnie: porozmawiajmy.
Dziękuję za każdego czytelnika, który podzieli się ze mną swą refleksją miast "odhaczonym" komplementem.