Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

23 listopada 2021

Piękny listopad. Piękne życie.

"Nie mów nie nie
To się nie ma prawa udać
Nie mów nie nie
Inni maja łatwiej
Nie mów nie nie
Tylko głupiec wierzy w cuda
Spróbuj
Tyle możesz zrobić zawsze"

– Maleo Reggae Rockers "Nie mów nie"


Kiedy na salony wchodzi listopad, na blogi wchodzi lamentacja. Dla mnie listopad jest jednym z piękniejszych miesięcy, a w b.r. to szczególny czas. Przyniósł wraz z pierwszym dniem wielkie zmiany. W życiu na każdej płaszczyźnie zaczęło robić się spokojnie i udanie.
    Tak, pamiętam co pisałam podczas ostatnich zmian, miało być pięknie już wtedy. I było przez jakiś czas naprawdę fantastycznie. Pielęgnuję dobre wspomnienia podszyte kłamstwem i niepewnością o lepsze jutro. Każde cieplejsze momenty zamienione na uziemienie, odcięte lotki, by nie móc szybować po niebie, piękne słowa i ważne momenty, w zamian za to, że nie mogłam dotknąć chmur. Cena była wysoka. Mogłam oddać więcej i więcej dać. Serce kobiety jest w stanie wiele znieść, ale nie wszystko. (czytaj więcej ⏩ "Trudne relacje")
    Piękny listopad dopieścił całą tę historię. Zamknął mnie w swym pięknym świecie, otulił i pocieszył. Otworzył nowe drogi i zachęcił do wejścia w mgłę czarną nocą. Moje romantico wróciło. Czarowny czas mglistej jesieni, w której wszystko w pełni zaspokaja moje czułe na piękno emocje.

Dawniej jesień miała zadanie nadania atmosfery odpocznienia po pełnym aktywności czasie lata. Działo się tak ze względu na uprawę ziemi – ziemia odpoczywała i jej gospodarz miał czas na zwolnienie tempa, by zregenerować się przed wiosną.
    Doceniam jesienny czas. Każdy deszczowy dzień, kiedy mogę przesiedzieć niejedno popołudnie w pracy i nie żal mi, że nie mogę nigdzie wyjść. W dni wolne doceniam każdy deszczowy dzień, kiedy mogę zostać w domu i np. napisać coś do Was. Przeczytać książkę, obejrzeć film, spotkać się z kimś na kawę lub po prostu posiedzieć w cieple i patrzeć na krople deszczu spływające po szybie. Deszczowe dni są w moim odbiorze bardzo przytulne.

Biblia wypełniona jest opowieściami o wielkich dokonaniach, zwycięstwach, zwrotach akcji i historycznych wydarzeniach. Jednak gdzieś pomiędzy nimi, była normalna normalność. Zwykłe dni. Czas odpoczynku i “ostrzenia siekiery”. Były one równie ważne, jak owe wielkie czyny. Gdyby nie dobrze spożytkowany czas pomiędzy, nie byłoby zwycięstw.

– Agata Strzyżewska

Jest to dla mnie przymusowy czas odpoczynku od fotografii, ale to nie ma związku z tą porą. (Jeszcze nie zaniosłam aparatu do serwisu.) Planuję wędrówkę. Nie wiem jak mi się uda stworzenie albumu z tego szlaku, ale wędrowanie jest dla mnie ważniejsze, więc nie porzucę swoich planów z powodu wadliwego sprzętu.
    Tak, jesienią wycieczki są jak najbardziej udane. Zawsze bardzo lubiłam wychodzić na szlak o tej porze roku, bo aura mi zdecydowanie sprzyja. Bo słońce już tak nie piecze, bo powietrze wspaniale pachnie, bo jest cichutko i nie ma tylu turystów.
    Są mgły, w których przechadzam się nawet nocą. Pierwsza godzina to doskonała pora aby odkrywać świat na nowo. On wygląda wtedy jak baśń, w której znajome ulice już nie są takie znajome. Spacerujemy dosłownie jak dzieci, zafascynowane pięknem jakby obcego świata.

Poranki są teraz trudniejsze do okiełznania jeżeli musimy wcześnie wstać do pracy, bo ciemność zachęca do pozostania pod kołdrą. Liście już opadły, wieją wiatry z północy, ale ja każdego dnia pielęgnuję w sobie wdzięczność za bezpieczeństwo, za cichy dom, za azyl. Powoli staję na nogi, jest to dla mnie czas bardzo ożywczy, budujący.
    Wreszcie wróciłam do książek. Teraz na moim stole wylądowały "Jak słyszeć głos Boga?" Dimitri Leo i "Piękna strona zła" Johanna Michaelsen. Pierwszą już przeczytałam, nie dowiedziałam się w zasadzie niczego nowego, ponadto że konsekwencją pozwolenia na wyrolowanie się diabłu, jest trudny powrót na stare tory. Onegdaj gdy z lekkością bytu łatwiej było dosłyszeć Boga, pokornie zdaję sobie sprawę, że powrót do tego może być jeszcze długo niemożliwy.
    Druga książka jest straszna. Należy ją rozważać ze świadomością, iż opisane rzeczy wydarzyły się naprawdę. Jest o urabianiu/oswajaniu człowieka przez diabła, przez cały demoniczny światek – prosta droga w dół do zostania czarownicą. Wszystkie motywy są mi dobrze znane, byłam na podobnej ścieżce, ale na szczęście już dawno się tego wyrzekłam i spaliłam wszystkie "gadżety".

Tak więc pierwsza w nocy, a ja wracając z pracy, łaziłam dookoła ronda i robiłam zdjęcia. Miasto spało ciszą głęboką, jakby miało w tych głębokościach sięgnąć aż do jądra milczącej i zimnej ziemi.
    Później nastały dni wietrzne, zauważyłam, że i tu w Polsce wiatr również źle oddziałuje na ludzi. O negatywnych wpływach silnego wiatru na człowieka, pisałam tu ➤ Wietrzna Szwajcaria.

Także tego... pilnujcie się, bo we mgle różne rzeczy się dzieją!

/któryś łódzki fotograf to uchwycił.


🍸A dziś nastał dzień dżdżysty. Mam wolne, mimo mijającego południa zapaliłam biurową lampkę. Pozwala oczom na korzystanie z klawiatury. Przede mną spokojny wieczór. Cieszę się tym czasem odpoczynku, cieszę się wieloma aspektami, ciszą, ciepłem, spokojem, aromatem kawy, grudnikiem o herbacianych kwiatach, wiadomościami od przyjaciół, dosłownie wszystko mnie cieszy.

"Tak wielu z nas do czegoś dąży
I w tym jest potęga
W tym jesteśmy tacy sami
Chcemy po to sięgać
Sięgać po marzenia
Robić co kochamy

Wiec dlaczego tak niewielu z nas realizuje plany"

– Maleo

Chcę sobie zaplanować małe wędrówki po mieście, bo zupełnie nie znam tego terenu, wszystko tu jest dla mnie nowe. Czas odsłonić mapę, rozwiać te przysłowiowe mgły z obszarów, w których nigdy nie byłam. Poszukać sobie ścieżki do biegania, bo przecież sezon jogging'owy w pełni. I pewnie zapytacie dlaczego jeszcze tego nie zrobiłam? Ano sprawy zawodowe mnie zaprzątnęły, w międzyczasie szwankowało mi zdrowie.
    Pora też zacząć być częstym gościem i mieć często gości, odżyć towarzysko, zadbać o dobre relacje, sprawić, żeby mieszkanie nie było zawsze puste, ale żeby wypełniało się rozmowami, śmiechem, wspólną modlitwą. Żyć na 100%.

Zdjęcie z początku listopada, liście jeszcze były.

Być twórczym, już dawno nie utożsamiam się z tym pojęciem. Wreszcie mam na to czas. Patrząc w te mgły, cieszyłam się, że dokładnie po roku od poprzednich mgieł, mogę napisać zupełnie nowy, lepszy tekst. Że tamta dziewczyna mogła wreszcie zmyć krew z dłoni, wstać i odejść w noc. ("Tyrada.")
    Tym razem mogę napisać coś lepszego, budującego. Tegoroczna jesień popycha mnie w kierunku ptaków zrywających się z drzewa i odlatujących hen daleko. Chcę spojrzeć ich oczami, a potem to opisać. Na skrzydłach, na których lotki odrosły – one znów mogą mnie nieść – w te wszystkie mgły, tnące krople deszczu, mogę lecieć nawet pod wiatr. Już teraz wiem, że miłość nie może umartwiać. Ani mnie ani niczego wokół. Bo jeżeli miłość cokolwiek niszczy, to nie jest miłość, a triumf diabła.

Ten plakat mówi wszystko. Oznacza wspaniałą Miłość. Taki dziki i potężny cyklon, w którego oku dostępujemy pełnego wyciszenia i ukojenia.


🍗 Wracam wreszcie do kulturystyki po długiej przerwie. Teraz z nowym sprzętem, czas powrócić do formy, a potem zadbać o progres. Dotąd mój sport ograniczał się do jednego w tygodniu wypadu do parku, gdzie korzystając z infrastruktury miejskiej, wykonywałam całkiem dobre treningi. (⏩ "Park Julianowski..." i trning w parkuAle to było dla mnie za mało, czuję spadek formy. Zaczęły pojawiać się kontuzje dnia codziennego, zadyszka po schodach, ogólne pogorszenie kondycji.
    Ciało rozleniwia się potwornie szybko, a wrócić do stanu sprzed przerwy jest znacznie trudniej i długo mi zajmie, nim wskoczę szczebel wyżej niż byłam rok temu. Czeka mnie mozolna praca, ale ja to lubię, więc rozpisuję nowy mezocykl treningowy dla siebie z wielką przyjemnością.


🌵 Mnóstwo jest kolorów, a ludzie nie są tylko czarni albo biali. Czasami na wierzchu mają inny kolor, a wewnątrz niespodzianka. Czasami pod czarną skorupą znajdujesz złote serce, a czasami jest odwrotnie, pod pozłacanym płaszczem odkrywasz pełno szarego błota. Ludzki mezalians to szereg wydarzeń przyczyniających się do zmian jakie zachodzą w danych jednostkach. Uśmiechaj się do każdego, bo nigdy nie wiesz jaką historię skrywa człowiek za smutnymi bądź wrogimi oczami.
    Świat nie stanie się lepszy jeżeli Ty mu każesz takim być. Świat z Twojego punktu widzenia, zaczyna się tam gdzie Ty stoisz, więc zanim ruszysz, bądź najlepszy jak tylko potrafisz.

Rośliny kwitną, nawet kaktusy przytyły. Na parapecie często widuję sikory. Jest życie, piękne życie, dziękuję za wszelkie tchnienie.
    Jest światło w tym mieście, pięknie iluminuje w tej duchowej sferze, ale to nadal jak drobinki złota w garści piachu. Troszczmy się o siebie na wzajem i bądźmy otwarci na Miłość, by tego złota było jak najwięcej. A ja dziękuję za wszelką, widoczną Miłość w życiu i na świecie.
    Nie gaśmy w sobie tego Ducha, który nas pociesza, uzdatnia do robienia pięknych rzeczy i czyni nas pogodnymi. Dziękuję za Niego.



Magister Inżynier idzie karmić jednorożce. W łódzkim Pasażu Róży, pojawił się nowy.
    Wszystkim dobrego, błogosławionego tygodnia.

/któryś łódzki fotograf. Ja nie wiem dlaczego oni się nie podpisują.

32 komentarze:

  1. Lubienie listopada to zboczenstwo i patologia!
    No i nie masz listopadowych urodzin, ktore uswiadamiaja, jak szybko czas uplywa i jak niewiele go pozostalo. Przespac albo wyleciec do cieplych krajow, to moze by pomoglo przetrwac ten paskudny miesiac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt faktem, do ciepłych krajów tylko teraz, bo łatwiej znieść tamtejszy klimat. Latem lecieć w tropiki czy gdzieś, raczej się nie odważę lecieć. ;)

      Usuń
  2. Każdy ma za co być wdzięczny i wielu z nas lubi każdą porę roku, ale listopad ma cos takiego w sobie, że spowalnia i ducha tłamsi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spowalnia, ale czy tłamsi... Właśnie wróciłam z pięknej podróży. Dodała mi skrzydeł na następne dni robocze.

      Usuń
  3. Zdjęcia nocą we mgle bardzo tajemnicze. Grudnik pięknie zakwitł. Tak przyjemnie i lekko mi się czytało.:)
    Każdy miesiąc ma coś do zaoferowania, chociaż nie ukrywam, że z osobistych powodów nie lubiłam listopada. Chyba źle się wyraziłam, bo listopad przecież nie jest niczemu winien.
    Odkąd "wróciłam" do świata żywych, jestem wdzięczna za każdy dzień i cieszy mnie zarówno słoneczny jak i deszczowy dzień.
    I wyjątkowo z niecierpliwością czekam na pierwszy śnieg.:)

    Moc jesiennych listopadowych pozdrowień posyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty jesteś słoneczną kobietą, pasujesz mi do białych murów greckich miast. Ty, stojąca w błękitnej, przewiewnej sukience... Tak Cię widzę, kiedy o Tobie myślę.
      Jest szansa, że dziś poprószy. :)
      Pozdrawiam, moc błogosławieństw!

      Usuń
  4. Nie cierpię listopada. Zawsze powtarzam, że jeśli kostucha się o mnie upomni, będzie to listopad. Tegoroczny listopad ciężko przechorowałam. Dopiero pomału z tego wyłażę. Niemniej jednak zazdroszczę tym wszystkim, którym udaje się ten miesiąc lubić. Łatwiej wtedy przetrwać ten niezbyt sprzyjający naszej psychice czas. Ciemno, mokro, wietrznie, choroby szaleją, wszystko wokół gnije. Beznadzieja... Chyba mam deprechę. :(
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choroba nie wybiera pory roku, mnie zdrowie też szwankowało na początku tego miesiąca, ale powodem było coś innego. Mam to już na szczęście za sobą.
      Wróciłam właśnie z przepięknej podróży, nie widzę listopada wcale w taki zimny i nieprzyjemny sposób. Może kwestia nastawienia ogólnie.

      Usuń
  5. Pięknie, poetycko, zahaczając o sferę duchową. Ona jest niezwykle ważna.
    Dzięki ciekawej stylistyce i metaforom " Miasto spało ciszą głęboką, jakby miało w tych głębokościach sięgnąć aż do jądra milczącej i zimnej ziemi" - Twój wpis jest interesujący :)
    Mój grudnik nie zna kalendarza i kwitnie kiedy mu sią podoba. W tym roku był to o ile dobrze pamiętam, październik.
    Dalej twierdzę, że nie lubię szarej, późnojesiennej aury, dlatego że nie lubię się w szare dni szwendać się ; po dworzu. W domu z kolei za długo nie wytrzymuję, wówczas chociaż wyjdę po zakupy.
    Życzę realizacji zamierzeń odnośnie spotkań towarzyskich, ćwiczeń dla poprawy kondycji itp.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie najważniejsza. Te ciała przecież pójdą do piachu, stan naszego ducha jakby zdecyduje o tym co dalej. :)
      Miło słyszeć, że pisanie się komuś podoba, nie tylko zdjęcia. :)
      Mój grudnik to teraz listopadnik. Twój to w tym roku... październiak. :D
      A widzisz, ja właśnie wróciłam z pięknej podróży, bo teraz bardzo lubię się szlajać. I zaskoczę Cię, polazłam Twoimi śladami. Ale powoli, nie uprzedzajmy faktów, będzie opowieść. :)

      Usuń
  6. I niech Cię niosą te skrzydła wysoko...

    A ze stwierdzeniem, że w listopadzie zaczyna się na blogach lamentacja, nie zgadzam się! U mnie nic takiego nie przeczytasz. Nigdy! :) Wręcz odwrotnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, kochana, u Ciebie zawsze jest pogodnie. :)

      Usuń
  7. Lubię listopad i również go nie lubię.
    Lubię, bo mnie wycisza, szybko zapada zmrok, a bardzo lubię długie wieczory (jako dziecko też lubiłam, bo u nas w domu wtedy działy się cuda, były rodzinne rozmowy, przyszywany dziadek, który wiele lat spędził w południowych rejonach dawnego Związku Radzieckiego snuł super ciekawe opowieści, nasza niania była mistrzynią opowiadania bajek i baśni. Za oknami świstał wiatr, o szyby dzwonił jesienny deszcz a my, dzieci, czuliśmy się dobrze i bezpiecznie siedząc z najbliższymi w ciepłym pokoju, gdzie w kominku ze szczap drewna strzelały wesołe iskierki.
    Nie lubię listopada, za brak kolorów i za to, że często przynosi mi wznowienie depresji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz piękne wspomnienia jak z jakieś baśnie rodzinnej. Pięknie.
      Późna jesień ma kolory, tylko trzeba mieć odpowiednie nastawienie, by je dostrzegać i również się nimi zachwycić. Są dni kiedy ich nie widzę, bo po prostu nie chcę, jestem zajęta, oczy mam zasłonięte. Ale kiedy się otrząsnę i przywołam do porządku, łuski z oczu spadają.

      Usuń
  8. Witaj, jestem tu pierwszy raz, zaintrygował mnie twój wpis i Twój blog, myślę ze zostanę tu dłużej i przejrzę starsze wpisy jak znajdę czas oczywiście (ale to zawsze człowiek robi wymówki sobie tym czasem). Dużo informacji jak dla mnie, chyba ''muszę'' to przetrawić. Gdy pada też lubię posiedzieć i odpocząć w domu, zgodzę się z Tobą, choć zauważyłam, że gdy mimo deszczu wyjdę na dwór to od razu zmienia się podejście. Nocne zdjęcia miasta ciekawe bardzo, zawsze może wyjść coś niespodziewanego. Też mam plan wyjście nocą na miasto ale samemu nie czuję się bezpiecznie. Ale postanowienie już jest ;) Oby się udało zrealizować i Twoje postanowienia :) Też mam grudnik w domu ale jeszcze nie zakwitł bo jest malutki rozmnożony od większego. Pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, cieszę się, że chcesz u mnie spędzić swój wolny czas, mam nadzieję, że się nie zawiedziesz. :)
      Słuszna uwaga, pogoda zawsze jakaś być musi, a człowiek nie powinien być od niej zależny, bo taka zależność źle wpływa na nasze myślenie. Ty to zauważyłeś. Przeciwstawiajmy się głupiemu deszczowi, wzujmy kapotę i chodźmy na spacery skoro mamy na to ochotę. Tak zwyczajnie.
      Mnie nie przeszkadzał listopadowy przymrozek i wiatrzysko, właśnie wróciłam z pięknej podróży. Trzeba robić swoje i już. :)

      Usuń
    2. Super, że się pogodą nie przejmujesz :) To dobre nastawienie. Ciekawe co to była za podróż. Dziś u mnie deszcz i jednocześnie słońce i ciepełko bo około 13-14 stopni. ja bardzo lubię taką pogodę ale przesiedziałam cały dzień w domu:) Czasem też tak dobrze. Jednak jutro mam plan w dzień odpoczynku na małą relaksującą podróż :) Może coś na bloga tam wrzucę

      Usuń
    3. To było trochę zwiedzania, trochę zwykłego trekkingu i trochę amatorskiej speleologii. Oczywiście o wszystkim opowiem na blogu, choć najpierw chcę napisać o tych właściwych ubraniach, czyli chcę publicznie otworzyć szafę. Sądzę, że takie myślenie o garderobie może się na coś przydać. Dla mnie ubiór ma chronić, nie ozdabiać. Ciekawa jestem reakcji czytelników.
      Dziś odpoczywałam, a wieczór spędzam u znajomych. To był bardzo udany czas przed kolejnymi dniami pracy. Zwłaszcza od poniedziałku będzie ciężko, bo czeka mnie mozolny maraton, więc dobrze będzie jeszcze złapać tej wolności poza domem. Do niedzieli jest jeszcze czas. :)

      Usuń
    4. O! To powodzenia, też mam czasem dni intensywne na szwendaniu się co to jest speleologia to nie mam pojęcia :) W takim razie chętnie zajrzę na przyszłe wpisy. Miłego odpoczynku, Dina

      Usuń
    5. Speleologia to jest nauka o jaskiniach w praktyce. :)

      Usuń
  9. I ja lubię listopad - właśnie za jego spowolnienie dziania, za danie mi czasu na wszystkie te rzeczy, na które go nie miałam w cieplejszych miesiacach.To czas dla duszy. Bardzo potrzebny, budujący, leczniczy. A spracowane ciało odpoczywa sobie teraz, co mu sie też już bardzo marzyło (chociaż jest jeszcze pare prac na zewnatrz do zrobienia, ale to juz końcówka robót ogrodowo-gospodarskich, potem już tylko codzienne odśnieżanie i spacery po okolicach z psami i aparatami fotograficznymi, a w międzyczasie dom i jego ciepło, spokój, przytulność. Oby nachalne sprawy świata nie zaburzały nam tego domowego miru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie. Ja Ty coś napiszesz, to zwykła codzienność zamienia się w ciekawą opowieść. :)

      Usuń
  10. Jesień zwykle ma w sobie nutę nostalgii, a ona też potrafi być piękna, jeśli to dostrzeżemy. Widzę, że przyszedł dobry czas dla Ciebie... niech trwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nostalgia tylko jeśli zaproszona. Osobiście nie miewam rzewnych nastrojów, bo praktykuję patrzenie w przyszłość a nie wstecz. ;)
      Tak, zdecydowanie to dobry, lepszy czas. A gdzie ten najlepszy? Na pewno jeszcze przede mną!

      Usuń
    2. Z tak pozytywnym nastawieniem możesz przenosić góry :)

      Usuń
    3. Tego musiałam się dopiero nauczyć. Pielęgnowanie smutków i ciągłe analizowanie tego co było, plus zastanawianie się, jak mogłabym to lepiej rozegrać, doprowadzało mnie do nawrotów depresji. Może Cię zaskoczę, ale pozytywny sposób myślenia jest jedną z tych rzeczy, których nauczyłam się podczas studiowania Biblii. "...Żaden, który przyłoży rękę do pługa i ogląda się wstecz..." ...idt... (Łukasza 9:62) Gdyby rolnik cały czas za siebie patrzył, krzywo prowadziłby swoją maszynę, miast równiutko oporządzić pole celem zebrania plonu w przyszłości. Tak metaforycznie zakończę. :)

      Usuń
    4. Bardzo dobrze mówisz. Jesteś mądrą osobą z dużą samoświadomością. Twój komentarz zmusza do refleksji, ale właśnie w tym dobrym sensie. Cieszę się bardzo, że trafiłaś na mojego bloga, a dzięki temu ja mogłam zajrzeć do Ciebie.

      Usuń
    5. Vice versa, mnie również miło. :)

      Usuń
  11. Witaj Aniu.
    Lubię listopad pod warunkiem, że jest takim ze złotej jesieni.
    Gdy za oknami jest smutno i szaro, to mnie to przygnębia, aczkolwiek nie jestem malencholikiem.
    Dzień jak codzień, parszywy dzień jak codzień, krople deszczu, za oknem ciężka mgła...
    Wtedy prosze pewnego pana, co to walczy z ostrym cieniem mgły.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Listopad już raczej pozostawia nam nagie gałęzie oczekujące białej pierzyny. Mnie żadna pogoda nie przygnębia, czasami tylko męczy. Np. upały.
      Lubię mgły, lubię spacery w deszczu, dobrze mi to robi.

      Usuń
  12. Właśnie zakwitł u mnie też grudnik.

    OdpowiedzUsuń

Nie piszę dla poklasku, nie chcę samych duserów.
Jestem wdzięczna za każde nasze wspólne rozważanie. Za komplementy dziękuję, ale nie na tym mi zależy i nie będę odpowiadać. Proszę rozważ to nim pozostawisz po sobie te dwa/trzy słowa :) i tak zwyczajnie: porozmawiajmy.
Dziękuję za każdego czytelnika, który podzieli się ze mną swą refleksją miast "odhaczonym" komplementem.