Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

30 listopada 2021

Jurajska duma, cz. 1

– Czy znaleźliśmy się w świecie legend, czy też chodzimy po zielonej ziemi w blasku dnia?
– Można żyć w obu tych światach naraz – rzekł Aragorn. – Bo nie my, lecz ci, co przyjdą po nas, stworzą legendę naszych czasów.

–  J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni


25 listopad 2021

Pod woalką z lodowego tiulu, śpi jak zaklęty. W oszronionym krajobrazie wygląda doskonale. Te widoki przeczą upodobaniom większości ludzi, ale mnie oczarowały. Jakże cieszę się, że byłam tam późną jesienią z ciszą za pan brat.
    Tu swą legendę tworzyła niezwykłej urody kobieta o imieniu Olimpia zakochana z wzajemnością w rycerzu. Oboje dokonali aktu samobójstwa ponieważ ojciec młodej kobiety, pragnąc dla córki jak najlepiej, pomyślał i uczynił to co złe w oczach Boga i oszukał ich oboje. Złość go bowiem zaślepiła, sumienie uciszyła i sprzeciwiwszy się miłości dwojga, kłamstwem popchnął rycerza w śmierć. Olimpia przejrzawszy ojcowskie czyny, poszła tuż za ukochanym.

Nadal mam nie po drodze do serwisu, więc wybaczcie mi prześwietlone zdjęcia. (Tak, te lepsze zrobiłam telefonem.)

Słońce było nisko. Delikatny przymrozek przyjemnie jest wdychać na otwartej przestrzeni. Złote promienie muskały białe mury zamku w Ogrodzieńcu – dumy Jury Krakowsko-Częstochowskiej.
    Duma to też pieśń historyczna, dlatego tytuł dzisiejszej opowieści można rozumieć w dwójnasób. Dziś jednakże zamek będzie tylko tłem tej historii.

Zacznę od pewnej ciekawostki. Idąc dookoła murów zamkowych, łatwo natknąć się na historyczny szlak z roku 1944. Jest to czas kiedy spodziewając się radzieckiej ofensywy, administracje militarne III Rzeszy stworzyły tutaj linię umocnień.
    Mamy tu początek szlaku dydaktycznego, oprowadzającego przez szereg wojennych pozostałości. Pierwszym znaleziskiem jest bunkier Ringstand 58c. Jest wzorowany na włoskiej konstrukcji z rejonów Tobruka.
    Ściany mają 40 cm grubości. Schron posiada dwa przedziały: dolny na skład amunicji i górny z okrągłym otworem – przedziałem bojowym. Zasada działania była taka, że schron był niemal całkowicie zasypany ziemią, a w środku znajdowało się dwóch żołnierzy. Nad powierzchnią na obrotnicy ustawiony był karabin maszynowy.
    W tutejszym lesie jest jeszcze kilka schronów typu Tobruk. Po drugiej stronie drogi Pilica-Zawiercie na wzgórzu Suchy Połeć znajduje się większe skupisko schronów bojowych, w tym duży schron załogowy.

– wieści zaczerpnięte z tablicy informacyjnej obok niniejszego bunkra


Dalej leśną piękną drogą, na której pojawiły się długie cienie wapiennych ścian. Kusiły mnie wszystkie dziury, wnęki, mniejsze jaskinie, formacje skalne po których można było się wspiąć... I korzystałam z tego ochoczo, choć to był dopiero początek tejże ekwilibrystyki.
    Na rozgrzewkę, łatwa ścieżka dla animuszu i (na razie) kiełkująca myśl o przerwie na kawę w jakimś uroczysku... a może u księżniczki Olimpii na zamku?


Zabawy tej żadne słowa oddać nie mogą. Brakowało mi skał, takich podstępnych skał co obiecują wsparcie, a potem trach... Góry przecież zabijają. Nie często, ale robią to raz na jakiś czas aby pokazać jacy maleńcy i słabi jesteśmy wobec nich.
    Nie traktujmy jednak skał osobowo. Dotknijmy ich przyjemnej struktury, skosztujmy pokonania ich biorąc pod but i ruszajmy dalej!



Cały czas miałam oko na zamek. Moje turystyczne marzenie – od dawna miałam chrapkę na tę konkretną twierdzę. Na szlaku Orlich Gniazd zobaczyłam niewiele i pragnę go kiedyś poznać od A do Z.
    Za płaszczem snów podążyłam niby za dźwiękiem opowiadanej historii. Takie widziadła tam były, powidoki z przeszłości. Skryłam się w cieple płaszcza, lecz kto miał go na swych barkach, zachowam dla siebie. Tuż pod zamkiem czarna bestia, a w oknie mieniła się biała suknia Olimpii.

Widzicie czarnego psa?


Długi na trzy metry łańcuch, pobrzękiwał ciągnąc się za ogromnym, czarnym psem. Jakże daleko był, a jakże dobrze go było widać. Istotnie musiał być wielki jak te legendy go opisują. Najstarsi opowiadają, że żaden koń nie odważy się podejść na dziedziniec ze strachu przed tą bestią.
    Całkiem niedawno ktoś postanowił sprawdzić tę historię i za pozwoleniem kustoszy, zanocował na zamku. Jak sam przyznał z nieskrywanym przestrachem, w środku nocy usłyszał ciągnięty łańcuch, a potem dobiegło jego uszu warczenie. Była pełnia, a jednak niczego nie zobaczył. Wystraszył się do tego stopnia, że uciekł stamtąd.



Te wszystkie figury były skonstruowane z małych lampek, które wieczorami w dniach festiwalu, subtelnie rozświetlały wszystkie zamkowe ścieżki.
    Idąc dalej, sukcesywnie zdobywałam kolejne skały i niewielkie jaskinie. Na tej drodze jest dosyć ciekawie, ale sądząc po doniesieniach, w lecie może być trochę trudniej z takim zdobywaniem. Jedną z cech turystykowania po tak popularnych miejscach są mistrzowie dalszego planu na naszych zdjęciach. Ze współczuciem na przykład, słucham opowieści ze zwiedzania zamku. Letnią porą, niczym na Giewont, rusza rzesza rodzin kolejno gęsiego.

Czułam pieszczotę srogiego już wiatru. Zima idzie... a może znów przyjdą mgły? Otulą mnie i wyszepcą do serca głęboko, by precz poszły wszelkie niepokoje, bo tam jest miejsce tylko na miłość, niesioną w nieznanym języku, melodią prosto do nieba.
    Dobrze mi teraz, nawet nie wiecie jak bardzo w tej mroźnej ciszy. I kiedy rankami sypie śnieg, a za dnia wieje coraz mocniej, ocuca to mojego ducha, by wyszedł z azylu głęboko ukrywanego we mnie samej. Czas wyjść z tego cienia, oddychać.


Spoglądać w przyszłość z uśmiechem, wędrować – niech trzaskają gałęzie pod stopami! Czarujący czas schyłku jesieni napawa mnie doskonałym nastrojem. Czuję zew, słyszę głośne wołanie, to woła mnie nowy szlak, to droga w nieznane.
    Szarość dnia? Jest szaro dookoła i co z tego? Ziąb? Łatwo się rozgrzać, możesz iść ze mną. Stąd już blisko! Gdzie? A dokąd chcesz? Jakiś niewyjaśniony głód? A może to po prostu apetyt na życie? Chandra? Wstawaj z kanapy, przekuj smutek w ciekawość!


Cień zamku położył się na mnie zapraszająco, jakby pokłonił się i jednak zaproponował tę kawę. Czasy walecznych rycerzy mamy już za sobą, a kobiety dziś nie rzucają się dla nich z wież. Jednakże mam w upodobaniu średnie wieki ludzkich czasów i nie wiem co w tym takiego jest, że ruiny do mnie mówią – wejdź.
    Zabrakło jednak siodła pod tyłkiem i dobrych grotów na czarnego psa...

Ciąg dalszy ↣

18 komentarzy:

  1. Kiedys czesto uczestniczylam w wypadach po Jurze i Gorach Swietokrzyskich, pozniej zarzucilam te turystyke, braklo czasu. Dobrze, ze mi przypomnialas, jak tam jest pieknie i klimatycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapuszczam się powolutku coraz wyżej, może uda się zahaczyć wreszcie o góry jakimś szlakiem. Chcę w końcu je poznać.
      Z tym nowym grafikiem mam więcej czasu na podróżowanie. Wpada wreszcie więcej wolnego niż raz w tygodniu.

      Usuń
  2. Pochodzić bym pochodziła ale do dziur bym nie wchodziła brakuje mi takiego beztroskiego dnia takiego gdy nie bede patrzyla na zegarek .
    Dziękuję że Jesteś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie po to podróżuję, by nie patrzeć na zegarek. Chociaż przez jeden taki dzień.

      Usuń
  3. W Ogrodzieńcu nie byłam, malownicze ruiny, a na zdjęcia nie narzekaj, są świetne.
    Niektórzy nie widzą w ruinach niczego szczególnego, ot kupa kamieni, ale dają niesamowite pole wyobraźni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie zdjęcia podobają mi się, jestem zadowolona z kadrów, no i z pracy w dwóch programach do obróbki, nie ma co oszukiwać. ;P Po prostu zdjęcia są tylko na bloga. Gdybym chciała w przyszłości zrobić coś ładnego, nie nadają się do druku, za kiepska jakość. Widać te przebłyski, ale na to nic nie poradzę.
      Tak, znam kilka takich osób co nie widzą nic szczególnego w ruinach i mają prawo tak sądzić. Ja np. nie lubię siedzenia przed telewizorem, ale za to dość dużo siedzę przy laptopie. Każdy ma to, co lubi.

      Usuń
  4. Witaj Aniu.
    Fajna wedrówka, coś dla mnie. Bo to są właśnie moje klimaty.
    Tym masz smykałke do wchodzenia w każdą dziure, szczelinę i w o tam jeszcze Bozia wymyśliła.
    Ja mam podobnie, bo jak coś takiego zobaczę, to coś mi w duszy gra i nie mogę się oprzeć pokusie.
    Nie wiem jak Ty, ale ja to mam od dziecka, no ojciec mnie tym zaraził, a i ruiny Głogowa dopełniły resztę.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadnej bozi w to nie mieszajmy. Ale faktycznie smykałkę do włażenia w dziury mam od najmłodszych lat. Nie wiem skąd to się wzięło. Odwagę do tego na pewno mam po ojcu, bo mama woli trzymać się chodnika.

      Usuń
  5. Ogrodzieniec... jdna z moich ulubionych twierdz!!! Rzeczywiście warto się tam wybrać o tej porze roku... dla pewności, najlepiej w tygodniu!!!
    Ania, czy Ty wiesz, że w Ogrodzieńcu kręcono sceny do Wiedźmina?!!! W ostatnim odcinku 1 sezonu ruiny zmieniają się we Wzgórze Sodden.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam w czwartek, bo też jestem zdania, że w tygodniu najlepiej. :)
      Tak, a jaką czarowną scenerię zrobili wokół... Ja chcę pozwiedzać! :D

      Usuń
  6. Zamczysko prezentuje się fantastycznie- nigdy nie byłąm w tych rejonach i zdecydowanie czas to zmienić.
    Przepiękne zdjęcia i kadry <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie nadrabiam, bo południowej Polski prawie w ogóle nie znam, a można powiedzieć, że jak już blisko do Krakowa, to to południe. :D

      Usuń
  7. Troszkę znane mi to ciekawe miejsce :)Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach tu jeszcze bardziej kusisz mnie, żeby tam wrócić. Te wszystkie skałki, szczeliny, gdzie by tu jeszcze nie wejść :D. Pięknie jest po prostu przepięknie i tyle tajemnic, historii, legend. Może w tym nowym roku zawitam w końcu <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekaj, ja jeszcze nie skończyłam kusić. ;)

      Usuń
  9. Tak Jura Krakowsko-Częstochowska to naprawdę wiele niezwykłych miejsc. Wystarczy Ci na cały przyszły rok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im bardziej się w nią zagłębiam, tym więcej ciekawych miejsc znajduję. Z pewnością więc masz rację.

      Usuń

Nie piszę dla poklasku, nie chcę samych duserów.
Jestem wdzięczna za każde nasze wspólne rozważanie. Za komplementy dziękuję, ale nie na tym mi zależy i nie będę odpowiadać. Proszę rozważ to nim pozostawisz po sobie te dwa/trzy słowa :) i tak zwyczajnie: porozmawiajmy.
Dziękuję za każdego czytelnika, który podzieli się ze mną swą refleksją miast "odhaczonym" komplementem.