Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

18 lipca 2021

Nim dusza dom wypełniła.

"Dom to ludzie (...). Nie miejsce. Jeśli wraca się tam po odejściu ludzi, to widzi się tylko to, czego już tam nie ma."

–  Robin Hobb "Przeznaczenie Błazna"


czerwiec, 2021

To nie jest historia jak poprzednie, w której domostwo towarzyszyło człowiekowi od lat i w której człowiek opuścił mury, a te szybko stały się zimne i obojętne na ludzki rodzaj. To jest zupełnie inna historia szkieletu bez ciała, w który człowiek nie włożył jeszcze duszy, a już ów byt opuścił. Niedokończona to historia, przyszłość z historii wyrwana, niezaistniała, której przyświecał kiedyś jakiś cel.
    Dziś bezcelowo niszczeje konstrukcja z potencjałem, ewidentny plan mający dać bezpieczeństwo wielu. Bajecznie położony dom na końcu leśnej drogi, majaczył z daleka smoliście czerniącym się wejściem bez drzwi. Otchłań bez historii zaprosiła nas do siebie, by przemilczeć nam swoją opowieść.


W całej swej okazałości dwór, willa, współczesny pałac, pobudzał wyobraźnię. Czym miał się stać, czym by był dzisiaj, gdyby projekt dopięto na ostatni guzik? Mógł być motelem. Mógł w swe pokoje gościnne przyjmować bogatych, którzy w licznych pomieszczeniach mogliby doznawać luksusów. Tam było tyle pomieszczeń, że nie tylko mieszkanie dla właścicieli, ale i SPA, saunę i inny urodzaj można było w nim stworzyć.
    Ale dom niczym nigdy się nie stał.


Mógł być restauracją z wielką salą taneczną na parterze. Mógł gościć w każdy weekend muzykę zagłuszaną przez las wokół, a innym mieszkańcom mieściny nigdy by to nie przeszkadzało. Nawet nocą. Miejsca było dość, ludzi można by zaprosić co najmniej sto.
    Ale dom ten, nigdy nikogo nie ugościł.

Rezydencja mogła być barem, cichą przystanią, a pod dowolną ścianą mógł stać długi bufet. Barista mógł tworzyć fantazyjne dzieła z ziaren, prażonych, zaparzanych, mieszanych. Mógł je podawać w zdobnych filiżankach, kubeczkach, długich szklankach. Po środku mogłyby stać stoliki w stylu vintage, a z poukrywanych głośników mogłaby sączyć się subtelna melodia.
    Ale dom ten nigdy nie wypełnił zapach kawy.


Tu mogło powstać przedszkole, tyle tam wielkich salek z potencjałem. Place zabaw dookoła i miliony uśmiechów, śmiechów, krzyków radości. Mogła tu powstać scena na występy dla animatorów. Mogły stanąć stoły do gier, jakie tylko chcesz. Cymbergaj, piłkarzyki, hokej. Wielki stół do malowania i rysowania.
    Ale tych murów nigdy nie wypełnił dziecięcy śmiech.


Mógł tu powstać dom kultury z biblioteką i sporym zapleczem dla wykonywania rozmaitej sztuki. Rzeźba, garncarstwo, malarstwo. Dom ten z każdej strony mógł stać się dziełem sztuki, na zewnątrz i od wewnątrz. Jasny tynk zapraszał: przyłóż swą rękę, spróbuj. Tak z serca.
    Ale dom ten nigdy nie zapachniał terpentyną ani farbą olejną, ani gliną ani impregnatem.

Dom ten mógł stać się klubem nocnym, którego barman mógłby każdego wieczoru odstawiać show. Bufet płonąłby kontrolowanym ogniem, a goście dostawaliby kolorowe drinki. Na ścianie wisiałaby tarcza do rzutek, a na środku stałby stół do bilardu, a nawet dwa, by nikt się nie kłócił o swą kolej.
    Ale dom ten nigdy nie wypełnił się klubową muzyką.

Mógł tu powstać dom spokojnej starości. Pokoi na górze nie brakowało, na dole kuchnia oraz salki tematyczne. Pod największym oknem z wykuszem, mógłby stanąć stolik szachowy. W ogromnym garażu nie byłoby kilku samochodów, ale wygodny bus z klimatyzacją, bo seniorzy chcieliby jeszcze zobaczyć kawałek świata. Dyrektor mógł być podróżnikiem i pilotem ostatnich wojaży w jesieni życia swych podopiecznych.
    Ale w tym domu nikt nigdy nie rozegrał żadnej partyjki.

Widok z satelity.

Nikt nigdy nie zgadnie planów i nikt nigdy się nie dowie, co z tym domem dalej. Czas dla niego zatrzymał się w miejscu. Został zarośnięty staw, w którym tętni żabie miasto, oraz krwiożerczy rój komarów.
    Milczący dom, którego nikt nie zd
ążył pokochać.

19 komentarzy:

  1. Cóż, po prostu inwestor przeinwestował:) Kasa się skończyła... Mamy podobną budowlę we wsi. Od 12 lat niedokończony dom stoi pusty. Pokoje mają po 80-100 metrów kw. Pan zbankrutował, dom przejął urząd skarbowy i nie może sprzedać, chcą za dużo. Bo po co komu taki niepraktyczny dom ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalne. Pełno takich niedokończonych budowli w całej Polsce. Kasa się kończy, plan nie wypalił i tyle. Ta część historii niedopowiedzianej, akurat mnie nie interesowała. Nikomu w portfel nie zaglądam. ;)

      Usuń
  2. Swiat jest pelen takich budowli, nie tylko w stylu dworku sarmackiego. Nie tak dawno u nas rozebrano (wreszcie!) stojacy od dziesiecioleci szklany wielki... hmmm... co to wlasciwie bylo?... blok?... biurowiec?... Grupa cwaniakow, ktorzy dorobili sie na piramidzie finansowej, zbudowala go dla siebie, ale pozniej zaczelo im sie dymic kolo tylkow i musieli wiac, zeby nie pojsc siedziec. Ktos ten teren chyba wreszcie kupil i to paskudztwo rozebral.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to wygladalo: https://coola.irrgang.eu/goettingens-glaspalast/

      Usuń
    2. Dziwna budowla, ciekawe co to miało być. Kolejna galeria handlowa? Po tym bym nie pochodziła, nic intrygującego. Akwarium takie.

      Usuń
  3. Nie każdy mierzy siły na zamiary.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale potem ktoś może sobie pozwiedzać z aparatem. ;)

      Usuń
  4. Ktoś zaczął budować z rozmachem...nie wyszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to nie pytam. Jak pisałam wyżej, w portfel nikomu nie zaglądam. ;)

      Usuń
  5. Tak, możemy tylko spekulować, ale widujemy takie niedokończone domy, może to sprawy spadkowe, tragedia właścicieli lub bankructwo?
    Widujemy także rezydencje z helikopterem na dziedzińcu, gdy innych nie stać nawet na kawalerkę, choć ciężko pracują...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ostatnim zdaniu mieści się kwintesencja niesprawiedliwości zarobkowej.

      Usuń
  6. Znam takie domy. Zawsze mi smutno, często szukam wytłumaczenia. Może właściciel umarł, może nie dostał drugiej transzy kredytu, może się zakochał i poleciał za swoją miłością na koniec świata. Zawsze mi smutno, bo życie jest takie nieprzewidywalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda miejsca, bo tu naprawdę mogłoby powstać kiedyś coś fajnego, albo mógł tu po prostu dalej stać las. A tak to stoi wielki pustostan.

      Usuń
  7. Witaj Aniu.
    Dio powiniem tetnić życiem. Niestety różnie z tym bywa. Wiele takich niedokończonych domów jest w okolicy.
    Czesto myślę, dlaczego dlaczego tak się stało.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  8. A może wcale nie przeinwestował tylko zachorował poważnie?
    Smutne są takie budowle. Przy mojej kijkowej trasie, również stoi taki niedokończony już ze 4 lata... Smutno mi zawsze, gdy go widzę. Inne już dawno wykończone, a on w stanie surowym zarasta chaszczem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam np. taką historię, gdzie po ukończeniu budowy właścicielka zmarła, a gotowy budynek przeszedł w ruinę, bo nie miała chętnych krewnych, którzy by pociągnęli biznes.

      Usuń
  9. Też znam taki dom, ale właścicielka zachorowała, leczyła się psychiatrycznie i nie zezwoliła synowi dokończyć ani sama niec hciała sprzedać, p0 trzydziestu latach to już ruina.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda miejsce zawalać. Z mojej perspektywy jednak, to zawsze ciekawe miejsca do penetrowania.

      Usuń

Pewnego dnia wymyśliłam sobie, że będę dzielić się pięknem świata, którego doświadczam podczas swoich wędrówek. Że będę pisać ku pokrzepieniu serc i być może zachęcać do podróżowania. W tym samym celu wydałam książkę, czyli dla Waszej przyjemności. Czasami piszę też o Bogu, który jest dla mnie najważniejszy i dzielę się chętnie swoim studium biblijnym.
Jednak nie robię tego dla poklasku, nie chcę samych duserów.
Dziękuję za każdego czytelnika, który podzieli się ze mną swą refleksją miast "odhaczonym" komplementem. Jestem wdzięczna za każde nasze wspólne rozważanie. Za komplementy dziękuję, ale nie na tym mi zależy. Proszę rozważ to nim pozostawisz po sobie te dwa/trzy słowa :) i tak zwyczajnie: porozmawiajmy.