Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

12 maja 2021

Pabianice – cz.1: "miejska zabudowa".

"Miasto to kumulacja. To, co się w nim prawidłowo starzeje, starzeje się ładnie. Brzydkie budynki po wiekach służby stają się nieodzownie piękne, zagęszcza się coś wokół, co zwykliśmy nazywać atmosferą, klimatem, nastrojem, stylem, gromadzą one warstwy zdarzeń i przeżyć, indywidualnych i zbiorowych, które z czasem mieszają wystrój i detal fasady z treściami istnienia w jedyne i niepowtarzalne pomniki i symbole. Jednej rzeczy w tym względzie nie wolno, budować tak jak kiedyś. Budować trzeba zawsze tak, jak dziś się buduje. Natomiast wolno, a nawet trzeba, restaurować stan z pieczołowitą troską i wzruszeniem, to nigdy nie zawiedzie pod warunkiem wierności pierwowzorom i niesilenia się na stylizację. (...) Zaś stworzenie nowego, które ma wyglądać jak stare, skazane jest z góry na parodię i kicz, jest kardynalnym niezrozumieniem prawa, na mocy którego piękno miast nawarstwia się, a nie kreuje poprzez jednorazowy i jednolity wysiłek."

– Leopold Tyrmand, Dziennik 1954


na początku kwietnia

Przyroda i jej najdziksze zakątki zawsze robiły na mnie ogromne wrażenie, ale jako zdeklarowany mieszczuch, nigdy nie ukrywałam, że turystyka miejska należy także do moich ulubionych celów podróżniczych. W miastach ciągnie mnie nie tylko do malowniczych uliczek starych osiedli, ale również do kątów industrialnych, do gmachów zapomnianych, czego po latach już bardzo mi brakowało.
    Od dawna fascynowało mnie fotografowanie zabytkowych pozostałości z lat dawnych, a także opuszczonych miejsc, do których nikt nie zagląda (ewentualnie menele). Na podobne tereny z wiadomych przyczyn nie lubię zapuszczać się sama, stąd ów temat stał się tęsknotą i wspomnieniem. Przed laty czasem wybierałam się w takie zakamarki z tatą (wycieczki z rodzicem: klik). A tym razem miałam wspaniałą okazję aby prześwietlić jedno z polskich miast pod tym właśnie kątem.
    Podzielę wędrówkę po Pabianicach na trzy tematy: miejska zabudowa, industrialna zabudowa (opuszczona fabryka), oraz zieleń miejska. Zaczynamy!

Ulica Zamkowa.

Obecnie to niemałe miasto jest drugą co do liczby mieszkańców miejscowością aglomeracji łódzkiej, zaś pod względem liczby ludności, trzecim (po Łodzi i Piotrkowie Trybunalskim).
    Pabianice miały swój początek na przełomie X i XI wieku. Śródleśna osada została założona przez gościa imieniem Pabian, co prawdopodobnie stało się źródłem nazwy miasta. Istnieje także legenda o księżniczce Pabiance, która była brzydka do tego stopnia, że ukrywano ją przed ludźmi. Ponoć udawała się z zamku do kościoła św. Mateusza na modlitwy podziemnym przejściem, prowadzącym pod obecną ul. Zamkową. Tych rzeczy dowiedziałam się z Wiki.


TO SĄ MOJE LODY I NIKOMU ICH NIE ODDAM!!

Był to dzień dający odpocznienie od deszczy, na tyle ciepły, że obyło się już bez kurtki i czapki. Takie dni bardzo lubię na wędrowanie, kiedy słońce nie dopieka, a światło jest przyjazne dla obiektywu (wtedy brak osłony przeciwsłonecznej można mieć sobie za nic).
    Wędrówka miejska wyszła zupełnie spontanicznie. Mieliśmy do ogarnięcia tutaj pewien interes, który doszedł szczęśliwie do skutku i już po chwili można było udać się na przyjemny spacer. Ponieważ brakowało mi na tamten czas wolnego i trochę więcej powietrza, taki dobry czas okazał się wart tyle co porządny urlop. Miałam wrażenie wypoczęcia na 100%. A poza tym brakowało mi porządnej wycieczki z aparatem, bo ile można siedzieć w domu? I właściwie od tego dnia wszystko zaczęło się klarować, a wędrówek zaczęło narastać, co ma się na plus nie tylko dla mnie, ale też dla Was. Czeka mnie mnóstwo przyjemnych opowieści.

Chociaż mieszkałam zawsze tak blisko, bo przecież w Łodzi; nigdy nie przyszło mi do głowy, by zwiedzić Pabianice. Byłam już w różnych miastach naszej aglomeracji, lecz tam zawitałam po raz pierwszy.
    Turystyka w maseczkach jednak nie ułatwia, bo mam prędki krok, a przez ten chusteczkowy plastik nie da się dotlenić. Doznaję w niej zawrotów głowy. W pustych alejach wciskałam ją do kieszeni. Nie trudno jest jednak zauważyć, że masek ludzie mają serdecznie dosyć. Na ruchliwszych ulicach często widywało się osoby bez kagańców.

Poza zwyczajną zabudową, pojawia się mój ulubiony motyw z czerwonej cegły. Już na samym początku rzuciła mi się w oczy pewna fabryka z zadbaną fasadą. Brama wejściowa była zamknięta, a mnie ciekawiło co jest tam dalej i czy wielki gmach kryje w sobie jakieś opuszczone zakamarki. Przód był użytkowy.
    Nos mnie nie zmylił, ponieważ pod koniec naszej wędrówki, odkryliśmy zupełnym przypadkiem inne wejście na teren fabryki. I z tego przełaju chcę zrobić osobny wpis.

Dawna, monumentalna, neogotycka tkalnia zakładów Krusche & Ender.

Wynikło to oczywiście z krążenia bocznymi drogami. Spodobały mi się odnowione mury uzbrojone szklanymi witrynami, w których odbijały się stare i zniszczone mury innego budynku. Ceglany kompleks sprawił mi wiele twórczej zabawy z aparatem. Ciężko było wybrać te najlepsze zdjęcia.




Galeria handlowa jako przejście na drugą stronę osiedla, okazała się również nie lada ciekawostką. Najpierw w przyciemnionej i urządzonej nowocześnie hali, wstępujemy na czerwony dywan, a potem dostrzegamy pod sufitem prawdziwy samolot. Spektakularnych rozmiarów maszyna prezentowała się okazale na tle stalowych umocnień budynku.



Między dawnymi obiektami fabrycznymi przepływa rzeka Dobrzynka, dopływ Neru. Rzeka ta tworzy dwa połączone sztuczne zalewy nazywane przez miejscowych stawami na Lewitynie. Zalewy te znajdują się na terenie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji „Businka” im. Włodzimierza Durajskiego, dokąd zamierzam Was zabrać w części "zieleń miejska".

Dobrzynka.

Opowiadam w złej kolejności, bo pierwszym budynkiem, który mnie do siebie przyciągnął, był stary kościół, również z czerwonej cegły. Był to początek kwietnia, więc pojawiające się kolory w rabatach, mocno mnie zafascynowały. Teren zadbany, a architektura sakralna całkiem interesująca, niestety nie można było wejść do środka.



Jest to kościół p.w. św. Mateusza Ap., zbudowany w XVI wieku, obiekt zabytkowy I kl. Budynek jest wart uwagi jako najstarszy kościół w Pabianicach i jedna z najstarszych świątyń rzymskokatolickich w archidiecezji łódzkiej.

Trójnawowa świątynia o typie bazylikowym, w kształcie krzyża łacińskiego stoi do dziś dzięki zaprawie wapiennej i piaskowca. Romańskim akcentem jest absyda, gotyckim zaś wieża oraz przypory. Renesansowe są attyki i ramiona transeptu, a architektem był gość z Płocka, gdzie stoi równie ciekawy obiekt, oglądałam go w 2003 roku ➤ Bazylika katedralna w Płocku. Polecam na zwiedzanie, jest bardzo efektowna wewnątrz.





Ostatnio wartą uwagi budowlą jest dwór obronny. Pochodzi z XVI wieku, stanowił siedzibę regensów kapituły krakowskiej. To właśnie w średniowieczu zaistniał tak zwany zamecznik, o którym wspomina Jan Długosz.
    Ziemne obwarowania, basztę strzegącą dostępu przez most, oraz samborza obok wejścia, stworzono dla zapewnienia większej obronności dworu i jego licznych drewnianych zabudowań. Budynek nieco nadgryzł ogień pożaru, ale udało się go odbudować i zostawić w takim stanie, w jakim powstał.





Muszę przyznać, że jak go zobaczyłam w Internecie, stał się moim głównym celem wycieczki. Doskonale prezentował się z przeciwnej strony ulicy, stamtąd najlepiej robić zdjęcia.
    Zamecznik łączy w sobie cechy wieży mieszkalnej, rezydencji typu motte, dworu na kopcu i zamku.




Pomnik Jana Długosza stoi tuż obok zamecznika. Trzeba przyznać, że całkiem ładny. Kusi by przysiąść się z książką i pouprawiać trochę zapomniany już Bookcrossing.


To tyle na początek, ciąg dalszy: "industrialna zabudowa"

24 komentarze:

  1. Witaj Aniu.
    My jesteśmy wędrowcami i mieszczuchami zarazem.
    Nie przeszkadza nam to w wędrówkach.
    Lubię zwiedzać miasta, a w szczególności takie ze starówką i zaułkami.
    Kiedyś w małej mieścinie odkryłem masońskie znaki i symbole na starej kamienicy.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam swój pierwszy spacer po Lucernie. Wypatrzyłam mnóstwo symboli masońskich, jakby to miasto zostało przez nich stworzone.

      Usuń
  2. To miasto wydalo (by nie powiedziec wydalilo z siebie) takiego geniusza jak moj slubny. Dziwne, ze jeszcze nie ma tam zadnej tablicy pamiatkowej, ze nie wspomne o pomniku ku czci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy współczuć, czy może założyć akcję charytatywną na budowę pomnika...

      Usuń
  3. Rozbudziłaś mój apetyt, widać, jak bardzo pasjonują Cię niektóre ujęcia, detale, wyszukiwanie smaczków.
    Masz to oko, wiesz czym zaciekawić, by stare nie było zwyczajne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czerwona cegła jest taka piękna, że nie da się przejść koło niej obojętnie. A w Pabianicach widziałaś DO TKACZA ?
    Robi na mnie wrażenie od ponad 30 lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dom tkacza to jedyna rzecz, której nie widziałam, przecież i tak było zamknięte. Jak otworzą wszystkie restauracje (teraz chyba tylko ogródki), to wtedy chętnie tam pojadę. :)

      Usuń
  5. Dziękuję za wycieczkę ! Nigdy nie byłam w Pabianicach. Lubię oglądać architekturę miejską. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka niepopularna mieścina, a jednak taka atrakcyjna. :)

      Usuń
  6. W każdym mieście można znaleźć coś ciekawego. Szczególnie dla wytrawnego fotografa poszukiwanie oryginalnych budynków, miejsc daje sporo radości. Dzięki za wycieczkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, miasta są bardzo elastyczne pod względem zwiedzania. I dla fotografa zawsze znajdzie się jakiś ciekawy motyw. Tak, dała mi ta wycieczka bardzo dużo radości.

      Usuń
  7. Witam serdecznie ♡
    Cudowne zdjęcia, fantastyczne kadry, dziękuję za tę cudowną wycieczkę :) sama lubię zwiedzać, miasta po prostu kocham i chciałabym poznać wszystkie piękne zakątki polski i nie tylko.
    Pozdrawiam cieplutko ♡

    OdpowiedzUsuń
  8. Cytat na wstępie- bardzo mądry!
    Miasta nie znam nigdy tam nie byłam. W Łodzi-owszem, wielokrotnie. Pięknie je ( Pabianice) zaprezentowałaś :)
    Ciepłe myśli posyłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze pewnie tam kiedyś trafię, nie mam daleko, a okolica i zieleń bardzo ładne. To jeszcze będę pokazywać, na razie w kolejce czeka kolejne zapomniane miejsce. :)

      Usuń
  9. a ja na weekend jadę do Łodzi odpocząć na chwilkę


    ciekawie u Ciebie jak zawsze dziękuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkam w Łodzi od kilku dni. Wróciłam do miasta rodzinnego i jestem szczęśliwa z tego faktu. :)

      Usuń
  10. Pabianice, bardzo są urokliwe i ciekawą mają architekturę. Jak zwiedzam miasta, to zawsze lubię patrzeć na zdobienia kamienic, budynków szukając ciekawych szczegółów.
    Czekam na ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobry wieczór,

    Myślę, że można lubić i łono przyrody i miasta, ja też rzekomo jestem "city girl" i co z tego ;) Urzekło mnie to zdjęcie z czerwonej cegły, boskie jest. Poza tym uwielbiam cegłę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przyjemny spacer. Zamek też przykuł moją uwagę 😊!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie zatrzymałam się w Pabianicach, a okazuje się, że to ciekawe miasto, warte zobaczenia.

    OdpowiedzUsuń

Pewnego dnia wymyśliłam sobie, że będę dzielić się pięknem świata, którego doświadczam podczas swoich wędrówek. Że będę pisać ku pokrzepieniu serc i być może zachęcać do podróżowania. W tym samym celu wydałam książkę, czyli dla Waszej przyjemności. Czasami piszę też o Bogu, który jest dla mnie najważniejszy i dzielę się chętnie swoim studium biblijnym.
Jednak nie robię tego dla poklasku, nie chcę samych duserów.
Dziękuję za każdego czytelnika, który podzieli się ze mną swą refleksją miast "odhaczonym" komplementem. Jestem wdzięczna za każde nasze wspólne rozważanie. Za komplementy dziękuję, ale nie na tym mi zależy. Proszę rozważ to nim pozostawisz po sobie te dwa/trzy słowa :) i tak zwyczajnie: porozmawiajmy.