Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

18 maja 2021

Pabianice – cz. 2: industrialna zabudowa.

"I może właśnie na tym polega życie? By nie szukać szczęścia w zapomnieniu, tylko iść naprzód, mając świadomość tego, co zostało utracone."

– Rie Aruga "Perfect World #08"


Na początku kwietnia

Podobno do łażenia po takich terenach trzeba odwagi. Ja się z tym nie zgadzam, bo raczej potrzeba dużo ROZWAGI. Wiadomo, że włamanie na teren ogrodzony może skutkować mandatem, ale jeżeli wejście na teren może się obyć bez przeskakiwania przez płoty, to nie widzę problemu.
    Na teren fabryki weszliśmy od drugiej strony zaułkiem, którym nie spodziewaliśmy się nawet wyjść na dziedziniec gmachu. Wszystko wyniknęło ze spontanicznej decyzji.

To nie jest hobby dla odważnych, ale na pewno dla rozsądnych. Bo nawet przekraczając pewne granice tego co wypada, należy pamiętać, że tutaj jesteśmy za siebie odpowiedzialni tylko my.
    Sprawą, która mnie złości do szpiku kości, jest dewastacja. Wielu ludzi wchodzi na takie tereny, wspina się do okien pustostanów, lub lawiruje po ruinach zamkowych, aby zostawić ślad po sobie. Akty wandalizmu, pomazane ściany, śmieci i smród uryny – to najczęściej znajduję w podobnych miejscach i jest to przykre.
    Jedna z moich podobnych wypraw, która nie była właśnie przez to przez to zbyt przyjemna:
⏩ Besiekiery, Koło, Borysławice Zamkowe – w ceglanych murach. ➡ poczytajcie sobie zwłaszcza o dwóch ostatnich lokalizacjach.



Można poznać po nowych oknach, że budynek próbowano (może nadal się próbuje) ratować. Niestety gdy spojrzeć z bliska, widać, że wandale włamali się do środka i odznaczyli na szybach swoje wątpliwe resztki talentu i inteligencji.
    Kiedy ktoś znajduje się w zakazanym miejscu, mam wrażenie, że dziczeje. Nagle jakby zerwał się ze smyczy normy akceptowanej i zaczyna przybierać formy głupoty wszelkiej maści.




Moim zdaniem gdyby nie to, podobnych miejsc nie zamykano by, nie zamurowywano parteru i ogólnie można by zwiedzać pozostałości o ile mury byłyby stabilne. A tutaj zdecydowanie są nadal w dobrej formie i nawet chyba przeszły jakąś rewitalizację.
    Gdyby ludzie ludziom nie szkodzili.




Marzy mi się wejście do środka takiej wielkiej fabryki. Chciałabym to zrobić zgodnie z prawem, wiem, że wielu zawodowych fotografów dostaje taką możliwość i klucze do ręki.
    Godność człowieka jest ceniona, a wielu tej godności nie ma, dlatego w obawie by za pomocą własnej głupoty nikt nie zrobił sobie krzywdy, wnętrze tego obiektu było niedostępne.
    Chociaż istniał pobór opłat biletowych... 😵




Pamiętacie ładną, stalową bramę z poprzedniego wpisu? Prowadziła ona właśnie na teren gmachu, którego część była użytkowa, a dalej, jak widzicie na załączonych obrazkach.
    Oto stanęliśmy po jej drugiej stronie:




Przygoda sprawiła nam dużo frajdy, a w głowach zaczęły roić się pomysły na to, by ruszyć z aparatem w Łódź i znaleźć jeszcze więcej podobnych obiektów, ale oczywiście wszystko zgodnie z zasadami i aby nie pozostawiać po sobie ani śladu.
    Takie zdjęcia mogą nabyć w bardzo dalekiej przyszłości historyczną wartość. Wiele starych domostw, pałacyków, które pożera czas, po prostu przestanie istnieć, a zdjęcia pozostaną na zawsze.


Następna część wędrowania po Pabianicach, będzie wodzić za nos wszystkich miłośników przyrody. Obiecuję nawet dzikie uroczysko.

Ciąg dalszy: zieleń miejska

20 komentarzy:

  1. Wniosek z Twojego wpisu jakiś czas temu nasunął się i mnie, od czasu do czasu już od około 8 lat fotografuję w celach archiwalnych dwa okoliczne stare dworki oraz starą suszarnię. Zmieniają się powoli, ale pozytywnie. Nabierają nowego wyglądu, myślę, że koniec remontu może być w zimie lub wiosną przyszłego roku. Niedługo ludzie zapomną jak wyglądały wcześniej, a wtedy napiszę o nich artykuł do lokalnej gazety i zaprezentuję zdjęcia z mojego archiwum:)
    Zaprezentowane przez Ciebie zdjęcia uchwyciły duszę prezentowanych budynków, przez co wyglądają jeszcze ciekawiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest po prostu to o czym człowiek zapomina wraz z każdą niszczejącą cegłą, z każdym mchem drążącym w zaprawie. Wizja przeszłości, historii o tętniącym niegdyś życiu. Nic nie trwa wiecznie, jeśli się o to nie dba. Czasem uwiecznia zdjęcie, lecz to jeszcze nikomu i niczemu życia nie przywróciło.

      Usuń
  2. Budynek, mimo wszystko wygląda solidnie, widuje podobne w Poznaniu, powstają tam często mieszkania- lofty, pracownie, sklepy. Maja swój urok. Oby wandale nie zniszczyli zbyt wiele.
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię taki styl, mogłabym mieszkać w loftach.

      Usuń
  3. Stara czerwona cegła poniemiecka bardzo trwała. Nawet nie wyobrażam sobie przystosowania takich pofabrycznych budynków na mieszkania. Dużo pracy. Te przestrzenie, wysokie sufity i odczucie zimna.... nie umiałabym żyć w lofcie. Choć niektórzy w nich mieszkają. Dzięki za wycieczkę. Jestem bardzo ciekawa co powstanie w tych budynkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie lofty bardzo się podobają. Lubię je oglądać na zdjęciach, mają pomysłowe aranżacje.

      Usuń
  4. Witaj Aniu.
    Przygnębiają mnie takie miejsca. Gdy widzę agonię starych i zabytkowych budynków, to mi serce szybciej bije.
    Zbyt wiele widziałem i widzę takaich agonii.
    Zdjęcia fajne.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten budynek chyba jednak dostał szansę. Spójrz, wstawili nowe okna.

      Usuń
  5. Wow!!! Piękna, bardzo fotogeniczna zabudowa!!! Uwielbiam takie miejsca!!!
    W Będzinie mamy cementownię Grodziec. Fascynujące miejsce, niestety w znacznym już stopniu zrujnowane.

    OdpowiedzUsuń
  6. Intrygujące miejsce. Ja się przymierzam do urbexu, ale chyba na pierwszy raz muszę się umówić z kimś bardziej doświadczonym. W Pabianicach mnie jeszcze nie było (przejazdem, ale to się nie liczy), ale myślę, że swoją przygodę zacznę gdzieś w okolicach Warszawy.

    Również mnie smucą akty wandalizmu. Nie mam pojęcia co niektórzy ludzie mają w głowach. Ale to nie tylko w Polsce...

    Czekam na to Uroczysko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to jest hobby, z którego całkiem niedawno zdmuchnęłam kurz. Wcześniej fotografowałam takie miejsca, ale jakość wykonania pozostawiała wiele do życzenia. Uczę sie, oglądając zdjęcia ludzi z urbexu, wspaniała inspiracja i pomysłowość.

      Usuń
  7. Szkoda tej budowli, bo jest niesamowita. Jest po prostu piękna. Sama czasem wchodzę w takie zdewastowane i opuszczone budynki. Nie rozumiem dewastacji w postaci malowaniu po ścianach czy rozbijanie okien. Może właśnie jak piszesz, to miejsce "dzikie już" samo zamienia ludzi w dzikie i groźne wówczas zwierzęta.
    Miłego łikendu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cokolwiek to jest, na pewno głupota nie usprawiedliwia działań człowieka.
      P.s. miło widzieć, że jest tu jeszcze jakiś fan miejsc zapomnianych. 😉

      Usuń
  8. Kojarzę, że dużo jest takich budynków już po renowacji w Łodzi. Łódź w ogóle bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła swoimi zmianami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmienia sie na korzyść, rewitalizuje stare, ale wciąż posiada w zanadrzu parę ciekawych, opuszczonych lokalizacji.
      A wracając do Pabianic, pewnie jeszcze czymś by mnie urzekły, ale na razie pozostaję w swoich pieleszach. 😉

      Usuń
  9. Takich miejsc w łodzkim jest pewnie więcej..kiedyś prężnie dzialające fabryki...w jednej z nich pracowałam cięzko moja babcia ..ale wspomnienia wywyłałas:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jednej z takich fabryk mój dziadek pracował. To są takie dzieje, których ja nie mogę pamiętać, ale zawsze miło jest posłuchać jego opowieści. To mnie ekscytowało zawsze – jak wyglądał życie dawniej, praca itd. Jak wyglądały miejsca, które dziś dobrze znam, ale były zupełnie czymś innym.

      Usuń
  10. Piękne zdjęcia i bardzo ciekawy obiekt. Nowe okna prezentują się okazale, idealnie pasują do tej zabudowy, musiały kosztować majątek, szkoda więc, że dalsze prace renowacyjne stanęły.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że miasto jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa. Czas pokaże.

      Usuń

Pewnego dnia wymyśliłam sobie, że będę dzielić się pięknem świata, którego doświadczam podczas swoich wędrówek. Że będę pisać ku pokrzepieniu serc i być może zachęcać do podróżowania. W tym samym celu wydałam książkę, czyli dla Waszej przyjemności. Czasami piszę też o Bogu, który jest dla mnie najważniejszy i dzielę się chętnie swoim studium biblijnym.
Jednak nie robię tego dla poklasku, nie chcę samych duserów.
Dziękuję za każdego czytelnika, który podzieli się ze mną swą refleksją miast "odhaczonym" komplementem. Jestem wdzięczna za każde nasze wspólne rozważanie. Za komplementy dziękuję, ale nie na tym mi zależy. Proszę rozważ to nim pozostawisz po sobie te dwa/trzy słowa :) i tak zwyczajnie: porozmawiajmy.