Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

22 lutego 2021

Arosa – Schiesshorn (2605 m)

"Podróżowanie uczy skromności. Widzisz, jak niewiele miejsca zajmujesz w świecie."

–  Gustave Flaubert


16 sierpnia, 2020

Arosa jest jednym z najpopularniejszych miejscowości w Szwajcarii. Wokół niezliczone piękne widoki, a interesujący nas szlak, mija rajskie wodospady. Ścieżka jest pętlą wokół masywu górskiego Schiesshorn z możliwością wejścia na ten szczyt, co jest jednocześnie wyzwaniem jak i przyjemnością. Na ostatniej prostej podczas stosunkowo stromego podejścia została przetestowana nasza kondycja fizyczna.
    Stopniowo podnosiliśmy sobie poziom trudności, aby w dniach przyszłych po najbardziej niesamowite cuda przyrody, wejść bez zadyszki, bez jakiegokolwiek zwątpienia we własne siły. Ciało bowiem rozleniwia się bardzo szybko. I tak znaleźliśmy się na tymże szlaku.

Arosa widziana ze szlaku górskiego.


Podchodziliśmy powoli pod grafitowy masyw, którego imponujące gabaryty nie pozwalały oderwać wzroku. Wspaniałe, ostre skały jak łuski prehistorycznego gada, ozdabiały potężne kształty ziemi, prowokując do wyobrażania sobie szalonego podejścia na samą grań.
    Warto było obejrzeć tę górę z bliska. Poszukać nie tylko różnic terenu, ładnych barw i kształtów, ale i dzikiej zwierzyny. Tego ostatniego nie udało się spotkać. Za to na stromej łące pasły się z namiętnością szlachcianek, łaciate damy.










Nie przedłużając, szlak w końcu przywiódł nas pod stopy docelowej góry. Tutaj zaczynało się już trochę więcej pracy nad rozleniwionym ciałem, ale spokojnie i bez zbędnych zmartwień, wędrowaliśmy zgodnie z oznaczeniami na skałkach.
    Schiesshorn srebrzył się nad nami. Jego jasne oblicze odcinało się na tle błękitnego nieba jak rtęć. Większość stromego szlaku wiodła przez trawiaste zbocze, które okazało się królestwem świstaków.






Podejście pokonaliśmy powoli. Nie robiłam w tym czasie zdjęć, skupiłam się wyłącznie na oddechu, bo cóż by to była za przyjemność gdybym nagle się zasapała i umęczyła? Ciało działa jak maszyna, której trybami porusza nasz umysł. Dużo wiem o tym jak nie-słuchać ciała, jak nauczyć ciało posłuszeństwa. Umiejętnie dbając o kondycję, nawet po dłużej przerwie od hard core'owych podejść, można wykrzesać z niego ogień.
    I oto jak wygląda szczyt Schiesshorn. Częściowo trawiasty, a częściowo skalisty:








Arosa była doskonale widoczna ze szczytu tej góry. Jeśli macie ochotę zajrzeć do tej miejscowości, zapraszam tu:
    ⏩ Weisshorn (Arosa).
Z lotu ptaka wszystko nabiera zupełnie innego znaczenia. Piękna, którego nie powstydziłby się żaden pożeracz chwil najpiękniejszych, kosztujący życia pełnymi garściami, widzący w swoim życiu mnóstwo pozytywów. Z lotu ptaka świat wydaje się mniej ważny, ale i piękniejszy, malutki i pozytywnie odległy.



/powiększ

A naprzeciw Arosy, po drugiej stronie góry, na której staliśmy, majestat przyrody kokietował nas od niechcenia. Barwy skał, od szarych po rude, zielone połoniny, turkusowe jeziora, to wszystko było w zasięgu naszych nóg i nie zamierzaliśmy odpuścić tym licznym wizytom. Lecz nie wszystkim. Życia by zabrakło gdyby chcieć wędrować wyłącznie za porywem chwil. Tak jest ich dużo.







/powiększ

Schodząc już na niższy szlak, naszym oczom ukazały się dwa młode świstaki z głupawką. Obserwacja bawiących się zwierząt to fenomen, którego nie przebije najlepszy serial w telewizji.
    Pora wyciągnąć ręce ku przyrodzie. Aparat w rękę i marsz!








Jezioro pod słońcem byłoby zapewne takie jak wiele razy widzieliście u mnie na blogu. Jednak właśnie wtedy naszły chmury i przyznam, że ciężko mi było wydobyć na zdjęciu jakąś efektowność. Typowo alpejską, turkusową piękność okoloną intensywnie zielonymi trawami.
    Możecie tylko wierzyć mi na słowo, że woda była krystalicznie czysta. Jak każda w Szwajcarii.



Wodospady, strumienie, potoki, pełnia tętniącego życia. Arterie lodowatej krwi Ziemi, którą można przyjąć w siebie bez obawy o przykre konsekwencje na zdrowiu. W Alpach wszystkie wody są smaczne i nic z ich strony nie grozi. Można je pić bez końca, a napić się nie sposób, są tak pyszne i wciągające...







Gdzieś w dole majaczyła przepaść, a wraz z nią pustka – bezsłowie. Jak bowiem opisać to, co czuje człowiek, kiedy patrzy tak daleko w dół? Maleńki człowieczek wrośnięty dosłownie w swoją skórę, który boi się nawet ją skaleczyć. A oczami wyobraźni przecież tak rozkosznie fruwa w przestworzach, skacze z klifów, szaleje...



Drugim miejscem, które można nazwać kulminacyjnym ex aequo ze zdobyciem szczytu jest ten właśnie zakątek, do którego wiedzie wąska ścieżka na skarpie. Stamtąd rozpościera się widok na ogromną przestrzeń doliny porośniętę lasami.



Zjawiskowy i bardzo wysoki spad wody huczał o skały i radował moje serce do głębi. Takie widoki maleńki człowiek zbiera, by powidok przed oczami został na długo i powracał jak sen, pokrzepiając naturalnym szeptem, brzmieniem dzikiej przyrody nieokiełznanej.







A potem już droga na dół, początkowo ostra, wszak zygzakiem po skarpie. W lesie można było odetchnąć, schować kijki i czerpać przyjemność ze spaceru wzdłuż rzecznego koryta, której wody trzymały niski poziom, uwydatniając całe swe dno pełne otoczaków.


Droga wzdłuż koryta rzecznego.

Wędrówka w sumie nie wymagała wiele. Ot tylko chęci i czystego spojrzenia na swoje możliwości. Szlak na mapie zaznaczył serce. Bezlitosne piękno przyrody, które nie chciało mnie puszczać z powrotem, jest całkowitym jego wyjaśnieniem. Legendą, którą wyrecytowały szepty wodospadu.

17 komentarzy:

  1. Przepiękne góry i spektakularne chmury ponad nimi! No i śmieszne świstaki - świetne zdjęcia. Wspaniały opis wędrówki!:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem zachwycona każdym zdjęciem, widokiem, szczytami w kilku kolorach. Rdzawe szczyty u nas są niespotykane. Jestem też pod urokiem tej małej miejscowości uzdrowiskowej z ośrodkiem turystyczno - wypoczynkowym położonej na wysokości 1775 m. Szkoda, że nie mam teraz 30 lat ;) Aniu, wykorzystuj każdą wolną chwilę na realizowanie swoich marzeń. Serdecznie pozdrawiam :)
    Aha, świstaki, wodospady cudne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robię to. Spełniam wreszcie swoje marzenia.
      Serdeczności przesyłam. :)

      Usuń
  3. Tym razem pokazałaś krajobrazy niczym z Władcy pierścieni, przynajmniej w części bez wodospadów, bo tam już więcej zieleni i mniej monotonny szlak.
    W czasie wspinaczki najlepiej nie rozmieniać się na drobne, bo jak piszesz, zbyt szybko tracimy energię.
    Widoki warte każdego wysiłku:-)
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dla mnie nie jest monotonia. To dla mnie oaza spokoju i esencja ciszy. I piękno gór w najdoskonalszym wydaniu.
      Akurat tak wyszło, że nie byliśmy w swojej najlepszej formie. Wtedy dopiero się rozgrzewaliśmy. Ale następna wyprawa była już bardzo wymagająca.

      Usuń
  4. Zachwycające widoki,a człowiek taki malutki.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widoki budzą niekłamany zachwyt i zapierają dech, a świstaki rozczuliły mnie totalnie.
    A pomyślałaś, by wydać książkę o urokach wypoczynku w Szwajcarii?
    Serdeczności zasyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam o przewodniku szlakowym. Tylko nie takim typowym, a bardziej jakby pamiętnikarskim. Krok po kroku, podobnie jak na blogu, tylko że więcej wskazówek. A opowieści same by się do tego pisały dla urody.
      Przede wszystkim chciałabym wydać album ze zdjęciami.

      Usuń
  6. Ale się naoglądałam! Momentami miałam wrażenie, że jestem tam w środku zdjęcia...
    Piękne miejsca, piękna wycieczka, hart i determinacja. Cudna przygoda. I te zwierzaczki napotkane...
    Jestem pod wrażeniem! Jak zawsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dopiero początek wrażeń. ;) Dozowaliśmy jakość wycieczek. :)

      Usuń
  7. Uwielbiam do Ciebie wchodzić po te zdjęcia. Woda na niektórych wygląda dokładnie jak agat, który kiedyś zakupiłam w naszych Sudetach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te wody dosyć często porównuję do takich właśnie szlachetnych barw. Czyste jak kryształ, a w słońcu jak turkus.

      Usuń
  8. Tym razem odniosę się do cytatu Flauberta - trudno o lepszy dotyczący podróżowania. Mój Geograf zawsze wraca ze swoich podrózy pełen pokory i zachwytu.
    A zdjęcia Twoje jak zwykle wspaniałe - tym razem wzruszyły mnie najbardziej dwa świstaczki.
    Serdeczności Anno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwierzaki dają wiele radości, myślę, że przyroda jest po to, by dawać nam poczucie spokoju i szczęścia. W tym celu zawsze wychodzę w las.

      Usuń

Pewnego dnia wymyśliłam sobie, że będę dzielić się pięknem świata, którego doświadczam podczas swoich wędrówek. Że będę pisać ku pokrzepieniu serc i być może zachęcać do podróżowania. W tym samym celu wydałam książkę, czyli dla Waszej przyjemności. Czasami piszę też o Bogu, który jest dla mnie najważniejszy i dzielę się chętnie swoim studium biblijnym.
Jednak nie robię tego dla poklasku, nie chcę samych duserów.
Dziękuję za każdego czytelnika, który podzieli się ze mną swą refleksją miast "odhaczonym" komplementem. Jestem wdzięczna za każde nasze wspólne rozważanie. Za komplementy dziękuję, ale nie na tym mi zależy. Proszę rozważ to nim pozostawisz po sobie te dwa/trzy słowa :) i tak zwyczajnie: porozmawiajmy.