Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

28 stycznia 2021

Dni niezwykłe.

Dokoła trudny świat Ulica była domem, nauką tych lat...
Dla nich wieczna droga
Dzikich serc spotkanie, krwią pieczętowane
Dla nich wieczna wiara w to, co niepoznane
Dzikich serc spotkanie
Budzili w każdym gniew
Śniegiem usłany był dom
Nie czuli bólu, gdy Śmierć przyszła cicho, zabrała życie i łzy...
Dla nich wieczna droga
Dzikich serc spotkanie

– Robert Gawliński "Sid And Nancy"


Dni mijają na zabawie, choć w to tzw. prawdziwe życie weszłam już dawno. Jednak nadawanie mu powagi i ogromu znaczeń jest jak robienie z igły wideł. Owszem, znaczeń życie ma miliony i niejedno ma też imię. Niejedną barwę i temperaturę. Nie chcę jednak nigdy znaleźć się poród tłumu ludzi poważnie definiujących swoje noce i dnie. Nie chcę być Barbarą spod pióra Marii Dąbrowskiej. I co z tym zrobimy, Boże Ojcze?
    Zima zawsze wprawiała mnie w szalony stan ducha. To na początku roku zawsze się zakochiwałam, rozpoczynałam naukę nowych rzeczy, decydowałam się na wariackie przygody albo wywracałam swoje życie do góry nogami. Teoretycznie nie ma złej pory roku, ale istnieją te piękniejsze, w które mogłabym się wtopić, a potem zatrzymać czas na świecie. Teraz jest ta pora.

24 stycznia 2021

Rezerwat Przyrody Węże.

"Escucha el ritmo de tu corazon
All I need is The rhythm divine..."

[Wsłuchaj się w rytm swojego serca
Wszystko czego potrzebuję to boski rytm]

– Enrique Iglesias


25 grudnia, 2020

Nastał pierwszy dzień świąt, poranek. Jako pozbawieni uczuć religijnych ludzie na bakier z tradycjami i pełnokrwiści chrześcijanie, nie wybraliśmy się przed stół, lecz na szlak. Ponieważ Bóg raz urodził się, umarł i zmartwychwstał, my miast uczcić czyjeś fikcyjne narodziny, pojechaliśmy do Rezerwatu Przyrody Węże nad rzeką Wartą. (Drugiego dnia świąt miałam przyjemność pójścia do pracy).
    Cały plan wcześniej dokładnie uzgodniliśmy z wujkiem Google, wyprawa składa się z dwóch etapów. Jedyne co nas zaskoczyło, to czasy przemarszu części pierwszej, która zajęła nam znacznie mniej niż przewidywaliśmy.
    Czas akcji jest jasny, teraz pora na dokładną lokalizację.
        Miejscowość startowa to Bobrowniki w powiecie pajęczańskim, w gminie Działoszyn. Zaparkowaliśmy za mostem nad Wartą, gdzie latem można zaczerpnąć spokoju w drewnianej altanie, grillując na specjalnie do tego przystosowanym stanowisku. Pływania tam zakazano, więc w sezonie letnim plaża jest do wykorzystania wyłącznie na sucho do kąpieli słonecznych. I piaskowych, jeśli ktoś jest wróblem. Oprócz tego jest to miejsce do wodowania kajaków i łódek.


18 stycznia 2021

Grzesznika rozmowa z Bogiem.

 Na krawędzi dnia,
na krawędzi snów
– przegrana w nierównej walce
czas nie używa słów, ale zawsze odnajdzie

– Anja Orthodox


moje (te podpisane) zdjęcia: las w Grotnikach,
centralna Polska, grudzień 2020

Stała na burcie swego statku sunącego w tej chwili niepewnym kursem. Rozpostarte grafitowe żagle wydęły się pod mocą natury, a statek przecinał fale. Wokół rozbrzmiewało echo uderzających o deski fal. Pamiętała wcześniejszy milczący bezkres. Po długotrwałym sztilu niebo naciągnęło się grafitowymi jak jej statek chmurami. Wreszcie liny zostały napięte, a miecz zagrał. Włosami pani kapitan szarpał wiatr oraz niepokorne szepty jej własnych myśli.
    – Boże, uczyniłeś mnie na swoje podobieństwo, a mimo to nie potrafię stać na straży najprostszych zasad. Moje serce właśnie snuje inną, własną historię. Nie potrafię tego zatrzymać... To myśl, która nie powinna się narodzić. Żyje karmiona powidokiem jaki pozostał w jednym spojrzeniu. Ten powidok właśnie, zaczął konstruować jadowite sny.

/źródło

14 stycznia 2021

Nowe drogi.

To właśnie ciemnymi szlakami wędrują latarnicy.


Opowiadałam Wam już o krzakach w których żyję, pora teraz poszerzyć zaroślowy krąg i opowiedzieć o krzakach, w których robię różne   p r z y z w o i t e   rzeczy.
    Mam możliwość opowiedzenia o nich w kilku aspektach, bowiem na przestrzeni czasu, który można nazwać adaptowaniem się w nowej (starej) rzeczywistości, płynnie zmieniała się także przyroda będąca uzupełnieniem i ozdobą mojej codzienności.
    Popijając ulubione łagodne schwarzbier, pośród świętego spokoju osiągam błogostan i zanurzam się w niniejszą opowieść.

Jesień w wersji rudo-blond

Kwintesencją jesieni jest jest wielobarwność oraz humorzastość. Jednego dnia potrafi przystroić się w słońce, drugiego zarzuca na siebie szarą szmatę. Być może jestem dziwna w swych gustach, ale jesień kocham w każdym jej humorze, a zwłaszcza jej ponurą i mglistą stronę.
    W swoich snach bardzo często rozprawiam na tematy egzystencjalne z wampirami, a kto przy kim przystaje, takim się staje.


10 stycznia 2021

Taka Prawda.

„Człowiek podstępny wznieca kłótnie, plotkarz poróżnia przyjaciół.”

– Księga Przysłów 16:28


zdjęcia i nagranie z początku listopada, 2020

Każdego dnia ciepły promień oświetla nam życie. Żeby go dojrzeć – każdego dnia trzeba stawać we właściwym miejscu, by nic go nam nie przesłoniło.
    Wpadłszy w beczkę pełną dynamitu, nie odpala się zapałki, jednak odkuwając wieko aby się wydostać, ciosa się iskry. Podobno winny się tłumaczy, ale przecież milczenie jest zgodą. Można machnąć ręką, lecz zbyć wszystkiego się nie da. Wpadłszy w kabałę po uszy, oglądam się teraz przez ramię. Szkoda by było ponosić straty przez czyjąś głupotę.


7 stycznia 2021

Tyrada.

"Dopiero w samym środku zimy przekonałem się, że noszę w sobie niepokonane lato."

– Albert Camus


Wieczorami coraz trudniej jest mi znaleźć łóżko. Jest taka piękna pogoda, trudno nie wyjść na spacer z aparatem.
    Wielu skarży się na mgłę, mało osób rozumie, że w niej można czuć się bezpiecznym. Ludzie czują się w gęstej mgle jak zamknięci w grobowcu w tym mieście zamieszkałym przez umarłych. Dotyka ich uczucie osamotnienia, to musi być okropne. Wyzbyłam się tych nieszczęsnych myśli już dawno temu.


4 stycznia 2021

Olsztyn – mój niedoszły dom.

"Tańczymy, tańczymy, tańczymy!
Obrotów nie tracimy!
W zamkowych katakumbach
Gorąca bucha rumba.

Tańczymy z Mikołajem
Nad warmińskim rajem,
Tańczymy na obłokach
Salsę i pofajdoka.

W cukierni Kopernik,
W kawiarni i pizzerii,
W galeriach, herbaciarniach
Euforia nas ogarnia.
Na plaży już od rana
Copa Coppernicana.
Z dziewczyną jak marzenie
Tańczenie na morenie.

Olsztyn kocham, moją małą Amerykę..."

– "Coppernicana", Enej

 

u schyłku września, 2020

Jego ulicami można spacerować bez końca. Cztery rzeki i piętnaście jezior, ponad 1800 ha lasów, dwa rezerwaty przyrody roślinności torfowej i całe mnóstwo zieleńców, skwerów oraz trzy ponad stuletnie cmentarze. Dawno temu planowałam zamieszkać w Olsztynie i miała to być inwestycja życia aż do jego końca.
    Niedaleko miałabym do mojego Raju na ziemi, niedaleko do przyjaznych dusz, nie byłabym sama. Niedaleko do spełnienia się w swojej pasji w samym centrum najpiękniejszego regionu w naszej Ojczyźnie. Wiążę z Olsztynem wiele pięknych wspomnień, wiele przygód spokojnych jak i tych szalonych, podczas których wiele się nauczyłam.
    Tym słodkim wstępem przepełnionym refleksją i jakby sentymentem, rozpoczynam krótką opowieść o naszej ostatniej wycieczce niniejszych wakacji. To miał być pewniak, tam zawsze było pięknie i wszystkie plany zawsze się udawały.

1 stycznia 2021

Ostróda. Nie taka piękna jak o niej mówią.

Tylko spokój mógł nas uratować... 


u schyłku września, 2020

Jadąc do Ostródy byliśmy pełni nadziei na udaną turystykę. Zachwalano nam to miasto, zachęcano do spacerów po nim, poza tym kusił mnie tamtejszy zamek oraz stara wieża kościelna, z której miał rozpościerać się piękny widok na panoramę miasta i okolic. Co więc mogło pójść nie tak?
    Jak rzekłam na samym początku mazurskich opowieści, należało siedzieć w Sowiej Stópce i każdy byłby zadowolony. I może na te konie więcej jeździć.