Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

29 listopada 2020

Muzeum Budownictwa Ludowego – Park Etnograficzny w Olsztynku.

"Poza sobą i ponad sobą ludzkość otacza mrok i próżnia. Lecz nie jest to pobudka do rozpaczy, lecz wezwanie do twórczego męstwa."

– Stanisław Brzozowski


u schyłku września, 2020

Lubię kiedy historia, wszystko jedno – dalsza czy bliższa – ożywa na oczach oglądającego. Lubię fizycznie się w nią zanurzyć i poznać intelektualnie. Lubię wyobrażać sobie jak wyglądało codzienne życie ludzi w przeszłości. Lubię czuć zapach starych rzeczy, słyszeć jak pracują deski starych domów.
    Jest to możliwe zwiedzając skansen powstały w ubiegłym stuleciu, o którym decyzja zapadła w Królewcu – ówczesnej stolicy Prus Wschodnich. Zaraz za pomysłem wdrożono w życie czyny i tak na tejże ziemi stanęły budynki charakterystyczne dla Prus Wschodnich.
    Nie było łatwo, chaty które miały tu zostać przeniesione były w bardzo złym stanie, więc zdecydowano o wybudowaniu kopii.


26 listopada 2020

Miłomłyn.

"Trzeba spacerować, trzeba zatrudniać ducha, podobnie jak ciało. Duch potrzebuje aktywności. Gdy duch jest bezczynny, zaczyna kwaśnieć, rozkładać się. Jak ciało."

– Sándor Márai, Pierwsza miłość


u schyłku września, 2020

Poprzednim razem opowiedziałam Wam o bajkowym miejscu, w którym można się schować przed światem, a od dzisiaj zapowiadam szereg pomysłów na wypady w okolicę. Nie każdy spędza czas stacjonarnie, niektórzy po prostu muszą wędrować...
    "Sowia Stópka" mieści się na obrzeżu miejscowości Miłomłyn (zdjęcia plenerowe). Już następnego dnia wybraliśmy się na spacer celem zrobienia rekonesansu po najbliższej okolicy. Cel był prozaiczny – odnaleźć i zbadać zasoby, czyli "idziemy do Biedronki". Nie ukrywam, że dosyć często przemierzaliśmy ten dystans na pieszo z moimi rodzicami. Teraz już wiecie po kim to wędrowanie mam.

Sowia Stópka ↔ Biedronka

22 listopada 2020

Sowia Stópka.

"Świat przyrody jest jedynie powielonym obrazem Raju. Sam fakt, że ten świat istnieje, jest dowodem na to, że istnieje też świat doskonalszy. Bóg go stworzył, aby za pośrednictwem rzeczy widzialnych ludzie mogli pojąć jego nauki duchowe i dojrzeć objawienia jego mądrości. To właśnie nazywam Działaniem."
– Paulo Coelho, Alchemik


To jest ciąg dalszy mazurskich opowieści "Cicho jak łza parująca z rzęs.", oraz "Ten dom zbudowany z marzeń."

u schyłku września, 2020

Podobno gdy światło gaśnie, radości przemijają, marzenia pierzchają, dłonie drżą, myśli syntetyczne prym wiodą. Odkąd pamiętam, odnajdywałam się świetnie w jesieni świata i mgłach samotności. Odkąd pamiętam, nasiąkałam doszczętnie historiami napisanymi na pograniczu koszmaru, nazywając je jednako zabawnymi. Może dlatego doskonale rozumiem zainteresowania właścicielki pięknego domu zbudowanego z marzeń, w którym aż tętni od niesamowitych baśni rodem z thrillerów wieków przeszłych. I żeby nikt nigdy nie miał wątpliwości, wewnątrz domu każdy może się nauczyć jakie licho w przyrodzie może spotkać i odpowiednio się przygotować, by to spotkanie przeżyć...
    Pora przybliżyć miejsce, w którym spędziliśmy schyłek września na niesamowitych przygodach za pan brat z naturą i jej odkrywanymi dopiero sekretami. Oto przed Wami Sowia Stópka znad Kanału Ostródzko – Elbląskiego. Tam gdy światło gaśnie, radości się namnażają, marzenia się spełniają, dłonie drżą w ekscytacji, a myśli płoną zintensyfikowane głęboko w sercu. I dlatego być może tak jest, bo swoje serce w młodości zostawiłam właśnie na Mazurach, aby jak Davy Jones co roku po nie wracać.

19 listopada 2020

Czas spełniania.

"Przestań podążać za tłumem i idź własną drogą. Jeśli coś sprawia, że czujesz radość, rób to z pasją każdego dnia. Jeżeli jest cokolwiek co robisz bez entuzjazmu – zostaw to. Wybierz to, co kochasz."


schyłek października, 2020
(zdjęcia)

Jesień mamy już u kresu. Zdążyłam uchwycić czarujący karnawał przyrody, zanim znów las bajecznie zasnuł się woalką mgieł. Powoli wtapiam się w te drzewa, poznaję je, z każdym dniem idę coraz dalej. Wsiąka we mnie wilgotne powietrze o zapachu kory, liści, igliwia i grzybów, mój nowy zapach...
    Jaki masz kolor? – padło pytanie w jednej krótkiej modlitwie zintensyfikowanej uczuciami. Zobaczyłam wtedy zorzę. Co masz dla nas? – a z nieba rozbłysłego wszystkimi kolorami, posypał się gwiezdny pył. Odpowiedź była prosta – siebie.

16 listopada 2020

Juf – szlakiem w przestworzach czyli tundra alpejska.

Preludium –  przenośnie: wstęp do czegoś

– słownik języka polskiego


sierpień, 2020

W kantonie Gryzonia znajduje się kilka niezwykłych miejscowości połączonych jedną, wyasfaltowaną nitką dojazdową. Leżą one na 1960 metrze n. p. m. – jest to najwyżej położona wspólnota gminna, która leży znacznie ponad linią drzew.
   Wspólnota składa się z kilku wiosek: Campsut (1668 m n.p.m.), CROT (1715 m), Puert (1921 m), Am Bach (1959 m), Juppa (2004 m), Podestatsch Hus (2046 m) i Juf (2126 m).
    Czym zajmują się wioski istniejące na tak znacznych wysokościach, jak żyją, jak prosperują, o tym opowiedziałam we wpisie o wiosce Juf, która jest uważana za najwyżej położoną osadę Szwajcarii i jedną z najwyższych w Europie, zamieszkałą przez okrągły rok. – wpis tutaj: link
    Kiedy byliśmy tam po raz pierwszy, wymarzyłam sobie odbyć wędrówkę graniami okolicznych gór. Nadszedł wreszcie czas na spełnienie tego pragnienia i dotknięcie przepięknych połaci górskiej tundry.


Zatrzymaliśmy się na jedynym parkingu w Juf położonym wzdłuż jedynej drogi. Stamtąd przemaszerowaliśmy całą wioskę, nie jest to długo, i weszliśmy na szlak, który już na początku  zaczynał wyglądać jak to po co przyszliśmy. Przestworza to książkowo szeroka, rozległa przestrzeń – tego nam nie brakowało.

12 listopada 2020

Jak doszło do realizacji naszych wakacji?

 Wszystko ma swój czas i każda sprawa pod niebem ma swoją porę

– Kaznodziei Salomona 3:1


To, że my w tym czasie w ogóle podróżowaliśmy, było niesamowitym planem, bynajmniej nie przypadkiem, ponieważ "przypadek" sam w sobie nie potrafi planować, zazębić sytuacji, ani niczego dopiąć na ostatni guzik. "Przypadek" nie jest w ogóle osobowy. Jest niebytem definiowanym przez ludzi jako zrządzenie losu. Dużo sensowniej nam jest powiedzieć, że wszystko poszło zgodnie z planem. Ale z czyim?
    Historia miała swój początek kiedy zaraz po moim przeczuciu nadchodzących zmian, oraz po zinterpretowaniu pewnego snu, wszystko nadeszło rzeczywiste aż do bólu. Można więc powiedzieć, że byliśmy na to przygotowani (wszystkie wydarzenia opisałam dokładnie tu: "jak znaleźliśmy się w Polsce?".
    Po czym poznać, że wszystko idzie zgodnie z jakimś planem? Idzie jak po sznurku i wszystko pasuje do siebie jak ulał.

Widok z balkonu naszego szwajcarskiego mieszkania.
Góry Alviergruppe.
 

9 listopada 2020

Stein am Rhein – moje ulubione miasto w Szwajcarii.

"Takie miasta pasują do czasów nowożytnych jak kubizm do średniowiecza. Jestem przekonana, że się ze mną zgodzicie. Już z daleka zabudowa prezentowała się pięknie, ale po przejściu przez most, czas nagle się zatrzymał. To jak droga do innego wymiaru. Jeżeli dziś miałabym podać drugie imię średniowiecza, będące jednocześnie jego autorytarną wizytówką, bez wahania powiem → Stein am Rhein."

– ja 


ciąg dalszy epickich wakacji, części jedenastej
3/3


początek sierpnia, 2020

Przebyliśmy kiedyś wędrówkę, na końcu której czekała mnie niespodzianka. Mąż nie powiedział mi, że będziemy przekraczać bramę czasu, wówczas inaczej bym się przygotowała. Włożyłabym hajdawery i wzięła konia.
    Niektórzy z Was wiedzą, że rozmiłowałam się w epoce średniowiecza i że szczególnie sobie upodobałam wiek XIII. Bez żadnej górnolotnej przyczyny, po prostu podoba mi się. Nawet książki, których treść jest osadzona w tych latach, czyta mi się lepiej niż osadzone w każdych innych.
    To było w lutym 2017 roku. Szliśmy szlakiem "ViaRhenana". Tam raczyliśmy się urokami licznych potoków, małych wodospadów zaklętych w lodzie, oraz ładnymi ruinami średniowiecznego zamku Neuburg. Zaciekawionych zapraszam tu: ViaRhenana
    Kiedy moim oczom ukazało się Stein am Rhein, wylała się ze mnie wielka ekscytacja. Ten pamiętny wpis znajdziecie tu: Stein am Rhein.
    Było więc oczywiste, że przywieziemy tu naszych gości.


Zdjęcie z mostu (brama czasu)

3 listopada 2020

Spacerem przez minione dni – jak to wszystko przetrwać?

"Nie oddawaj innym pilota do swoich emocji."
– Regina Brett


początek listopada, 2020
zdjęcia: październik, 2020

Nie każdy jest fanem takich zjawisk atmosferycznych jak widać dziś na zdjęciach. Zdaję sobie sprawę z tego, że wielu ludziom cierpnie skóra gdy mają niniejszy obraz za oknami. W moich oczach jest on  zjawiskowy, to tak jakby świat z bajek został ściągnięty na ziemię. Polskie mgły też dają radę, są piękne.
    Dobrze każdy jednak wie, że takie okoliczności przyrody sprzyjają zaziębieniom. Szwedzi mawiają, że nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania i ja się z nimi całkowicie zgadzam, bowiem najważniejsze to nie dać się zmoczyć. Inaczej nie da się czerpać przyjemności ze słoty, nie da się nie przejmować. Nie da się cieszyć listopadem.
    Jeśli tylko mogę, co się przekłada na prawie każdy dzień, wychodzę rano na spacer. Raduje mnie wielce, że mam tak blisko do lasu, wielkiego, gęstego zacisza przyrody, w którym wszystko jest możliwe. Brakowało mi tego przez sześć lat.