Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

31 października 2020

Zabytkowe miasto Schaffhausen, twierdza Munot i organy Kuhna.

„Nie byłam wszędzie, ale wszędzie na pewno jest na mojej liście”

– Susan Sontag


Epickie wakacje 
2/3

pierwszy dzień sierpnia, 2020

Powolutku docieram już do końca opowieści o naszych wspólnych wakacjach, choć tak naprawdę zanim na dobre opuściliśmy Szwajcarię, jeszcze wiele przebyliśmy podróży zupełnie innych od tych, trudniejszych i dużo bardziej wymagających.  Teraz jednak pora najwyższa wkroczyć na uliczki pięknej, zabytkowej miejscowości Schaffhausen nazywanej przez miejscowych "Szafuza".
    To najbardziej wysunięte na północ miasto w tym kraju. Starówka składa się z barwnych renesansowych budynków, otrzymała przydomek "miasto wykuszów" (ze względu na 300 istniejących okazów na tych ulicach). Poza pierwotnymi murami miejskimi w mieście znajduje się Munot, twierdza z XVI wieku, oraz na południowy zachód od miasta Rhine Falls, największy wodospad w Europie, który pokazywałam poprzednio: link.


Historia

W przeciwieństwie do innych miejscowości w kantonie, tutaj nie ma żadnych śladów po starożytnych osadach. Około 600 roku n.e., osadnicy alemańscy zbudowali tutaj gospodarstwo i tu właściwie rozpoczyna się cała historia, bowiem dzięki nim rozwinęła się średniowieczna wioska Berslingen. Ta została opuszczona około 1200 roku i dziś nie pozostał już po niej żaden ślad.
    Miasto Schaffhausen powstało około 1000 roku ze względu na szczególne położenie geograficzne tego miejsca. W tym czasie Ren na wysokości Schaffhausen był szeroki i bardzo płaski. Było to jedno z niewielu miejsc, w których można było przeprawić się konno przez Ren.



Podczas II wojny światowej, 1 kwietnia 1944 r. o godzinie 10:55, miasto stało się celem nalotu trzech dywizjonów bombowców 8. Sił Powietrznych USA z powodu błędu nawigacji. 47  bombowców B-24 "Liberator" zrzuciło na miasto 378 bomb burząco-zapalających, zabijając 40 osób. Zmarli spoczywają na cmentarzu leśnym w Schaffhausen w zbiorowej mogile.






Przez długi czas utrzymywano tezę, że zamach bombowy miał być ukierunkowanym „odwetem” lub „memorandum” wobec przemysłu Schaffhausen, który zaopatrywał Rzeszę Niemiecką w uzbrojenie. Jednak akta w archiwach amerykańskich i brytyjskich, które teraz stały się dostępne, pokazują że zamach bombowy był tragicznym błędem.
    Faktycznym celem ataku była fabryka IG Farben (dziś BASF ) w Ludwigshafen am Rhein, 200 km na północ. W wyniku bardzo złej pogody nad kanałem La Manche, Francją i południowymi Niemcami, niedoświadczeni piloci zboczyli z kursu i stracili orientację, a do zboczenia z trasy doprowadził tylny wiatr o prędkości około 100 kilometrów na godzinę. Czyli chłopcy najprawdopodobniej przywitali się z Fenem.






Fronwagplatz

Kolorowe fontanny na placu i wieża Fronwag. Kiedyś znajdowała się tu wielka waga targowa. Można ją dziś oglądać w Muzeum Wszystkich Świętych. W szczycie wieży Fronwag znajduje się zegar astronomiczny Joachima Habrechta (1564 rok). Przedstawia on 10 różnych funkcji astronomicznych. Dzwon z kaplicy zamkowej Balm wisi na dachu tejże wieży.



Miska pływająca w fontannie – karteczka informuje o jej przeznaczeniu.
Ponieważ był to dzień bardzo upalny i duszny,
można sobie taką miskę napełnić wodą, postawić przy ławce
i moczyć w niej stopy.
Takie miski pływały we wszystkich fontannach.


Schwabentor

Napiszę kilka słów o w/w wieży. Po raz pierwszy pojawiła się w dokumencie z 1361 roku jako „nowa wieża”. Stanowiła północny kraniec średniowiecznych fortyfikacji miejskich, a dzisiaj jest bramą wyjściową na przedmieścia. Po jej zachodniej stronie zachował się fragment starego muru miejskiego z blankami i wieżą Finsterwald jako narożną wieżą.
    W 1932 roku wnętrze wieży i mansardowy dach z dzwonnicą z 1782 roku uległy całkowitemu zniszczeniu podczas pożaru. Po pożarze architekt Wolfgang Müller przeprojektował Schwabentor w latach 1933-1935, a ozdobił ją malarz Carl Roesch freskami we wnękach zegarowych. Obraz po południowej stronie nosi tytuł „Kosmos” (mężczyzna i kobieta w kosmicznym cyklu, stoją między śmiercią a demonem, a anioł chroni tę parę). Obraz po stronie północnej nazywany jest „cyklem” (cztery epoki w sekwencji niepowstrzymanego ruchu wskazówek zegara). Wieża od czasu pożaru pokryta jest dachem namiotowym.


Elewacje, zabudowa
i pomysłowe aranżacje

Architektura zabytkowych miasteczek potrafi zmiatać z nóg, to był poziom ósmy (z dziesięciu). Dziesiąty pokażę Wam następnym razem.
    Mimo kolejnej już wizyty, podobało mi się tak samo i aparat nie odklejał mi się od oka. Czy po latach mogło coś się zmienić? Od ostatniej wizyty na pewno zmienił się sprzęt i punkt widzenia fotografa. Kiedyś fotografowałam bardziej ogólnikowo, miałam szerokie kadry, teraz jestem bardziej drobiazgowa.







Ten sam koleżka, który witał nas kilka lat temu, nadal stoi w oknie, tym razem zasymilowany z okolicznościami na świecie. Poprzednio nawiązywał przyjaźń z małym pieskiem i papugą.



Zdjęcie archiwalne:


Na poniższym zdjęciu atrakcyjny budynek, w którym kiedyś było więzienie. To od niego kamienica otrzymała nazwę: Grosser Kafig [wielka klatka].






Po drodze automat na wino. Brzydka sugestia – ciekawe ile czasu taki automat stałby w Polsce cały?


Wystawka: noże, tasaki, gilotynki i inne stalowe przedmioty.
Sklep w sam raz dla kobiety.

Balkony i inne miejsca do spędzania osobistego czasu z/na... (wpisz dowolne), to w Szwajcarii bajka. Zawsze mnie urzekały ichniejsze balkony, wykusze i małe tarasiki dachowe.



Muzeum na Klosterstrasse 16 jest miejscem, które warto zwiedzieć i nie zawiedzie się nawet najwybredniejszy turysta. To co on oferuje pokazałam w starszym wpisie, gdzie przeprowadzam czytelnika wszystkimi pokojami. Zapraszam z tego miejsca do archiwum: inne atrakcje Szafuzy.
    Znajdziecie tam również świetną wycieczkę po klasztornym ogrodzie i kilka nowych ciekawostek, które tym razem ominęliśmy. A poniżej zdjęcie okna tegoż muzeum. Rura w szybie prowadzi do ula. Stoi on, prawie całkiem przezroczysty, w części zoologicznej.



Munot

Dla wielbicieli średniowiecznej architektury to może być punkt obowiązkowy całej wycieczki. Wspaniałe wnętrza twierdzy Munot stanowią atrakcję Schaffhausen, której nie można pominąć. Za grubymi murami znajdują się pomieszczenia i korytarze, kręcone schody i świetne oświetlenie, które przyprawia o przyjemny dreszczyk.

Po drodze na Munot.

Kierując się w stronę twierdzy, idzie się długimi schodami prowadzącymi przez winnicę. Warto oglądać się za siebie, taka panorama miasta jest warta czasu i uwagi. I te "ogródki dachowe..."





Munot to okrągła forteca w centrum szwajcarskiego miasta. Została zbudowana w XVI wieku z kamienia szlamowego i surowca z kamieniołomu z Malm. Usłużył Szwajcarom do obrony tylko raz w 1799 roku podczas odwrotu wojsk francuskich przed Austriakami.


Dziś Munot służy jako miejsce wydarzeń kulturowych. W miesiącach letnich Stowarzyszenie Munot organizuje znane bale z muzyką taneczną na żywo (w każdy sobotni wieczór). Kwadryl, znany również jako Française , jest tańczony dwa razy w ciągu nocy.
    Pierwsze wzmianki o tańcu towarzyskim we Francji i Anglii sięgają XVII wieku. Ta tradycja obchodzona jest na balach Munot od ponad stu lat.
    Każdego roku po wakacjach Stowarzyszenie Munot organizuje Festiwal Dziecięcy Munot zakończony dużym pokazem sztucznych ogni.

Kazamaty

Moje ulubione miejsce w całej zabudowie. Nie trzeba słów, trzeba teraz zdjęć:






Kazamaty rodziły pomysły artystyczne nie tylko na miejscu, ale też przed chwilą. Właśnie obrobiłam dwa i muszę przyznać, że wyglądają dość potężnie. Niech moc będzie z nami!




Wejście na wieżę

Rewelacyjne kręcone schody i świetne oświetlenie. Każdorazowo przywożę stamtąd fantastyczne zdjęcia. Świetna zabawa gwarantowana.
    Wejście na górę nie składa się ze schodów a z ułożonej z małych kamyczków, równej podłogi kręcącej się jak muszla ślimaka.




Jedna na górze, druga na dole.


Na szczycie wieży

Ławki, stoliki w zadaszonych blankach i armaty. Coś mnie podkusiło, by się troszkę rozerwać...



Pamiątkowe zdjęcia:



Na zewnątrz

Droga do miasta jest również łagodna i gładka. Po drodze można zagościć w niewielkim arboretum, a poza tym jest tutaj hodowane małe stado danieli. Samiec nosi imię urzędującego obecnie burmistrza Schaffhausen.




Ostatnią atrakcją w której niechcący utknęłam, był kościół protestancki św. Johann'a. Powody zaraz staną się jasne.


Kościół St. Johann

Jego budowę rozpoczęto w tysięcznym roku. Można przypuszczać, że pierwszy kościół w tym miejscu istniał już wcześniej. Wykopaliska z lat 1983-1989 odsłoniły pozostałości muru pierwszego małego kamiennego kościoła znajdującego się 3,4 m poniżej dzisiejszej podłogi kościoła.

Drzwi od południowego zachodu.

Zamiast klasycznego ołtarza jaki znamy z katolickich świątyń.

Organy Kuhna na zachodniej galerii.






Sklepienie.

Organy

Jak się domyślacie, to one zatrzymały mnie w tym kościele na dłużej, ku zgrozie moich współtowarzyszy... Potrafię długo delektować się muzyką organową, podczas gdy inni ludzie po prostu się nudzą...
    Romantyczne organy zbudowane przez Orgelbau Kuhna zostały zbudowane w 1879 roku. Jego cechą szczególną jest klarnet w instrukcji II. Znajduje się w osobnej puszce.


A oto jak brzmią:



📍 Została nam jeszcze jedna średniowieczna miejscowość, moja ulubiona w całej Szwajcarii. Tam mogłabym mieszkać.
    Będzie to zarazem ostatnia podróż z naszymi współtowarzyszami, bowiem jest to też ostatni dzień ich wakacji z epickim rozmachem. Po tym gdy już wyjechali, zostaliśmy w Szwajcarii jeszcze na dwa tygodnie po to aby pobić pewien wysokogórski rekord, zobaczyć ogromny lodowiec i odkryć kilka niesamowitych, kamiennych szlaków, krótko mówiąc – przełęcze! Ale nie omieszkam w międzyczasie okrasić tej wirtualnej strefy zdjęciami pięknej polskiej jesieni. Żyje się inaczej, ale też pięknie. Epicko pięknie. A będzie jeszcze lepiej! i pora zacząć to pokazywać. Polska leży w naprawdę pięknym miejscu na ziemi.

25 komentarzy:

  1. Przyjrzałam się wszystkim detalom i wielki szacun dla budowniczych, że dbali o takie szczegóły!
    Pomysł z miskami przedni, gdy ochłodzisz stopy, nie straszny żaden upał:-)
    Forteca wręcz magiczna, dobry plener dla fotografów i filmowców.
    kościół podoba mi się, bo wystrój ma skromny.
    Bardzo ciekawe miasto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś budowa miała cieszyć się ładnym efektem końcowym, dziś niekoniecznie.
      Niby prosta sprawa, ale zaskoczyła mnie. I faktycznie ludzie podchodzili po te miski.
      Tak, forteca ma olbrzymi potencjał jeśli chodzi o zdjęcia.
      Bodajże wszystkie kościoły nie-katolickie są skromne.

      Usuń
  2. Jest co podziwiać moim zdaniem. Bardzo podobają mi się takie drobiazgi architektoniczne jak i te freski na zewnątrz budynków.

    Co do aborcji to już zmęczył mnie ten temat. Wypowiedziałem się ogólnie, żeby nie powtarzać pewnych kwestii. Męczy mnie też już atmosfera wokół całej sytuacji, od paru dni nad Warszawą lata cały dzień helikopter, a po Wisłostradzie pędzą co i rusz pojazdy na sygnale. Na dłuższą metę tak się nie da raczej.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że dziś stawia się na taką prostotę. Moim zdaniem o wiele przyjemniej byłoby mieszkać w kolorowych miastach. Poza tym przecież dziś takie kamienice mogłyby powstawać znacznie szybciej.

      Uwierz mi, że mnie też to męczy. Mam nieco odmienne zdanie niż reszta, bo i moja perspektywa patrzenia na tę sprawę jest inna, co jest rzeczą naturalną, różnimy się. Jako kobieta rozumiem ten bunt, ale jako człowiek, nie rozumiem tej agresji, bo to jest zwyczajne odczłowieczenie.

      Usuń
  3. Klimatyczne miasto, a Ty wychwyciłaś detale, które świadczą o wieku i wspaniałości architektury. Zachwycam się, nie można przejść obojętnie wobec ciekawych zdjęć.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziś przymusowe siedzenie w domu, i nawet plany wyjścia gdziekolwiek spłonęły na panewce, więc z wielką radością "przespacerowałam" się po tym wspaniałym mieście. Jak widzę stare kamienice, to już jestem cała happy, a tu tyle niesamowitych, starych budowli...
    Super!
    Paradoksalnie kamienica-klatka jest jedną z najładniejszych, jeśli nie naj! :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się ciągle gdzieś pałętam. Przede wszystkim cieszę się z bliskości lasu, wreszcie mam gdzie łazić co rano, no i teraz mam porządny teren do biegania, bo w CH musiałam "fruwać" po asfalcie.
      Poczekaj do kolejnego wpisu, wtedy dopiero zobaczysz ładne kamienice! :D Pokażę moje ulubione miasto w Szwajcarii. :)

      Usuń
  5. Urocze miasto! Kamienice z wykuszami, malunkami, rzeźbami prezentują się wspaniale, bardzo malowniczo. Zachwyciły mnie tarasy, dachy domów, fontanna!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem pod ogromnym wrażeniem piękna, które uchwyciłaś i zamknęłaś w swoich zdjęciach.

    OdpowiedzUsuń
  7. kazamaty, wieża, no i kamienica, gdzie więzienie było- to chyba moje naj :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepięke miasto.
    Kazamaty twierdzy Munot i zakręcone schody stanowią fantastyczną scenerię do sesyjek (wiadomo jakich ;)).
    Pozdrawiam serdecznie :)!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj Aniu.
    Fajna wędrówka i moje klimaty.
    Ty Aniu jesteś jeszcze bardzo młoda, więc wszystko przed Tobą.
    Ja już mam swoje lata, kroczę wolniej w smudze cienia, więc coraz mniej mogę.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młodość nic nie znaczy. Nikt by nie przypuszczał, że są takie dni, kiedy ledwo chodzę. Ale muszę dawać radę, nie potrafię się poddać i przestać żyć intensywnie. Taki mam charakter. Kiedyś sobie żartowałam, że zamierzam wyeksploatować to ciało do emerytury. Nie sądziłam, że te słowa się ziszczą.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  10. Ale klimatycznie wyglądaja te kamienice, szczególnie z tymi pięknymi oknami :)
    Pierwszy raz widze taki automat z winami, myślę, że w Polsce szybciej opróżniliby automat z piwami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisząc to, pomyślałam niestety o wandalizmie i kradzieży...

      Usuń
  11. malunki na 'wielkiej klatce' przepiękne, a kościotrup w oknie - hah idealne ujęcie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Oglądam, podziwiam, ciekawe ujęcia i eksponaty, miasteczko urokliwe bardzo😉

    OdpowiedzUsuń
  13. Blogger mnie wkurza, nie wpuszcza, wiec wpisuje komentarz do kolejnego tutaj:
    Sprawdziłam na sobie, że kiedy życie szybko płynie, nie doceniamy niektórych jego aspektów.
    Wystarczy, że doznamy jakiegoś ograniczenia, to zaczynamy doceniać to i owo.
    Teraz i ja cieszę się każdym spacerem, doceniam ciszę własnego M, dostrzegam potrzeby organizmu.
    Jeśli z takim spokojem i rozwaga podchodzisz, Aniu do swego tu i teraz, to znaczy, że osiągnęłaś jakby wyższy poziom kierowania swym życiem.
    Ja utwierdzam się w mniemaniu, że już dojrzałam do pozostawienia pracy zawodowej na rzecz pracy nad sobą i korzystania z przyjemności życia, póki zdrowie i siły są ...
    Życzę Ci spokoju ducha na końcu każdej drogi, jakąkolwiek wybierzesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znowu? ;/ Ostatnio też ktoś mi pisał, że nie może wejść. Dopiero się dostał jak wysłałam mu mailem link do nowego wpisu.
      Prędkość życia nie zamyka mi oczu. Jestem nastawiona na pewne priorytety, zaczynam dzień od tego co muszę, co ważne, co konieczne i jeżeli do wieczora nie mam czasu na relaks, nie będę tylko po to zarywać nocki. Tak więc jestem ostatnio zapracowana kosztem nawet spaceru np. dzisiejszego ranka, lecz bardzo wdzięczna za to, że mogę to wszystko robić, rozwijać się itd., że wreszcie przestałam stać w miejscu. Ciężko robi się w momencie kiedy niedosypiam, tak jak dzisiaj kiedy lekko mnie boli głowa, wiadomo, że wtedy patrzy się na świat przez czerwony pryzmat, ale jeszcze nie jest ze mną źle, nie odczłowieczam się. ;] Nie tęsknię za przeszłością, w której byłam panią każdego swojego dnia i miałam ogromnie dużo wolnego. Nie wyobrażam sobie bym miała wrócić do tamtego trybu życia. I to jest właśnie kwestia tego jak każdy z nas się czuje w danych warunkach. Ja lepiej funkcjonuję w chaosie życia, inni w spokoju. To jest właśnie mój poziom. Nie zapominam przy tym o pracy nad sobą. Jak w tamtym poście napisałam, dbam o każdy aspekt, fizyczny i duchowy. I jest świetnie. :)
      Pozdrowionki i zdróweczka życzę. :)

      Usuń
  14. Bardzo lubię oglądać u Ciebie te wszystkie wycieczki i niezwykle dokładne zdjęcia, zwracasz uwagę na niezwykłe szczegóły.

    OdpowiedzUsuń

Pewnego dnia wymyśliłam sobie, że będę dzielić się pięknem świata, którego doświadczam podczas swoich wędrówek. Że będę pisać ku pokrzepieniu serc i być może zachęcać do podróżowania. W tym samym celu wydałam książkę, czyli dla Waszej przyjemności. Czasami piszę też o Bogu, który jest dla mnie najważniejszy i dzielę się chętnie swoim studium biblijnym.
Jednak nie robię tego dla poklasku, nie chcę samych duserów.
Dziękuję za każdego czytelnika, który podzieli się ze mną swą refleksją miast "odhaczonym" komplementem. Jestem wdzięczna za każde nasze wspólne rozważanie. Za komplementy dziękuję, ale nie na tym mi zależy. Proszę rozważ to nim pozostawisz po sobie te dwa/trzy słowa :) i tak zwyczajnie: porozmawiajmy.