Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

8 października 2020

Relacja wzajemności i jej jakość.

Niech czas świat trawi, a nas zostawi.
– Ja


Przyjaźń od lat definiowałam jako pochodną miłości. Relacja ta, jest dla niczym innym jak zaufaniem, okazywaniem sobie uczucia, relacją wzajemności, dzielenia szczęścia i nieszczęścia. Miłość jednak, kojarzona jest głównie z partnerstwem, związkiem między kobietą a mężczyzną. Jest współżyciem i prokreacją. Oraz, mawia się, że to miłości towarzyszy przyjaźń.
   Zaczynam skłaniać się ku myśli, że jest troszkę inaczej. To przyjaźni powinna towarzyszyć miłość, a ta, wcale nie jest relacją stricte małżeńską. Miłość ma bardzo wiele twarzy, kilka jest dla nas oczywistych jak np. relacje rodzicielskie.
   Pewna konferencja, na której byłam słuchaczem, przybliżyła mi ten temat. Zwróciła moją uwagę na bardzo ciekawy aspekt: miłość – jako efekt przyjaźni.


Często boimy się powiedzieć komuś "kocham", bo przecież nie wypada, to "tylko mój przyjaciel". Może wielkie słowa mają współcześnie zbyt ciężkie brzmienie, więc nie każdy odbiorca wyznania zrozumie to poprawnie. Właśnie – czy zdajemy sobie sprawę z tego, że miłość może być w naszym życiu wszędzie, nie tylko w rodzinie? Ale co z samą przyjaźnią? Boimy się pochopnie nazwać kogoś przyjacielem jednak być może niesłusznie.

Rozeznać przyjaźń

Otóż przyjaciel nie musi być osobą, której się zwierzamy. Zwierzać można się także swojemu psychologowi, a przecież nie nazywamy go od razu przyjacielem. Przyjaciel to ktoś, w którego towarzystwie chcemy przebywać i ktoś za kim tęsknimy jak go nie ma.
   Dla mnie było wielkim szokiem gdy nagle dotarło do mnie o kim wtedy pomyślałam, że aż łezki zakręciły się w moich oczach. Te dwie osoby stanęły przede mną jak żywe. I nie były to te same osoby, które przecież są mi bliskie i oficjalnie nazywam je przyjaciółmi, ale... nie tęsknię za nimi... chociaż mówimy sobie wszystko.

W ostatnich dniach wiele o tym myślałam, poukładałam sobie w sercu parę kwestii – gdzie jest ta prawdziwa szczera miłość, a gdzie ta relacja pielęgnowana od lat...

Przyjaźnie pielęgnowane od lat...

Skonstatowałam nagle, że nie wiążą się z nimi takie same emocje jakie z tym dwojgiem ludzi, za którymi naprawdę tęsknię. Mawiałam, że to jest "TO", ponieważ znamy się jak łyse konie i – co zawsze uważałam za bardzo ważny aspekt – możemy nie widywać się latami, a jak się spotkamy, to jakbyśmy widzieli się wczoraj. I zrozumiałam, że w tym nie ma tak silnych uczuć.

Emocjonalne więzi   

Są dwie osoby, które rozkochały mnie w sobie, z którymi za cholerę nie potrafię się normalne pożegnać, bo od razu chce mi się ryczeć. Nigdy nie wiem co robić, normalnie człowiek podchodzi, przytula "na misia" i jedzie dalej, a ja wiem, że mój ładunek emocjonalny może wtedy niebezpiecznie sięgnąć zenitu. Włącza się "red alert" i uciekam.
   To podobno właśnie pożegnanie świadczy o mocy uczuć. I zdałam sobie wreszcie sprawę z tego, że ja te osoby kocham, a nie chciałam nazywać tych relacji czymś więcej niż koleżeństwem głównie przez to, że widujemy się ekstremalnie rzadko, oraz że nie chcę obciążać nikogo swoimi emocjami.

Tęsknota

"Czas to sprawił że, moje oczy spowił chłód
już nie widzę barw..."

– śpiewa wokalistka zespołu Artrosis. Pustka, którą zalewa otchłań tysiąca snów. Wyobraźnia miesza rzeczywistość z pragnieniami, a za nią człowiek osuwa się w ruchome piaski tęsknot. Zdarza się, że w nich czai się bestia. Jak temu zapobiec? Oczywiście: wypełnić pustkę. Tylko jak?

Moi drodzy, jestem, można powiedzieć, zawieszona między domem a pracą. Kiedyś po pracy zaczynałam inne życie – wyjścia, spotkania, hobby etc. Obecnie tego nie ma, ponieważ żyjemy w krzakach, obok rośnie las, a dalej pole. Ale są to cudze krzaki, więc San Francisco tu nie powstanie. Łatwo w takim życiu zgubić sens i odczuć pustkę. A przyjaciele są daleko. Strefa wolnego oddechu też jest poza zasięgiem.

Pewien internauta napisał kiedyś do mnie e-mail, miał bowiem pomysł i prośbę o to, bym napisała o samotności. Moja odpowiedź prawdopodobnie nieco zbiła go z pantałyku, ponieważ ja nie odczuwam samotności i nie przypominam sobie bym kiedykolwiek się z tym borykała. (Natomiast przedawkowanie towarzystwa – owszem – czuję często.) Ale tęsknię – to nie jest mi obce.

Zalać serce miłością

Wg mnie znoszenie tęsknoty zależy od tego czy żyjesz w niedoczekaniu czy w doczekaniu.

Zwykłam sobie zawsze na pożegnanie planować (mniej więcej) powrót. Problem zwykle polegał na tym, że obie osoby, za którymi tęsknię, wymagają wyposażenia się w urlop, więc cóż, ogranicza mnie system. Ale dla wariata to nic trudnego, zdarzyło mi się jedną z nich odwiedzić w weekend. I to pociągiem. Kosztowało mnie to co prawda jedną nieprzespaną noc, ale cóż, w końcu poduszka była mi dana.

Inicjatywa, pomysłowość i czas są składowymi sukcesu na złamanie samotności, innego sposobu nie znam, są tylko zastępniki takie jak telefon, listy i Internet. Należę chyba do małego grona ludzi, którzy nie lubią gadać przez telefon. Moje rozmowy są zawsze krótkie i konkretne.
   Nie znam więc innego sposobu jak zaplanować spotkanie i spotkać się.

Spokój

Jak to moja mama mawiała (a potem okazało się, że cytowała E. Dulebę), tylko spokój nas uratuje. Serce wypełnione miłością, nie doznaje zawodu. Dlatego uważam, że miłość jest ponad wymiar najlepszą rzeczą jaka może zajmować nasze serce. A jeśli >zajmuje<, to nie ma mowy o żadnej pustce i samotności.
   Miłość wydaje się nam być przyczyną samotności (i tęsknoty), ale tak naprawdę może zająć jej miejsce. Możemy radować się tym, że kogoś kochamy i na niego czekamy, a nie smucić się z tego powodu – brzmi całkiem zdrowo, prawda? I tak właśnie powinno być, bo miłość jest najwspanialszym uczuciem dla człowieka, miłość produkuje szczęście, a jego przecież szukamy w życiu. Szczęścia i miłości życzymy sobie na kartkach świątecznych. Ze szczęściem i miłością w sercu, uśmiechamy się i czujemy się jakby wypełnieni.

Czuję → tęsknię → kocham = jestem cierpliwa ⇝ jestem szczęśliwa

Ogromnie cieszę się moimi wszystkimi miłościami, nie dręczy mnie oczekiwanie na każde spotkanie, jestem spokojna. Miłość do Boga, do męża, do rodziny, do przyjaciół – nie powinna boleć. Powinna napędzać do działania, uskrzydlać, zapalać iskrę, ba! zapalać cały las! To jest przecież cała radość z tego życia, nasze miłości, nasz sens, nasze istnienie. Najlepszy nawóz do pielęgnacji serca i ducha.
   Niech więc płoną te cudze krzaki, niech płonie ten dom aż po dach. 😉


Wszystkie te fantastyczne zdjęcia są własnością łódzkiego fotografa przedstawiającego się jako Fałszerz rzeczywistości. Genialny artysta, od dawna oglądam jego prace. Fotografuje nie tylko kobiety, ale przede wszystkim Łódź od nieznanej strony. Polecam: link

42 komentarze:

  1. Piękne zdjęcia dobrałaś, jednocześnie spokojne i tajemnicze...
    No właśnie, dlaczego miłość ma być tylko w związku? Czasem mówimy o swojej pasji, że cos kochamy.
    Czasem kochamy partnerów, ale i tak szukamy bliskości przyjaciół.
    Super temat na dłuższą dyskusję:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłość wg mnie jest bardziej elastyczna niż nam się wydaje. Kilka jej rodzajów wymieniłam, a tak naprawdę można wymieniać i wymieniać. Miłość niejedno ma imię. ;)

      Usuń
  2. Zupełnie niedawno nauczyłam się mówić do moich bliskich "kocham cię"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówić, bądź wyrażać w czynach, jedno i drugie jest bardzo ważne, bo miłość żyje czynem. :)

      Usuń
  3. Miłość powinna być fundamentem wszystkiego... wtedy świat wyglądałby lepiej. "Tylko spokój może nas uratować" mawiał też tak mój dziadek...Był dobrym człowiekiem. Szczerym. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj Aniu.
    Z miłością bywa różnie. Możemy kochać bliskich, partnerów, miejsca i nasze zainteresowania.
    Można kochać samego siebie, zwierzęta i takie tam różne duperele.
    Z czasem miłostki się kończą, a pozostają ci, których warto kochać.
    A świat z nami czy bez nas nie będzie ani gorszy, ani leszy. On będzie istniał.
    Możemy zmieniać tylko samych siebie, a nie innych.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale warto – warto kochać. Świat swoją drogą (całego nie zwojujemy), ale świat cały możemy PRZEJŚĆ i miłość swą hojnie rozdawać.

      Usuń
  5. Zaczne od zdjęć- są fantastyczne. Kocham na fotografiach kadry z oknem i kobieta. To straszie moje. Fotograf wyśmienity!
    Po drugie- należę do kobiet mega kochliwych. Ale zdrowo, nie zaborczo. Mam tutaj na myśli miłość duchową... Dla mnie nie stanowi problemu powiedzenie "Kocham Cię" nawet do przyjaciela, przyjaciółki którą bardzo, bardzo lubię. Oczywiście zaraz dodaję: " Nie bój się mojego 'kocham'. Ono jest takie...przyjacielskie :) Bo ludzie...hmmm... żyją w stereotypach, a ja z nimi walczę. Moim dzieciom i Mr Art-owi milion razy wyznaję jawnie miłość :) Rozdaję miłość na lewo i na prawo. Miłość, która jest kwintesencją głębokiej, duchowej więzi po prostu. Fascynacji, przyjaźni, podziwu...Sama dostaję też wiele oznak miłości... Zawsze to miałam, ogromnie mnie to wznosi i stąd moja rozanielona dusza... Rozumiem o czym piszesz, doskonale...
    P.S. Co do małżeństwa, uważam jednak, że miłość przede wszystkim, a przyjaźń obok niej. Równolegle. W małżeństwie obok miłości musi być również przyjaźń. Wtedy jest szansa na związek na całe życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie żyją w stereotypów i to bardzo mocno. Też z nimi walczę, nie tylko na szczeblu uczuć.
      p.s. A co byś powiedziała na to, że nie ma przyjaźni, jest tylko miłość? Że słowo przyjaźń powstało aby człowiek mógł rozdzielić twarze miłości? :)

      Usuń
    2. Przyjaźń w miłości ( tu chyba myślę o miłości w związku) to szacunek, wspólne pasje, wspólne cele, idee, wartości... To najogólniej, patrzenie w tę samą stronę...
      P.S. "A co byś powiedziała na to, że nie ma przyjaźni, jest tylko miłość? Że słowo przyjaźń powstało aby człowiek mógł rozdzielić twarze miłości? :)" A wiesz, że ta teza po głębszym zastanowieniu, może być prawdziwa. Tak czuje. Ale tu bardziej mam na myśli inne związki. Moze przelotne, intensywne? Może związki dusz, niezwykłe?

      Usuń
    3. Czy miłość to wspólne pasje... nie jakoś... nie pasuje mi to... Są to składowe udanej wspólnej codzienności, ale nie definiowałabym tak samej miłości czy przyjaźni. Tu raczej chodzi o uczucia, emocje, więzi, rozumienie się etc...
      p.s. Przelotne i intensywne związki to chyba romanse. :P

      Usuń
    4. A chociażby wspólne podróżowanie. Czy nie dostrzegasz w nich ogromu miłości i przyjaźni?
      P.S. Napisałam o przyjaźni w miłości. Ja uważam, że w dobrym, trwałym, dojrzałym związku, są nierozłączne...

      Usuń
    5. Też ale z koleżanką również podróżowałam, bo obie to lubimy, jednak jest to tylko koleżeństwo i nie łączy nas żadna większa więź. Wspólne pasje istnieją także poza miłością i nie świadczą o niej.

      Usuń
  6. "Przyjaciel to człowiek, który wie o tobie wszystko i wciąż cię lubi"- Elbert Hubbard

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak stawiasz na te zwierzenia.
      Osobiście zaczęłam woleć rozpoznawać ją w emocjach, szukać jej w reakcjach, myślach i uczuciach.

      Usuń
  7. Zapomniałam dodać o tęsknocie. Ona często pojawia się w moich wierszach. Ja ciągle tęsknię... I miłość także się pojawia. Właściwie ich treść oscyluje wokół miłości. Ona jest osią...

    P.S. Jesiennie zrobiło sie u Ciebie w tle :) Pięknie! Bo jesień pachnie tęsknotą...
    Bye!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tęsknota jest bliską towarzyszką miłości, bo nie zawsze możemy mieć ukochaną osobę przy sobie. Mądrze to rozpatrzyłaś.

      p.s. Jesień nie pachnie mi tęsknotą. Pachnie mi odetchnieniem (po upałach), weną twórczą (dużo więcej teraz tworzę różnych rzeczy), pachnie ambicją (chce mi się pracować, serio) i przede wszystkim pięknem. Jest moją muzą.

      Usuń
  8. Zygmuntowi woda do głowy nie uderzyła. Lubię Go słuchać. I zawsze mam dużo pytań. Jest bardzo swobodny. Ma być tu na Boże Narodzenie. A mi tak powiedział : "Vojtek cenię Ciebie za to że jak dzwonię do Ciebie to mimo że ty pracujesz masz zawsze czas dla nas. Jak zadzwoniłem do innych kolegów to najczęściej miałem odpowiedź "a co chcesz?" Ja teraz podjąłem jeszcze drugą prace na część etatu. Bo nie mogę w domu usiedzieć. A pieniążki na letnie wypady się przydadzą no i kontakt z ludźmi jest. I u nas pandemia atakuje. Staram się być ostrożny. O soboty obowiązują maseczki w całym kraju na zewnątrz też.

    Bardzo dobry temat poruszyłaś. Ja mam jednego przyjaciela. Mieszka na stałe w USA. To kolega z podwórka, podstawówki i liceum. Nasi rodzice się znali. Jest człowiekiem bardzo szlachetnym. Radzę się Jego we wszystkich sprawach i tych bardzo prywatnych. Ja stawiam przyjaźń ponad miłością. Najgorsza jest miłość jednostronna. Ja takiej doświadczyłem i nadal doświadczam. Może tylko trochę mniej cierpię. O tej porze roku to lubię sobie planować co ja będę robił wiosną, latem. Choć przez tego kronawirusa jest mało realne. Ale samo planowanie tez fajne jest. Pozdrawiam serdecznie prosto z Żoliborza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie różnie reagują na to co dzieje się w ich życiu. Albo w życiu innych. Mnie woda sodowa nie uderzyła, ale spotkałam się parę razy z taką sytuacją, że traktowano mnie z góry przez to, że zostałam emigrantką. Na szczęście to była mała kropelka zawiści w morzu przyjacielskości.
      Jeśli chce się pracować i siły są, to jak najbardziej popieram. Ja już się w domu nasiedziałam, teraz odbijam sobie za tamte lata i muszę przyznać, że troszkę się tym zachłysnęłam, naprawdę dobrze mi się pracuje, lubię to. Ale patrząc przez pryzmat pandemiczny, jestem teraz w grupie ryzyka.

      Kiedyś rozdzielałam miłość od przyjaźni i tak jak Ty, stawiałam przyjaźń ponad miłością. Miłość nigdy mi się nie udawała, zawsze bardzo cierpiałam. Lecz kojarzyłam ją stereotypowo, dokładnie tak jak chyba świat cały – ze związkami damsko-męskimi. A właśnie uczę się od kilku lat, że miłość ma wiele twarzy i że miłość to też przyjaźń.
      Ja w tej chwili planuję gdzie by tu się wybrać na zdjęcia jak już wszystkie drzewa zrobią się kolorowe. Większość pomysłów odpada, bo w maseczce sesja jest niemożliwa.
      Pozdrawiam spod Łodzi.

      Usuń
  9. Piękne, zmysłowe, artystyczne zdjęcia wyszukałaś😉
    A z miłością, to jest tak, że czyny idą zawsze za słowami- moja teoria💖
    Pozdrawiam najserdeczniej🍁🍂😘

    OdpowiedzUsuń
  10. Relacje ludzkie są najbardziej skomplikowanymi z relacji, bo oprócz tych takich wydawałoby się oczywistych spotykamy na swojej drodze takie przyjaźnie i takie miłości, których do końca nie potrafimy rozwikłać, wyjaśnić, zdefiniować.
    Jednak to, co napisałaś o miłości - że składa się z cierpliwego czekania, a nie z niedoczekania, ta definicja chyba najbardziej odpowiada mojej definicji szczęśliwej miłości.
    Przyjaźń jako składnik miłości to warunek si ne qua non, jeśli w miłości nie można polegać na tej drugiej osobie, to kiepska ona i płytkie ma podstawy, oraz rozwali się prędzej czy później. Dzięki przyjaźni może ona przetrwać niejedną burzę i rozwijać się dalej wspaniale nawet po głębokich kryzysach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne podsumowanie. Miłość i przyjaźń to możność polegania na sobie, powinnam to chyba dodać do wpisu.

      Usuń
    2. Jakoś rzadko się ostatnio mówi o tych ponadczasowych wartościach, jakby się spłyciły w tym tak szybko mknącym życiu.
      Ale prawdziwe, głębokie relacje, które trwają latami, opierają się właśnie na tym. Tak, głęboko w to wierzę.

      Usuń
    3. Ja również w to wierzę. A dzisiejszy wiek jest prędki, zbyt prędki, by zauważyć jak ważne są bliskie relacje i jak bywają zaniedbywane. Niby każdy ma przyjaciół, tak zwaną "paczkę", ludzie mają swoich partnerów, ale zobacz jak wiele jest rozwodów, waśni rodzinnych... cóż, może statystyki to nie jest coś, na czym można całkowicie polegać, ale świadomość, że rozłąk i rozłamów jest coraz więcej, każe mi myśleć, że ludzie nie potrafią się łączyć na stałe.
      Dziś w modzie jest szałowe życie singla i wiecznie młode, bezdzietne małżeństwa.

      Usuń
  11. Miłość i przyjaźń, tak masz rację, to się łączy. Jeśli mogę kogoś nazwać przyjacielem, to darzę go przecież szczególnym uczuciem. Osoba ta jest często w moim życiu, w moich myślach. I tak jak piszesz, nie chodzi tu o miłość cielesną, lecz o ciepło w sercu, uśmiech na twarzy, poczucie zrozumienia, czy ofiarowanie wsparcia w trudnych chwilach.
    Mam tylko jedną przyjaciółkę. Widujemy się rzadko, ale tak jak piszesz, gdy uda nam się spotkać, mam wrażenie, że minęło zaledwie kilka dni od poprzedniego razu.
    Moim przyjacielem jest też mój mąż. Miłość współgra z przyjaźnią 😊!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można mieć blisko siebie wielu ludzi, ale niewielu z nich darzy się szczególnym uczuciem. Nie za wszystkimi się tęskni.

      Usuń
  12. Zdjęcia pięknie zdobią ten wpis <3
    Ja nie mam wielu przyjaciół, ale tych, których mam kocham i nie boję im się tego mówić. Mam szczęście, że tym największym przyjacielem, który łączy w sobie wszystkie cechy (nawet te do wygadania się o wszystkim) jest mój mąż. Miłość wynikająca z przyjaźni to najlepsze, co może nas w życiu spotkać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie, usta same się uśmiechają czytając takie słowa. :)

      Usuń
  13. "Na początku cena dawania wielkiej miłości ryzykuje, że nie wróci. Dopóki nie zrozumiesz oczywiście, że wielka miłość jest zawsze zwracana. Z zainteresowaniem."
    Mike Dooley
    Fantastyczne fotografie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłość jest jak piłeczka pingpongowa. Wróci, ale jest troszkę chaotyczna, może przyjść nie spodziewanie z nie wiadomo jakiej strony.

      Usuń
  14. Fantastyczne zdjęcia. Mówisz, że z gór trafiłaś w krzaki? Ciekawie. Co do przyjaciół-myślę, że śmiało mogłabym rzecz, że wszystkich darzę miłością, inaczej nie nazwałabym ich przyjaciółmi. Tęsknię za nimi bardzo mocno, ponieważ wszyscy się gdzieś porozjeżdżali. Zawsze chciałabym więcej i dłużej, kiedy się z nimi widzę. Co do miłości-wydaje mi się, że po latach miłość ulatuje, wówczas związek podtrzymuje przjaźń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie za momencik będę kończyć post o tychże krzakach. XD
      Co do miłości, są ludzie, którzy twierdzą, że miłość przemija, zostaje tylko przyzwyczajenie. Ale z samym tylko przyzwyczajeniem nie da się utrzymać związku. Jeżeli relacja jest pusta, nie ma w niej emocji, uczuć, to chyba nie ma większego sensu. Z przyjacielem wolałabym pójść czasem na kawę, niż z nim mieszkać. Na pewno nie mogłabym iść z nim do łóżka, otóż nie jest mi to obojętne. Próbowałam takiego scenariusza, nie wyszło. Ale to raz.
      Coś mogę powiedzieć po 6 latach mieszkania z facetem – bez miłości nie miałabym tu czego szukać. To by było wspólne trwanie, a nie życie. No ale może lepiej będzie jak zapytasz mnie o to raz jeszcze za 20 lat. ;)

      Usuń
    2. Miłość zapewne nie przemija. To co przemija to pewna euforia i zachwyt, który nam towarzyszy, gdy poznajemy kogoś nowego. Wszystko wówczas jest takie pierwsze, nowe, ekscytuje. Myślę, że partner jest przyjacielem, kochankiem i kumplem jednocześnie. Nie można tylko się kochać, a nie przyjaźnić. Z przyjaciółmi do łóżka się nie chadza, to prawda, jednak związek to jest coś więcej niż bycie tylko partnerami.
      Tak, mieszkanie z mężczyzną wymaga dużych pokładów miłości i cierpliwości ;)

      Usuń
    3. Tak właśnie – pierwsza miłość, euforia itd., to one wygaszają się.
      Zgadza się, związek to coś więcej i w tym jakby zawarte jest wszystko co rozumiemy przez relacje. Wszystko to, co wymieniłaś.
      I znów się z Tobą zgadzam. ;D

      Usuń
  15. Przepiękne zdjęcia... Wydaje mi się, że każdy kocha tak jak umie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Przepiękne zdjęcia.
    Często mówię komuś głośno że go kocham.
    Każdą z tych osób kocham inaczej - niektóre za wielką, długoletnią przyjażń, inne bo je bardzo cenię ... jeszcze inne bo jestem z nich dumna.
    Wspaniały temat - taki na książkę.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten, jak to się mówi, rzeka. A książek o relacjach jest na pęczki. Właściwie w każdej książce są jakieś relacje, bo to zupełnie ludzkie. :)

      Usuń
  17. Zdjęcia piękne :) Ja się nie wypowiem, bo samotność lubię i czasem do niej tęsknię. A przez telefon też nie lubię i nie umiem rozmawiać. Moje rozmowy trwają dosłownie chwilę, chyba że rozmówca się rozgada i wystarczy mu, że jest słuchacz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię takich rozmówców.... ^_^ Jak chce gadać, wolałabym się spotkać... ^_^

      Usuń

Pewnego dnia wymyśliłam sobie, że będę dzielić się pięknem świata, którego doświadczam podczas swoich wędrówek. Że będę pisać ku pokrzepieniu serc i być może zachęcać do podróżowania. W tym samym celu wydałam książkę, czyli dla Waszej przyjemności. Czasami piszę też o Bogu, który jest dla mnie najważniejszy i dzielę się chętnie swoim studium biblijnym.
Jednak nie robię tego dla poklasku, nie chcę samych duserów.
Dziękuję za każdego czytelnika, który podzieli się ze mną swą refleksją miast "odhaczonym" komplementem. Jestem wdzięczna za każde nasze wspólne rozważanie. Za komplementy dziękuję, ale nie na tym mi zależy. Proszę rozważ to nim pozostawisz po sobie te dwa/trzy słowa :) i tak zwyczajnie: porozmawiajmy.