Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

4 października 2020

Epickie wakacje, cz. 9 – Klöntalersee. Gdzieś na granicy rzeczywistości, a planu filmowego do reklamy Bounty.

"Ten kto raz spojrzy na swoją samotność w korzystnym świetle, nigdy nie zapomni tego obrazu do końca życia."

– szwajcarski noblista Carl Spitteler


u schyłku lipca, 2020

Kiedy pierwszy raz przyjechaliśmy z mężem w tamte strony, wiedziałam, że będę musiała tam powrócić. Choć w Szwajcarii wszystkie jeziora mają wody koloru turkusowego lub morskiego, jezioro Klontaler wyróżnia się od innych jakie dotąd widziałam. Urzekające jest przede wszystkim umiejscowienie pośród szpiczastych szczytów, z których tryskają wodospady i naprawdę wiele zależy od światła jakie akurat na to wszystko pada.
   Nasi goście potrzebowali dnia odpoczynku w tym epickim szaleństwie, zresztą nie tylko oni. Codzienny trekking potrafi dać się we znaki. Wtedy właśnie przypomniałam sobie o Klontalersee. Byłam pewna, że im się tam spodoba, a już przed ich przyjazdem zachęciłam do spakowania kąpielówek, więc pomysł musiał powstać prędzej czy później. Sama miałam od dawna dużą ochotę gdzieś popływać, a naprawdę mało mieliśmy wykorzystanych ku temu okazji.
   ➤ pierwszy kontakt z jeziorem Klontal

Jezioro widziane ze szlaku górskiego,
była to wyprawa na krasową górę Silberen (2314 m),
opowieść tu: link

Klöntaler to naturalne jezioro mieszczące się na wysokości 848  m n.p.m. Ma powierzchnię około 3,3 km². Leży w głęboko wciętej bocznej dolinie Linth, powyżej Glarus. Na południe od jeziora wznosi się szczyt Glärnisch (2904 m), a na północy Dejenstogg (2012 m).

Z wiadomych względów jezioro, cieszy się popularnością wśród Szwajcarów, którzy latem masowo przyjeżdżają wypoczywać nad jego brzegami. Trzeba uzbroić się w cierpliwość aby znaleźć najlepsze miejsce dla siebie.
   Samochód zostawia się gdzieś przy tamie lub gdziekolwiek wzdłuż asfaltowej drogi w jakiejś zatoczce – gdzie tylko znajdzie się pierwsze wolne miejsce. Dalej już na piechotę, trzeba wypatrywać łatwego zejścia i przyjaznej kamiennej plaży.


Osobiście nie mam najmniejszego problemu z tym, że miast piaseczku leżą kamory. Można je łatwo poskromić rozkładając karimatę, a na niej dopiero ręcznik. Dodatkowo podłożyłam sobie jeszcze kurtkę i zrobiło się całkiem wygodnie.
   Zejście do wody też trzeba było sobie dobrze obmyślić, bo wymaga ostrożności, a kamienie są, rzecz jasna, śliskie. Wodowanie tyłem na czworakach okazało się najszybszą i najbezpieczniejszą metodą. A potem w to mi graj! Pływanie w takiej wodzie ma zapach raju.


Około godziny 10 słońce świeciło prosto na góry przed nami. Jest to dosyć dobra okazja do tego aby zrobić prześwietlone zdjęcie. Ostre światło dawało się we znaki, ale po obróbce nie jest źle. Całość nie pozwala zwracać uwagi na taki mankament jak zielone niebo.
   Około południa, góry stają się bardziej przystępne dla obiektywu, można wypatrywać wodospadów, które wcześniej udawały niewidzialność.


To było chyba w samo południe gdy na horyzoncie pojawiła się żółta motorówka, z której nawoływał pewien pan. Padło pytanie o to czy ktoś chce lody. Początkowo żadne z nas nawet się nie odezwało – ja: ponieważ kompletnie nie słyszałam słów tego pana, a moi towarzysze: ponieważ nie znają niemieckiego. Ale pan nie dał się zignorować. Profilaktycznie angielskie "nie" musiało załatwić sprawę. Podpłynął za to do sąsiadów z plaży obok i wtedy wszystko stało się jasne. (Był zbyt daleko, by odczytać napis na jego łodzi).


Na jeziorze widywało się pontony, materace, kajaki, deski, motorówki, zwykłe łodzie... czego człowiek nie wymyślił, to tam było.
  Pływające samopas dzieciaki mogą być zaskakującym widokiem. Znając już dosyć dobrze Szwajcarów, wiem, że jeżeli coś jest naprawdę niebezpieczne, jeżeli kiedykolwiek zdarzyłaby się przez to jakaś tragedia, od razu zakazano by takich czy innych praktyk. Poza tym dzieci w Szwajcarii są zupełnie inaczej wychowywane, od najmłodszych lat uczone samodzielności i zaradności. Już do pierwszej klasy podstawówki muszą chodzić same do szkoły, nikt ich nie zaprowadza. Są spokojniejsze, opanowane i nie świrują w takich sytuacjach. I muszę dodać, że są super odpowiedzialne.


Nie lubię długiego leżakowania, zwyczajnie mnie to nudzi, za samym opalaniem też jakoś nie bardzo przepadam. Zresztą nawet nie mam odpowiedniego do tego kostiumu. Mnie wystarczy przepłynąć się kilka razy, potem wysuszyć kostium i mogę sobie iść.
   Kiedy nadeszła pora, (czyli kiedy już się należeliśmy i gry karcianej też było już dość) drugi brzeg za skrętem jeziora został osłoneczniony. Wybraliśmy się tam na rekonesans. 
   Zmieniliśmy więc klimat na boski nieład naturalny. W tym celu przeparkowaliśmy samochód (określa go mała bordowa kropeczka na mapie).



Jest tam prosty szlak, który z powodzeniem można przejść w sandałkach (przynajmniej na naszym odcinku, nie wiem co jest dalej). Urokliwy, kamienisty, przyjemnie ocieniony, okomarzony niestety, pachnący wilgocią. Stamtąd zeszliśmy do brzegu jeziora, by zobaczyć je z nowej perspektywy.

Sceneria była troszeczkę inna, nie taka już tropikalna, a typowo alpejska. Wędkarze, wioślarze, pływacy i opalający się. Była też mała impreza. W Szwajcarii jest bardzo wysoki poziom kultury, więc było spokojnie i z całą pewnością nie został ani jeden śmieć.





Teraz widać wyraźnie, że najważniejszą kwestią jest kąt padania światła. Już tutaj jezioro nie jawiło się wcale jako sceneria z "Gromu w raju", ale wystarczyło chwilę poczekać i...

A góry milczały wysoko nad nami,
nie chcąc dzielić się myślami.
W swym zasępieniu trwały niczym mnisi,
głusi na wołania i wiecznie cisi.


Następna historia ze szwajcarskich wakacji będzie podobna. Pozostaniemy jeszcze długo w klimacie tropików, bowiem kraj ten ma dwie twarze – rajską właśnie i tą surową: skalistą, lodową... Drugą twarz zostawiliśmy sobie na sierpień, nie zabraknie więc poważnych, mega-epickich przygód z górskiego szlaku, ale jeszcze jakiś czas pozostaniemy w tych cudownych pejzażach z wodami w kolorze klejnotu turkusu.

17 komentarzy:

  1. Kochana Aniu
    Mam dziś nostalgiczny, trochę smutny nastrój, dlatego z przyjemnością przeczytałam Twój wpis, obejrzałam piękne, jak zawsze zdjęcia- dziękuję🧡🌸
    Serdeczności zostawiam na udany cały nowy tydzień🌞🍁🍂🍩🤗☕🍩

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym jakoś pomóc, ale mogę tylko gadać. I przynajmniej tym gadaniem chociaż na chwileczkę odmieniam Twoje myśli.

      Usuń
  2. Wpadłam tu przypadkiem.
    Może zostanę? :)
    Miłego wieczoru...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapowiada się słoneczne przedpołudnie, niebo jest całe w gwiazdach. :)
      Zatem miłego dnia. :)

      Usuń
  3. Cudowne widoki, przepiękne krajobrazy.
    Dzięki Ci za te fotki, dobra Kobieto, bo nigdy bym tego nie zobaczyła i nie uświadomiła sobie, ze aż tak piękny może być świat.
    A pierwsze zdjęcie wydaje mi się nierealnym, nieziemskim...
    Jak to możliwe, ze jezioro otoczone jest aż tak pionowymi górami i te góry na dodatek są porośnięte lasami - piękne dziwy przyrody.
    A i tak najbardziej "łupnęło" mnie jedno Twoje zdanie "W Szwajcarii jest bardzo wysoki poziom kultury, więc było spokojnie i z całą pewnością nie został ani jeden śmieć". Jak to zrobić, żeby chociaż cząstkę tego przenieść do Polski...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te pionowe góry o stożkowatym kształcie, gęsto porośnięte lasem, kojarzą mi się z Kambodżą.
      Już dawno rozważałam kwestię prostych zasad Szwajcarów na czyste i zadbane ulice i lasy. Człowiek nie zmieni człowieka, może sobie wymyślać mandaty i inne kary, taka jest mentalność. Nie znaczy to, że nie wierzę w poprawę narodu. Ale to może potrwać jeszcze kilka pokoleń...

      Usuń
  4. Cuda są w przyrodzie, cuda może zdziałać światło i cudowną wycieczkę zorganizowałaś dla swoich gości. To wygląda bajecznie!
    Brawo za foty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Światło i woda to zjawiskowe połączenie. W pochmurny dzień już pewnie nie jest tak efektownie.

      Usuń
  5. Próbuję tylko czy jest zmiana w komentowaniu:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że naprawiło się, zanim informatycy zrozumieli, o co mi chodzi. ;P

      Usuń
  6. Sama nie lubię zbyt długo wylegiwać się na plaży ale powiem Ci, że w tym jeziorku w otoczeniu gór już się zakochałam po samych zdjęciach, które są po prostu boskie. Chętnie bym tam wypoczęła. Zregenerowała siły po górskich wędrówkach <3. Cudowne miejsce po prostu. A Szwajcarów tylko podziwiać za wychowanie dzieci i kulturę. Tutaj pewnie takie miejsce byłoby zaśmiecone a nad dzieciakami trzeba byłby stać jeszcze nim wejdą do wody, żeby się na kamieniach nie poobijały :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A żartowałam sobie, że czysty kraj to utopia. Już mi nie jest do śmiechu. Jak patrzę na brud na ulicach, kopce śmieci w lasach... to po prostu przeklinać mi się chce.
      A wydawało się, że młodość jest nie do okiełznania. ;)

      Usuń
  7. Woda, zieleń, a wokół piękne góry... czego chcieć więcej? Nawet dla ochłody lody dostarczają. Cóż za życie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No te lody na jeziorze to rzeczywiście jak w raju. I nabrałam niesamowitej ochoty na kąpiel w takim jeziorze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejsce dla każdego, do poleżenia, do pospacerowania, a jak ktoś potrzebuje większy wycisk, to gór dookoła pełno, a na nich szlaki wędrowne. :)

      Usuń

Pewnego dnia wymyśliłam sobie, że będę dzielić się pięknem świata, którego doświadczam podczas swoich wędrówek. Że będę pisać ku pokrzepieniu serc i być może zachęcać do podróżowania. W tym samym celu wydałam książkę, czyli dla Waszej przyjemności. Czasami piszę też o Bogu, który jest dla mnie najważniejszy i dzielę się chętnie swoim studium biblijnym.
Jednak nie robię tego dla poklasku, nie chcę samych duserów.
Dziękuję za każdego czytelnika, który podzieli się ze mną swą refleksją miast "odhaczonym" komplementem. Jestem wdzięczna za każde nasze wspólne rozważanie. Za komplementy dziękuję, ale nie na tym mi zależy. Proszę rozważ to nim pozostawisz po sobie te dwa/trzy słowa :) i tak zwyczajnie: porozmawiajmy.