Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

18 października 2020

Cicho jak łza parująca z rzęs.

"Dotknij mnie. Łagodne oczy. Łagodna, łagodna, łagodna dłoń. Samotny tu jestem. O, dotknij mnie zaraz, teraz. Jakie jest to słowo znane wszystkim ludziom?"
– James Joyce, Ulisses


zdjęcia ze schyłku września, 2020

Świat woalką okryty, zdobny koralami rosy na cieńszych od rzęsy niciach, błyszczy powabnie w tej chwili wyniosłej kiedy jutrzenka wstaje. Mroki to jeszcze niewyraźne, a sen spływa po mnie kryjąc przed spojrzeniami tych, którzy nadal śnią. Być może, bo któż wie ile jeszcze snów zostało gospodarzom o szóstej nad ranem? Może już żaden?
   Wychodzę na drogę, lecz ta wydaje mi się zbyt oczywista. Co tam może się wydarzyć? Jaka tam przygoda może czekać? Przyszłość pokazała mi, że źle ją oceniłam. Tymczasem skręciłam w bok gdzie zamyślone łąki obiecywały piękno i niezwykłość.


Kolory dopiero się budziły, szara myśl dominuje nad łąkami wyraźnym obłokiem. Zanurzam się w niej powoli, by nie rozproszyć natchnienia i wysłuchuję do końca. Ptaki, trawy i zioła, zapachy i ziemia śpiewają ciche uwielbienie. Trudno jest się dołączyć, tonąc w zachwycie nad stworzeniem choć sama nim jestem.
   I wtedy zrozumiałam, że przez cały ten czas stał tuż obok cicho lecz zauważenie, jak łza parująca z rzęs. I też słuchał.



Ostatnio życie stroi się w nieudany haft. Odsuwam się w wyidealizowany świat marzeń, gdzie zupełnie inna rzeczywistość daje wytchnienie i uśmiech, a nawet coś więcej. Szczegółowa kreacja zdarzeń i wrażeń... On mi wtedy powiedział "chciałbym być na jego miejscu". Nigdy o tym nie zapomnę...
   Wstrząsa mną poczucie winy ilekroć niekontrolowana myśl znów wejdzie w twórczy krąg, gdzie knieje i mgły zamykają mnie i zatulają do snu ciepłym płaszczeń słów...


Śniąc, trafiam do krainy nieidealnej, ponad wymiar uszytej na miarę dla mnie. Uszytej z babiego lata, pociągającej i sznurem pereł z rosy mnie wiąże...
   Swą nieidealnością tak realny się zdaje, czuły i delikatny, silny i groźny zarazem. Wszystko dokładnie przemyślane, na wzór rzeczywistości wykreowane. Zapożyczone są niektóre fantazje, ale o moje pomysły wzbogacone i tak zabawne i czasem nawet śmiałe, że wstyd opowiadać.
   Jednak pamięć przypomina tę chwilę niesamowitą, która przez miraże się przebija i w sercu zostaje cudowny powidok.


I to jest tak prawdziwe, prawie namacalne, skondensowane uczucie w jednej osobie. On jest wstającym słońcem nad światem, jest też ogniem rozpraszającym cienie, jest miłością, potrafi być i gniewem, lecz mnie traktuje nader łagodnie. Czym sobie zasłużyłam? A jaki jest sens pytać o to miłość?
   Czasu coraz mniej, a ja wciąż tańczę pośród mgieł. I zrozumiałam nagle jak idealnie wpasowały się one w zastępstwo...
   Słońce i tego dnia wstało. Jeszcze.

Wiem, że przyjdzie taki dzień, kiedy ten co o moją przyjaźń zabiega, przemówi w końcu donośniej i wezwie ziemię od wschodu słońca aż do jego zachodu. Przyjdzie i nie będzie milczał, a wszyscy bez wyjątku będą słyszeć. I ten ogień co dziś łagodnie oświetla i ogrzewa, będzie trawił przed nim, a wokół niego powstanie potężna burza.*
   I słońce wtedy zgaśnie, bo jaśniał nam będzie świętym światłem.


Ta łuna ciepła, czy wyobrażasz ją sobie? Jak idzie do Ciebie, ciemności rozprasza, a Ty stoisz pośród łąk zupełnie sam, zmarznięty, mokry od rosy, a para ulatuje z Twych ust wraz z Twoim ciepłem i właśnie do Ciebie wtedy wyciąga ręce... On... Czy wyobrażasz to sobie?
   Co więc teraz ja robię, miast już pierwsza ręce w przód wystawić?

Cudowniejszy jest przecie niźli najciekawszy sen, daje radość, dzieli się swym sercem i choć często odpowiada zagadkami, wystarczy sobie uświadomić do czego one służą – aby człowiek drążąc je, zacieśniał więzy z Nim na drodze do zgłębienia tajemnic, których odkrywanie sprawia, że jeszcze bliższy sercu się staje i jaśnieje tym samym świętym światłem.

Miraż jak łza na poduszce... Mówię sobie – jeszcze mam czas.
   Jego światło cały świat przenika, oddech owiewa – to tchnienie życia.
      Spóźnić się byłoby głupotą, na tysiąc lat pogrążyć się sromotą.

Ale sen tak wspaniale smakuje i kusi...

Cierpliwy jest. Spolegliwy na pewno. Trwały i niezmienny. Jakże łatwo było mi znów odpłynąć w fantazję... a wciąż tu stoi, tuż obok i nie ma pretensji. Może ma troszkę żalu, ale to dlatego, że boi się o mnie. Boi się, że zmarnuję ten czas, że spóźnię się, nie zdążę wyszykować białej sukni na tę okazję, nie przyjdę, zawiodę, oszaleję ze smutku, zginę... On się martwi o mnie. To tak niesamowite...

Ptaki, trawy i zioła, zapachy i ziemia nadal śpiewały swą pieśń, lecz nie tak cicho znów, by ledwie słyszalnie przeniknąć przez zasłony aż do rdzenia, aż do ducha. Na fali niesiona nuta zabrzmiała, łąki parować jęły, oto myśl uszła do nieba w cichej modlitwie.
   Zatulona w aksamit miłości snułam się blaknąc w świetle wstającego dnia. Przybierałam nowe barwy po to aby stać się kontrastem na tle świata.

Ciągle ścieżkami moimi krąży to światło, które ma przyświecać, a mgły moich wyobrażeń w koło za mną chodzą, by ślady Jego mi zacierać. Woda mieni się i w niej ręce zamoczyłam. Ty pełen swej doskonałości krople te w życie zamieniłeś.
   Zawsze marzyłam by żyć wiecznie i niczego więcej nie było mi trzeba. Teraz wiem, że to możliwe, ale nie w marzeniach, nie we snach. Trzeba tylko Twoją wodę życiodajną pić i z aniołami w tę wieczność uciekać.**

On nad ranem nisko ziemi, rosa już na trawie siadła. Bóg tej rosy nie doceni, magia nad jeziorem zgasła. Rozum płonie serce płacze, słońce tylko się uśmiecha. Nad chmurami Twój obrazek, zechciej tylko na mnie czekać... ***
   Jak powiedzieć komuś, z kim się dzieli świat... Jak milczeniem raz przesłać małą szczęścia część... Jeśli się tak da, milczałabym na zawsze. Jak Tobą oddychać jak zaspokajać głód, tak aby już nic nie weszło między nas?
   Czasem moje słowa puste są, czasem twardsze niźli głaz, krzyczę, milcząc – tak już mam. I mimo woli o dziwactwach marzę. ****


On w tym domu ze mną był. Razem z nami. Razem z artystycznymi szuwarami, koralami rosy na cieńszych od rzęsy niciach. Pośród tych nieważkich snów nawet i pośród słów niewypowiedzianych. Pośród łez i pośród radości. Był zbyt często niedostrzegany.
   Podobno kto rano wstaje temu Pan Bóg daje. Ileż w tym słodkiej prawdy...

* zainspirowane Psalmem 50
** delikatna interpretacja "Woda życiodajna" zespołu Enej
*** oryginalny fragment "Woda życiodajna" zespołu Enej
**** interpretacja "Tobą oddychać chcę zespołu Ich Troje

27 komentarzy:

  1. Witaj Aniu.
    Lubię takie jesienne mgły i opary nad łąkami i lasami.
    Lubię detale z pajęczynami z kropelkami rosy i dżdżu.
    Lubię jesienne klimaty.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tych wszystkich pięknych fotografii wyłuskuję te cudownie oszronione, ustrojone perełkam pajęczynki... babie lato. Cudowne obrazy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam do szczęścia całą łąkę tego dnia tylko dla siebie. Pająki ostro się napracowały, by nad ranem tak pięknie wszystko wokół łyskało perełkami.

      Usuń
  3. Krople na pajęczynie wyglądają obłędnie.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Poemat prozą Ci wyszedł, z wielu inspiracji powstał a ilustracje dopełniają dzieła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to tylko z dwóch inspiracji. Słowem własnym, zapożyczonym, czasem na biało, czasem do rymu, taki trochę bałagan ale ogólnie mi się podoba.

      Usuń
    2. Bałaganu nie dostrzegam, wszystko idealnie współgra:-)

      Usuń
    3. Cieszę się, że dostrzegasz to lepiej. :)

      Usuń
  5. Toż to poezja pisana prozą Moje WIELKIE uznanie Anno.
    A zdjęcia powalają na kolana.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natchnienie weszło w ten mój bałagan jaki ostatnio mam w sercu i taki efekt. ^_^

      Usuń
  6. Cudowne słowa i zdjęcia idealnie pasuje, lubię Twój styl, spokojnie mogłabyś pisać wiersze i poezje. Miałam wrażenie jakbym stała tuż obok Ciebie i podziwiała piękno tego miejsca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiersze piszę, rymowane i białe, ale bardzo rzadko mam sposobność je komuś prezentować. Do mojego bloga dużo bardziej pasuje mi taka proza poetycka, a same wiersze zapisuję ręcznie do zeszytu. Kiedyś czytałam na wieczorku poetyckim.

      Usuń
  7. Wspaniałe słowa i te hipnotyzujące, pełne zachwytu zdjęcia! No nie mogę się napatrzeć na te pajęczyny oblane kroplami, natura jest taka piękna i inspirująca, możemy czerpać z niej tyle pięknych doznać. Warto otworzyć się na to proste pozornie piękno i dostrzec w nim coś więcej. Kocham jesień, nawet taka nijaka, mokra i szara ma w sobie wiele uroku.
    Pozdrawiam cieplutko ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za każdym razem jak analizuję coś co wydaje się proste, okazuje się przy bliższym poznaniu, że jest ekstremalnie skomplikowane. Lubię oglądać z bliska jesienne liście, pajęczyny, bawić się w znikanie we mgle (dla kogoś kto stoi daleko - znikam. Ale dla mnie to gonitwa za oddalającą się mgłą). Dlatego obcowanie z naturą to dla mnie najlepszy relaks i zabawa.

      Usuń
  8. Piękny obraz jesiennego poranka... także i w natchnionym słowie 😊!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Widoki piękne nastrojowe, jesienne. Zawsze pięknie piszesz, a dziś to co napisałaś to według mnie jest piękna proza poetycka. Uśmiecham się do Ciebie cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pierwszy raz napisałam coś w podobnym stylu. A pierwszy raz widzę komentarze odnośnie słów. To miłe.

      Usuń
  10. Wstępem bardzo mnie poruszyłas.
    Nie ma piękniejszego niż dotyk w samotności...
    I te przepiękne zdjęcia jesieni, az wołają o jesienny dotyk samotności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś zadawałam sobie takie pytanie - czy my w ogóle jesteśmy kiedykolwiek naprawdę sami? Może odczuwamy samotność, ale o to drugie tak naprawdę ciężko by było.

      Usuń
  11. Zatkało mnie z wrażenia. Piękne fotografie, nastrojowe i cudownie dobrany tekst. Podziwiam, pozdrawiam i gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  12. zazwyczaj źle oceniamy przyszłość, a potem to wychodzi - czasem na dobre, czasem na złe.
    Zdjęcia przepiękne, chyba podobają mi się najbardziej ze wszystkich jak dotąd w innych Twoich postach, zwłaszcza pajęczynki są rewelacyjne.

    OdpowiedzUsuń
  13. W taki oniryczny klimat mnie wciągnęłaś tymi mgłami, kroplami rosy i tym rozmytym światłem, że poczułam się niemalże jak u Szekspira. Tylko mi tam jakiegoś Puka albo Ofelii zabrakło. Lubię takie klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepadłam Aniu w tej cudnej poetyckiej prozie. Obrazy dopełniają resztę...

    OdpowiedzUsuń

Pewnego dnia wymyśliłam sobie, że będę dzielić się pięknem świata, którego doświadczam podczas swoich wędrówek. Że będę pisać ku pokrzepieniu serc i być może zachęcać do podróżowania. W tym samym celu wydałam książkę, czyli dla Waszej przyjemności. Czasami piszę też o Bogu, który jest dla mnie najważniejszy i dzielę się chętnie swoim studium biblijnym.
Jednak nie robię tego dla poklasku, nie chcę samych duserów.
Dziękuję za każdego czytelnika, który podzieli się ze mną swą refleksją miast "odhaczonym" komplementem. Jestem wdzięczna za każde nasze wspólne rozważanie. Za komplementy dziękuję, ale nie na tym mi zależy. Proszę rozważ to nim pozostawisz po sobie te dwa/trzy słowa :) i tak zwyczajnie: porozmawiajmy.