Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

24 czerwca 2020

Teoria czynu i korzystnego reagowania.

- Źle wróżę waszej rasie, ludzie - rzekł ponuro Zoltan Chivay. - Każde rozumne stworzenie na tym świecie, gdy popadnie w biedę, nędzę i nieszczęście, zwykło kupić się do pobratymców, bo wśród nich łatwiej zły czas przetrwać, bo jeden drugiemu pomaga. A wśród was, ludzi, każdy tylko patrzy, jakby tu na cudzej biedzie zarobić. Gdy głód, to nie dzieli się żarcia, tylko najsłabszych się zżera. Proceder taki sprawdza się u wilków, pozwala przetrwać osobnikom najzdrowszym i najsilniejszym. Ale wśród ras rozumnych taka selekcja zazwyczaj pozwala przetrwać i dominować największym skurwysynom.
- Andrzej Sapkowski "Chrzest ognia"


Pola z bloga "Wokół mnie" podsunęła mi ciekawy temat do rozpatrzenia. Ponieważ ostatnimi dniami nie mam czasu na zajmowanie się fotografią w szerszym spektrum, ani tym bardziej na wędrówki (w blogosferze mnie jakby mniej), podczas wolnej godziny przy porannej kawie chętnie zabrałam się za zaproponowany tekst. Przypuszczam, Polu, że spodziewałaś się czegoś zupełnie innego, czegoś podobnego do poprzedniego wpisu, ale wena nie chodzi na łańcuchu i nie słucha moich poleceń.
   Dodatkowo przydarzyła mi się rozmowa, której bieg tak pysznie rozepchał się w czasie, że wyszłam z gościny o pierwszej w nocy. Temat był niebanalny. Toksyczność ludzi, pewnych zajść, burzy spokój myśli na długo i okrada nas z owocnych i pozytywnych emocji. Jak to się dzieje i jaką moc ma nasze nastawienie? Dziś biorę pod lupę emocje i ludzkie reakcje.



Emocje i uczucia

Mamy prawo do smutku, złych nastrojów i innych emocji – to nasze człowieczeństwo, a tego kim jesteśmy, nie wyprzemy się. Jednakże złe i dobre emocje są jak drzewa w naszej głowie – te wyrosną, które będziemy podlewać.
   Gdy zaczynamy rozumieć siebie lepiej i uświadamiać sobie, że zostaliśmy zaprojektowani ze zdolnością do zmiany poprzez zdrowe wybory, to znajdziemy się na drodze do zdrowszych relacji.

Myślenie
O tym, że toksyczne myśli mają niebagatelny wpływ na nasze relacje, wie każdy. Toksyczne myśli mogą mieć długotrwały wpływ na nasze życie towarzyskie (lub spowodować jego brak).
   Z naukowego punktu widzenia wzory myślenia stają się epigenomami, które są fizycznie zakorzenione w mózgu. Oznacza to, że decyzje, które podejmujemy dzisiaj, mają podstawę w myślach, które wcześniej stworzyliśmy w naszych mózgach.
   To o czym najwięcej myślimy, rozrasta się i zaczyna dominować. Kiedy myśl toksyczna już raz zdominuje myślenie, jasność myśli i zdolność do podejmowania mądrych wyborów zostają znacznie zmniejszone i tak zaczynamy podejmować coraz więcej złych decyzji. Co się wtedy dzieje?
Nasza skuteczność (zaradność życiowa, skupienie / koncentracja) zmniejsza się i spada poziom serotoniny (ma wpływ na nastrój). Dodatkowo poziom dopaminy (odczuwanie przyjemności, koncentracja i uwaga), również spadają. Powstaje lekkie zapalenie w środkowej części mózgu, oraz w tym obszarze, w którym umiejscowione są toksyczne myśli → one są tam fizycznie.
Ból emocjonalny jest tak samo rzeczywisty jak ból fizyczny. Doświadczenie fizycznego i emocjonalnego bólu jest przetwarzane przez cały mózg. Pewne obszary zapalają się zarówno przy bólu fizycznym jak i emocjonalnym. Kiedy zacinamy się na czymś negatywnym, to wzmacnia tę myśl, powtarzając ją w kółko. Z biegiem czasu one stają się bolesnym toksycznym blokiem, którego stan będzie się pogarszać. A ten chaos w naszej głowie może z czasem przekształcić się w choroby fizyczne i psychiczne.
   Ból duszy niszczy empatię, tłumi uczucia i powoduje, że serce staje się "zatwardziałe". Chętniej sięgamy po agresywne zwroty i życzymy innym śmierci.

Musimy zrozumieć, że choć nie zawsze możemy kontrolować wydarzenia czy okoliczności, to zawsze możemy kontrolować swoje reakcje.


Człowiek nie jest gównem
aby miał płynąć z nurtem historii

Wiele razy pisałam, że narzekanie jest bezsensownym marnowaniem energii. Wychowano mnie w przeświadczeniu, że człowiek żyje czynem, a więc jeżeli coś nie pasuje, należy to zmienić (jeżeli mamy na to zdrowie. To istotne i zasadne.)

Co u mnie słychać
Wspomniałam nie tak dawno, że przyszły do nas wielkie zmiany. Uchylę rąbka tajemnicy: są to rzeczy trudne, mozolne i nieprzyjemne, ale oboje z mężem zrobiliśmy z problemu wyzwanie i dzielnie znosimy nową sytuację.
   W przyszłości będzie nam ciężej. Rodzina i przyjaciele powtarzają, że każdy na naszym miejscu by się załamał. Mimo to nie zamierzam marudzić ani wylewać żali, za to planuję opowiedzieć Wam (i to całkiem niedługo) o tym jak sobie poradziliśmy. Znaleźliśmy mnóstwo dobrych stron tej nieoczekiwanej sytuacji i na pewno nie będziemy stać w miejscu ze smutną miną.

Co da się zmienić, to zmieniam
Nie na wszystko mam wpływ, ale nad tym na co wpływu nie mam i mi to z jakichś powodów nie pasuje, nadal pracuję. Może się okazać, że jednak mam wpływ na coś, co zupełnie odstawało od mojej teorii czynu.
   Moja historia (daję jeden tylko przykład) jest tylko moją historią, wiadomo, że nikt nie przejdzie życia w moich butach, ale widzę, że wynika z tego pozytywna puenta, więc jest to warte zapisu:

Ania politykiem?
Był taki czas w moim życiu, że bardzo denerwowała mnie sytuacja w Polsce i postanowiłam przyjrzeć się temu bliżej. Zaangażowałam się maksymalnie, ale na mediach się nie skończyło, bo nie lubię bierności i zaczęłam chodzić na różne spotkania celem wstąpienia do partii. Widząc, że nie jest dobrze, zapragnęłam coś zmienić. Chciałam mieć wpływ na to, co się dzieje w moim kraju.
   Swój rozwój publiczny zaczęłam bardzo skromnie, od stania w komisji wyborczej, a potem... nie chcę podawać nazw, nazwisk, ani tytułować drogi, którą zamierzałam kroczyć, bo nie o to chodzi.
   Polityka jednak okazała się nie być dla mnie, postanowiłam zostawić to innym i nie zajmuję się już więcej tym tematem. Nie dlatego tak stwierdziłam, że jest to trudne, bo w zasadzie trzeba "mieć gadane" oraz dobre pomysły. Po prostu czułam, że muszę zająć się czymś innym. Ale więcej nie zamierzam babrać się newsami i złorzeczyć politykom. Sama mogłam nim zostać.

Odbiór świata
Z całego tego posta można, mam nadzieję, łatwo wywnioskować, że żyć to wg mnie znaczy działać. Łatwo jest krytykować, szydzić i złorzeczyć, jeszcze prościej tworzyć wymyślne pamflety. Śmieszy mnie to i jednocześnie współczuję wszystkim, którzy uważają, że wrzucanie obelżywych memów na FB zmieni świat.


Reasumując

Teoria czynu
Jest to przeświadczenie o tym, że wszystko się da, ale czasami potrzeba wielu lat pracy - twórczego działania i niepoddawania się.

Teoria o reakcji
To jak reagujemy na pewne rzeczy, wiąże się z nielubianym przeze mnie "jak cię widzą, tak cię piszą". Ja reaguję na wszystko spokojnie, więc jestem uważana za rozsądną. Ktoś inny reaguje na wszystko wybuchowo, więc jest uważany za choleryka. Ale nie o to chodzi.
   Jak reagujemy na pewne sprawy - tak sobie radzimy z nimi. To nie jest proste, zwłaszcza kiedy pojawiają są sytuacje, które destabilizują nas emocjonalnie.

Praktyka czyni mistrza
Moja mama powtarzała mi, że tylko spokój może mnie uratować. Uratował i to nie jeden raz, zawsze zachowuję zimną krew i działam, nie biadolę.
   Przyjaciel, wiekowy człowiek, a rozmowy z nim zawsze pozostawiały po sobie stabilne wrażenie, że miało się do czynienia z kimś kto przeżył wieki; powiedział mi, że opiniowanie należy zostawić dziennikarzom, bo zatruwanie sobie myśli odpowiednio negatywnie najeżonymi przez reporterów wieściami, rodzi nieprzychylność do reszty społeczeństwa. I coś w tym jest, nie wierzcie mi, przyjrzyjcie się ludziom zaangażowanym w wiadomości.
   Kiedyś sądziłam, że omijanie toksycznych ludzi wystarczy, dopóty, dopóki zrozumiałam, że nie zawsze się da. Ktoś inny powiedział mi, że unikanie niewygodnych ludzi to nie jest metoda na spokój w sercu, lecz to właściwie nastawienie serca do nich jest najpraktyczniejszą drogą dla nas. I to się sprawdza, to rzeczywiście działa.

Zatem...
Spokój, ciepłe serce, otwartość, pracowitość. Samo nic się nie dzieje. Zmieniajmy świat, bo to możliwe. Zmieniajmy go nie tylko w polityce (jeżeli ktoś ma możliwość i potrafi). Działajmy, czyńmy dobro, uśmiechajmy się. Wszędzie, bo naprawdę warto. Narzekanie i złorzeczenie daje tyle co wspomnienie o zeszłorocznym śniegu. Także ten tego, brać życie za wszarz ale na spokojnie.
"Lepiej bez celu iść naprzód niż bez celu stać w miejscu, a z pewnością o niebo lepiej, niż bez celu się cofać."
- Emiel Regis Rohellec Terzieff-Godefroy

33 komentarze:

  1. Dokładnie tak jest,jak piszesz.
    Czyny, zero narzekania, unikanie ludzi, którzy zawsze potrafią zepsuć nam humor i szukanie sposobów, a nie wymówek.
    Nie bywa łatwo, bo w każdym w nas odrobinę narzekacza tkwi, ale łatwiej być optymistą, o czym przekonałam się sama.
    Okazuje się także, że lepiej radzą sobie ludzie, którzy kiedyś przeszli swoisty "chrzest" życiowy, to hartuje...

    OdpowiedzUsuń
  2. W teorii wszystko zawsze brzmi niezwykle optymistycznie, mozna przenosic gory i wystarczy chciec, zeby miec wplyw na losy swiata. Slabe osobniki niech gina i splywaja do szamba, skoro nie umieja wziac sie w garsc, sami sa sobie winni.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się to napisałaś o zapaleniu mózgu. To wypisz wymaluj JA. Wiem to wszystko, bardzo cierpię ale sama jestem toksyną dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialnie napisane, absolutnie się podpisuję pod tym tekstem. Ja czasami sobie ponarzekam, ale, tylko by się nagadać, bo wiem, że zaraz poczuję się lepiej i działam. No masz rację, nie mamy przecież na wszystko wpływu, ale na to, jak zareagujemy, jak zadziałamy to już tak, niech tylko zdrowe będzie. Ja jak mnie niemal całe ciało zesztywniało, to też pierw beczałam, ale potem powiedziałam lekarce, że nie ma mowy, żeby choroba wygrała i dziennie ze łzami walczyłam i tak trzy lata, opłaciło się. Nie wiem, z czym się zmagacie, ale ja wiem, że dacie radę!!! Wiesz Aniu, ja nie wiem, czy odnalazłam swoją drogę, może jeszcze poszukuję, ale idę do przodu, zrzędzenie nic nie zmieni na dłuższą metę, same chęci nic nie zmienią, trzeba działać. Ależ ja Was wspieram i total wierzę, że ze wszystkim sobie poradzicie. Dziękuję za ten post, zapamiętam Twoje słowa. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tobie ten post nie był wcale potrzebny. Sama dajesz przykład zaradności. Przeszłaś piekło, dalej jesteś uśmiechnięta i pogodna. Wspaniałe jest to, że zechciałaś się dzielić z ludźmi swoją pogodą ducha. Tak trzymaj! :)

      Usuń
  5. Nie umiem wciskać ludziom kitów, zawsze mówię krótko i na temat, tym samym nie nadaję się na polityka, zresztą nigdy mi to nawet przez myśl nie przeszło. Zresztą obserwując znajomych, którzy się czymś takim parają, to najczęściej dużo gadają, ale mało robią. Takie są fakty. Jak ich słucham, to czasami się zastanawiam, skąd oni biorą te wszystkie pomysły i czy w ogóle siebie słyszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, jestem z natury prawdomówna, nie manipuluję ludźmi. Uwierzyłam wtedy, że właśnie w taki sposób można zajmować stanowisko w rządzie. I nadal wierzę, że gdyby obsadzić nasz sejm i senat ludźmi prawymi i prawdomównymi, byłoby dobrze. Tylko czy to możliwe, bo jednak woda sodowa uderza do głowy.
      A właśnie, to jest też to, co mój przyjaciel zauważył. Kazał mi kiedyś popatrzeć na ludzi interesujących się polityką. Tak jak mówisz - sami siebie nie słyszą.

      Usuń
  6. Ja raczej jestem taką życiową ciapą, jeżeli coś mi się nie uda, coś przykrego mnie spotka albo przydarzą się problemy to albo łapię tak zwanego doła, albo zamartwiam się, myślę, urywam od rzeczywistości albo piszę najczarniejsze scenariusze. Wszystko dlatego, że rzadko przydarza mi się coś nie tak, a jak już się przydarzy, to konkretnie. Mimo wszystko rzadko narzekam a złorzeczyć to mi się chyba nie zdarza. Wiem, że czasem powinnam zachować się tak ale inaczej, ale może to wszystko jeszcze do mnie przyjdzie. Może jeszcze mam na to czas. Wspaniały tekst dający do myślenia.
    p.s. też kiedyś interesowałam się polityką, ale tak tylko troszeczkę :)
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to się nie załamywać. Podnieść się i działać, samo nic się nie zrobi.
      Pozdrówki. ;)

      Usuń
  7. Od toksycznych ludzi, którzy gaszą nasz uśmiech lepiej trzymać się z daleka dla własnego zdrowia :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze się da. Nauczyłam się, że nie o to chodzi, by ich unikać, ale by mieć do nich lepsze podejście, bo zawsze przychodzi taki moment, że po prostu nie możesz, nie da się odseparować od toksycznych ludzi. Najlepszą radę musisz znaleźć w sobie. Znaleźć powód i nie dać się zwariować.

      Usuń
  8. Nie zawsze możemy trzymać się z daleka od toksycznych ludzi (szczególnie jak musimy z nimi pracować, albo mamy takie przypadki w rodzinie), ale myślę, że to od nas zależy jak na nich reagujemy i czy angażujemy się emocjonalnie czy nie.
    Często życie nas doświadcza, dobrze,że traktujecie przeszkody jako wyzwania zawsze łatwiej się z nimi uporać niż narzekać na swój los.
    Powodzenia i obyście ze wszystkim sobie poradzili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie to o czym myślałam. Kiedyś wierzyłam, że wystarczy unikać, aż życie zweryfikowało inaczej. Nasze nastawienie jest perłą w morzu kwasu. Damy radę. :)

      Usuń
  9. Witaj,

    Nawet nie wiesz jak bardzo Cię rozumiem. Należę do osób, które właśnie zamiast marudzić, podciągają rękawy i działają. Ostatnio zastanawiałam się z jak wielu gównianych sytuacji w życiu wybrnęłam znakomicie. Znamy się na tyle długo, że wiem-Ty też tak potrafisz, jeśli znalazłaś sobie męża to wiem, że on też potrafi. Innego byś zapewne sobie nie wzięła;) Także życzę powodzenia w trudnych czasach. I tak to prawda-tylko spokój nas może uratować. Nie należy dać się ponosić emocjom.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dużo zależy od Naszego podejścia. Zauważyłam, że emocje i uczucia tak właściwie sterują Naszym życiem. Najmniej błaha sytuacja potrafi wyprowadzić mnie z równowagi. Staram się być bardziej świadoma swoich reakcji, ale różnie z tym bywa. Myślę, że z wiekiem przychodzi mądrość życiowa i częściej "odpuszczamy" i olewamy pewne sytuacje dotyczące dnia codziennego. Ogólnie mam wrażenie, że człowiek musi od czasu do czasu pobyć sam z sobą, żeby osiągnąć "pewną równowagę" emocjonalną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może bardziej z doświadczeniem niżeli wiekiem. To przychodzi w różnych momentach.
      Lubię być sama, to mi daje mega ukojenie, taki spokój, z którego nie da się mnie wytrącić.

      Usuń
  11. jak zwykle bardzo dobrze napisane. Zazdroszczę,że potrafisz zachować zimną krew, niestety ja mam to do siebie, że zawsze wybucham, szybciej lub wolniej. Co do toksycznych myśli - owszem, sama zauważyłam, że jak ktoś mi podpadnie to już nie spojrzę na niego tak samo i będę mieć tylko na niego 'uczulenie', co nie jest dobre, bo każdy popełnia błędy.
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Top jest wypracowane. Jako dzieciak byłam strasznie nerwowa.
      Czasami jest tak, że niezgodność charakterów z miejsca wystawia nam w sercu opinię, że z tą osobą nie chcemy przebywać. Warto z tym trochę powalczyć, może się później okazać, że zyskamy świetnego kompana.

      Usuń
  12. zwykłem mawiać, że lubię ludzi, którzy wiedzą czego chcą, bo wtedy DĄŻĄ do celu. Ale więcej jest takich, którzy wiedzą, czego nie chcą - oni zmuszeni są do UNIKANIA. a to rodzi apatię i zniechęcenie. depresję. lepiej umieć odpowiedzieć na pytanie czego chcę, niż czego absolutnie nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedzieć czego się nie chce to też bardzo ważne, ale to idzie w parze z wiedzą o tym, czego się żąda od życia i działa. Atakując przeciwnika, nie tylko napierasz do przodu i wykonujesz ruchy samego ataku, ale też kontry i parowania, a czasem uniki. Byle nie dać się zepchnąć.

      Usuń
  13. Dziękuję Aniu za wspomienie mojej skromnej osoby. Miło mi,że zainspirowałam Cię do spisania swoich mądrych przemyśleń i ubrania ich w bardzo dobry tekst. Szczerze, nawet nie pamietam już, jakie wyzwanie Ci rzuciłam, ale....strasznie się cieszę, że wyzwanie przyjęłaś :) Zresztą, kto, jak nie Ty? W sumie nie miałam wątpliwości, że podejmiesz :) :) :)
    A co do meritum. Znów muszę stwierdzić, że wiele nas łączy [ z wyjatkiem kategorii wiekowej :) :) :)] Otóż ja także jestem kobietą czynu. I walki. Niestrudzoną poszukiwaczką nowych wyzwań. Wkraczania na rózne drogi. Znów się to u mnie dzieje i stąd słaba frekwencja na zaprzyjaźnionych blogach. Z polityką na poziomie lokalnym miałam bardzo bliski kontakt przez wiele lat. I nie powiedziałam jeszcze oststniego słowa. Zawsze z przodu, w przywództwie, zawsze w liderowaniu, zawsze w walce o dobro, prawdę i sprawiedliwość. Cóż jeśli trzymasz sie takiej postawy, to i możesz spotkać toksycznych, ludzi bez poczucia własnej wartości. Oni nie lubią siebie, nie potrafią, nie wierzą w siebie i co robią? Zawiszczą, knują, manipulują... Bo nic innego nie potrafią. Należy im współczuć po prostu. I jeśli nie kochać ( no bo jak?) to chociaż odpuścić. I robić swoje :) Jest tyle do zrobienia...
    "Spokój, ciepłe serce, otwartość, pracowitość. Samo nic się nie dzieje. Zmieniajmy świat, bo to możliwe. Zmieniajmy go nie tylko w polityce (jeżeli ktoś ma możliwość i potrafi). Działajmy, czyńmy dobro, uśmiechajmy się. Wszędzie, bo naprawdę warto". Ten cytat jest jakby mój. Dokładnie tak samo napisałabym, bo tak właśnie myślę i czynię :)
    Dziękuję raz jeszcze i życzę Tobie i sobie siły do realizacji wyzwań! Warto, bo satysfakcja własna jest sprawą bezcenną :) I są ludzie, którzy potrafią docenić. Choćby słowem.
    Gratuluję tekstu!
    Pa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam po prostu czas i nic mi nie wisi w zaległościach blogowych, to po pierwsze. A po drugie, lubię poruszać tematy, które mogą być komuś natchnieniem do zakasania rękawów.
      I cóż mi pozostaje powiedzieć... Zgadzamy się. :)

      Usuń
  14. Witaj Aniu.
    Teoria często mija się z praktyką.
    I tego się trzymajmy.
    Pozdrawiam i zapraszam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolę jednak trzymać się praktyki. ;) Inaczej moje gadanie nawet, byłoby martwe.

      Usuń
  15. Dlatego staram się trzymać z dala od ludzi, którzy nie wnoszą nic sensownego do mojego życia. Nie zawsze jest to łatwe, ale przy odrobinie szczęścia możliwe.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tu nagle przychodzi taki dzień, w którym uświadamiasz sobie, że trzymanie się z dala od jakiejś toksycznej dla Ciebie osoby, nie jest możliwe. I co wtedy? Pisałam o tym szerzej w tym wpisie jak i to, dlaczego ważniejsza jest umiejętność nieunikania. :)

      Usuń
  16. Gratulacje za przypomnienie prawd oczywistych. Coraz mniej zaczynam zaglądać do wiadomości, aby nie zatruwać sobie świata złymi wiadomościami. Otaczam się ludźmi życzliwymi, bo mam to szczęście omijania toksycznych.
    Dla korzyści materialnych człek potrafi się zeszmacić, niestety...
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo wielu ludzi dobrowolnie nakręca się wiadomościami i dodatkowo wyszukuje różnych innych źródeł w internecie. Nie zauważyłam by komukolwiek wyszło to na zdrowie. Niby wyrabiają tak swoje zdanie, ale przy tym najgłośniej krzyczą.
      Od dawna nie oglądam telewizji. Wiadomości w internecie widzę, bo są wszędzie, ale nie wczuwam się. Pierwsze nagłówki prócz polityki i wirusa zawierają ponoć najważniejsze informacje. Ostatnio widziałam takie: "zobaczył jej piersi i zapłakał ze wzruszenia" i drugi "12-latka zagrała sceny dla dorosłych". To jest współczesna gazeta i najważniejsze fakty.
      Tak, móc unikać toksycznych ludzi to jest szczęście i jaka wygoda. ;)

      Usuń

Pewnego dnia wymyśliłam sobie, że będę dzielić się pięknem świata, którego doświadczam podczas swoich wędrówek. Że będę pisać ku pokrzepieniu serc i być może zachęcać do podróżowania. W tym samym celu wydałam książkę, czyli dla Waszej przyjemności. Czasami piszę też o Bogu, który jest dla mnie najważniejszy i dzielę się chętnie swoim studium biblijnym.
Jednak nie robię tego dla poklasku, nie chcę samych duserów.
Dziękuję za każdego czytelnika, który podzieli się ze mną swą refleksją miast "odhaczonym" komplementem. Jestem wdzięczna za każde nasze wspólne rozważanie. Za komplementy dziękuję, ale nie na tym mi zależy. Proszę rozważ to nim pozostawisz po sobie te dwa/trzy słowa :) i tak zwyczajnie: porozmawiajmy.