Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

4 czerwca 2020

Jeździectwo – fakty i mity.

"Dobry trener słyszy, gdy koń do niego mówi. Wielki trener słyszy nawet jego szept"


Wyobraźcie sobie wczesny poranek. Błyszczące rosą łąki, ścieżki zachęcające do podążania nimi, złote promienie niskiego słońca, srebrzysta pajęczyna unosząca się w powietrzu. Zew natury woła Was prosto w ramiona łagodnie ocienionego, pachnącego grzybami lasu, a Wy z wysokości końskiego grzbietu oglądacie świat w niespiesznym stępie zwierzęcia.
   Kiedy opowiadam o konnych wędrówkach, często pojawiają się mityczne spostrzeżenia odnośnie tego sportu. Zainteresowanie jest zrozumiałe, bo jeżeli kochamy obcowanie z przyrodą, to takie hobby będzie dla nas wspaniałym przeżyciem za każdym razem, ale wielu ludzi nadal uważa, że ta dziedzina jest dla nich niedostępna. Niniejszym wpisem postanowiłam obalić kilka najpopularniejszych mitów.
   Mała uwaga: wszystko dotyczy polskich warunków.


1. Ten sport jest za drogi.
Tak, jeżeli zamierzasz kupić własnego konia, utrzymywać go, nie zapominajmy wtedy i weterynarzu i przypadkach losowych, chorobach etc. Ponad to trzymanie go w cudzej stajni to również duży koszt. Nie wiem wiele o posiadaniu konia na własnej ziemi, ale za to sporo wiem o stajniach rekreacyjnych.
   Istnieją metody na to aby rozkoszować się przygodą w siodle za niską cenę. Początki wymagają większego wkładu, bo jeżeli nie potrafimy jeździć, będziemy potrzebowali wykwalifikowanego instruktora i to niestety kosztuje. Ceny są zależne od stajni, kiedy ja się uczyłam (w Łodzi), było to 45 zł za półgodziny (To było bardzo dawno temu, dziś ceny mogą wyglądać inaczej). Wielu się burzy, że to za krótko, ale ten czas w zupełności wystarcza, ponieważ jeszcze wtedy nie byłabym w stanie dłużej wysiedzieć w siodle. Chodzi o systematykę krótkich lekcji, minimum raz w tygodniu, żeby pojąć podstawy, zanim wybierzemy się na tańszą wycieczkę bez lonży.
   Kiedy już potrafimy samodzielnie jeździć, a nawet oporządzić sobie konia przed jazdą, płacimy mniej, a stawka dotyczy jednej godziny (lub więcej, zależnie od stajni i dogadania się).
   Przypuszczam, że w każdej stajni istnieje szansa zapracowania sobie na jazdy. Ja na przykład pomagałam w oporządzaniu koni początkującym jeźdźcom oraz dzieciom, które np. nie dawały rady z ciężkim siodłem i w ramach zapłaty miałam godzinę jazdy gratis.

2. Ubiór jeździecki jest za drogi.
Ale jeżeli o niego dbamy, będzie nam służył do końca życia. Tylko sztylpy musiałam zakupić drugie.
   💣 Podstawowy sprzęt czyli kask (obowiązkowy), zostanie nam wypożyczony. Dopiero po latach nabyłam sobie własny, ale to chyba przez próżność.
   💣 Bryczesy czyli spodnie jeździeckie to duża wygoda. Idealnie wchodzą do cholewki buta, nie ciągną, nie upijają, a przy tym są pogrubiane w punkach newralgicznych, tam gdzie łatwo o odcisk np. jeżdżąc w dżinsach lub dresach. Wyjątek stanowią dżinsy do jazdy westernowej, które są pozbawione wewnętrznego szwa. Zawsze o takich marzyłam.
   Posiadam dwie pary bryczesów, jedne są ze skórzaną wstawką i średnio jestem z nich zadowolona. Zakupiłam je jako produkt bardzo dobrej jakości i faktycznie materiały są trwałe, wykonanie niezawodne, ale można się w nich ugrzać jak saunie. Nie zawsze cena świadczy o funkcjonalności. Zakładam je tylko zimą na bawełniane rajstopy, wtedy to jakoś działa. Drugie to 100% bawełna i są godne polecenia, wykonanie i materiał trwałe.
   💣 Buty jeździeckie to kolejna wygoda, dlatego również w nie zainwestowałam i stwierdzam, że są nie do zdarcia. Niby gumowe jakby kalosze, ale o dziwo komfortowe, a przede wszystkim zbudowane tak, by w razie upadku z konia, noga nie utknęła w strzemieniu. Czyszczenie ich trwa sekundę. Wystarczy spłukać zanim wszystko zaschnie i są jak nowe. (To był mój ostatni zakup, na dzisiejszych zdjęciach mam jeszcze buty sportowe.)
   💣 Jeżeli jeździ się nieregularnie, potrzebne będą rękawiczki. Kiedy jeździłam systematycznie, po pewnym czasie skóra na palcu serdecznym wzmocniła mi się i nie musiałam zakładać rękawiczek, ale początkującemu polecałabym skórzane (lub skóro podobne). Nie ma sensu kupować tych materiałowych ze skórzanymi wstawkami, bo nie sprawdzają się w praktyce, a lepiej nie wypuścić wodzy w trakcie szybszej jazdy.

3. Upadek to śmierć, a konie są zbyt niebezpieczne.
U nas w stajni był taki zwyczaj, że jak ktoś spadł z konia, następnego razu musiał przynieść ciasto. A potem wymieniali stół na większy, bo nie było gdzie tych placków stawiać. Jeździłam regularnie parę lat i nie słyszałam o przypadku śmiertelnym. Takie historie istnieją na świecie, ale są rzadkie i raczej zdarzają się w sytuacjach dosyć niefortunnych.
   "Spadają nawet najlepsi. Jazda konna uznawana jest za kontuzyjny sport, co nie znaczy, że od razu przydarzy się wam coś nieprzyjemnego. Pierwszy raz spadłam z konia po dwóch latach systematycznej jazdy. Do tej pory zaledwie kilka razy. Nawet nie zabolało. Spadamy błyskawicznie, co nie pozwala ciału spinać się i przybrać bardziej „wyszukanych”, niebezpiecznych pozycji." – wypowiedź ze strony: link.
   💣 Konie mają różne osobowości, zupełnie jak ludzie. Miewają też gorsze dni, jednego dnia koń chętny jest do pracy, a drugiego całym sobą pokazuje, że nie ma ochoty na bieganie. Mamy do czynienia ze zwierzęciem nam podległym, a jednak okazuje się, że my zaczęliśmy podlegać jego chimerom. W takich sytuacjach często ludzie zrażają się do jeździectwa, bo po prostu sobie nie radzą i uważają, że to nie dla nich.
   Może się okazać, że każdego dnia trzeba mieć inne podejście do tego samego konia jednak trzeba zawsze pamiętać, że ostateczne zdanie zawsze należy do człowieka. Podobnie jest przy układaniu psów, jeżeli zaczniesz odpuszczać, on zacznie to wykorzystywać. Miłość miłością, ale trzeba być też przywódcą.

4. Jestem na to za stary.
Minione wieki pokazują, że to nieprawda, bo kiedyś jeździli wszyscy. Kiedy pierwszy raz zawitałam do pewnej stajni, czekając na instruktorkę zapatrzyłam się w pewną kobietę. Wyprowadziła właśnie osiodłanego konia. Cały czas widziałam ją z tyłu, ale miałam wrażenie, że mam przed sobą młodą kobietę, figurę miała idealną. Włosy krótkie, schowane pod kaskiem. Kiedy odwróciła się do mnie przodem, zobaczyłam siatkę zmarszczek kobiety w podeszłym wieku.
   Tamta starsza kobieta stała się dla mnie inspiracją i symbolem jesieni życia. Muszę jeszcze dodać, że na koniu wyglądała pięknie. Tak dostojnie jak żadna z młodszych amazonek, które tamtego dnia z nią jeździły.
   A co z rozpoczęciem nauki? Jeżeli duch ochotny a ciało nadal posłuszne, nie widzę przeciwwskazań.

5. Trudno jest zacząć.
Nigdy nie wiem co na to odpowiedzieć. Ze wszystkim może być trudno jeżeli mamy słomiany zapał. Swoją przygodę z jeździectwem zaczęłam jako dziecko na oprowadzance – a co! to też się liczy! – wtedy właścicielka konia powiedziała, że mam potencjał, bo siedzę w siodle bardzo naturalnie i się nie boję. Wtedy złapałam bakcyla, strasznie chciałam uczyć się jeździć i zaczęłam zbierać zabawki-konie. Minęło jeszcze dużo czasu zanim postawiłam pierwsze poważne kroki w tej dyscyplinie.
   Potem moja mama wygrała w gazecie darmowy kurs dla początkujących. Miałam wtedy naście lat i tak zaczęła się przygoda. Po tym niedługim kursie minęło trochę lat, skończyłam szkołę, poszłam do pracy i wróciłam do jeździectwa, tym razem na dłużej.
   💣 Wybór stajni nie był u mnie przypadkowy. Śmieję się, że kierowałam się czuciem. Objechałam prawie wszystkie w Łodzi (w rozsądnej odległości, tak abym mogła dojeżdżać rowerem i aby był też możliwy dojazd komunikacją w razie niepogody). Z kilku stajni w których przeprowadziłam rekonesans oraz rozmowę z instruktorem, wybrałam sobie jedną i to był strzał w dziesiątkę.

6. Do tego trzeba mieć siłę.
Gdyby to było prawdą, dzieci nie mogłyby jeździć konno. Młody człowiek może rozpocząć naukę od momentu, w którym siedząc w siodle dosięga już strzemion.

7. To sezonowy sport.
Jeździłam we wszystkie pory roku. Jazda w śniegu jest bardzo fajna, a konie są odporne na mróz, ponieważ zmieniają co sezon okrywę. Ta zimowa jest puszysta i wystarczająco gruba.

8. Inne:
Zapraszam też do świetnego zestawienia końskich mitów, czyli: czy konie śpią na stojąco, a wszystkie kuce są krnąbrne? LINK
Również świetna stronka tłumacząca dlaczego na konia wsiada się zawsze z lewej strony, oraz czy lepiej wsiadać ze stołka czy z ziemi: LINK

Bonus: stajnie, które mogę polecić:
To nie jest reklama sponsorowana, tylko moje doświadczenie. Jeździłam w różnych stajniach w Polsce i nie wszędzie miałabym ochotę wrócić.
Centralna Polska – Łódź Stajnia Oleńka: Face Book
/dzisiejsze zdjęcia pochodzą z tejże stajni
Mazury – Stajnia Jutrzenka: moje zdjęcia; piękne video, Face Book
Pomorskie – Stajnia Karolewko: moja fotorelacja; Face Book


29 komentarzy:

  1. Miałam przyjemność... W niedzielę moja córka będzie miała przyjemność na kucyku o imieniu Migotka, i będzie śpiewała: "przed siebie gnaj wolna jak ptak...".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, kuce są fajne, tylko dla mnie już za małe. Ale na huculskich koniach już mogę, też są świetne. :D

      Usuń
  2. Jakos mnie nigdy do kuni nie ciagnelo, wielkie to, z przodu gryzie, z tylu kopie, a z gory zrzuca. Ale lubie zapach kuni, zapach stajni. Raz w zyciu wsiadlam na kunia i prawie zle sie to dla mnie skonczylo:
    https://swiattodzungla.blogspot.com/2013/08/konie.html
    Zniechecilo mnie to do kuni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem się przestraszy, czasem ma zły dzień, a najczęściej jest wszystko w porządku. Trzeba mieć podejście jak do każdego zwierzęcia. Zostawiłam Ci tam komentarz.

      Usuń
    2. Wyświetliło się, że zostanie udostępnione po zatwierdzeniu... To nie wiem gdzie przepadł. Może w spam.

      Usuń
  3. Ech tak pomknąć na takim rumaku w świt...niestety nie umiem jeździć,a szkoda:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Konia na pewno nie kupię, wyposażenia tym bardziej nie.
    Na koniu siedziałam raz, nie liczę w dzieciństwie, bo nie pamiętam, trzeba sporej ekwilibrystyk, by się na takim wielkim utrzymać gdy ruszy...
    U nas można pojeździć , ale tylko w kieracie czyli w pewnych granicach, ale jakoś mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moi dziadkowie hodowali konie(przede wszystkim na potrzeby posiadanych gospodarstw rolnych), więc miałam okazje niejednokrotnie się na nich przejechać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny post! Konie to niezwykłe zwierzęta, mają duszę i swoje himery, jak zaznaczyłaś. Ale mają też to "coś" - klasę, subtelną wyniosłość i wrażliwość. Sama nie jeżdżę konno, ale widzę w okolicy amazonki na koniach, bowiem w pobliżu są aż trzy stajnie, w tym dwie spore i funkcjonujące już od kilkunastu lat.
    Pięknie prezentujesz się na koniu :)



    OdpowiedzUsuń
  7. Wydaje mi się, że praktycznie o każdym sporcie można powiedzieć, że jest drogi i niebezpieczny. Każdy wymaga odpowiedniego sprzętu (np. do joggingu potrzebne są dobre buty, a takie wcale nie są tanie) i niesie ryzyko kontuzji. Takie zarzuty to częste wymówki dla tych, którym po prostu nie chce się ruszyć z kanapy.
    Jeździectwa nigdy nie uprawiałam. Jedyne konie z jakimi teraz mam do czynienia to te mechaniczne:-) Wiem, że w każdej chwili mogę to zmienić i rozpocząć tę przygodę. Tym bardziej, że w podkrakowskich Michałowicach jest stajnia 'Szara', która ma dobre opinie i cieszy się sporą popularnością:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje buty do joggingu kosztowały 35 zł i mam je już 4 lata. 😶

      Usuń
    2. Moje też nie kosztowały wiele, a służą mi już kilka lat. Nie lubię wydawać na coś, co mogę kupić taniej i równie dobre.

      Usuń
  8. 3 - słyszałam już o wielu upadkach, po których ludzie nadal zyli
    4 - mój tata chciał zacząć jeździć konno po 40ste i mógł bez problemu
    5 - tak można powiedzieć o każdym sporcie xD

    Ja nigdy nie jeździłam konno i żałuję :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj raz w życiu siedziałam na koniku, jeszcze w czasach szkoły średniej, nie powiem, żeby mi się nie podobało, ale jakoś pomyślałam, że to nie dla mnie, patrzeć natomiast lubię.

    OdpowiedzUsuń
  10. Aniu
    Pięknie piszesz o swoich pasjach 🧡
    A jeździectwo, to jedna z nich 🐎
    Cudnie z szykiem wyglądasz 🤗
    Serdeczności zostawiam z samego wczesnego poranka 🌞🏵️🙋

    OdpowiedzUsuń
  11. Najlepsze jest to, że część ludzi nawet nie zada sobie trudu, by zrozumieć jakąś pasję sportową czy ogólniejszą. Bazują na swoich obserwacjach, które mogą prowadzić do takich wniosków.

    :) No ok. Ale może wygoda tego motocykla Honda jest wystarczająco dobra. Z drugiej jednak strony jak za dużo plastiku, to będzie się trudno pozbyć wraku po jakiejś awarii poważnej.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Same obserwacje mogą dać tyle, że zaczniemy teoretyzować.

      Honda, jak wszystkie pojazdy japońskie, to niezawodność. Gdybym kupowała motocykl, to jakąś japońską markę, tak samo samochód. A kwestie estetyczne to już inna bajka. ;)

      Usuń
  12. Zacznę od najważniejszego: pięknie wyglądasz na koniu i widać, że urodziłaś się dla tego sportu.
    Nie każdy nadaje się do obcowania z końmi, bo to po prostu duże zwierzęta, przy których trzeba nauczyć się lub mieć odpowiednie podejście do zwierząt, wtedy to ma sens.
    Próbowałam i byłam na 2 tygodniowym kursie jazdy konnej jako 18-letnia dziewczyna. Spadłam wtedy z konia, nie stało mi się nic poważnego, ale po tygodniu kursu nie dałam rady wsiąść na konia ponownie przez drugi tydzień. Nie boję się koni mimo tego, ale jazda konna to jednak dość drogi sport, wymagający też. W Niemczech podejrzewam kosztuje jeszcze więcej, niż w Polsce. Ale na tyle mnie nie ciągnęło, żeby to sprawdzać. Znam jednak kobiety, które jeżdżą od dziecka i świetnie im to robi na figurę, poza tym kontakt z końmi to zawsze hippoterapia, bo to wspaniałe zwierzęta. :)
    Doskonale rozumiem więc ludzi, którzy nie wyobrażają sobie życia bez jeździectwa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno ładnie mi też z mieczem. Prawdopodobnie urodziłam się po to, by zostać wiedźminem.
      Raz spadłam z konia w taki sposób, że byłam wykluczona z jazdy na dłużej nawet niż tydzień. Nie da się uważać na wszystko i wszędzie. Z roweru nie spadam, ale za to dwa razy w życiu samochód we mnie wtedy wjechał.
      Przecież rozwiałam mit drogiego jeździectwa w tym poście. :D

      Usuń
  13. Zawsze podziwiałam osoby, które pasjonują się takim jeździectwem :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Witaj aniu.
    Wiem od dawna, że jesteś miłośniczką koni i Amazonką.
    Ja na koniu jeździłem w latach siedemdziesiątych w Bieszczadach i nawet nieźle mi szło.
    Mój koń, mój koń, mój koń....
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój tata w latach młodości też jeździł konno, opanował tę sztukę bez siodła.
      Kiedyś na więcej się pozwalało i w gospodarstwie zawsze były konie.

      Usuń
  15. Zawsze uwielbiałam patrzeć na konie i na tym sie kończyło....Pozdrawiam , piękny koń:) i Ty:):)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pięknie i dostojnie komponujesz się razem z koniem.:)
    Oj, chyba jednak to nie dla mnie...
    Moc pozdrowionek.

    OdpowiedzUsuń
  17. Such A Beautiful Horse There - So Powerful

    Cheers

    OdpowiedzUsuń

Pewnego dnia wymyśliłam sobie, że będę dzielić się pięknem świata, którego doświadczam podczas swoich wędrówek. Że będę pisać ku pokrzepieniu serc i być może zachęcać do podróżowania. W tym samym celu wydałam książkę, czyli dla Waszej przyjemności. Czasami piszę też o Bogu, który jest dla mnie najważniejszy i dzielę się chętnie swoim studium biblijnym.
Jednak nie robię tego dla poklasku, nie chcę samych duserów.
Dziękuję za każdego czytelnika, który podzieli się ze mną swą refleksją miast "odhaczonym" komplementem. Jestem wdzięczna za każde nasze wspólne rozważanie. Za komplementy dziękuję, ale nie na tym mi zależy. Proszę rozważ to nim pozostawisz po sobie te dwa/trzy słowa :) i tak zwyczajnie: porozmawiajmy.