Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

21 czerwca 2020

Deszcz to stan umysłu i ducha.

"Jeśli wystarczająco długo patrzy się na deszcz i nie myśli o niczym, człowieka stopniowo ogarnia uczucie, że jego ciało się uwalnia, otrząsa z rzeczywistości świata. Deszcz ma hipnotyzującą moc."
– Haruki Murakami "Na południe od granicy, na zachód od słońca"


czerwiec, 2020
Nastało lato. Kawa świruje na piecu w kafeterce, laptop szepcze "dzień dobry" szumem twardego dysku. Wielkie krople deszczu przecinają powietrze i uderzają gromko o dach i parapety. Ptaki śpiewają pomimo.
   Przeglądam blogi, czytam komentarze. Polska spłakana, wszyscy marudzą na deszcz. Ktoś zasypia nad klawiaturą od samego rana, inny człek czuje smutek bez powodu, gdzieś dalej w odmętach wszech-sieci ktoś jest zły. Wygląda na to, że deszcz zwalił się nam na głowy czystą furią i uwięził w bańce powszechnego niezadowolenia.
   Otwieram skrzynkę e-mail, list od wierzącej siostry, który brzmi: jestem w Tatrach, pada cały czas, nie możemy wędrować po górach. Ściągam radość z nieba, spaceruję z rodziną po dolinach i zamieniam deszczowe wyzwanie w fascynującą przygodę.
   Wychodzi na to, że deszcz to stan umysłu i ducha. A jaki jest stan Twojego ducha?



Dzień następny. Już nie pada, ale chmury - niby gipsowa gładź - szaro zdobią niebo. Ciężkie spoiwo scala wszystkie dni w jeden jak wspólny mianownik w długim i żmudnym działaniu. Wynikiem jest wielkie, powszechne niezadowolenie. Znów.
   Kolejne wiadomości, popularny komunikator, portal społecznościowy. Z coraz większą niechęcią obserwuję poligon nienawiści. Jedni walczą, drudzy wyśmiewają. Następni mieszają z błotem kolejnych i tak toczy się koło informacji. Współczuję, to muszą być kłębki nerwów.



Wszystko zależy od tego jak reagujemy. Cały nasz dzień zależy od tego jak reagujemy. Nastrój zależy od tego jak reagujemy. Oczywiście stan ciała nie zawsze jest zależny (ani posłuszny), przyglądamy się tylko emocjom.
   W swojej najnowszej książce, którą nadal jeszcze uzupełniam, powstał rozdział "Nie uzależniaj nastroju od pogody". Napisałam w tym rozdziale:
Dla mnie deszczowa pora to idealny dzień na czytanie. Idealny na kreatywne gotowanie. Idealny moment na miłe rozmowy z mężem przy lampce wina. Idealny czas na wieczorny film i objedzenie się lodami. Idealny na to, by stworzyć coś literackiego, bo kiedy pada, najlepiej mi się pisze. Deszczowy dzień jest idealny na porządki w domu, w szafie, etc.
   Tak, to jest idealny dzień.
Czy trudno to zauważyć? Czy trudno jest uśmiechnąć się do kropel spływających leniwie po szybie? Czy trudno jest dostrzec piękno w podsyconej kontrastem aurze? Czy trudno jest docenić, jak smakowitym powietrzem wtedy oddychamy? Że deszcz przynosi ulgę po upalnych dniach i jak pięknie jest gdy pojawia się tęcza?
   Na wszystko da się narzekać. Że czasem nie ma słońca, że czasem niebo przykrywa grafitowy płaszcz, że wieje nieprzyjemny wiatr...
A na koniec tego wszystko powiem Wam coś, co może zaskakiwać. Wydaje mi się, że osoby nie lubiące zimy, narzekające na deszcz i szare dni, są wyjątkowo nieszczęśliwe. Przecież na niebie dość często wiszą chmury, a lato jest krótką porą. Szczerze im współczuję tej zależności od pogody.
   Wycieczka tylko w słoneczny dzień i koniecznie latem, brzmi dla mnie jak seks tylko w łóżku.

Błaha sprawa, ale tendencja melancholii rośnie, przybiera na sile i gna falą skłębioną w tłumy ludzi. To się potrafi udzielać. Nic się nie chce, najlepiej iść do łóżka. Nie mogę wyjść z domu, plany legły w gruzach. Nie da się, nie można, bo pada deszcz - wspaniała, wygodna wymówka.
   Szczerze zdaję sobie sprawę, że poruszyłam idiotyczny temat. Narobiłam mnóstwo smutnych zdjęć bo przecież pada, więc inaczej nie będzie. Wzmacniam szeregi pogrążających internet w drętwocie i depresji, przecież powinnam pokazywać słońce na przekór rzeczywistości.
   Ptaki śpiewają pięknie pomimo, a ja mam pozytywny nastrój pomimo.




Pierwsze co zrobiłam jak usłyszałam deszcz, to włożyłam wodoodporne buty i kurtkę, a na głowę kapelusz z szerokim rondem żeby nie zapadało mi okularów. Zapięłam się pod szyję i ruszyłam w plener z aparatem. Trochę zmókł, ale w pewnych granicach mu to nie szkodzi. A mąż siedział pod daszkiem i obserwował moje uniesienia z lekkim rozbawieniem.


S. King napisał, że zło czai się wszędzie. Mając na uwadze słowa o tym co dzieje się wokół, ciężko nie przyznać mu racji. Czytam, oglądam, kręcę głową z niedowierzania. Wzajemne opluwanie, szukanie sensacji, sceny nienawiści, protesty i szerzenie durnych poglądów. Za przeproszeniem, jak komuś życie ciąży, to niech je odmieni. Jak komuś nie pasuje kraj, to niech wyemigruje.
   Piękno żyje w nas - we wszystkich ludziach, tylko trzeba je widzieć, ale najpierw trzeba je samemu znać.




Nie ma się czym martwić. Jest pięknie.

44 komentarze:

  1. Czasami potrzebne są takie deszczowe dni, żeby odpocząć od tych słonecznych :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Aniu.
    Mnie deszcz rozleniwia i powoduje senność. Pomijam fakt, że w deszcz robię się leniwy.
    Deszcz, ale taki obfity, acz niedługi lubię jako przerywnik dla upałów.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Senność w deszcz mnie nie pęta, raczej robię się wyjątkowo twórcza. Wytchnienie od upałów jest potrzebne nie tylko nam. Zwierzęta też potrzebują odpoczynku od żaru, a i roślinom woda się przyda.

      Usuń
  3. Ania, nie powinnas kpic z ludzi i proponowac emigracji, jesli cos im sie nie podoba w tamtym kraju. Kazdy czlowiek jest indywidualnym przypadkiem, nie wszyscy moga sobie ot, wstac i wyjechac, wyemigrowac. Niektorzy po prostu MUSZA tam zostac i zyc, wiec nie odmawiaj im prawa do marudzenia i wylewania zalow w internecie. Tobie wyszlo, im nie, wiec daruj sobie dobre rady tego typu. Wiekszosc z nich nie ma najmniejszego wplywu na swoja sytuacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest kpina Twoim zdaniem? Sprawa jest prosta, kiedyś byłam mocno zainteresowana polityką, więc postanowiłam coś zmienić i wstąpiłam do partii. Ścieżkę swoją pominę, ale wychodząc z założenia, że jeżeli coś mi nie pasuje, należy spróbować coś zmienić - tak właśnie robię. W tym nie ma ani krzty kpiny, to jest czysty realizm.
      Polityka okazała się jednak nie dla mnie i wystąpiłam, zostawiam to innym.
      Marudzenie i wylewanie żalów w internecie to, mam rozumieć, jakaś nowa terapia? Ma to pomóc?

      Usuń
  4. deszcz sam w sobie jest cudny. Podtrzymuje życie, daje odetchnąć, nawilża skórę. No i pod warunkiem, że to ciepły deszcz. Ja niskociśnieniowiec kiepsko funkcjonuję bez promieni słonecznych. I nie znoszę tych zimnych, przenikliwych , mokrych i szarych dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pisałam, na pewne sprawy się nie poradzi. Ciało nie zawsze chce słuchać. Mam to szczęście, że w dżdżyste dni czuję się rewelacyjnie, ale mam też takie nieszczęście, że w dni słoneczne czuję się jak ćma obudzona w środku dnia. Ale to mnie z niczego nie zwalnia, więc po prostu muszę dawać sobie z tym radę.

      Usuń
  5. W moim regionie ostatnimi czasy jest mnóstwo deszczowych dni. Na szczęście i tak potrafię wykorzystać te, w których mniej pada i kiedy tylko mogę, przebywam w ogrodzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest super. :) Też wykorzystuję każde okno pogodowe, czasami jest to spontan. Zawsze warto. :)

      Usuń
  6. Aniu, jakby zlewny deszcz zalał Ci piwnicę, i musiałabyś na cito wymieniać piec centralnego ogrzewania i suszyć cały poziom zero, to przysięgam- mniej radośnie witałabyś mokrą pogodę. O emigracji nie będę się wypowiadać, bo już napisała "w punkt" Panterka. Bądź zdrowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba się mierzyć i z tym. Wszystko się może zdarzyć gdy się ma dom na terenie zalewowym, gdy mieszka się przy lesie i idzie wichura, może drzewo spaść, może być z tego pożar, ale przejmować się na zapas i złorzeczyć nigdy nie warto.
      Panterze odpowiedziałam. Patrzę na te sprawy realistycznie, a w marudę nie zamierzam się zmieniać.

      Usuń
  7. Deszcz na zdjęciach, przyłapany przypadkiem jest cudowny, a deszcz jako stan umysłu?
    Lubię deszcz latem, gdy ciepło i pachnie ziemią, burzą, zielenią.
    Lubię deszcz, gdy jestem w domu, siedzę w fotelu z kawą i czytam...
    Lubie deszcz , gdy po długiej wędrowce po górach odpoczywamy , słuchając szumu drzew i górskiego strumyk, który mocno przybrał.
    Natomiast gdy idę do pracy i robię się coraz bardziej mokra, marznę i wszystko w torbie mam mokre i w butach mi chlupoce, to już mi nie do lubienia, bardziej do narzekania.
    Gdy leje trzy dni z rzędu i oknami nam cieknie na podłogę lub buty nie schną i już nie ma w czym chodzić - wiem, to nie wina deszczu, ale równowaga w przyrodzie zawsze mile widziana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uzbroiłam się w deszczoodporne ubrania od butów po kurtkę i wiesz co mimo tego mi się przydarzyło? Samochód mnie ochlapał i woda wlała mi się do tych nieprzepuszczalnych wody butów. ;D ;D Jakoś wtedy dopłynęłam do pracy. Nie wszystko i nie zawsze mi się udaję, ale poddawać się nie zamierzam. ;)

      Usuń
    2. Deszczu się nie boję, nie jestem z cukru, najgorsza jest wrażliwość na zmiany frontów, w tym burzowych, gdy się jest meteopatą, to kiepsko...

      Usuń
    3. Oj wtedy tak, zwłaszcza jak musisz pracować i dopada Cię kryzys na zmianie. Czasami latem w upał mam coś takiego, ale to chyba jeszcze nie wpisuje mnie w szeregi meteopatów. Chyba... O_O

      Usuń
  8. jak dla mnie masz super podejście, nie wolno uzależniać nastroju od pogody, ja np. gdybym tak robiła, nie wychodziłabym z łóżka haha, jednak w słoneczne dni mam więcej energii i lepsze humory,tak to już jest ;) Przepiękne zdjęcia.
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, gusta są różne a i samopoczucia czy wrażliwości ciała się nie wybiera. Grunt to bunt ;) czasami czuję się gorzej, ale lenistwo zawsze psuło mi humor, więc nie poddaję się i działam. ;P

      Usuń
  9. Odpowiem moim potem sprzed kilku miesięcy:

    Lubisz deszcz?
    Ja, tak ❤️

    Podczas deszczu otwiera się dusza.
    Rozwija się jak róża jerychońska, rozkłada jak talia kart.
    Przywołuje melancholię.

    Bo deszcz
    to jedno z piękniejszych zjawisk w przyrodzie.
    Bezmiar miękkich kropli spadających z chmur...
    Jakby niebo roniło łzy.


    Podczas deszczu zaciera się obraz rzeczywistości
    i jaźni.
    Rozmywa się jakby...

    W deszczu rodzi się nostalgia.
    Wtedy łatwo wsłuchać się w melodię serca.


    Dźwięk wody koi naszą Psyche i pozwala osiągnąć stan błogości...

    W deszczu można też śnić do woli.

    I płakać ze szczęścia razem z niebem.. .

    Jakże to spójne z tym, co piszesz... Czuję tak samo...
    Pozdrawiam wraz z poniedziałkowym deszczem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się. :) My przeważnie się zgadzamy z postrzeganiem świata. ;) Mam wrażenie, że jesteś jedną z niewielu osób, którym nie trzeba życzyć szczęścia i uśmiechu. :)

      Usuń
    2. Życzeń nigdy za wiele, ale póki co mam szczęście i uśmiech :)
      Ale to także stan umysłu :)
      A skoro tak, to i może temat na jakiś post?
      Podejmujesz się? Tak pięknie ubierasz myśli w słowa...

      Usuń
    3. Post o szczęściu i uśmiechu jako o stanie umysłu? Myślę, że samo nastawienie do świata byłoby dobrym tematem. Tematem rzeką.

      Usuń
    4. Aha, widzę :) Teraz wróciłam, aby przypomnieć sobie, o co chodziło :)
      Dzięki, że przyjęłąś wyzwanie :)
      Pozdróweczka :)

      Usuń
  10. ech. nie wiem który to już raz piszę komentarz. poprzednie popadły w zniknięcie. gdybyś miała ich ode mnie za dużo, to wykasuj, co by bałagan się nie zrobił :)
    ja też o deszczu... ale. sam w sobie mi nie przeszkadza. w połączeniu jednak z gwałtownymi burzami nie sprzyja górskim wędrowaniom. dlatego odpuszczam. góry na mnie przecież poczekają. bezpieczeństwo najważniejsze.
    deszczowe dni są potrzebne. nie tylko przyrodzie. mnie także. wtedy mogę nadrobić to i owo czy choćby poczytać (choć to akurat robię bez względu na aurę) przy akompaniamencie kropel walących o szyby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem gdzie powpadały. W spamie ich nie mam. O_o
      Podczas burzy w górach nie ma czego szukać. A nadrobić można wiele, choćby coś napisać, opowiedzieć jakąś historię ze szlaku. Tak, to idealna pora na to.

      Usuń
    2. zniknęły zatem w czeluściach internetowych :)
      ps. nie znam się na grzybach, nie zbieram, więc specjalnie się za nimi nie oglądam. ale też mi doniesiono, ze już jakieś pojedyncze sztuki udało się innym wypatrzeć.
      upały, zdaje mi się, były u nas, jak nas wszystkich pozamykali na kwarantannach. wtedy słońce świeciło bez przerwy. teraz widocznie dla równowagi bez przerwy musi się chmurzyć. ale i to minie :))

      Usuń
    3. Nie przejmuję się tym absolutnie. Akurat mam teraz sporo innych zajęć, więc i tak bym po górach nie wędrowała, ale z nadejściem czasu wolnego może i bezdeszczowe pogody wrócą. A wtedy moje kochane przełęcze welcome to. :D

      Usuń
  11. No cóż, zarówno słoneczko jak i deszcz są potrzebne. Za upałami nie przepadam, teraz tylko obawiam się, że znowu warzywa i owoce zaczną gnić.
    Ziemia już nie chce przyjmować wody. I oby powodzi znowu nie było... Moje kwiatki na balkonie też już mocno ucierpiały...
    Równowaga faktycznie byłaby idealna.:)
    Twoje deszczowe zdjęcia piękne!:)
    Wczoraj trochę lepiej się poczułam i pojechaliśmy zwiedzić Muzeum ognia. Nawet fajne. Deszcz padał, zrobiło się chłodno, więc musieliśmy zmienić plany. Pierwotnie - park w Świerklańcu.. Nie powinnam być przeziębiona przed pójściem do kliniki.
    A w takie dni też jestem senna...
    Pozdrawiam Cię w nadal deszczowy poniedziałek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedno i drugie jest ważne i niczego nie przeklinamy. :)
      Na razie jeszcze nie borykam się z problemami roślin w gruncie, ale zobaczymy jak to będzie od przyszłego roku. A balkon to już epopeja. Kilka lat mi zajęło zanim dopasowałam gatunki, które przetrwają jego unikalne warunki.
      Hmmm Świerklaniec miło wspominam. :)
      U nas mży, jest szaro. Kończę czytać książkę, jest cicho i spokojnie.

      Usuń
  12. Deszczowe fotografie piękne:)
    Lubię deszczyk, ale ciepły, leciutki:)
    Ale u nas go już dosyć, mocno pada w dzień i w nocy od kilku dni non stop!
    Przyroda gnije, w mieszkaniu wilgoć, a tu remont i malowanie, nie schnie nic, ech!
    Pozdrawiam za to najserdeczniej 🌻🧡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście macie nie w czas z tymi opadami. Ale dzisiaj już powinno do Was zawitać słońce. :)

      Usuń
    2. Kochana

      Zawitało 🌞 i byliśmy na długim spacerku w lesie z Wnusiem 💙👶🌲🌳🙋

      Usuń
    3. Też wykorzystałam to okno pogodowe na plener. :)

      Usuń
  13. Piękny post i cudne zdjęcia do niego, na których deszcz wygląda po prostu magicznie. Pewnie jakiś czas temu podpisałabym się pod twoimi słowami całą sobą. Bo ogółem lubię deszcz. Lubię ubrać kalosze i poskakać po kałużach jak mała dziewczynka, lubię wpatrywać się w krople deszczu na szybie, a jak są błyskawice to już w ogóle cudny widok. Lubię czytać w czasie deszczu, rozmyślać tworzyć ale... ale nie ostatnio. Ostatnio deszcz wywarł na mnie bardzo zły wpływ i uzależniłam nastrój od pogody. Nie, dlatego że nie mogłam wyjść na zewnątrz, bo przecież mogłam. Po prosu zła aura spadła na mnie jak deszcz z nieba i zabrała całą radość. Nie potrafiłam wstać, zmotywować się i powiedzieć sobie, że będzie pięknie. Zmiany ciśnienia uderzyły bólem w moją głowę, wszelkie problemy stały się jakby bardziej ważne. A dziś pojawił się słońce i jest jakoś lepiej. Uśmiechnęłam się i teraz nie wiem czy to wszytko było spowodowane deszczem, czy po prostu tak musiało być, bo i złe chwile są w naszym życiu potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak się dzieje, niekoniecznie od deszczu, ale zweryfikujesz to sobie z czasem. Zauważyłam, że wiele kobiet skarży się na taki czas sekwencyjnie.

      Usuń
  14. Hello Anna,
    Very nice pictures.
    Wonderful with the waterdrops on the leaves.

    Greetings, Marco

    OdpowiedzUsuń
  15. Witaj :) jestem pierwszy raz w Twoich progach i pierwszy post bardzo spodobał mi się :) deszcz... Lubię i nienawidzę... Lubię bo wtedy sięgam po książkę i odpoczywam, a nienawidzę bo w Norwegii mamy pół roku w roku deszczu, a to może człowieka wykończyć... Po siedemnastu latach życia w tym kraju powinnam przywyknąć, mimo to jest czasami ciężko...
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Norwegia mnie fascynuje, chciałabym się zmierzyć z porą deszczową i nocami polarnymi. Dziś wydaje mi się że zniosłabym to łatwo, ale któż to może wiedzieć. Może kiedyś się sprawdzę. :)

      Usuń
  16. podobno złej pogody nie ma - są tylko złe ubrania.
    a skóra jest nieprzemakalna. i zniesie kąpiel, jeśli tylko jej na to pozwolić.
    zachwyt staje się wtenczas ubogim w znaczenia słowem. kąpałem się w deszczu i wiem, jak smakuje.
    a dzieci taplające się w kałużach wyglądają, jakby rozmawiały z wszechświatem o szczęściu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z pierwszym zdaniem.
      Niesamowite porównanie. Chyba właśnie tak jest, że dopuścić do siebie deszcz, to zaakceptować szczęście, które wciska się za kołnierz uparcie.

      Usuń
  17. Deszcz to woda. A woda to życie. Lubię deszcz. Nie przeszkadza mi. Gdy nie chcę moknąć, po prostu chowam się pod dach.
    Bardziej dokucza mi brak słońca oraz nieprzyjemna wilgoć i chłód w powietrzu, których nie lubi mój układ kostno-stawowy i wyraźnie daje mi o tym znać;-)
    Bardzo podobają mi się zdjęcia:-) Krople deszczu wyglądają jak perły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mankamentu na które nie ma się wpływu. Dziś znów pada. Ale wczorajsze okno pogodowe wykorzystałam w pełni. :)

      Usuń
  18. Lubię deszcz na górskim szlaku...jest wtedy cisza i dziwna, przyjemna samotność która pociesza a nie przeszkadza... Lubię deszczowe góry. Deszcz jest darem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to lubię. Czasami nawet specjalnie chodzimy z mężem w góry w pochmurne dni. Nie dość, że jest niezwykle, tak mistycznie. Ożywczy deszcz wybarwia roślinność jeszcze mocniej. To wyjątkowe momenty. W Szwajcarii akurat w takie dni można spotkać innych wędrowców na szlaku. Widać po nich, że są szczęśliwi i podzielają nasz deszczowy entuzjazm.

      Usuń

Pewnego dnia wymyśliłam sobie, że będę dzielić się pięknem świata, którego doświadczam podczas swoich wędrówek. Że będę pisać ku pokrzepieniu serc i być może zachęcać do podróżowania. W tym samym celu wydałam książkę, czyli dla Waszej przyjemności. Czasami piszę też o Bogu, który jest dla mnie najważniejszy i dzielę się chętnie swoim studium biblijnym.
Jednak nie robię tego dla poklasku, nie chcę samych duserów.
Dziękuję za każdego czytelnika, który podzieli się ze mną swą refleksją miast "odhaczonym" komplementem. Jestem wdzięczna za każde nasze wspólne rozważanie. Za komplementy dziękuję, ale nie na tym mi zależy. Proszę rozważ to nim pozostawisz po sobie te dwa/trzy słowa :) i tak zwyczajnie: porozmawiajmy.