Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

29 czerwca 2020

Zaraz za płotem...

"Nie wycinaj lasów, sam możesz zostać partyzantem."
– napis na murze


lato, 2020
Na szwajcarskich wsiach nie spotyka się dzikiej zwierzyny, chyba że wliczać w to łasiczki (itp.) albo całe mnóstwo ptaków. W Szwajcarskich dolinach jest królestwo czapli siwej, kani rudej i myszołowa. Ale żeby zobaczyć sarenkę, trzeba mieć naprawdę szczęście i wybrać się do lasu, który jest tylko w górach. A na polskiej wsi?
   Czapli jest niewiele, a pojawienie się w bliskiej odległości ptaka drapieżnego wzbudza sensację (mówię tu wyłącznie o własnych doświadczeniach). Za to sarny i jelonki zobaczyć jest łatwo. W krótkim czasie zobaczyłam ich kilka, nie ruszając się z miejsca. A i z samochodu patrząc na bezkresne łąki, widziałam ich kilkanaście. Za to nie widziałam żadnego drapieżnika kołującego po niebie.
   A pewnego poranka...


27 czerwca 2020

Polskie wspomnienia – Toruń.

"Przejdźmy od słów do czynów. Chciałem powiedzieć kilka słów."
– "Rejs"


rok 2013
Spontaniczne wędrówki były w moim życiu dość częste, inaczej nie zobaczyłabym wielu ciekawych miejsc. Była to podróż koleją z mazurskiego Olsztyna do domu z przesiadką w Toruniu. Zobaczyłam, że mogę pojechać następnym, zyskując dla siebie trochę czasu na spacer.
   Niewiele myśląc opuściłam dworzec i ruszyłam wietrznym mostem na drugi brzeg rzeki. Zwarta i gotowa z maleńkim bagażem na plecach, ruszyłam bez kompletnie żadnego planu na zwiedzanie obszernej starówki. Musicie sami przyznać, że panorama Torunia jest magnetyczna.

24 czerwca 2020

Teoria czynu i korzystnego reagowania.

- Źle wróżę waszej rasie, ludzie - rzekł ponuro Zoltan Chivay. - Każde rozumne stworzenie na tym świecie, gdy popadnie w biedę, nędzę i nieszczęście, zwykło kupić się do pobratymców, bo wśród nich łatwiej zły czas przetrwać, bo jeden drugiemu pomaga. A wśród was, ludzi, każdy tylko patrzy, jakby tu na cudzej biedzie zarobić. Gdy głód, to nie dzieli się żarcia, tylko najsłabszych się zżera. Proceder taki sprawdza się u wilków, pozwala przetrwać osobnikom najzdrowszym i najsilniejszym. Ale wśród ras rozumnych taka selekcja zazwyczaj pozwala przetrwać i dominować największym skurwysynom.
- Andrzej Sapkowski "Chrzest ognia"


Pola z bloga "Wokół mnie" podsunęła mi ciekawy temat do rozpatrzenia. Ponieważ ostatnimi dniami nie mam czasu na zajmowanie się fotografią w szerszym spektrum, ani tym bardziej na wędrówki (w blogosferze mnie jakby mniej), podczas wolnej godziny przy porannej kawie chętnie zabrałam się za zaproponowany tekst. Przypuszczam, Polu, że spodziewałaś się czegoś zupełnie innego, czegoś podobnego do poprzedniego wpisu, ale wena nie chodzi na łańcuchu i nie słucha moich poleceń.
   Dodatkowo przydarzyła mi się rozmowa, której bieg tak pysznie rozepchał się w czasie, że wyszłam z gościny o pierwszej w nocy. Temat był niebanalny. Toksyczność ludzi, pewnych zajść, burzy spokój myśli na długo i okrada nas z owocnych i pozytywnych emocji. Jak to się dzieje i jaką moc ma nasze nastawienie? Dziś biorę pod lupę emocje i ludzkie reakcje.


21 czerwca 2020

Deszcz to stan umysłu i ducha.

"Jeśli wystarczająco długo patrzy się na deszcz i nie myśli o niczym, człowieka stopniowo ogarnia uczucie, że jego ciało się uwalnia, otrząsa z rzeczywistości świata. Deszcz ma hipnotyzującą moc."
– Haruki Murakami "Na południe od granicy, na zachód od słońca"


czerwiec, 2020
Nastało lato. Kawa świruje na piecu w kafeterce, laptop szepcze "dzień dobry" szumem twardego dysku. Wielkie krople deszczu przecinają powietrze i uderzają gromko o dach i parapety. Ptaki śpiewają pomimo.
   Przeglądam blogi, czytam komentarze. Polska spłakana, wszyscy marudzą na deszcz. Ktoś zasypia nad klawiaturą od samego rana, inny człek czuje smutek bez powodu, gdzieś dalej w odmętach wszech-sieci ktoś jest zły. Wygląda na to, że deszcz zwalił się nam na głowy czystą furią i uwięził w bańce powszechnego niezadowolenia.
   Otwieram skrzynkę e-mail, list od wierzącej siostry, który brzmi: jestem w Tatrach, pada cały czas, nie możemy wędrować po górach. Ściągam radość z nieba, spaceruję z rodziną po dolinach i zamieniam deszczowe wyzwanie w fascynującą przygodę.
   Wychodzi na to, że deszcz to stan umysłu i ducha. A jaki jest stan Twojego ducha?


18 czerwca 2020

Ten dom z obrazu...

"Dom to oglądanie księżyca wschodzącego nad szałwią i towarzystwo kogoś, kogo można przywołać do okna, żebyście obejrzeli to razem."
– Stephen King "Dallas '63"


czerwiec, 2020
Istnieje. W samym środku Polski w towarzystwie lasu i łąki. Ukryty w sercu pewnej wsi z nieba widoczny jako jeden z wielu dachów wyrosłych blisko siebie. Z wielką anteną na dachu z otwartą przestrzenią i kostką brukową. Wyobraźnia zwiodła malarza.
   Mógłby być taki dziki jak z obrazu, dziki ogród tajemniczy rodem z poezji o enigmatycznym zakończeniu. Dom ten mógłby skrywać się w cieniu wielkiego drzewa, tuż pod podłogą mieszkania wiewiórek. Może i mógłby.

Dodatkowy opisu: tutaj

14 czerwca 2020

Pfäffikersee i mały fort rzymski.

"PAN Bóg wziął więc człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby go uprawiał i strzegł."
– Księga Rodzaju 2:15


początek czerwca, 2020
Kiedy człowiek dba o swoją planetę tak jak mu przykazano, planeta jest mu miłą i bezpieczną. Weźmy na przykład jeziora: niezaśmiecane, wędkarstwo ograniczone ścisłymi przepisami chroniącymi gatunki, brak kłusownictwa, zachowana cisza. Co mamy w efekcie? Czyste wody obficie zarybione, a po dnie można chodzić boso. Zwierzyna nie płoszy się, ptactwo wodne można obserwować z bliska.
   Takie są wszystkie dotąd mi znane jeziora Szwajcarii, przypominające kolorem wody tropikalne, przy brzegach kwitnący grążel, różne gatunki ptaków wodnych, pełno ryb i cisza wokół. Zjednoczenie się ludzi z naturą, troskliwość i dbałość jest wzajemna.
   Teren turystyczny, sporo ludzi, pomosty zadbane, brzegi czyste zarośnięte pięknie trzciną, woda jak ze źródła. Da się? Można?

11 czerwca 2020

W poszukiwaniu kości niezgody – część druga.

"Nietolerancja i zabobon zawsze były własnością głupich między pospólstwem i nigdy, jak mniemam, z gruntu wykorzenione nie będą, bo równie wieczne są jak sama głupota. Tam, gdzie dziś piętrzą się góry, będą kiedyś morza, tam, gdzie dziś wełnią się morza, będą kiedyś pustynie. A głupota pozostanie głupotą."
– Andrzej Sapkowski "Krew elfów"


↜ część poprzednia
początek czerwca, 2020
Poprzednim razem nasza misja odnalezienia kości niezgody nie całkiem się udała, chociaż byliśmy bliżej celu niż za pierwszym razem kilka lat temu. W tym roku jesteśmy bardziej zdeterminowani i niedługo po drugim podejściu, zrobiliśmy trzecie.
   Czy kość niezgody jest prawdą? Czy tworzy rozłamy między ludźmi? A może jest mitem, nieistniejącą wymówką dla kłótliwych osób? O tym udało nam się przekonać i dziś poznacie całą prawdę o kości niezgody.
   Kto przegapił, kto pierwszy raz, zachęcam do zapoznania się z pełną historią z poprzedniej części. Ponadto myślę, że nasze odkrycia z tamtego dnia są całkiem warte uwagi:

Zdjęcie z przygód poprzedniej części poszukiwań.

7 czerwca 2020

Goggein – a co się nie da? Musi się dać!

"Bądźcie realistami, chciejcie niemożliwego."
– Milan Kundera "Życie jest gdzie indziej"


u schyłku maja, 2020
Zgodnie z zapowiedzią z poprzedniej górskiej wyprawy, samodzielnie zaprojektowałam wędrówkę na górę, której nazwa nie widnieje na mapach. Poznawszy już szwajcarską mentalność byłam absolutnie pewna, że już dawno powstał jakiś dziki szlak i że Szwajcarzy cieszą się spokojem na tej nieturystycznej górze. Trzeba tylko znaleźć drogę na jakiejś internetowej stronie i zapamiętać, ponieważ nie zaznaczono jej na żadnej mapie szlaków górskich.
   Goggein, znaleźć tę nazwę nie było łatwo, (od tego są notatki i blogi Szwajcarów), jest to góra, która kształtem przypomina stożek jaki wielu z nas rysowało w dzieciństwie, czyli góra o klasycznym kształcie, którą widać już z drogi. Z innej już strony okazuje się, że masyw ten ma dwa szczyty.

To ten szpic nad lasem.
Zdjęcie z poprzedniego wpisu górskiego.

4 czerwca 2020

Jeździectwo – fakty i mity.

"Dobry trener słyszy, gdy koń do niego mówi. Wielki trener słyszy nawet jego szept"


Wyobraźcie sobie wczesny poranek. Błyszczące rosą łąki, ścieżki zachęcające do podążania nimi, złote promienie niskiego słońca, srebrzysta pajęczyna unosząca się w powietrzu. Zew natury woła Was prosto w ramiona łagodnie ocienionego, pachnącego grzybami lasu, a Wy z wysokości końskiego grzbietu oglądacie świat w niespiesznym stępie zwierzęcia.
   Kiedy opowiadam o konnych wędrówkach, często pojawiają się mityczne spostrzeżenia odnośnie tego sportu. Zainteresowanie jest zrozumiałe, bo jeżeli kochamy obcowanie z przyrodą, to takie hobby będzie dla nas wspaniałym przeżyciem za każdym razem, ale wielu ludzi nadal uważa, że ta dziedzina jest dla nich niedostępna. Niniejszym wpisem postanowiłam obalić kilka najpopularniejszych mitów.
   Mała uwaga: wszystko dotyczy polskich warunków.

1 czerwca 2020

Hochalp und Ofenloch – w poszukiwaniu kości niezgody.

"Odkąd człowiek zszedł z drzewa, własność stała się kością niezgody. Stale ktoś komuś coś zabiera, daje, znów odbiera..."
– NKJP: Stracone złudzenia, Dziennik Polski, 2001-02-17


pod koniec maja, 2020
Niebo strojne w niskie kłęby chmur, a za plecami ognista kula. Nadeszły dni wytchnienia po gorących, kiedy oddychało się zbyt ciężkim powietrzem. Dzisiejsza opowieść będzie wyjątkowa pod dwoma względami. Miłośnicy gór odnajdą w niej idyllę appenzellskiego krajobrazu, a głodni ekstremalnych przeżyć, doświadczą piękna chłodnych, wąskich kotlin.
   Kilka lat temu podczas wędrówki na Hintertallenhopf, zauważyliśmy na wzniesieniu gnat. To pewnie legendarna kość niezgody – zawołałam. Na wszelki wypadek nie poszliśmy tam. Baliśmy się pokłócić. Dziś odważnie postanowiliśmy tę kość odnaleźć i zobaczyć co będzie. Wybraliśmy się najbardziej prawdopodobną trasą, sąsiadującą z gnatem. Link do pamiętnej wyprawy: tutaj. Kość niezgody: link do zdjęcia.
   Startowaliśmy ze Schwägalp Pass. Przełęcz ta już kilkukrotnie pojawiła się na blogu. Leży na wysokości 1278 m u podnóża masywu Säntis.

Rzut okiem na Alpstein.