Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

24 grudnia 2020

Protagonista – remake.

Wszystko, co w danej chwili robisz, oddziałuje i wpływa na innych ludzi. Twoja postawa może rozjaśniać Twe serce lub przekazywać uczucie niepokoju. Twój oddech może emanować miłością lub pogrążać otoczenie w depresji. Twoje spojrzenie może wzbudzić radość. Twoje słowa mogą inspirować do wolności. Każdy Twój czyn może otwierać serca i umysły.

– David Deida


grudzień, rok 2020

Minęło kilka lat od opublikowania artykułu o protagonistach, w którym na koniec napisałam, że jako taki człowiek już się wypaliłam. Wielkim zaskoczeniem są dla mnie maile odbieranie po dziś dzień w sprawie tamtego wpisu. Troskliwe zapytania o samopoczucie, zwykłe pogaduchy. Wynikało z tamtej treści, że wzierała się w moje życie samotność. Nie chodziło jednak o nią, a o taką naturę, która przestała się spełniać, stała się bezrobotna i zaczęła gnuśnieć.
    Słowa końcowe tamtego artykułu są przeterminowane, dlatego korzystając z tej drobiny wolnego czasu, poczułam, że napisanie dalszego ciągu będzie dobrym pomysłem. Czas więc na aktualizację.
    Raz jeszcze podaje link do tamtego wpisu: klik

17 grudnia 2020

Rykowisko – czas akcji – 4 rano – miejsce akcji – polana miłości.

"Dla każdego, kto się boi, jest samotny albo nieszczęśliwy, stanowczo najlepszym środkiem jest wyjście na zewnątrz, gdzieś, gdzie jest się zupełnie sam na sam z niebem, naturą i Bogiem. Bo dopiero wtedy, tylko wtedy, czuje się, że wszystko jest tak, jak być powinno i że Bóg chce widzieć ludzi szczęśliwymi wśród prostej, ale pięknej natury."
– Anne Frank, Dziennik Anny Frank


u schyłku września, 2020

Wyjazdów na wczasy nigdy nie spędzam jak normalny człowiek. Nudzi mnie to. Niezwykle rzadko mam ochotę jak zwyczajna baba wybrać się na plażę i po prostu leżeć. Lubię pływać, (czasami po prostu plackiem suszę kostium gdzieś na piachu i tyle), ale spędzić tak całych wakacji nie mogłabym, byłoby mi niewygodnie we własnej skórze, wierciłabym się w niej z nudów.
    Wakacje, podróże to szerokie spektrum możliwości, które tak naprawdę ogranicza jedynie wyobraźnia, ciekawość oraz aktywne potrzeby.
    Na wrześniowym wyjeździe otworzyła się furtka do czegoś zupełnie nowego czego jeszcze w życiu nie robiłam. Zafascynowało mnie to do tego stopnia, że zaplanowałam powtórkę na przyszły rok.



13 grudnia 2020

Klucz do mózgu empaty – instrukcja obsługi do Anny.

Czytam więc myślę,
    Myślę i wypowiadam się.
        Wypowiadam się, bo przeczytałem do końca.
        
    Nie przeczytałem, więc nie wypowiadam się.


Pisząc o "Sowiej Stópce", wspomniałam że posiada ona swoją biblioteczkę do umilania gościom wieczorów i nocy. U mnie akurat wczesnych poranków, bo najbardziej lubię czytać kiedy wszyscy jeszcze śpią. Było tam tyle tytułów, które chciałabym poznać od deski do deski, że nie starczyłoby wakacji, a my byliśmy tam tylko przez tydzień.
    Ostatecznie zabrałam się do przeczytania w całości jednej książki, której tytuł początkowo jawił się czymś zabawnym. Autorka już na wstępie złapała mnie w moje własne sidła... sidła mojego umysłu. Książka nosi tytuł "Jak mniej myśleć", a napisała ją Christel Petiticollin.


5 grudnia 2020

Konna dominacja.

"Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"

– Antoine de Saint-Exupéry, "Mały Książę"


u schyłku września, 2020

Niektórzy mówią, że jeździectwo jest sztuką, inni że sportem, jeszcze inni, że dyscypliną szlachecką. Każdy słysząc to słowo, widzi w wyobraźni coś innego, np. bosą Indiankę galopującą na oklep sawanną, albo damę w bogatej sukni, siedzącej w siodle bokiem. Koniecznie w kapelusiku i białych rękawiczkach. I każdy z nich prawidłowo kojarzy jeździectwo, bo ono wiele ma twarzy.
    Dla mnie jest to przede wszystkim pierwotną gonitwą z wiatrem, szałem pozytywnych emocji i całkowitym odrealnieniem. Wyobrażam sobie, że w przyszłym świecie będziemy zasuwać konno, bo wg mnie nie ma piękniejszej formy podróży. Ale koń to nie samochód, ma swój rozum, swoje nastroje, swój nierzadko dominujący charakter oraz – swoją historię. Jeździec z koniem może się niedopasować i wtedy taka jazda zamienia się w walkę o władzę.


3 grudnia 2020

Pod Grunwaldem.

"Już właśnie ksiądz Bartosz z Kłobucka skończył jedną mszę, a Jarosz, proboszcz kaliski, miał wkrótce wyjść z drugą i król wyszedł przed namiot, aby rozprostować nieco zmęczone klęczeniem kolana, gdy na spienionym koniu wpadł jak burza szlachcic Hanko Ostojczyk i nim z siodła zeskoczył, zakrzyknął:
    – Niemce, miłościwy panie, idą!
Porwali się na te słowa rycerze, król zmienił się na twarzy, zamilkł przez mgnienie oka, po czym zawołał:
    – Pochwalony Jezus Chrystus! Gdzieś ich widział i ile chorągwi?
    – Widziałem jedną chorągiew przy Grunwaldzie - odpowiedział zdyszanym głosem Hanko - ale zza wzgórza kurzawa szła, jakby ich więcej ciągnęło!
    – Pochwalony Jezus Chrystus! - powtórzył król. A wtem Witold, któremu za pierwszym słowem Hanki krew uderzyła do twarzy i oczy poczęły się żarzyć jak węgle - zwrócił się do dworzan i zawołał:
    – Odwołać drugą mszę i konia mi!"

– Henryk Sienkiewicz "Krzyżacy", Rozdział LI


u schyłku września, 2020

Wtorkowy poranek 15 lipca 1410 roku był chłodny. Po całonocnej ulewie pozostał tylko niewielki deszcz. Wiatr był na tyle silny, że zrezygnowano z rozstawienia królewskiego namiotu kaplicznego. Na trzeci sygnał trębacza, 40-tysięczna armia polsko-litewska dosiadła koni i ruszyła polnymi drogami na wschód.
    Piętnastokilometrowy marsz prowadził przez płonące wsie, podpalone przez straż przednią. Minięto Jankowice i Gardyny. Stąd wojsko zakręciło na północ, by przez Turowo i Browinę dotrzeć do położonego nad jeziorem Łubień Ulnowa. Dochodziła godzina ósma. Deszcz przestał padać, zza chmur wyszło słońce. Król Władysław Jagiełło zdecydował się na postój. Na wzgórzu u południowego skraju jeziora czeladź obozowa zajęła się rozstawianiem królewskiego namiotu, bowiem Jagiełło każdy dzień rozpoczynał od wysłuchania mszy. Oczekiwana bitwa właśnie nadchodziła.

„Wielki mistrz pruski Ulryk śle tobie i twojemu bratu przez nas, swoich heroldów, te dwa miecze w pomoc do zbliżającej się walki, abyś przy tej pomocy i orężu nie tak gnuśnie i z większą niżeli okazujesz odwagą wystąpił do bitwy; a iżbyś się nie chował w tych gajach i zaroślach, ale na otwartym polu wyszedł walczyć”.


29 listopada 2020

Muzeum Budownictwa Ludowego – Park Etnograficzny w Olsztynku.

"Poza sobą i ponad sobą ludzkość otacza mrok i próżnia. Lecz nie jest to pobudka do rozpaczy, lecz wezwanie do twórczego męstwa."

– Stanisław Brzozowski


u schyłku września, 2020

Lubię kiedy historia, wszystko jedno – dalsza czy bliższa – ożywa na oczach oglądającego. Lubię fizycznie się w nią zanurzyć i poznać intelektualnie. Lubię wyobrażać sobie jak wyglądało codzienne życie ludzi w przeszłości. Lubię czuć zapach starych rzeczy, słyszeć jak pracują deski starych domów.
    Jest to możliwe zwiedzając skansen powstały w ubiegłym stuleciu, o którym decyzja zapadła w Królewcu – ówczesnej stolicy Prus Wschodnich. Zaraz za pomysłem wdrożono w życie czyny i tak na tejże ziemi stanęły budynki charakterystyczne dla Prus Wschodnich.
    Nie było łatwo, chaty które miały tu zostać przeniesione były w bardzo złym stanie, więc zdecydowano o wybudowaniu kopii.


26 listopada 2020

Miłomłyn.

"Trzeba spacerować, trzeba zatrudniać ducha, podobnie jak ciało. Duch potrzebuje aktywności. Gdy duch jest bezczynny, zaczyna kwaśnieć, rozkładać się. Jak ciało."

– Sándor Márai, Pierwsza miłość


u schyłku września, 2020

Poprzednim razem opowiedziałam Wam o bajkowym miejscu, w którym można się schować przed światem, a od dzisiaj zapowiadam szereg pomysłów na wypady w okolicę. Nie każdy spędza czas stacjonarnie, niektórzy po prostu muszą wędrować...
    "Sowia Stópka" mieści się na obrzeżu miejscowości Miłomłyn (zdjęcia plenerowe). Już następnego dnia wybraliśmy się na spacer celem zrobienia rekonesansu po najbliższej okolicy. Cel był prozaiczny – odnaleźć i zbadać zasoby, czyli "idziemy do Biedronki". Nie ukrywam, że dosyć często przemierzaliśmy ten dystans na pieszo z moimi rodzicami. Teraz już wiecie po kim to wędrowanie mam.

Sowia Stópka ↔ Biedronka

22 listopada 2020

Sowia Stópka.

"Świat przyrody jest jedynie powielonym obrazem Raju. Sam fakt, że ten świat istnieje, jest dowodem na to, że istnieje też świat doskonalszy. Bóg go stworzył, aby za pośrednictwem rzeczy widzialnych ludzie mogli pojąć jego nauki duchowe i dojrzeć objawienia jego mądrości. To właśnie nazywam Działaniem."
– Paulo Coelho, Alchemik


To jest ciąg dalszy mazurskich opowieści "Cicho jak łza parująca z rzęs.", oraz "Ten dom zbudowany z marzeń."

u schyłku września, 2020

Podobno gdy światło gaśnie, radości przemijają, marzenia pierzchają, dłonie drżą, myśli syntetyczne prym wiodą. Odkąd pamiętam, odnajdywałam się świetnie w jesieni świata i mgłach samotności. Odkąd pamiętam, nasiąkałam doszczętnie historiami napisanymi na pograniczu koszmaru, nazywając je jednako zabawnymi. Może dlatego doskonale rozumiem zainteresowania właścicielki pięknego domu zbudowanego z marzeń, w którym aż tętni od niesamowitych baśni rodem z thrillerów wieków przeszłych. I żeby nikt nigdy nie miał wątpliwości, wewnątrz domu każdy może się nauczyć jakie licho w przyrodzie może spotkać i odpowiednio się przygotować, by to spotkanie przeżyć...
    Pora przybliżyć miejsce, w którym spędziliśmy schyłek września na niesamowitych przygodach za pan brat z naturą i jej odkrywanymi dopiero sekretami. Oto przed Wami Sowia Stópka znad Kanału Ostródzko – Elbląskiego. Tam gdy światło gaśnie, radości się namnażają, marzenia się spełniają, dłonie drżą w ekscytacji, a myśli płoną zintensyfikowane głęboko w sercu. I dlatego być może tak jest, bo swoje serce w młodości zostawiłam właśnie na Mazurach, aby jak Davy Jones co roku po nie wracać.

19 listopada 2020

Czas spełniania.

"Przestań podążać za tłumem i idź własną drogą. Jeśli coś sprawia, że czujesz radość, rób to z pasją każdego dnia. Jeżeli jest cokolwiek co robisz bez entuzjazmu – zostaw to. Wybierz to, co kochasz."


schyłek października, 2020
(zdjęcia)

Jesień mamy już u kresu. Zdążyłam uchwycić czarujący karnawał przyrody, zanim znów las bajecznie zasnuł się woalką mgieł. Powoli wtapiam się w te drzewa, poznaję je, z każdym dniem idę coraz dalej. Wsiąka we mnie wilgotne powietrze o zapachu kory, liści, igliwia i grzybów, mój nowy zapach...
    Jaki masz kolor? – padło pytanie w jednej krótkiej modlitwie zintensyfikowanej uczuciami. Zobaczyłam wtedy zorzę. Co masz dla nas? – a z nieba rozbłysłego wszystkimi kolorami, posypał się gwiezdny pył. Odpowiedź była prosta – siebie.

16 listopada 2020

Juf – szlakiem w przestworzach czyli tundra alpejska.

Preludium –  przenośnie: wstęp do czegoś

– słownik języka polskiego


sierpień, 2020

W kantonie Gryzonia znajduje się kilka niezwykłych miejscowości połączonych jedną, wyasfaltowaną nitką dojazdową. Leżą one na 1960 metrze n. p. m. – jest to najwyżej położona wspólnota gminna, która leży znacznie ponad linią drzew.
   Wspólnota składa się z kilku wiosek: Campsut (1668 m n.p.m.), CROT (1715 m), Puert (1921 m), Am Bach (1959 m), Juppa (2004 m), Podestatsch Hus (2046 m) i Juf (2126 m).
    Czym zajmują się wioski istniejące na tak znacznych wysokościach, jak żyją, jak prosperują, o tym opowiedziałam we wpisie o wiosce Juf, która jest uważana za najwyżej położoną osadę Szwajcarii i jedną z najwyższych w Europie, zamieszkałą przez okrągły rok. – wpis tutaj: link
    Kiedy byliśmy tam po raz pierwszy, wymarzyłam sobie odbyć wędrówkę graniami okolicznych gór. Nadszedł wreszcie czas na spełnienie tego pragnienia i dotknięcie przepięknych połaci górskiej tundry.


Zatrzymaliśmy się na jedynym parkingu w Juf położonym wzdłuż jedynej drogi. Stamtąd przemaszerowaliśmy całą wioskę, nie jest to długo, i weszliśmy na szlak, który już na początku  zaczynał wyglądać jak to po co przyszliśmy. Przestworza to książkowo szeroka, rozległa przestrzeń – tego nam nie brakowało.

12 listopada 2020

Jak doszło do realizacji naszych wakacji?

 Wszystko ma swój czas i każda sprawa pod niebem ma swoją porę

– Kaznodziei Salomona 3:1


To, że my w tym czasie w ogóle podróżowaliśmy, było niesamowitym planem, bynajmniej nie przypadkiem, ponieważ "przypadek" sam w sobie nie potrafi planować, zazębić sytuacji, ani niczego dopiąć na ostatni guzik. "Przypadek" nie jest w ogóle osobowy. Jest niebytem definiowanym przez ludzi jako zrządzenie losu. Dużo sensowniej nam jest powiedzieć, że wszystko poszło zgodnie z planem. Ale z czyim?
    Historia miała swój początek kiedy zaraz po moim przeczuciu nadchodzących zmian, oraz po zinterpretowaniu pewnego snu, wszystko nadeszło rzeczywiste aż do bólu. Można więc powiedzieć, że byliśmy na to przygotowani (wszystkie wydarzenia opisałam dokładnie tu: "jak znaleźliśmy się w Polsce?".
    Po czym poznać, że wszystko idzie zgodnie z jakimś planem? Idzie jak po sznurku i wszystko pasuje do siebie jak ulał.

Widok z balkonu naszego szwajcarskiego mieszkania.
Góry Alviergruppe.
 

9 listopada 2020

Stein am Rhein – moje ulubione miasto w Szwajcarii.

"Takie miasta pasują do czasów nowożytnych jak kubizm do średniowiecza. Jestem przekonana, że się ze mną zgodzicie. Już z daleka zabudowa prezentowała się pięknie, ale po przejściu przez most, czas nagle się zatrzymał. To jak droga do innego wymiaru. Jeżeli dziś miałabym podać drugie imię średniowiecza, będące jednocześnie jego autorytarną wizytówką, bez wahania powiem → Stein am Rhein."

– ja 


ciąg dalszy epickich wakacji, części jedenastej
3/3


początek sierpnia, 2020

Przebyliśmy kiedyś wędrówkę, na końcu której czekała mnie niespodzianka. Mąż nie powiedział mi, że będziemy przekraczać bramę czasu, wówczas inaczej bym się przygotowała. Włożyłabym hajdawery i wzięła konia.
    Niektórzy z Was wiedzą, że rozmiłowałam się w epoce średniowiecza i że szczególnie sobie upodobałam wiek XIII. Bez żadnej górnolotnej przyczyny, po prostu podoba mi się. Nawet książki, których treść jest osadzona w tych latach, czyta mi się lepiej niż osadzone w każdych innych.
    To było w lutym 2017 roku. Szliśmy szlakiem "ViaRhenana". Tam raczyliśmy się urokami licznych potoków, małych wodospadów zaklętych w lodzie, oraz ładnymi ruinami średniowiecznego zamku Neuburg. Zaciekawionych zapraszam tu: ViaRhenana
    Kiedy moim oczom ukazało się Stein am Rhein, wylała się ze mnie wielka ekscytacja. Ten pamiętny wpis znajdziecie tu: Stein am Rhein.
    Było więc oczywiste, że przywieziemy tu naszych gości.


Zdjęcie z mostu (brama czasu)

3 listopada 2020

Spacerem przez minione dni – jak to wszystko przetrwać?

"Nie oddawaj innym pilota do swoich emocji."
– Regina Brett


początek listopada, 2020
zdjęcia: październik, 2020

Nie każdy jest fanem takich zjawisk atmosferycznych jak widać dziś na zdjęciach. Zdaję sobie sprawę z tego, że wielu ludziom cierpnie skóra gdy mają niniejszy obraz za oknami. W moich oczach jest on  zjawiskowy, to tak jakby świat z bajek został ściągnięty na ziemię. Polskie mgły też dają radę, są piękne.
    Dobrze każdy jednak wie, że takie okoliczności przyrody sprzyjają zaziębieniom. Szwedzi mawiają, że nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania i ja się z nimi całkowicie zgadzam, bowiem najważniejsze to nie dać się zmoczyć. Inaczej nie da się czerpać przyjemności ze słoty, nie da się nie przejmować. Nie da się cieszyć listopadem.
    Jeśli tylko mogę, co się przekłada na prawie każdy dzień, wychodzę rano na spacer. Raduje mnie wielce, że mam tak blisko do lasu, wielkiego, gęstego zacisza przyrody, w którym wszystko jest możliwe. Brakowało mi tego przez sześć lat.


31 października 2020

Zabytkowe miasto Schaffhausen, twierdza Munot i organy Kuhna.

„Nie byłam wszędzie, ale wszędzie na pewno jest na mojej liście”

– Susan Sontag


Epickie wakacje 
2/3

pierwszy dzień sierpnia, 2020

Powolutku docieram już do końca opowieści o naszych wspólnych wakacjach, choć tak naprawdę zanim na dobre opuściliśmy Szwajcarię, jeszcze wiele przebyliśmy podróży zupełnie innych od tych, trudniejszych i dużo bardziej wymagających.  Teraz jednak pora najwyższa wkroczyć na uliczki pięknej, zabytkowej miejscowości Schaffhausen nazywanej przez miejscowych "Szafuza".
    To najbardziej wysunięte na północ miasto w tym kraju. Starówka składa się z barwnych renesansowych budynków, otrzymała przydomek "miasto wykuszów" (ze względu na 300 istniejących okazów na tych ulicach). Poza pierwotnymi murami miejskimi w mieście znajduje się Munot, twierdza z XVI wieku, oraz na południowy zachód od miasta Rhine Falls, największy wodospad w Europie, który pokazywałam poprzednio: link.


26 października 2020

Epickie wakacje, cz. 11 – Rheinfall, największy wodospad Europy.

"Najpiękniejszym i najpotężniejszym wodospadem świata jest wodospad marzeń."


pierwszy dzień sierpnia, 2020 

Pisali o nim Goethe, Wilhelm Heinse, Mörike i inni. Należy do elity trzech największych wodospadów w Europie, przy czym Rheinfall jest największy pod względem przepływu wody. Aby epickości stało się zadość, to miejsce koniecznie musiało znaleźć się na liście naszych wędrówek.
    Po raz pierwszy byliśmy tu we dwoje, kontynuując nasz miesiąc miodowy. Romantyczny obiad i miejscowe specjały dopełniły wówczas dzień wrażeń, a tym razem z naszymi współtowarzyszami był to dopiero początek wspaniałej wędrówki po tym zacnym regionie.
    Tutejszy pejzaż odróżnia się od innych wodospadów górującym nad nim zamkiem Laufen, oraz położonym w niedalekim sąsiedztwie, zabytkowym miasteczkiem Schaffhausen.

Obraz przedstawiający ten teren w dawnych czasach.
Mała galeria wisi na murach na dziedzińcu.

22 października 2020

"Skąd Kain wziął żonę?" – wykład.

Kiedy stworzył Bóg Adama,
On zapytał się – A dama?
– Jan Izydor Sztaudynger, Pierwsze pytanie


Od bardzo dawna powiela się na moim blogu w komentarzach pytanie o stworzenie człowieka. Każdy mój materiał odnośnie analizy tekstów biblijnych, zachęca Was do zadawania mi różnych pytań, jednak to o pochodzenie rodzaju ludzkiego od jednej pary, przewija się już od bardzo dawna.
    Uczciwie przyznam, że nie planowałam pisać osobnego artykułu na ten temat, ale niedawno zupełnym przypadkiem wpadł mi przed oczy pewien wykład, który zainspirował mnie i zdecydowałam jednak udostępnić go.
    Zachęcam więc do obejrzenia całości, ja tym czasem przejdę do tytułowego sedna i wypiszę z niniejszego wykładu potrzebne kwestie. Będą to więc cytaty z poniższego nagrania.

/źródło zdjęcia

18 października 2020

Cicho jak łza parująca z rzęs.

"Dotknij mnie. Łagodne oczy. Łagodna, łagodna, łagodna dłoń. Samotny tu jestem. O, dotknij mnie zaraz, teraz. Jakie jest to słowo znane wszystkim ludziom?"
– James Joyce, Ulisses


zdjęcia ze schyłku września, 2020

Świat woalką okryty, zdobny koralami rosy na cieńszych od rzęsy niciach, błyszczy powabnie w tej chwili wyniosłej kiedy jutrzenka wstaje. Mroki to jeszcze niewyraźne, a sen spływa po mnie kryjąc przed spojrzeniami tych, którzy nadal śnią. Być może, bo któż wie ile jeszcze snów zostało gospodarzom o szóstej nad ranem? Może już żaden?
   Wychodzę na drogę, lecz ta wydaje mi się zbyt oczywista. Co tam może się wydarzyć? Jaka tam przygoda może czekać? Przyszłość pokazała mi, że źle ją oceniłam. Tymczasem skręciłam w bok gdzie zamyślone łąki obiecywały piękno i niezwykłość.


15 października 2020

Epickie wakacje, cz. 10 – Gigerwaldsee i St. Martin.

[W poematach Homera] "...herosi, a nawet bogowie, obowiązkowo kończą ucztować o zachodzie słońca i idą spać, jak zaleca sama Atena w Od. III 331-336."

– Marek Węcowski, Sympozjon, czyli wspólne picie.

Początki greckiej biesiady arystokratycznej (IX-VII wiek p.n.e.)


u schyłku lipca, 2020

Przeprowadziliśmy z naszymi gośćmi sympozjum w sprawie stopnia trudności szlaku względem pogody. Ponieważ upały hulające po Szwajcarii ostro dały nam wszystkim popalić na ostatnich szlakach, zdecydowaliśmy jednomyślnie, że wybierzemy lekką trasę, ale oczywiście zgodnie z zamiarami – epicką widokowo. Czy nam się to udało, czytajcie dalej.
   Prowadzi tam górska droga, a w letnie weekendy trasa autobusu pocztowego, aż do ukończonej w 1976 r. tamy. Zostawiliśmy samochód dokładnie na tamie gdzie są wytyczone miejsca parkingowe, a potem udaliśmy się na spacer wzdłuż południowego brzegu jeziora, gdzie wąska asfaltowa droga prowadzi przez tunele do dawnej osady St. Martin w Walser. Droga jest zamknięta zimą ze względu na zagrożenie lawinowe. Był to kolejny upalny dzień. Jako ciekawostkę dodam, iż temperatury nad jeziorem Gigerwald obecnie spadły już poniżej zera.

Widok z tamy na stronę suchą.

11 października 2020

Krzaki, w których żyję.

 "Zawsze silniejszy jest ten kto się uśmiecha
niż ten kto się wścieka"
– jakiś Japończyk


październik, 2020

Ostatnio wspomniałam Wam, że mieszkam w cudzych krzakach. Pora to wyjaśnić: otóż rozróżniam dwa miejsca zamieszkania – w mieście i poza miastem. W mieście najwięcej jest betonu, poza miastem krzaków. Niektórzy ludzie mawiają o jakimś zadupiu, ale nie będziemy przecież wulgarni.
   A dlaczego w cudzych? Można powiedzieć, że jesteśmy z mężem bezdomni i aktualnie czekamy na cudowne sprzężenie naszych losów aby znaleźć się na swoim. Czyli jesteśmy domni i najedzeni, ale jednak nie możemy mówić, że mamy dom. Wzmacniamy szeregi licznych rodzin wynajmujących, z tym że my raczej pożyczamy. Od rodziny. Uczucie bardzo podobne, bo wiesz, że dbasz dla kogoś i raczej się nie chce.

8 października 2020

Relacja wzajemności i jej jakość.

Niech czas świat trawi, a nas zostawi.
– Ja


Przyjaźń od lat definiowałam jako pochodną miłości. Relacja ta, jest dla niczym innym jak zaufaniem, okazywaniem sobie uczucia, relacją wzajemności, dzielenia szczęścia i nieszczęścia. Miłość jednak, kojarzona jest głównie z partnerstwem, związkiem między kobietą a mężczyzną. Jest współżyciem i prokreacją. Oraz, mawia się, że to miłości towarzyszy przyjaźń.
   Zaczynam skłaniać się ku myśli, że jest troszkę inaczej. To przyjaźni powinna towarzyszyć miłość, a ta, wcale nie jest relacją stricte małżeńską. Miłość ma bardzo wiele twarzy, kilka jest dla nas oczywistych jak np. relacje rodzicielskie.
   Pewna konferencja, na której byłam słuchaczem, przybliżyła mi ten temat. Zwróciła moją uwagę na bardzo ciekawy aspekt: miłość – jako efekt przyjaźni.


Często boimy się powiedzieć komuś "kocham", bo przecież nie wypada, to "tylko mój przyjaciel". Może wielkie słowa mają współcześnie zbyt ciężkie brzmienie, więc nie każdy odbiorca wyznania zrozumie to poprawnie. Właśnie – czy zdajemy sobie sprawę z tego, że miłość może być w naszym życiu wszędzie, nie tylko w rodzinie? Ale co z samą przyjaźnią? Boimy się pochopnie nazwać kogoś przyjacielem jednak być może niesłusznie.

4 października 2020

Epickie wakacje, cz. 9 – Klöntalersee. Gdzieś na granicy rzeczywistości, a planu filmowego do reklamy Bounty.

"Ten kto raz spojrzy na swoją samotność w korzystnym świetle, nigdy nie zapomni tego obrazu do końca życia."

– szwajcarski noblista Carl Spitteler


u schyłku lipca, 2020

Kiedy pierwszy raz przyjechaliśmy z mężem w tamte strony, wiedziałam, że będę musiała tam powrócić. Choć w Szwajcarii wszystkie jeziora mają wody koloru turkusowego lub morskiego, jezioro Klontaler wyróżnia się od innych jakie dotąd widziałam. Urzekające jest przede wszystkim umiejscowienie pośród szpiczastych szczytów, z których tryskają wodospady i naprawdę wiele zależy od światła jakie akurat na to wszystko pada.
   Nasi goście potrzebowali dnia odpoczynku w tym epickim szaleństwie, zresztą nie tylko oni. Codzienny trekking potrafi dać się we znaki. Wtedy właśnie przypomniałam sobie o Klontalersee. Byłam pewna, że im się tam spodoba, a już przed ich przyjazdem zachęciłam do spakowania kąpielówek, więc pomysł musiał powstać prędzej czy później. Sama miałam od dawna dużą ochotę gdzieś popływać, a naprawdę mało mieliśmy wykorzystanych ku temu okazji.
   ➤ pierwszy kontakt z jeziorem Klontal

Jezioro widziane ze szlaku górskiego,
była to wyprawa na krasową górę Silberen (2314 m),
opowieść tu: link

1 października 2020

Ten dom zbudowany z marzeń

Prędzej zginą rzeki, góry,
Niźli Polska i Mazury.

– Wincenty Pol "Piękna nasza Polska cała"


u schyłku września, 2020

Pierwszego dnia bliżej wieczoru, kiedy koła samochodu po czterech godzinach jazdy wreszcie się zatrzymały, doznałam ciekawego uczucia. Zobaczyłam dom z bali, ten sam, który oglądałam dosyć często na zdjęciach. Pamiętałam jak powstawał, znałam historie opowiadane przez przyszłą panią domu – byłam świadkiem urzeczywistniającego się marzenia.
   I teraz po latach znalazłam się przed nim, a z myśli nie chciało ulecieć zdanie: "dom zbudowany z marzeń". Tak eterycznie i tak banalnie to wygląda w tytule niniejszego wpisu, ale nie znalazłam niebanalnego synonimu. I tak właśnie należy – budować z marzeń, cokolwiek by to było, to najtrwalszy budulec, bo wierzę, że piękne marzenia pochodzą z Nieba.


27 września 2020

22. Pięcioksiąg na mapie – Mojżesz budowniczy i przykazania.

 19:16 Trzeciego dnia o poranku pojawiły się grzmoty i błyskawice, i gęsty obłok nad górą, i bardzo potężny głos trąby, tak że cały lud, który był w obozie, zadrżał.

19:17 I Mojżesz wyprowadził lud z obozu na spotkanie z Bogiem, i stanęli u stóp góry.

19:18 A góra Synaj cała dymiła, gdyż PAN zstąpił na nią w ogniu. Dym unosił się z niej jak dym z pieca i cała góra bardzo się trzęsła.

19:19 A gdy głos trąby się przeciągał i coraz bardziej się rozlegał, Mojżesz mówił, a Bóg odpowiadał mu głosem.

– Księga Wyjścia 19:16-19


▷ wprowadzenie do cyklu.
▷ poprzednia część – Góra Boga - ślady po wydarzeniach biblijnych.

Poprzednim razem odszukaliśmy na Górze Boga wszystkie ślady znanych i mniej znanych wydarzeń biblijnych. Dziś przybliżymy sobie Słowo Boże i posłuchamy Go, aby przypomnieć sobie co powiedział Bóg Izraelitom zgromadzonym u stóp Synaju.
   Część merytoryczną zamkniemy tematem budowy przybytku i Arki Przymierza. Pełny opis znajduje się w rozdziałach, które są rzadko czytane. Żmudne wytyczne często niezrozumiałe, powinny pobudzać wyobraźnię z powodu wspaniałości tych rzeczy. Spróbuję więc rozjaśnić ten wątek i zachwycić Was.
   Będziemy korzystać głównie z Księgi Wyjścia, toteż w tym przypadku zapisuję jedynie numerację rozdziałów i wersetów, pozostałe cytaty oczywiście w całości podpiszę. Cytując Pismo, korzystałam z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej.

Księga Wyjścia, rozdział 20 i następne.

18 września 2020

Tectonic Arena Sardona / tam gdzie góry są do góry nogami – część druga.

"Jeśli myślisz, że przygody bywają niebezpieczne, spróbuj rutyny. Ona jest śmiercionośna."

– Paulo Coelho


Część poprzednia tutaj: link

Oto dalsza część naszej przygody na terenie światowego dziedzictwa UNESCO. Będę miała świetną okazję aby przybliżyć i dokładnie wyjaśnić co w tych skałach jest takiego wyjątkowego. Jednakże zacznijmy od samego szlaku.
   Nadal zostajemy na stopniu trudności T2, lecz z uwagi na wąską ścieżkę prowadzącą przez piarżysko, uczulam na stopień zaawansowania oraz na kondycję (dosyć strome podejście, i zejście). Zalecałabym osobom z lękiem wysokości o niewybieranie się na ten szlak (niemniej nadal mówimy o trudności podstawowej). Zatem ruszamy!


13 września 2020

Epickie wakacje, cz 8 – Tectonic Arena Sardona / tam gdzie góry są do góry nogami.

 "...woda płynie jedynym możliwym korytem w każdym swoim „teraz” bez żadnych wątpliwości, a chmury pojawiają się, są, a później znikają, bez żalu i lęku."

– Ryś Kulik, "Odkrywanie natury"


u schyłku lipca, 2020

Niniejsze tereny są wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, obszar ten obejmuje siedem trzytysięczników, a wśród geologów jest jednym z najbardziej znanych geotopów w Szwajcarii. Czeka nas dzisiaj opowieść o chyba najbardziej epickiej treści spośród całych wakacji jakie zakończyliśmy z ostatnim dniem sierpnia. Marzyłam o tym, aby tam wrócić. Dzięki naszym gościom nadarzyła się perfekcyjna okazja do powtórzenia jednej z naszych najbardziej wyjątkowych podróży w całej naszej emigranckiej historii. Jest to jedna z tych wędrówek, których nigdy się nie zapomina.
   Wyjaśnię pokrótce o co chodzi geologom: starsza warstwa skały wypchnęła się nad młodszą warstwę skały I ta górna warstwa (o grubości od 10 do 15 kilometrów), spoczywa na młodszej warstwie łupkowego fliszu. „Magiczna linia” widoczna jak na dłoni. Zjawisko przyczyniło się do przewrócenia teorii o powstawaniu gór o 180 stopni.
   Do tego fenomenalnego miejsca trzeba jednak dotrzeć bardzo długą trasą pieszą, którą skróciliśmy sobie krótkim podjazdem kolejką górką (pierwszy raz sami, wchodziliśmy na pieszo). Bez długich przystanków, szlak może zająć około 4 godzin. A potem zaczęło się stopniowanie poziomu epickości.


10 września 2020

Elektroniczna książka – wiele wokół szumu, ale czy rzeczywiście to takie "bee"?

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła."

– Wisława Szymborska


wrzesień, 2020

Jako mól książkowy, babka raczej staroświecka oraz zdeklarowana wielbicielka tradycyjnego czytania, przez długi czas wzdragałam się przed czytnikami i tak zwanymi e-bookami. Powody były raczej prozaiczne, prawdziwa książka ma dla mnie prócz treści wyjątkowe znaczenie organoleptyczne.
   Książka daje mi przyjemność nie tylko poprzez samo jej czytanie, ale i zapach, dotykanie kartek, szeleszczenie. Przede wszystkim zapach – zawsze biorąc do ręki książkę, wącham ją. Najlepiej jak książka jest stara, bo te pachnące nowością nie wodzą mnie za nos, ale... też wącham. Co się więc zmieniło i dlaczego?


7 września 2020

Lucerna – echo przeszłości.

 "Okruchy wspomnień wydają się wzbijać i tańczyć jak drobinki kurzu w promieniach słońca."

– Zoë Marriott "Królestwo łabędzi"



↻ poprzedni wpis o Lucernie

u schyłku lipca, 2020

Pod urokiem Lucerny byłam już dwukrotnie, podobnie też zachwyceni miastem byli: królowa Wiktoria, Johann Wolfgang Goethe, Victor Hugo, Lew Tołstoj i Albert Einstein, toteż wpisaliśmy się do elity. Lucerna była silną ostoją katolicyzmu, dziś słówko o tym wspomnę, ale przejdźmy najpierw do...
   ...najbardziej charakterystyczne punkty dla tego szwajcarskiego miasta to przede wszystkim drewniane mosty, stary kościół i mury miejskie z wieżami, oraz godne polecenia muzeum polodowcowe, którego tym razem nie zwiedzaliśmy, ale wspominam o nim, dlatego że to naprawdę ciekawe miejsce i jeżeli będziecie kiedykolwiek w Lucernie, zajrzyjcie koniecznie.
   Dzisiejszy wpis skupię wokół trzech najwartościowszych punktów Lucerny pod względem historycznym, gdzie echo przeszłości rozbrzmiewa aż po dzisiejszy dzień, ciesząc oczy mieszkańców oraz przyjezdnych swą wyjątkowością.
   Wspomniane muzeum zaś, polecam każdemu. Zapewniam, iż nie będzie się w nim nudził nikt, nawet najbardziej wybredny człek. Ja do takich ludzi należę (w kwestii muzeów ciężko mnie zadowolić). To odwiedziłam już dwukrotnie i ręczę za własną opinię – naprawdę warto.
   Muzeum składa się z trzech części:

1. Gletschergarten czyli Ogród Lodowcowy.
2 i 3. Rezydencja Amrein-Trollerów i pałac Alhambra.


Widok miasta Lucerny autorstwa Matthäusa Meriana
/źródło ryciny

3 września 2020

Epickie wakacje, cz 7 / Lucerna – życie w mieście.

W mieście jak ryby tramwaje
A miasto jak studnia bez dna.
– Wojciech Bellon "Nocna piosenka o mieście"


u schyłku lipca, 2020

To miasto odwiedziłam już po raz trzeci. Z obydwu wcześniejszych spacerów (w zimie i w lecie) napisałam dosyć obszerny wpis pod kątem turystycznym i historycznym, zatem niech on będzie tłem do dzisiejszego, nieco innego niż zazwyczaj opowiadania. Link do starszego wpisu: tu.
Czy chciałabym zamieszkać w Lucernie? Czy Ty czytelniku, chciałbyś zamieszkać w tym mieście?
Zakładając, że formalne perspektywy zostały już zapewnione, teraz ze spokojem rozejrzyjmy się po
ulicach Lucerny, znajdźmy sobie dom, przejdźmy się tutejszymi ulicami, pomyślmy co moglibyśmy tutaj
robić.


1 września 2020

Drań z Werdenbergu (10)

↻ część 1
↻ część poprzednia, 9


czerwiec

No dobra, pora na konkrety.
Pan Władziu twierdzi, że morderca tropi go od lat, a nienawidzą się jeszcze dłużej. Twierdzi też, że wiedział od początku o wizycie Łukasza u mnie, bo to on go stamtąd wypłoszył. 

Papier może przyjąć bardzo wiele, a jeszcze więcej przyjmie lekarz psychiatra, dla którego ów pamiętnik będzie zezwoleniem na zamknięcie mnie w zakładzie. Może profilaktycznie zmienię temat...

Po pamiętnym parkingowym incydencie dosyć często ktoś każe mi pozdrowić Pana Władzia. Dziś już wszyscy z tej małej miejscowości, kojarzą mnie z nim.


tydzień później

Pełna relacja, która poprzednio nie przeszła mi przez długopis, nadal nie może się przecisnąć przez kulkę obracającą się w tuszu. To jest za gruba sprawa, ale... potrzebuję to opisać. Lubię to, a poza tym pamiętnik zawsze działał na mnie uspokajająco i pomaga spojrzeć na wszystko z dystansu. Jak narrator, który zawsze wie i rozumie wszystko. Zajmę się tym po pracy.

Zapytałam Pana Władzia dlaczego nie pilnuje tej babci, która podlewa mu czasem kwiaty? Dlaczego nie pilnuje pracowników czy jakichś znajomych? Dlaczego tylko ze mną wszędzie chodzi, odwozi mnie itd. Odpowiedź brzmi: Bo rzadko zdarza mu się polubić towarzystwo człowieka do tego stopnia, że chciałby z nim ciągle przebywać.
Pilnuje przed psychopatą tylko mnie, bo strata mnie byłaby bolesna.

Nie chcę czuć się w żaden sposób wyróżniona. Wiem, że mógłby coś zrobić, cokolwiek żeby nie ginęło więcej ludzi. On jest w stanie zakończyć te tragedie. A nie robi nic, bo nie chce zostać zdemaskowany. Swoją tożsamość chroni jeszcze bardziej niż mnie.
Trochę się o to posprzeczaliśmy.


2 tygodnie później

Pierwszy raz w życiu widziałam martwego człowieka, a na mojej bluzce był odcisk zakrwawionej dłoni... Nie umiem dalej pisać. Może w ogóle nie powinnam... To kryminalna, nierozwiązana dotąd zagadka tylko dla dużych chłopców z pistoletami.

Jestem roztrzęsiona... I płakać mi się chce. Kiedy jeszcze żył Łukasz, było jakoś normalniej. Boże... dopiero teraz zaczyna do mnie docierać, co się dzieje...


25 sierpnia 2020

Epickie wakacje, cz. 6 / Oberalppas i inne, oraz wędrówka na szczyt Sidelhorn (2764 m).

"Bywam... a może nie bywam? Oto być pytanie!"
– jakiś troll skalny


u schyłku lipca, 2020
Na ziemi zalanej gorączką słońca, ma się wrażenie, że coś przeteleportowało nas przynajmniej na Wenus. Dookoła wszystko niby wygląda normalne, ale słońce jakby bliżej i jakby spalało tlen w powietrzu, którym ledwie da się oddychać. Wtedy zaczynam marzyć o drugim teleporcie, tym razem na Marsa, aby oddalić się od słońca chociaż o te dwie orbity.
   Na szczęście nie trzeba wyruszać w kosmos aby odetchnąć rześkim powietrzem. Jest to możliwe w zwykły sposób, który oferują Alpy. Wystarczy wsiąść w samochód (albo autobus), wyznaczyć trasę i jechać póki nie obejmie nas klimat całkiem marsjański jak na naszą planetę.
   Nim przejdę do opowieści zawierającej najwięcej emocji, pokażę pokrótce kilka miejsc, które odwiedziliśmy po drodze. Nie zachowam tutaj chronologicznej kolejności, wydaje mi się, że dozowanie sensacji będzie najlepszą formą opisu.

20 sierpnia 2020

Epickie wakacje, cz. 5 / Lodowiec Rodanu, Przełęcz Furka.

Spieszmy się kochać lodowce, tak szybko topnieją...


u schyłku lipca, 2020
Co ma ze sobą wspólnego Furkapass i James Bond? Jak wygląda lodowiec od środka? Dlaczego świstaki w Szwajcarii nie zawijają w sreberka i nie ma fioletowych krów? Dziś odpowiem na te wszystkie pytania.
   Na ten dzień czekałam. Chciałam pokazać naszym gościom miejsca, które nawet za drugim razem urzekły mnie tak samo jak za pierwszym. Zacznijmy od epickiej przełęczy, która była planem filmowym dla Jamesa Bonda "Goldfinger". Zdjęcie z planu filmowego porównałam z moim, przy okazji zachęcam do obejrzenia Furki w jesiennej szacie: link. Znajdziecie tam dodatkowe informacje dot. wstępu do lodowca, ceny, warunki, mapka etc.


17 sierpnia 2020

21. Pięcioksiąg na mapie – Góra Boga - ślady po wydarzeniach biblijnych.

A Mojżesz wstąpił do Boga i PAN zawołał do niego z góry: Tak powiesz domowi Jakuba i oznajmisz synom Izraela:
Widzieliście, co uczyniłem Egipcjanom i jak niosłem was na skrzydłach orłów, i przyprowadziłem was do siebie.
Dlatego teraz, jeśli posłuchacie mego głosu i będziecie przestrzegać mojego przymierza...
– Księga Wyjścia 19:3-5


▷ wprowadzenie do cyklu.
▷ poprzednia część – co powinno być na górze Synaj, a czego nie ma tradycyjna góra na półwyspie Synajskim?


Zlokalizowaliśmy już właściwą górę Synaj, określając położenie geograficzne. Obejrzeliśmy ją na zdjęciach satelitarnych, znajdując wszystkie punkty charakterystyczne, jakie były opisane przed wiekami. Pora przyjrzeć się historii Biblijnej od strony wydarzeń na samym masywie.
   O wielu nazwach tej góry pisałam już wcześniej, ale przypomnę w skrócie: w opowieściach biblijnych nazywana jest Horebem, górą Synaj lub Górą Boga. W czasach nowożytnych otrzymała nazwę Jabal Al Lawz, a Beduini nazywają ją Jobel Musa (góra Mojżesza). Dolinę Wadi nazywano jeszcze w ostatnim stuleciu Hurabem.
   Będziemy korzystać tym razem wyłącznie z Księgi Wyjścia, toteż zapisuję jedynie numerację rozdziałów i wersetów. Cytując Pismo, korzystałam z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej.

13 sierpnia 2020

Epickie wakacje, cz. 4 / Sielankowe Appenzell.

"Lubił czerń. Pasowała prawie do wszystkiego. A prędzej czy później pasowała już do wszystkiego bez wyjątku."
– Terry Pratchett, "Muzyka duszy"


u schyłku lipca, 2020
Appenzell to Szwajcaria jaką znany z pocztówek. To zielone połoniny wiosną pokryte bajecznym mleczem. To pocieszne zwierzęta hodowane przez farmerów na rozległych halach. To niewysokie pagóry jak w Dolinie Mumunków, ale z surowym potężnym Alpsteinem na horyzoncie. Appenzeller to ichniejsza rasa psów pasterskich, to także firmowy browar oraz chyba najlepszy ser żółty w całym kraju.
   Ten maleńki kanton również musiał znaleźć się na liście miejsc do odwiedzenia, ponadto naszym gościom należała się rozgrzewka przed planowanymi szlakami górskimi wyższych Alp, na które z entuzjazmem się pisali. I niewykluczone, że dla nas był to ostatni pobyt w tym regionie.
   Ten słodki, idylliczny kanton przeszliśmy wzdłuż i wszerz. Zainteresowanym aktywną turystyką zachęcam do przejrzenia tras:
   ➤ Appenzell wiosną – flower power (lekka wędrówka)
   ➤ Hundwiler Höhi (1306 m) – Appenzell (górska lekka wędrówka)
   ➤ Fänerenspitz (1505 m) – Uszczęśliwiająca wędrówka (trekking zimowy)
   ➤ Hoher Hirschberg (1168 m) & Streichelfarm – sielskie życie (wiosna, flower power i wesołe zwierzaki)
   ➤ Hochhamm Gipfel (1275 m) – spokój (lato)
   ➤ Klosterspitz (1326 m) – przez dziki las. (lekko po górach, marzec)

11 sierpnia 2020

Epickie wakacje, cz. 3 /Thur wasserfälle Thurfälle.




u schyłku lipca, 2020
Zobaczyłam bardzo wyjątkowe miejsce. Właściwie zakątek, ledwie wnęka po Bożej igle, odciśniętej w naszej planecie. Droga jest łatwa i szeroka, a przyjemny chłód i cień, subtelnie obejmują niby woalką muskając ciało.
   Tymi słowy rozpoczęłam relację z jednej z naszych wędrówek kilka lat temu. Odkryliśmy wtedy to miejsce prawie przypadkiem. Chcieliśmy pochodzić po okolicznych górach, a na planowanym szlaku mapa podpowiadała, by skręcić jeszcze do wodospadu. Zostawiliśmy sobie sprawdzenie tego na sam koniec i był to strzał w dziesiątkę. Od tamtej pory ilekroć ktoś do nas przyjeżdża w odwiedziny, Thurfalle jest punktem obowiązkowym.

Zdjęcie archiwalne.

8 sierpnia 2020

"Milczenie" – o tym nie da się zapomnieć.

"Grzechem jest, kiedy człowiek zapomina o śladach, jakie zostawia w życiu drugiego człowieka."
– Shūsaku Endō "Milczenie"

📍 To nie jest recenzja książek ani wypowiedź na temat twórczości niżej przedstawionych autorów. W tym celu należy się udać na portale, którymi zajmują się zawodowi recenzenci.
Są to wyłącznie moje odczucia jakie obie powieści we mnie wywołały. Natchnęły mnie do poruszenia tematu prześladowań w przeszłości i w dzisiejszych czasach – tematem wpisu są prześladowania chrześcijan.
Wielu z nas myśli nadal, że to już przeszłość, że czasy tortur mamy już dawno za sobą. Powieść po którą niedawno sięgnęłam, przedstawia wydarzenia z XVII wieku. Przypomina o ludziach, którzy zostali skatowani przez różnice w poglądach religijnych. Jednak czy rok 2020 jest wolny od podobnych historii? Odpowiemy sobie na to pytanie na końcu.
   "Milczenie" zostało napisane przez Shūsaku Endō. W książce "Milczenie", historyczna postać jednak różni się od bohatera.  Naprawdę człowiek ten nazywał się Giuseppe Chiara, pochodził z Sycylii. Udał się na misję do Japonii w poszukiwaniu zaginionego ojca Fereiry, gdzie pojawił się dokładnie 27 czerwca 1643 roku w Oshimie w prowincji Chikuzen. Wszystko odbywało się potajemnie, ponieważ był księdzem i za to mógł przypłacić tę misję życiem. I tutaj rozpoczyna się powieść.
   Historia podaje, że ojciec Giuseppe został złapany, był torturowany i załamał się. Zakończenia książki nie zdradzam.
   Powstała ekranizacja wiernie oddana treści, polecam jeśli ktoś woli przekaz wizualny.

5 sierpnia 2020

Drań z Werdenbergu (9)

📍 Kolejną perełką jaką pokazaliśmy naszym znajomym, był oczywiście Werdenberg. Ponieważ od strony turystycznej opowiedziałam Wam o nim już wszystko, postanowiłam za wykorzystaniem zdjęć, napisać po prostu kolejny rozdział opowiadania, którego planem akcji jest owa miejscowość.
Link:
Werdenberg – 4 pory roku (turystycznie)



↻ część 1
↻ część poprzednia, 8


ostatni dzień maja
Myślałam, że Marek jest zdrowo stuknięty, ale po rewelacjach jakie usłyszałam od własnego szefa, który pobił go na głowę, zaczynam twierdzić, że obracam się w całym gronie szaleńców. Prosił, bym nikomu o tym nie mówiła (to akurat logiczne). A jak to napisać w pamiętniku? Pełna relacja dziś nie przejdzie mi przez długopis. Gdy zdecyduję o tym czy w ogóle napisać całą prawdę, po prostu to zrobię / albo nie, bez słowa wyjaśnienia.

3 sierpnia 2020

Vaduz – Liechtenstein.

"Ludzie tworzą miejsca, a miejsce tworzy ludzi."
– John Green, Papierowe miasta


u schyłku lipca, 2020
Nie byliśmy jedynymi, którzy postanowili odbyć w tym roku epickie wakacje, bowiem na czas jednego tygodnia przyjechali do nas znajomi i natychmiast poczuli helveckiego bakcyla, bowiem już pierwszego dnia zwiedziliśmy aż 3 ciekawe miejsca.
   Pierwszym z nich było księstwo Liechtenstein, który może do rangi epickości ma jeszcze daleko, ale kto jest w pobliżu tego maleńkiego kraju, ten prędzej czy później tam zajrzy z ciekawości.

30 lipca 2020

Epickie wakacje, cz. 2 / Naafkopf (2570 m) – prawie najwyższy szczyt Liechtenstein'u.

"Pośpiech jest zaprzeczeniem prędkości."
– John Flanagan, Bitwa o Skandię


lipiec, 2020
Tę wędrówkę planowaliśmy już od dosyć dawna, dokładnie od dnia, w którym przemierzaliśmy dokładnie to pasmo, ale zrezygnowaliśmy ze wspinaczki na jego szczyt. Najwyższą górą księstwa Liechtenstein jest Grauspitz, który ma 2599 m. My tym razem weszliśmy na taki, który jest 29 m niższy.
   Dla niektórych wysokość szczytów i bicie rekordów ma znaczenie, dla mnie najważniejszy jest szlak i mówię to z ręką na sercu – czasami nie chce mi się wchodzić na szczyt i kończę wędrówkę w miejscu, które akurat uważam za wystarczająco epickie. Satysfakcja również gwarantowana.

Widok z Liechtensteinu na dolinę Renu.
(Podjazd samochodem)

26 lipca 2020

Pomiędzy wyznaniami – zobacz z czyjej perspektywy patrzysz na ten temat, oraz: czy Trójca istnieje w Piśmie Św?

6:4 Słuchaj, Izraelu! PAN, nasz Bóg, PAN jest jeden.
– Księga Powtórzonego Prawa


W szkole nie uczą religii z Biblią w ręku i nie ma rozszerzenia wielu elementarnych kwestii, co ma skupić dziecko na praktyce religijnej (mówię o doświadczeniach własnych, oraz moich znajomych). Wielu ludzi w późniejszym, dorosłym już życiu zdecydowało się zmienić wyznanie na inne, także oparte na Biblii, albo zupełnie zejść ze ścieżki Pana nie poznawszy tak naprawdę Boga. Pora więc poszerzyć zakres podstawowej wiedzy, a ja swoim zwyczajem skonfrontuję inne punkty widzenia ze Słowem Bożym.
   ▻ Wiem o Waszej inteligencji, dlatego opieram swoje rozważania na cytatach, które jesteście w stanie sprawdzić w kontekście całych rozdziałów a nawet ksiąg.
   ▻ Wszystkie problemowe pytania konfrontuję w Biblią korzystając z przekładu Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej.
   ▻ Post nie ma na celu krytyki. Z wymienionymi niżej środowiskami łączą mnie znajomi bądź przeszłość.
   ▻ Dotykam wyłącznie zagadnień tematów podstawowych.

/źródło zdjęcia

22 lipca 2020

Epickie wakacje, cz. 1 / Stigen – żebrowana góra.

"Tylko około 2,5% ludności świata lata samolotem na zagraniczne wakacje. reszta - 97,5% - tego nie robi. Nie może. Mimo to świat jest nasz."
– Jennie Dielemans "Witajcie w raju. Reportaże o przemyśle turystycznym"


lipiec, 2020
Niedawny wpis o długiej podróży powinnam zatytułować "preludium do nadchodzących przygód". Przed nami bowiem całe lato, lokalizacja obiecująca, a plany epickie.
   Nasz samochód utknął w Polsce przez biurokrację. Pożyczyliśmy więc od rodziny inny, który będzie nam towarzyszył podczas wojaży po Alpach, dając dowód na to, że nie potrzeba wiele, aby zafundować sobie wymarzoną podróż.
   Rozpoczynamy zatem wakacje polskim Fiatem. Kto przegapił preludium, zapraszam tu: link.


20 lipca 2020

Drań z Werdenbergu (8)



Kwiecień
Ustanowiono godziny policyjne w całej gminie. Policja wciąż patroluje okoliczne lasy, morderca wstrzymał polowania aż do dnia, w którym znaleziono okaleczonego psa. Wyglądał jakby wygłodniałe zwierzę dobrało mu się do gardła. Ekspertyza podobno wykazała, że obrażenia zadały ludzkie paznokcie. Wierzyć się nie chce...
   Jest ogłoszony czerwony alarm, zakaz wstępu na szlaki górskie i ogólna prośba do mieszkańców, aby siedzieli w domach.

18 lipca 2020

Na 4-tysięcznym kilometrze.

"Will właśnie miał dosiąść Wyrwija, lecz jeszcze się zawahał. Biegiem wrócił do chatki, sięgnął po futerał z Giletem, zarzucił go sobie na ramię. Bo nagle poczuł, że w jego życiu jest, mimo wszystko, miejsce na muzykę."
– John Flanagan "Oblężenie Macindaw"


lipiec, 2020
To najprawdopodobniej ostatnia długa podróż w te wakacje. W krótkim czasie odbyliśmy ich już 4, co daje nam ok. 4400 km. Im częściej tak się jeździ, tym mniej podróż męczy, człowiek się przyzwyczaja, że jest ustawicznie w trasie i taki dzień w samochodzie owocuje po prostu dużą ilością wysłuchanych audiobooków.
   Po drodze zrobiłam całkiem sporą serię zdjęć z przejazdu przez ten miły zakątek Europy. 4 kraje sklejone ze sobą wolnymi granicami, pusta karta SD i naładowana bateria w aparacie, krople deszczu, a potem brudu i rozbryzgi krwi owadziej na szybach... te zdjęcia po prostu nie mogły się udać, ale sami oceńcie.

16 lipca 2020

Ogrody uprawiane na gruncie naszego serca.

- wychodzę - oznajmiam. - W razie czego wiecie, gdzie rosnę. Jestem zajęty, muszę zrzucić liście. Jesień, rozumiecie. Pełne gałęzie roboty.
– Jarosław Grzędowicz "Pan Lodowego Ogrodu", tom II


lato, 2014
Jest takie miejsce, w którym bujnego kwiecia dostatek. Miejsce, w którym upał nie doskwiera, a deszcz cieszy. Gdzie człowiek nie przejmuje się znojem, nie martwi o nic, zanurzony niby w raju zieleni soczystej i w odgłosach ptasich. Tam życie muskane motylim skrzydłem mieni się wszystkimi barwami.
   Zawsze gdy miałam okazję się tam znaleźć, pozwalałam się oczarować naturze. Ziemia pod pieczą mojej mateczki chrzestnej, zawsze odwdzięcza się dorodnością i pełnią życia. Ważna okazała się też okolica, wielkie rozlewisko i piękny las są częścią tego terenu, choć to przecież tylko sąsiedzi zza płotu i zza pola.
   Zdjęcia pochodzą sprzed kilku lat, ale ich treść jest nadal aktualna.

14 lipca 2020

Dwa domy.

"Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu."
– Antoine de Saint-Exupéry "Mały Książę"


"Dom pełen miłości"

Gdzieś na świata skraju za mgiełką unoszącą się nad rzeką, widać pośród drzew wystający dach. Na nim czerniał komin, z którego buchały kłęby dymu pachnącego drewnem i sentymentem.
   Wokół niego widniał obraz w każdym szczególe dopracowany i pielęgnowany jak największy skarb. Ogród kwiatowy mienił się teraz poranną rosą na kolorowych płatkach, a część owocowa uginała się pod ciężarem dorodnego plonu.

11 lipca 2020

I co tu robić?

"Jeśli nie potrafisz wykorzystać minuty, to zmarnujesz i godzinę, i cały dzień, i całe życie!"
– Aleksander Sołżenicyn "Oddział chorych na raka"


lipiec, 2020
Jak już ostatnio wspomniałam, nasz pobyt w Polsce został okrojony mocno o czas. Praktycznie zawitaliśmy do ojczyzny incognito, bo nie było mowy o planowaniu epickich przygód ani sympatycznych spotkań. Lecz jak już nas dobrze znacie, to wiecie, że zawsze zdołamy ukraść coś Chronosowi, jakiś miły kawałek czasu z dala od czterech ścian.
   Grunt to nie ukisić się w domu, bośmy nie ogórki. O turystyce można było na razie zapomnieć, ale można zamienić zwykłe rzeczy w ciekawe, wyłuskać z tych dni czas spomiędzy pielgrzymowania od jednego urzędu do drugiego. Fotograf zawsze sobie znajdzie muzę.
   Oto lista spontanicznie ukradzionych fragmentów z napiętego grafiku:

5 lipca 2020

Idąc za Bożym głosem.

Lecz rozradują się wszyscy, którzy tobie ufają...
– Księga Psalmów 5:12


lato, 2020
Kilka miesięcy temu poczułam w sercu przemożną chęć zmian. Już zdarzało mi się coś takiego, dobrze więc znałam to uczucie. Pojawiało się zawsze kiedy zbyt długo stałam w miejscu. Kiedy zaniedbywałam samorozwój z przyczyn ideologicznie mówiąc, wyższych. Zwykle wtedy tkwiłam uwięziona pomiędzy trybami systemu albo znajdowałam się w jakiejś mało budującej relacji. I wtedy przychodził czas, przychodziło TO uczucie i od razu wiedziałam, że trzeba zakasać rękawy i działać.
   Jestem radykałem i nie chodzi o skrajność poglądów. Chodzi o bezkompromisowe działanie. Ilekroć czułam, że należy zmienić życie, wywracałam je kompletnie do góry nogami (najczęściej w jeden dzień). Wiem też, że Bóg oczekuje od człowieka kreatywności. Zresztą stagnacja po prostu człowiekowi nie służy, takie mam zdanie.
   Dziś opowiem Wam kilka moich świadectw, by nadać temu wpisowi ważkiego znaczenia i zainspirować być może do odszukania w swoim życiu Bożego działania. Zauważyłam, że On mówi do nas cały czas, ale my jesteśmy po prostu głusi duchowo, oraz mało, bardzo mało spostrzegawczy.


29 czerwca 2020

Zaraz za płotem...

"Nie wycinaj lasów, sam możesz zostać partyzantem."
– napis na murze


lato, 2020
Na szwajcarskich wsiach nie spotyka się dzikiej zwierzyny, chyba że wliczać w to łasiczki (itp.) albo całe mnóstwo ptaków. W Szwajcarskich dolinach jest królestwo czapli siwej, kani rudej i myszołowa. Ale żeby zobaczyć sarenkę, trzeba mieć naprawdę szczęście i wybrać się do lasu, który jest tylko w górach. A na polskiej wsi?
   Czapli jest niewiele, a pojawienie się w bliskiej odległości ptaka drapieżnego wzbudza sensację (mówię tu wyłącznie o własnych doświadczeniach). Za to sarny i jelonki zobaczyć jest łatwo. W krótkim czasie zobaczyłam ich kilka, nie ruszając się z miejsca. A i z samochodu patrząc na bezkresne łąki, widziałam ich kilkanaście. Za to nie widziałam żadnego drapieżnika kołującego po niebie.
   A pewnego poranka...