Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

27 września 2020

22. Pięcioksiąg na mapie – Mojżesz budowniczy i przykazania.

 19:16 Trzeciego dnia o poranku pojawiły się grzmoty i błyskawice, i gęsty obłok nad górą, i bardzo potężny głos trąby, tak że cały lud, który był w obozie, zadrżał.

19:17 I Mojżesz wyprowadził lud z obozu na spotkanie z Bogiem, i stanęli u stóp góry.

19:18 A góra Synaj cała dymiła, gdyż PAN zstąpił na nią w ogniu. Dym unosił się z niej jak dym z pieca i cała góra bardzo się trzęsła.

19:19 A gdy głos trąby się przeciągał i coraz bardziej się rozlegał, Mojżesz mówił, a Bóg odpowiadał mu głosem.

– Księga Wyjścia 19:16-19


▷ wprowadzenie do cyklu.
▷ poprzednia część – Góra Boga - ślady po wydarzeniach biblijnych.

Poprzednim razem odszukaliśmy na Górze Boga wszystkie ślady znanych i mniej znanych wydarzeń biblijnych. Dziś przybliżymy sobie Słowo Boże i posłuchamy Go, aby przypomnieć sobie co powiedział Bóg Izraelitom zgromadzonym u stóp Synaju.
   Część merytoryczną zamkniemy tematem budowy przybytku i Arki Przymierza. Pełny opis znajduje się w rozdziałach, które są rzadko czytane. Żmudne wytyczne często niezrozumiałe, powinny pobudzać wyobraźnię z powodu wspaniałości tych rzeczy. Spróbuję więc rozjaśnić ten wątek i zachwycić Was.
   Będziemy korzystać głównie z Księgi Wyjścia, toteż w tym przypadku zapisuję jedynie numerację rozdziałów i wersetów, pozostałe cytaty oczywiście w całości podpiszę. Cytując Pismo, korzystałam z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej.

Księga Wyjścia, rozdział 20 i następne.

18 września 2020

Tectonic Arena Sardona / tam gdzie góry są do góry nogami – część druga.

"Jeśli myślisz, że przygody bywają niebezpieczne, spróbuj rutyny. Ona jest śmiercionośna."

– Paulo Coelho


Post jest koszmarnie długi, ale zostawiam Was z tym materiałem na przynajmniej tydzień. Nic nowego na razie nie będę dodawać, bo czeka mnie jeszcze jedna podróż, na którą nie zabieram laptopa.
Na bieżąco via FB lub Instagram.


Część poprzednia tutaj: link

Oto dalsza część naszej przygody na terenie światowego dziedzictwa UNESCO. Będę miała świetną okazję aby przybliżyć i dokładnie wyjaśnić co w tych skałach jest takiego wyjątkowego. Jednakże zacznijmy od samego szlaku.
   Nadal zostajemy na stopniu trudności T2, lecz z uwagi na wąską ścieżkę prowadzącą przez piarżysko, uczulam na stopień zaawansowania oraz na kondycję (dosyć strome podejście, i zejście). Zalecałabym osobom z lękiem wysokości o niewybieranie się na ten szlak (niemniej nadal mówimy o trudności podstawowej). Zatem ruszamy!


13 września 2020

Epickie wakacje, cz 8 – Tectonic Arena Sardona / tam gdzie góry są do góry nogami.

 "...woda płynie jedynym możliwym korytem w każdym swoim „teraz” bez żadnych wątpliwości, a chmury pojawiają się, są, a później znikają, bez żalu i lęku."

– Ryś Kulik, "Odkrywanie natury"


u schyłku lipca, 2020

Niniejsze tereny są wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, obszar ten obejmuje siedem trzytysięczników, a wśród geologów jest jednym z najbardziej znanych geotopów w Szwajcarii. Czeka nas dzisiaj opowieść o chyba najbardziej epickiej treści spośród całych wakacji jakie zakończyliśmy z ostatnim dniem sierpnia. Marzyłam o tym, aby tam wrócić. Dzięki naszym gościom nadarzyła się perfekcyjna okazja do powtórzenia jednej z naszych najbardziej wyjątkowych podróży w całej naszej emigranckiej historii. Jest to jedna z tych wędrówek, których nigdy się nie zapomina.
   Wyjaśnię pokrótce o co chodzi geologom: starsza warstwa skały wypchnęła się nad młodszą warstwę skały I ta górna warstwa (o grubości od 10 do 15 kilometrów), spoczywa na młodszej warstwie łupkowego fliszu. „Magiczna linia” widoczna jak na dłoni. Zjawisko przyczyniło się do przewrócenia teorii o powstawaniu gór o 180 stopni.
   Do tego fenomenalnego miejsca trzeba jednak dotrzeć bardzo długą trasą pieszą, którą skróciliśmy sobie krótkim podjazdem kolejką górką (pierwszy raz sami, wchodziliśmy na pieszo). Bez długich przystanków, szlak może zająć około 4 godzin. A potem zaczęło się stopniowanie poziomu epickości.


10 września 2020

Elektroniczna książka – wiele wokół szumu, ale czy rzeczywiście to takie "bee"?

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła."

– Wisława Szymborska


wrzesień, 2020

Jako mól książkowy, babka raczej staroświecka oraz zdeklarowana wielbicielka tradycyjnego czytania, przez długi czas wzdragałam się przed czytnikami i tak zwanymi e-bookami. Powody były raczej prozaiczne, prawdziwa książka ma dla mnie prócz treści wyjątkowe znaczenie organoleptyczne.
   Książka daje mi przyjemność nie tylko poprzez samo jej czytanie, ale i zapach, dotykanie kartek, szeleszczenie. Przede wszystkim zapach – zawsze biorąc do ręki książkę, wącham ją. Najlepiej jak książka jest stara, bo te pachnące nowością nie wodzą mnie za nos, ale... też wącham. Co się więc zmieniło i dlaczego?


7 września 2020

Lucerna – echo przeszłości.

 "Okruchy wspomnień wydają się wzbijać i tańczyć jak drobinki kurzu w promieniach słońca."

– Zoë Marriott "Królestwo łabędzi"



↻ poprzedni wpis o Lucernie

u schyłku lipca, 2020

Pod urokiem Lucerny byłam już dwukrotnie, podobnie też zachwyceni miastem byli: królowa Wiktoria, Johann Wolfgang Goethe, Victor Hugo, Lew Tołstoj i Albert Einstein, toteż wpisaliśmy się do elity. Lucerna była silną ostoją katolicyzmu, dziś słówko o tym wspomnę, ale przejdźmy najpierw do...
   ...najbardziej charakterystyczne punkty dla tego szwajcarskiego miasta to przede wszystkim drewniane mosty, stary kościół i mury miejskie z wieżami, oraz godne polecenia muzeum polodowcowe, którego tym razem nie zwiedzaliśmy, ale wspominam o nim, dlatego że to naprawdę ciekawe miejsce i jeżeli będziecie kiedykolwiek w Lucernie, zajrzyjcie koniecznie.
   Dzisiejszy wpis skupię wokół trzech najwartościowszych punktów Lucerny pod względem historycznym, gdzie echo przeszłości rozbrzmiewa aż po dzisiejszy dzień, ciesząc oczy mieszkańców oraz przyjezdnych swą wyjątkowością.
   Wspomniane muzeum zaś, polecam każdemu. Zapewniam, iż nie będzie się w nim nudził nikt, nawet najbardziej wybredny człek. Ja do takich ludzi należę (w kwestii muzeów ciężko mnie zadowolić). To odwiedziłam już dwukrotnie i ręczę za własną opinię – naprawdę warto.
   Muzeum składa się z trzech części:

1. Gletschergarten czyli Ogród Lodowcowy.
2 i 3. Rezydencja Amrein-Trollerów i pałac Alhambra.


Widok miasta Lucerny autorstwa Matthäusa Meriana
/źródło ryciny

3 września 2020

Epickie wakacje, cz 7 / Lucerna – życie w mieście.

W mieście jak ryby tramwaje
A miasto jak studnia bez dna.
– Wojciech Bellon "Nocna piosenka o mieście"


u schyłku lipca, 2020

To miasto odwiedziłam już po raz trzeci. Z obydwu wcześniejszych spacerów (w zimie i w lecie) napisałam dosyć obszerny wpis pod kątem turystycznym i historycznym, zatem niech on będzie tłem do dzisiejszego, nieco innego niż zazwyczaj opowiadania. Link do starszego wpisu: tu.
Czy chciałabym zamieszkać w Lucernie? Czy Ty czytelniku, chciałbyś zamieszkać w tym mieście?
Zakładając, że formalne perspektywy zostały już zapewnione, teraz ze spokojem rozejrzyjmy się po
ulicach Lucerny, znajdźmy sobie dom, przejdźmy się tutejszymi ulicami, pomyślmy co moglibyśmy tutaj
robić.


1 września 2020

Drań z Werdenbergu (10)

↻ część 1
↻ część poprzednia, 9


czerwiec

No dobra, pora na konkrety.
Pan Władziu twierdzi, że morderca tropi go od lat, a nienawidzą się jeszcze dłużej. Twierdzi też, że wiedział od początku o wizycie Łukasza u mnie, bo to on go stamtąd wypłoszył. 

Papier może przyjąć bardzo wiele, a jeszcze więcej przyjmie lekarz psychiatra, dla którego ów pamiętnik będzie zezwoleniem na zamknięcie mnie w zakładzie. Może profilaktycznie zmienię temat...

Po pamiętnym parkingowym incydencie dosyć często ktoś każe mi pozdrowić Pana Władzia. Dziś już wszyscy z tej małej miejscowości, kojarzą mnie z nim.


tydzień później

Pełna relacja, która poprzednio nie przeszła mi przez długopis, nadal nie może się przecisnąć przez kulkę obracającą się w tuszu. To jest za gruba sprawa, ale... potrzebuję to opisać. Lubię to, a poza tym pamiętnik zawsze działał na mnie uspokajająco i pomaga spojrzeć na wszystko z dystansu. Jak narrator, który zawsze wie i rozumie wszystko. Zajmę się tym po pracy.

Zapytałam Pana Władzia dlaczego nie pilnuje tej babci, która podlewa mu czasem kwiaty? Dlaczego nie pilnuje pracowników czy jakichś znajomych? Dlaczego tylko ze mną wszędzie chodzi, odwozi mnie itd. Odpowiedź brzmi: Bo rzadko zdarza mu się polubić towarzystwo człowieka do tego stopnia, że chciałby z nim ciągle przebywać.
Pilnuje przed psychopatą tylko mnie, bo strata mnie byłaby bolesna.

Nie chcę czuć się w żaden sposób wyróżniona. Wiem, że mógłby coś zrobić, cokolwiek żeby nie ginęło więcej ludzi. On jest w stanie zakończyć te tragedie. A nie robi nic, bo nie chce zostać zdemaskowany. Swoją tożsamość chroni jeszcze bardziej niż mnie.
Trochę się o to posprzeczaliśmy.


2 tygodnie później

Pierwszy raz w życiu widziałam martwego człowieka, a na mojej bluzce był odcisk zakrwawionej dłoni... Nie umiem dalej pisać. Może w ogóle nie powinnam... To kryminalna, nierozwiązana dotąd zagadka tylko dla dużych chłopców z pistoletami.

Jestem roztrzęsiona... I płakać mi się chce. Kiedy jeszcze żył Łukasz, było jakoś normalniej. Boże... dopiero teraz zaczyna do mnie docierać, co się dzieje...


25 sierpnia 2020

Epickie wakacje, cz. 6 / Oberalppas i inne, oraz wędrówka na szczyt Sidelhorn (2764 m).

"Bywam... a może nie bywam? Oto być pytanie!"
– jakiś troll skalny


u schyłku lipca, 2020
Na ziemi zalanej gorączką słońca, ma się wrażenie, że coś przeteleportowało nas przynajmniej na Wenus. Dookoła wszystko niby wygląda normalne, ale słońce jakby bliżej i jakby spalało tlen w powietrzu, którym ledwie da się oddychać. Wtedy zaczynam marzyć o drugim teleporcie, tym razem na Marsa, aby oddalić się od słońca chociaż o te dwie orbity.
   Na szczęście nie trzeba wyruszać w kosmos aby odetchnąć rześkim powietrzem. Jest to możliwe w zwykły sposób, który oferują Alpy. Wystarczy wsiąść w samochód (albo autobus), wyznaczyć trasę i jechać póki nie obejmie nas klimat całkiem marsjański jak na naszą planetę.
   Nim przejdę do opowieści zawierającej najwięcej emocji, pokażę pokrótce kilka miejsc, które odwiedziliśmy po drodze. Nie zachowam tutaj chronologicznej kolejności, wydaje mi się, że dozowanie sensacji będzie najlepszą formą opisu.

20 sierpnia 2020

Epickie wakacje, cz. 5 / Lodowiec Rodanu, Przełęcz Furka.

Spieszmy się kochać lodowce, tak szybko topnieją...


u schyłku lipca, 2020
Co ma ze sobą wspólnego Furkapass i James Bond? Jak wygląda lodowiec od środka? Dlaczego świstaki w Szwajcarii nie zawijają w sreberka i nie ma fioletowych krów? Dziś odpowiem na te wszystkie pytania.
   Na ten dzień czekałam. Chciałam pokazać naszym gościom miejsca, które nawet za drugim razem urzekły mnie tak samo jak za pierwszym. Zacznijmy od epickiej przełęczy, która była planem filmowym dla Jamesa Bonda "Goldfinger". Zdjęcie z planu filmowego porównałam z moim, przy okazji zachęcam do obejrzenia Furki w jesiennej szacie: link. Znajdziecie tam dodatkowe informacje dot. wstępu do lodowca, ceny, warunki, mapka etc.


17 sierpnia 2020

21. Pięcioksiąg na mapie – Góra Boga - ślady po wydarzeniach biblijnych.

A Mojżesz wstąpił do Boga i PAN zawołał do niego z góry: Tak powiesz domowi Jakuba i oznajmisz synom Izraela:
Widzieliście, co uczyniłem Egipcjanom i jak niosłem was na skrzydłach orłów, i przyprowadziłem was do siebie.
Dlatego teraz, jeśli posłuchacie mego głosu i będziecie przestrzegać mojego przymierza...
– Księga Wyjścia 19:3-5


▷ wprowadzenie do cyklu.
▷ poprzednia część – co powinno być na górze Synaj, a czego nie ma tradycyjna góra na półwyspie Synajskim?


Zlokalizowaliśmy już właściwą górę Synaj, określając położenie geograficzne. Obejrzeliśmy ją na zdjęciach satelitarnych, znajdując wszystkie punkty charakterystyczne, jakie były opisane przed wiekami. Pora przyjrzeć się historii Biblijnej od strony wydarzeń na samym masywie.
   O wielu nazwach tej góry pisałam już wcześniej, ale przypomnę w skrócie: w opowieściach biblijnych nazywana jest Horebem, górą Synaj lub Górą Boga. W czasach nowożytnych otrzymała nazwę Jabal Al Lawz, a Beduini nazywają ją Jobel Musa (góra Mojżesza). Dolinę Wadi nazywano jeszcze w ostatnim stuleciu Hurabem.
   Będziemy korzystać tym razem wyłącznie z Księgi Wyjścia, toteż zapisuję jedynie numerację rozdziałów i wersetów. Cytując Pismo, korzystałam z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej.

13 sierpnia 2020

Epickie wakacje, cz. 4 / Sielankowe Appenzell.

"Lubił czerń. Pasowała prawie do wszystkiego. A prędzej czy później pasowała już do wszystkiego bez wyjątku."
– Terry Pratchett, "Muzyka duszy"


u schyłku lipca, 2020
Appenzell to Szwajcaria jaką znany z pocztówek. To zielone połoniny wiosną pokryte bajecznym mleczem. To pocieszne zwierzęta hodowane przez farmerów na rozległych halach. To niewysokie pagóry jak w Dolinie Mumunków, ale z surowym potężnym Alpsteinem na horyzoncie. Appenzeller to ichniejsza rasa psów pasterskich, to także firmowy browar oraz chyba najlepszy ser żółty w całym kraju.
   Ten maleńki kanton również musiał znaleźć się na liście miejsc do odwiedzenia, ponadto naszym gościom należała się rozgrzewka przed planowanymi szlakami górskimi wyższych Alp, na które z entuzjazmem się pisali. I niewykluczone, że dla nas był to ostatni pobyt w tym regionie.
   Ten słodki, idylliczny kanton przeszliśmy wzdłuż i wszerz. Zainteresowanym aktywną turystyką zachęcam do przejrzenia tras:
   ➤ Appenzell wiosną – flower power (lekka wędrówka)
   ➤ Hundwiler Höhi (1306 m) – Appenzell (górska lekka wędrówka)
   ➤ Fänerenspitz (1505 m) – Uszczęśliwiająca wędrówka (trekking zimowy)
   ➤ Hoher Hirschberg (1168 m) & Streichelfarm – sielskie życie (wiosna, flower power i wesołe zwierzaki)
   ➤ Hochhamm Gipfel (1275 m) – spokój (lato)
   ➤ Klosterspitz (1326 m) – przez dziki las. (lekko po górach, marzec)

11 sierpnia 2020

Epickie wakacje, cz. 3 /Thur wasserfälle Thurfälle.




u schyłku lipca, 2020
Zobaczyłam bardzo wyjątkowe miejsce. Właściwie zakątek, ledwie wnęka po Bożej igle, odciśniętej w naszej planecie. Droga jest łatwa i szeroka, a przyjemny chłód i cień, subtelnie obejmują niby woalką muskając ciało.
   Tymi słowy rozpoczęłam relację z jednej z naszych wędrówek kilka lat temu. Odkryliśmy wtedy to miejsce prawie przypadkiem. Chcieliśmy pochodzić po okolicznych górach, a na planowanym szlaku mapa podpowiadała, by skręcić jeszcze do wodospadu. Zostawiliśmy sobie sprawdzenie tego na sam koniec i był to strzał w dziesiątkę. Od tamtej pory ilekroć ktoś do nas przyjeżdża w odwiedziny, Thurfalle jest punktem obowiązkowym.

Zdjęcie archiwalne.

8 sierpnia 2020

"Milczenie" – o tym nie da się zapomnieć.

"Grzechem jest, kiedy człowiek zapomina o śladach, jakie zostawia w życiu drugiego człowieka."
– Shūsaku Endō "Milczenie"

📍 To nie jest recenzja książek ani wypowiedź na temat twórczości niżej przedstawionych autorów. W tym celu należy się udać na portale, którymi zajmują się zawodowi recenzenci.
Są to wyłącznie moje odczucia jakie obie powieści we mnie wywołały. Natchnęły mnie do poruszenia tematu prześladowań w przeszłości i w dzisiejszych czasach – tematem wpisu są prześladowania chrześcijan.
Wielu z nas myśli nadal, że to już przeszłość, że czasy tortur mamy już dawno za sobą. Powieść po którą niedawno sięgnęłam, przedstawia wydarzenia z XVII wieku. Przypomina o ludziach, którzy zostali skatowani przez różnice w poglądach religijnych. Jednak czy rok 2020 jest wolny od podobnych historii? Odpowiemy sobie na to pytanie na końcu.
   "Milczenie" zostało napisane przez Shūsaku Endō. W książce "Milczenie", historyczna postać jednak różni się od bohatera.  Naprawdę człowiek ten nazywał się Giuseppe Chiara, pochodził z Sycylii. Udał się na misję do Japonii w poszukiwaniu zaginionego ojca Fereiry, gdzie pojawił się dokładnie 27 czerwca 1643 roku w Oshimie w prowincji Chikuzen. Wszystko odbywało się potajemnie, ponieważ był księdzem i za to mógł przypłacić tę misję życiem. I tutaj rozpoczyna się powieść.
   Historia podaje, że ojciec Giuseppe został złapany, był torturowany i załamał się. Zakończenia książki nie zdradzam.
   Powstała ekranizacja wiernie oddana treści, polecam jeśli ktoś woli przekaz wizualny.

5 sierpnia 2020

Drań z Werdenbergu (9)

📍 Kolejną perełką jaką pokazaliśmy naszym znajomym, był oczywiście Werdenberg. Ponieważ od strony turystycznej opowiedziałam Wam o nim już wszystko, postanowiłam za wykorzystaniem zdjęć, napisać po prostu kolejny rozdział opowiadania, którego planem akcji jest owa miejscowość.
Link:
Werdenberg – 4 pory roku (turystycznie)



↻ część 1
↻ część poprzednia, 8


ostatni dzień maja
Myślałam, że Marek jest zdrowo stuknięty, ale po rewelacjach jakie usłyszałam od własnego szefa, który pobił go na głowę, zaczynam twierdzić, że obracam się w całym gronie szaleńców. Prosił, bym nikomu o tym nie mówiła (to akurat logiczne). A jak to napisać w pamiętniku? Pełna relacja dziś nie przejdzie mi przez długopis. Gdy zdecyduję o tym czy w ogóle napisać całą prawdę, po prostu to zrobię / albo nie, bez słowa wyjaśnienia.

3 sierpnia 2020

Vaduz – Liechtenstein.

"Ludzie tworzą miejsca, a miejsce tworzy ludzi."
– John Green, Papierowe miasta


u schyłku lipca, 2020
Nie byliśmy jedynymi, którzy postanowili odbyć w tym roku epickie wakacje, bowiem na czas jednego tygodnia przyjechali do nas znajomi i natychmiast poczuli helveckiego bakcyla, bowiem już pierwszego dnia zwiedziliśmy aż 3 ciekawe miejsca.
   Pierwszym z nich było księstwo Liechtenstein, który może do rangi epickości ma jeszcze daleko, ale kto jest w pobliżu tego maleńkiego kraju, ten prędzej czy później tam zajrzy z ciekawości.

30 lipca 2020

Epickie wakacje, cz. 2 / Naafkopf (2570 m) – prawie najwyższy szczyt Liechtenstein'u.

"Pośpiech jest zaprzeczeniem prędkości."
– John Flanagan, Bitwa o Skandię


lipiec, 2020
Tę wędrówkę planowaliśmy już od dosyć dawna, dokładnie od dnia, w którym przemierzaliśmy dokładnie to pasmo, ale zrezygnowaliśmy ze wspinaczki na jego szczyt. Najwyższą górą księstwa Liechtenstein jest Grauspitz, który ma 2599 m. My tym razem weszliśmy na taki, który jest 29 m niższy.
   Dla niektórych wysokość szczytów i bicie rekordów ma znaczenie, dla mnie najważniejszy jest szlak i mówię to z ręką na sercu – czasami nie chce mi się wchodzić na szczyt i kończę wędrówkę w miejscu, które akurat uważam za wystarczająco epickie. Satysfakcja również gwarantowana.

Widok z Liechtensteinu na dolinę Renu.
(Podjazd samochodem)

26 lipca 2020

Pomiędzy wyznaniami – zobacz z czyjej perspektywy patrzysz na ten temat, oraz: czy Trójca istnieje w Piśmie Św?

6:4 Słuchaj, Izraelu! PAN, nasz Bóg, PAN jest jeden.
– Księga Powtórzonego Prawa


W szkole nie uczą religii z Biblią w ręku i nie ma rozszerzenia wielu elementarnych kwestii, co ma skupić dziecko na praktyce religijnej (mówię o doświadczeniach własnych, oraz moich znajomych). Wielu ludzi w późniejszym, dorosłym już życiu zdecydowało się zmienić wyznanie na inne, także oparte na Biblii, albo zupełnie zejść ze ścieżki Pana nie poznawszy tak naprawdę Boga. Pora więc poszerzyć zakres podstawowej wiedzy, a ja swoim zwyczajem skonfrontuję inne punkty widzenia ze Słowem Bożym.
   ▻ Wiem o Waszej inteligencji, dlatego opieram swoje rozważania na cytatach, które jesteście w stanie sprawdzić w kontekście całych rozdziałów a nawet ksiąg.
   ▻ Wszystkie problemowe pytania konfrontuję w Biblią korzystając z przekładu Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej.
   ▻ Post nie ma na celu krytyki. Z wymienionymi niżej środowiskami łączą mnie znajomi bądź przeszłość.
   ▻ Dotykam wyłącznie zagadnień tematów podstawowych.

/źródło zdjęcia

22 lipca 2020

Epickie wakacje, cz. 1 / Stigen – żebrowana góra.

"Tylko około 2,5% ludności świata lata samolotem na zagraniczne wakacje. reszta - 97,5% - tego nie robi. Nie może. Mimo to świat jest nasz."
– Jennie Dielemans "Witajcie w raju. Reportaże o przemyśle turystycznym"


lipiec, 2020
Niedawny wpis o długiej podróży powinnam zatytułować "preludium do nadchodzących przygód". Przed nami bowiem całe lato, lokalizacja obiecująca, a plany epickie.
   Nasz samochód utknął w Polsce przez biurokrację. Pożyczyliśmy więc od rodziny inny, który będzie nam towarzyszył podczas wojaży po Alpach, dając dowód na to, że nie potrzeba wiele, aby zafundować sobie wymarzoną podróż.
   Rozpoczynamy zatem wakacje polskim Fiatem. Kto przegapił preludium, zapraszam tu: link.


20 lipca 2020

Drań z Werdenbergu (8)



Kwiecień
Ustanowiono godziny policyjne w całej gminie. Policja wciąż patroluje okoliczne lasy, morderca wstrzymał polowania aż do dnia, w którym znaleziono okaleczonego psa. Wyglądał jakby wygłodniałe zwierzę dobrało mu się do gardła. Ekspertyza podobno wykazała, że obrażenia zadały ludzkie paznokcie. Wierzyć się nie chce...
   Jest ogłoszony czerwony alarm, zakaz wstępu na szlaki górskie i ogólna prośba do mieszkańców, aby siedzieli w domach.

18 lipca 2020

Na 4-tysięcznym kilometrze.

"Will właśnie miał dosiąść Wyrwija, lecz jeszcze się zawahał. Biegiem wrócił do chatki, sięgnął po futerał z Giletem, zarzucił go sobie na ramię. Bo nagle poczuł, że w jego życiu jest, mimo wszystko, miejsce na muzykę."
– John Flanagan "Oblężenie Macindaw"


lipiec, 2020
To najprawdopodobniej ostatnia długa podróż w te wakacje. W krótkim czasie odbyliśmy ich już 4, co daje nam ok. 4400 km. Im częściej tak się jeździ, tym mniej podróż męczy, człowiek się przyzwyczaja, że jest ustawicznie w trasie i taki dzień w samochodzie owocuje po prostu dużą ilością wysłuchanych audiobooków.
   Po drodze zrobiłam całkiem sporą serię zdjęć z przejazdu przez ten miły zakątek Europy. 4 kraje sklejone ze sobą wolnymi granicami, pusta karta SD i naładowana bateria w aparacie, krople deszczu, a potem brudu i rozbryzgi krwi owadziej na szybach... te zdjęcia po prostu nie mogły się udać, ale sami oceńcie.

16 lipca 2020

Ogrody uprawiane na gruncie naszego serca.

- wychodzę - oznajmiam. - W razie czego wiecie, gdzie rosnę. Jestem zajęty, muszę zrzucić liście. Jesień, rozumiecie. Pełne gałęzie roboty.
– Jarosław Grzędowicz "Pan Lodowego Ogrodu", tom II


lato, 2014
Jest takie miejsce, w którym bujnego kwiecia dostatek. Miejsce, w którym upał nie doskwiera, a deszcz cieszy. Gdzie człowiek nie przejmuje się znojem, nie martwi o nic, zanurzony niby w raju zieleni soczystej i w odgłosach ptasich. Tam życie muskane motylim skrzydłem mieni się wszystkimi barwami.
   Zawsze gdy miałam okazję się tam znaleźć, pozwalałam się oczarować naturze. Ziemia pod pieczą mojej mateczki chrzestnej, zawsze odwdzięcza się dorodnością i pełnią życia. Ważna okazała się też okolica, wielkie rozlewisko i piękny las są częścią tego terenu, choć to przecież tylko sąsiedzi zza płotu i zza pola.
   Zdjęcia pochodzą sprzed kilku lat, ale ich treść jest nadal aktualna.

14 lipca 2020

Dwa domy.

"Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu."
– Antoine de Saint-Exupéry "Mały Książę"


"Dom pełen miłości"

Gdzieś na świata skraju za mgiełką unoszącą się nad rzeką, widać pośród drzew wystający dach. Na nim czerniał komin, z którego buchały kłęby dymu pachnącego drewnem i sentymentem.
   Wokół niego widniał obraz w każdym szczególe dopracowany i pielęgnowany jak największy skarb. Ogród kwiatowy mienił się teraz poranną rosą na kolorowych płatkach, a część owocowa uginała się pod ciężarem dorodnego plonu.

11 lipca 2020

I co tu robić?

"Jeśli nie potrafisz wykorzystać minuty, to zmarnujesz i godzinę, i cały dzień, i całe życie!"
– Aleksander Sołżenicyn "Oddział chorych na raka"


lipiec, 2020
Jak już ostatnio wspomniałam, nasz pobyt w Polsce został okrojony mocno o czas. Praktycznie zawitaliśmy do ojczyzny incognito, bo nie było mowy o planowaniu epickich przygód ani sympatycznych spotkań. Lecz jak już nas dobrze znacie, to wiecie, że zawsze zdołamy ukraść coś Chronosowi, jakiś miły kawałek czasu z dala od czterech ścian.
   Grunt to nie ukisić się w domu, bośmy nie ogórki. O turystyce można było na razie zapomnieć, ale można zamienić zwykłe rzeczy w ciekawe, wyłuskać z tych dni czas spomiędzy pielgrzymowania od jednego urzędu do drugiego. Fotograf zawsze sobie znajdzie muzę.
   Oto lista spontanicznie ukradzionych fragmentów z napiętego grafiku:

5 lipca 2020

Idąc za Bożym głosem.

Lecz rozradują się wszyscy, którzy tobie ufają...
– Księga Psalmów 5:12


lato, 2020
Kilka miesięcy temu poczułam w sercu przemożną chęć zmian. Już zdarzało mi się coś takiego, dobrze więc znałam to uczucie. Pojawiało się zawsze kiedy zbyt długo stałam w miejscu. Kiedy zaniedbywałam samorozwój z przyczyn ideologicznie mówiąc, wyższych. Zwykle wtedy tkwiłam uwięziona pomiędzy trybami systemu albo znajdowałam się w jakiejś mało budującej relacji. I wtedy przychodził czas, przychodziło TO uczucie i od razu wiedziałam, że trzeba zakasać rękawy i działać.
   Jestem radykałem i nie chodzi o skrajność poglądów. Chodzi o bezkompromisowe działanie. Ilekroć czułam, że należy zmienić życie, wywracałam je kompletnie do góry nogami (najczęściej w jeden dzień). Wiem też, że Bóg oczekuje od człowieka kreatywności. Zresztą stagnacja po prostu człowiekowi nie służy, takie mam zdanie.
   Dziś opowiem Wam kilka moich świadectw, by nadać temu wpisowi ważkiego znaczenia i zainspirować być może do odszukania w swoim życiu Bożego działania. Zauważyłam, że On mówi do nas cały czas, ale my jesteśmy po prostu głusi duchowo, oraz mało, bardzo mało spostrzegawczy.


29 czerwca 2020

Zaraz za płotem...

"Nie wycinaj lasów, sam możesz zostać partyzantem."
– napis na murze


lato, 2020
Na szwajcarskich wsiach nie spotyka się dzikiej zwierzyny, chyba że wliczać w to łasiczki (itp.) albo całe mnóstwo ptaków. W Szwajcarskich dolinach jest królestwo czapli siwej, kani rudej i myszołowa. Ale żeby zobaczyć sarenkę, trzeba mieć naprawdę szczęście i wybrać się do lasu, który jest tylko w górach. A na polskiej wsi?
   Czapli jest niewiele, a pojawienie się w bliskiej odległości ptaka drapieżnego wzbudza sensację (mówię tu wyłącznie o własnych doświadczeniach). Za to sarny i jelonki zobaczyć jest łatwo. W krótkim czasie zobaczyłam ich kilka, nie ruszając się z miejsca. A i z samochodu patrząc na bezkresne łąki, widziałam ich kilkanaście. Za to nie widziałam żadnego drapieżnika kołującego po niebie.
   A pewnego poranka...


27 czerwca 2020

Polskie wspomnienia – Toruń.

"Przejdźmy od słów do czynów. Chciałem powiedzieć kilka słów."
– "Rejs"


rok 2013
Spontaniczne wędrówki były w moim życiu dość częste, inaczej nie zobaczyłabym wielu ciekawych miejsc. Była to podróż koleją z mazurskiego Olsztyna do domu z przesiadką w Toruniu. Zobaczyłam, że mogę pojechać następnym, zyskując dla siebie trochę czasu na spacer.
   Niewiele myśląc opuściłam dworzec i ruszyłam wietrznym mostem na drugi brzeg rzeki. Zwarta i gotowa z maleńkim bagażem na plecach, ruszyłam bez kompletnie żadnego planu na zwiedzanie obszernej starówki. Musicie sami przyznać, że panorama Torunia jest magnetyczna.

24 czerwca 2020

Teoria czynu i korzystnego reagowania.

- Źle wróżę waszej rasie, ludzie - rzekł ponuro Zoltan Chivay. - Każde rozumne stworzenie na tym świecie, gdy popadnie w biedę, nędzę i nieszczęście, zwykło kupić się do pobratymców, bo wśród nich łatwiej zły czas przetrwać, bo jeden drugiemu pomaga. A wśród was, ludzi, każdy tylko patrzy, jakby tu na cudzej biedzie zarobić. Gdy głód, to nie dzieli się żarcia, tylko najsłabszych się zżera. Proceder taki sprawdza się u wilków, pozwala przetrwać osobnikom najzdrowszym i najsilniejszym. Ale wśród ras rozumnych taka selekcja zazwyczaj pozwala przetrwać i dominować największym skurwysynom.
- Andrzej Sapkowski "Chrzest ognia"


Pola z bloga "Wokół mnie" podsunęła mi ciekawy temat do rozpatrzenia. Ponieważ ostatnimi dniami nie mam czasu na zajmowanie się fotografią w szerszym spektrum, ani tym bardziej na wędrówki (w blogosferze mnie jakby mniej), podczas wolnej godziny przy porannej kawie chętnie zabrałam się za zaproponowany tekst. Przypuszczam, Polu, że spodziewałaś się czegoś zupełnie innego, czegoś podobnego do poprzedniego wpisu, ale wena nie chodzi na łańcuchu i nie słucha moich poleceń.
   Dodatkowo przydarzyła mi się rozmowa, której bieg tak pysznie rozepchał się w czasie, że wyszłam z gościny o pierwszej w nocy. Temat był niebanalny. Toksyczność ludzi, pewnych zajść, burzy spokój myśli na długo i okrada nas z owocnych i pozytywnych emocji. Jak to się dzieje i jaką moc ma nasze nastawienie? Dziś biorę pod lupę emocje i ludzkie reakcje.


21 czerwca 2020

Deszcz to stan umysłu i ducha.

"Jeśli wystarczająco długo patrzy się na deszcz i nie myśli o niczym, człowieka stopniowo ogarnia uczucie, że jego ciało się uwalnia, otrząsa z rzeczywistości świata. Deszcz ma hipnotyzującą moc."
– Haruki Murakami "Na południe od granicy, na zachód od słońca"


czerwiec, 2020
Nastało lato. Kawa świruje na piecu w kafeterce, laptop szepcze "dzień dobry" szumem twardego dysku. Wielkie krople deszczu przecinają powietrze i uderzają gromko o dach i parapety. Ptaki śpiewają pomimo.
   Przeglądam blogi, czytam komentarze. Polska spłakana, wszyscy marudzą na deszcz. Ktoś zasypia nad klawiaturą od samego rana, inny człek czuje smutek bez powodu, gdzieś dalej w odmętach wszech-sieci ktoś jest zły. Wygląda na to, że deszcz zwalił się nam na głowy czystą furią i uwięził w bańce powszechnego niezadowolenia.
   Otwieram skrzynkę e-mail, list od wierzącej siostry, który brzmi: jestem w Tatrach, pada cały czas, nie możemy wędrować po górach. Ściągam radość z nieba, spaceruję z rodziną po dolinach i zamieniam deszczowe wyzwanie w fascynującą przygodę.
   Wychodzi na to, że deszcz to stan umysłu i ducha. A jaki jest stan Twojego ducha?


18 czerwca 2020

Ten dom z obrazu...

"Dom to oglądanie księżyca wschodzącego nad szałwią i towarzystwo kogoś, kogo można przywołać do okna, żebyście obejrzeli to razem."
– Stephen King "Dallas '63"


czerwiec, 2020
Istnieje. W samym środku Polski w towarzystwie lasu i łąki. Ukryty w sercu pewnej wsi z nieba widoczny jako jeden z wielu dachów wyrosłych blisko siebie. Z wielką anteną na dachu z otwartą przestrzenią i kostką brukową. Wyobraźnia zwiodła malarza.
   Mógłby być taki dziki jak z obrazu, dziki ogród tajemniczy rodem z poezji o enigmatycznym zakończeniu. Dom ten mógłby skrywać się w cieniu wielkiego drzewa, tuż pod podłogą mieszkania wiewiórek. Może i mógłby.

Dodatkowy opisu: tutaj

14 czerwca 2020

Pfäffikersee i mały fort rzymski.

"PAN Bóg wziął więc człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby go uprawiał i strzegł."
– Księga Rodzaju 2:15


początek czerwca, 2020
Kiedy człowiek dba o swoją planetę tak jak mu przykazano, planeta jest mu miłą i bezpieczną. Weźmy na przykład jeziora: niezaśmiecane, wędkarstwo ograniczone ścisłymi przepisami chroniącymi gatunki, brak kłusownictwa, zachowana cisza. Co mamy w efekcie? Czyste wody obficie zarybione, a po dnie można chodzić boso. Zwierzyna nie płoszy się, ptactwo wodne można obserwować z bliska.
   Takie są wszystkie dotąd mi znane jeziora Szwajcarii, przypominające kolorem wody tropikalne, przy brzegach kwitnący grążel, różne gatunki ptaków wodnych, pełno ryb i cisza wokół. Zjednoczenie się ludzi z naturą, troskliwość i dbałość jest wzajemna.
   Teren turystyczny, sporo ludzi, pomosty zadbane, brzegi czyste zarośnięte pięknie trzciną, woda jak ze źródła. Da się? Można?

11 czerwca 2020

W poszukiwaniu kości niezgody – część druga.

"Nietolerancja i zabobon zawsze były własnością głupich między pospólstwem i nigdy, jak mniemam, z gruntu wykorzenione nie będą, bo równie wieczne są jak sama głupota. Tam, gdzie dziś piętrzą się góry, będą kiedyś morza, tam, gdzie dziś wełnią się morza, będą kiedyś pustynie. A głupota pozostanie głupotą."
– Andrzej Sapkowski "Krew elfów"


↜ część poprzednia
początek czerwca, 2020
Poprzednim razem nasza misja odnalezienia kości niezgody nie całkiem się udała, chociaż byliśmy bliżej celu niż za pierwszym razem kilka lat temu. W tym roku jesteśmy bardziej zdeterminowani i niedługo po drugim podejściu, zrobiliśmy trzecie.
   Czy kość niezgody jest prawdą? Czy tworzy rozłamy między ludźmi? A może jest mitem, nieistniejącą wymówką dla kłótliwych osób? O tym udało nam się przekonać i dziś poznacie całą prawdę o kości niezgody.
   Kto przegapił, kto pierwszy raz, zachęcam do zapoznania się z pełną historią z poprzedniej części. Ponadto myślę, że nasze odkrycia z tamtego dnia są całkiem warte uwagi:

Zdjęcie z przygód poprzedniej części poszukiwań.

7 czerwca 2020

Goggein – a co się nie da? Musi się dać!

"Bądźcie realistami, chciejcie niemożliwego."
– Milan Kundera "Życie jest gdzie indziej"


u schyłku maja, 2020
Zgodnie z zapowiedzią z poprzedniej górskiej wyprawy, samodzielnie zaprojektowałam wędrówkę na górę, której nazwa nie widnieje na mapach. Poznawszy już szwajcarską mentalność byłam absolutnie pewna, że już dawno powstał jakiś dziki szlak i że Szwajcarzy cieszą się spokojem na tej nieturystycznej górze. Trzeba tylko znaleźć drogę na jakiejś internetowej stronie i zapamiętać, ponieważ nie zaznaczono jej na żadnej mapie szlaków górskich.
   Goggein, znaleźć tę nazwę nie było łatwo, (od tego są notatki i blogi Szwajcarów), jest to góra, która kształtem przypomina stożek jaki wielu z nas rysowało w dzieciństwie, czyli góra o klasycznym kształcie, którą widać już z drogi. Z innej już strony okazuje się, że masyw ten ma dwa szczyty.

To ten szpic nad lasem.
Zdjęcie z poprzedniego wpisu górskiego.

4 czerwca 2020

Jeździectwo – fakty i mity.

"Dobry trener słyszy, gdy koń do niego mówi. Wielki trener słyszy nawet jego szept"


Wyobraźcie sobie wczesny poranek. Błyszczące rosą łąki, ścieżki zachęcające do podążania nimi, złote promienie niskiego słońca, srebrzysta pajęczyna unosząca się w powietrzu. Zew natury woła Was prosto w ramiona łagodnie ocienionego, pachnącego grzybami lasu, a Wy z wysokości końskiego grzbietu oglądacie świat w niespiesznym stępie zwierzęcia.
   Kiedy opowiadam o konnych wędrówkach, często pojawiają się mityczne spostrzeżenia odnośnie tego sportu. Zainteresowanie jest zrozumiałe, bo jeżeli kochamy obcowanie z przyrodą, to takie hobby będzie dla nas wspaniałym przeżyciem za każdym razem, ale wielu ludzi nadal uważa, że ta dziedzina jest dla nich niedostępna. Niniejszym wpisem postanowiłam obalić kilka najpopularniejszych mitów.
   Mała uwaga: wszystko dotyczy polskich warunków.

1 czerwca 2020

Hochalp und Ofenloch – w poszukiwaniu kości niezgody.

"Odkąd człowiek zszedł z drzewa, własność stała się kością niezgody. Stale ktoś komuś coś zabiera, daje, znów odbiera..."
– NKJP: Stracone złudzenia, Dziennik Polski, 2001-02-17


pod koniec maja, 2020
Niebo strojne w niskie kłęby chmur, a za plecami ognista kula. Nadeszły dni wytchnienia po gorących, kiedy oddychało się zbyt ciężkim powietrzem. Dzisiejsza opowieść będzie wyjątkowa pod dwoma względami. Miłośnicy gór odnajdą w niej idyllę appenzellskiego krajobrazu, a głodni ekstremalnych przeżyć, doświadczą piękna chłodnych, wąskich kotlin.
   Kilka lat temu podczas wędrówki na Hintertallenhopf, zauważyliśmy na wzniesieniu gnat. To pewnie legendarna kość niezgody – zawołałam. Na wszelki wypadek nie poszliśmy tam. Baliśmy się pokłócić. Dziś odważnie postanowiliśmy tę kość odnaleźć i zobaczyć co będzie. Wybraliśmy się najbardziej prawdopodobną trasą, sąsiadującą z gnatem. Link do pamiętnej wyprawy: tutaj. Kość niezgody: link do zdjęcia.
   Startowaliśmy ze Schwägalp Pass. Przełęcz ta już kilkukrotnie pojawiła się na blogu. Leży na wysokości 1278 m u podnóża masywu Säntis.

Rzut okiem na Alpstein.

28 maja 2020

20. Pięcioksiąg na mapie – co powinno być na górze Synaj, a czego nie ma tradycyjna góra na półwyspie Synajskim?

"Prawda jest straszna, ale niewiedza jeszcze gorsza."
– Becca Fitzpatrick "Cisza"

▷ wprowadzenie do cyklu.
▷ poprzednia część – droga do Horebu (gorzkie wody, 12 studni, Refidim, skała Horebu i ołtarz).


Mam nadzieję, że praca domowa została odrobiona 😉, mianowicie do przeczytania (lub przypomnienia) zostawiłam link do mojego artykułu o położeniu góry Synaj. Dziś będziemy się zajmować nią dalej, jednak tym razem przyjrzymy się samej górze i poszukamy tego, co powinno się na niej znajdować wg tekstów biblijnych (a czego nie ma na górze z półwyspu synajskiego).
   Biblia podaje opis góry Horeb w wielu fragmentach – warto to zaznaczyć już na samym początku. Są to opisy dosłowne, lub traktujące o otaczających ją warunkach przyrodniczych. Oczywiście nie jest to jedyne źródło badań, bo nieodzownie korzystamy wciąż z zapisków Józefa Flawiusza oraz można również spojrzeć na Koran. Opisów tejże jedynej, oryginalnej Góry Pana jest więcej niż można przypuszczać, więc jest mi trudno do tej pory uwierzyć, że we świecie uważa się, iż leży ona na półwyspie Synaj.
   Dziś krok po kroku zajmiemy się rozpoznaniem tego masywu górskiego, spojrzymy na nią z satelity oraz posłużymy się fotografiami archeologów i podróżników.
   Będziemy korzystać głównie z Księgi Wyjścia, toteż zapisuję jedynie numerację rozdziałów i wersetów (w innych sytuacjach, oczywiście podaję księgę). Cytując Pismo, korzystałam z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej.

Mapka dla przypomnienia.

25 maja 2020

Speer (1951 m) – Speer – König der Voralpen – empiryczna podróż ku wolności.

"Ludzie nie potrafią latać, bo nie wierzą, że potrafią. Gdyby nie pokazano im, że mogą pływać, do dziś wszyscy by się topili po wrzuceniu do wody."
– William Wharton "Ptasiek"


druga połowa maja, 2020
Wyprawa zajęła nam cały dzień wypełniając nasze serca impresją aż po brzegi. Każdy kilometr raczył nas czymś wyjątkowym wpędzając nie raz w chwilę głębszej zadumy. Usiądźcie więc wygodnie, zaparzcie dużą kawę (lub co tam wolicie), bo to będzie długa opowieść.
   Pod każdą górę trzeba najpierw dojechać. To nie jest tak, że wszystko mamy pod ręką i wszędzie blisko. Zaokrąglając kilometraż, gdybyśmy wędrowali tak samo mieszkając w Polsce (Łódź), mielibyśmy w zasięgu np. Jurę krakowskoczęstochowską. Też pięknie.
   Tym razem dojeżdżaliśmy lewym brzegiem jednego z moich ulubionych szwajcarskich jezior, Walensee.


23 maja 2020

Gonzen (1830 m) i historia getrów z lycry.

"Jesteś jak ptak, który ulatuje prosto w chmurę, już nigdy nie wrócisz tu naprawdę."
– Lisa See "Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz"

Jeżeli raz sięgnąłeś chmur, zanurzyłeś się w nich, doświadczyłeś wykluczenia ze świata w ten jakby nadnaturalny sposób, już zawsze będziesz chciał wracać tam, gdzie znów będziesz mógł poczuć się jak ptak.


maj 2020
Zapowiedź nadchodzących upałów sprawiła, że zakasaliśmy rękawy i postanowiliśmy wykorzystać każdą chmurę na niebie, każdy jej cień i dech wiatru. Ostatnio wspomniałam, że tęsknię za bezpośrednim doświadczaniem chmur. Udało się, znów byliśmy na wysokości lotów samolotów. Klifowego typu góra umożliwiła mi robienie zdjęć mojego ulubionego rodzaju, czyli prawie prostopadle do cywilizacji znajdującej się w dolinie.
   Warunki były wprost proporcjonalne do moich potrzeb, czyli nie za gorąco, a słońce prawie żadne. Był to dzień idealny na to aby włożyć historyczne gacie pochodzące z ubiegłego już wieku. A nadal wyglądają jak nowe. Tek kolor, ten połysk...
   Gonzen jest atrakcyjną górą z wyglądu, którą mogliście zobaczyć już wiele razy przy okazji oglądania zdjęć z drogi. Stoi jak klin między dolinami Seez i naszą doliną Renu.

21 maja 2020

Kunkelspass (1357 m) – przełęcz na polanie mniszkiem kwitnącej i epicki tunel.

– To zabawne, ale nigdy nie popadałam w depresję w dni takie jak ten, zachmurzone, szare, zimne. Wtedy czułam, że natura współgra ze mną i odzwierciedla moją duszę. Lecz kiedy pokazywało się słońce, kiedy dzieci zaczynały się bawić na podwórkach i wszyscy cieszyli się piękną pogodą, ja czułam się fatalnie."
– Paulo Coelho "Weronika postanawia umrzeć"


maj, 2020
czas pandemii
Coraz trudniej jest wyznaczyć sobie szlak, na którym nie byłoby innych ludzi, ale czy nadal trzeba na to mieć baczenie? Po ostatnich wydarzeniach związanych z protestami i wyraźnym buntem przeciwko rygorom związanym z pandemią, zaobserwowałam, że życie w Szwajcarii wróciło do normy, chociaż nadal przed sklepami i innymi obiektami stoją płyny do dezynfekcji i nadal można spotkać niektórych ludzi w maseczkach.
   Otworzono gabinety kosmetyczne i fryzjerskie, cały handel ruszył z kopyta, otwarto też prywatne sklepy. Działają restauracje, w których można normalnie zjeść. Ktoś by mógł się spodziewać, że liczba zakażonych (skoro przecież nie ustała, a Szwajcarzy na własną rękę zaczęli znów się gromadzić); będzie na nowo wzrastać, ale nic podobnego się nie dzieje. Życie w Szwajcarii wróciło do normalności. Wobec tego chyba już mogę przestać używania zwrotu "czas pandemii" w nagłówku.

18 maja 2020

Efekt pandemii (co z Tobą człowieku?)


„Na granicy światła, na granicy cienia
Stoję za murem twoich łez i milczenia
Oto wiek pogardy, gwałconej niewinności
Wiek wyzysku, rasizmu i podłości
Czas pustych słów, to czas świętej próżności
Czas sprzedajnych dziwek, dziś u progu świętości
Stoi krzyż, pod nim lincz i ubóstwo
Klechy i lichwiarze dzisiaj mamią pospólstwo” 
– My Riot „Łzy i Potęga”



2020
czas pandemii
Poruszam dziś denerwujący temat, dla wielu może się okazać, że szarpnie on za czułe struny, a będą też tacy, po których słowa te spłyną jak po kaczce. Moje zdanie nie ma większego znaczenia niż Wasze, jedziemy na tym samym wózku jak i reszta świata.
   Kiedy ogłoszono, że panuje pandemia, kiedy wprowadzono pierwsze zakazy i nakazy, pozamykano parcele publiczne, spodziewano się solidarności, jedności i wzajemnej pomocy. Stworzyłam małe podsumowanie absurdów. Po czasie zostaje tylko zapytać – co z Tobą człowieku?

Obraz olejny
autor: Łukasz Dziedzic
/źródło

16 maja 2020

Śląskie wspomnienia

"Jak kiedyś brzmiało moje vibrato? Jak opadająca, lekka struga miodu. Jaki smak miała dawniej moja wiolonczela? Niższe nuty były jak gorąca czekolada, najwyższe gryzły usta jak cierpka cytryna. A wynikające z nich emocje? Jak rozkoszne drżenie, bolesne napięcie i nagły rozbłysk. Nigdy jak planowane, mechaniczne kopiowanie. Nigdy jak tykający tryb maszyny."
– Andromeda Romano-Lax, "Hiszpański smyczek"


2013
Dom przyjaciela jest miejscem, gdzie czujemy się jak we własnym domu. Z tej definicji można by wyprowadzić całkiem przyjemną tezę o tym, iż przyjaciel to ktoś taki kogo śmiało można nazwać częścią naszej rodziny. Lubię mówić, że przyjaźń to też jest miłość, a dom jest właśnie tam gdzie ona gości.
   Jest to opowieść z jednego z kilku urlopów jakie spędziłam u mojej przyjaciółki w jej rodzinnej miejscowości. Ale że ona wraz z mamą mają żyłkę wędrowca, nie myślcie nawet, że próżnowałyśmy całymi dniami oglądając filmy i pijąc piwo. Tak też było, ale tylko troszkę.
   Były wspólne wędrówki (jej mama ma całą ekipę podróżników, więc to były nie lada wycieczki), były też skromne spacery po mieście we dwie i były przygody, o których do dziś wspominam z radością.
   Jeden z takich pobytów u niej miał miejsce w 2013 roku. Wtedy jeszcze gromadziłam zdjęcia na płytach CD i rok temu robiąc w nich porządek zauważyłam, że zawieruszył mi się krążek ze zdjęciami z Cieszyna (naszego i czeskiego) i z cieszyńskiej Małej Wenecji.


Cieszyn

Czeski Cieszyn.

14 maja 2020

To jest ten brudny styl mojego domu.

"Opuszczone fabryki, tętniące pracą centra przemysłowe czy potężne maszyny to pozornie mało wdzięczny temat dla fotografa szukającego atrakcyjnych plenerów. A jednak są i tacy, którzy nie tylko chętnie na celownik biorą wydawałoby się brzydkie i nieciekawe miejsca, ale wręcz w przedziwny sposób potrafią wydobyć ukryte w nich piękno."
– fotomaniak.pl


To nie będzie opowieść o słodyczy, choć wykluła się ze wspomnień o domu. Nie będzie tu pachnieć pieczywem, ani nie pojawią się wzruszające historie o przyjaźni. Będzie to historia o domu, który nigdy nie rozpieszczał – o moim mieście. To świat ludzi prostych, świat plotek i skandali. Rządzi tu głupota systemu, pośpiech i żądze. Rządzi tu brak tolerancji. Taka niestety jest brudna Łódź.
   Tu ludzie siedzą na tronach swego życia przed suto zastawionymi stołami. A nad ranem co zostało, ląduje w śmieciach. Nie chcą już pamiętać, że głód zbiera największe żniwo na świecie. Na ulicach inni z kolei grzebią w śmieciach, nie mają domu, nie pamiętają już ciepła. Piją na umór by zagłuszyć ból. A politycy plotą słodkie obietnice bez pokrycia.
   Żyłam pośród tych wszystkich ludzi lecz nigdy nie byłam nimi. Wiedziałam, że niebo ma dla nas limit. Oto brudny dom, industrialny brudny styl.
   Pociesz się, że to tylko twórczość i nie przejmuj się tym.


12 maja 2020

"Proroczy wstawiennik" – książka z mocnym przekazem.

"Człowiek modlitwy jest człowiekiem mocy"
– Dick Estman


Z wielką przyjemnością zanurzyłam się w treść książki "Proroczy wstawiennik", którą napisał James W. Goll i pomyślałam, że warto by ją przedstawić. Jest to dobra pozycja dla ludzi poszukujących czegoś więcej niż dziś daje nam świat, a przede wszystkim dla tych, którzy pragną zapoznać się z punktem widzenia kogoś oddychającego w chrześcijaństwie pełną piersią.
   W dzisiejszych czasach panuje niepełne pojęcie na temat modlitwy. Większość wyuczona jest tradycyjnych formuł lub wyszukuje sobie innych gotowych szablonów. To trochę tak jakby Bóg oczekiwał, że dzieci regularnie będą stawały przed Nim na baczność i recytowały wierszyki. Tym bardziej więc potrzeba jest, by pisać i publikować książki o takiej tematyce, by nasze ludzkie zrozumienie świata duchowego, nasza wiara; rosły i były skutecznie praktykowane.
   Temat tytułowy czyli o prorokowaniu to "temat rzeka", o którym nie da się napisać jednego artykułu na blog. Dobrze się stało, że ktoś napisał o tym książkę.
   (Cytaty, których nie podpisuję, pochodzą z prezentowanej dziś książki.)

10 maja 2020

Grossen Mythen (1898 m) – kamiennym szlakiem.

„Świat wartości w górach jest prosty i przejrzysty dla każdego. Ale jest to absolut piękna i estetycznych doznań. Nie chcesz, nie jedziesz. Nie jedziesz, nie widzisz. Nie widzisz, nie przeżywasz. Wybór należy do ciebie.”
– Piotr Pustelnik


maj, 2020
czas pandemii
Zacznę typowo od informacji związanej z lokalną sytuacją. Szwajcarzy mają dosyć. Kilkaset osób wyszło na ulice w Bernie, Zurychu, Bazylei i St. Gallen z powodu podstawowych zakazów związanych z pandemią. Ludzie zażądali „pełnego wyjaśnienia koronowego kłamstwa” . Ich zdaniem coś jest grubo nie tak skoro można chodzić do sklepów wielkoformatowych (a mimo to wirus powoli przestaje się rozsiewać), zaś małe firmy w tym czasie bankrutują. Ludzie wzywali do zniesienia środków nadzwyczajnych.
   Działo się to w minioną sobotę. Od tamtego dnia Szwajcarzy mają sobie za nic obostrzenia i choć stosują się do zasad panujących w marketach (itp.), tak gromadnie wylegli z domostw i żyją jak dawniej. Liczba zakażeń wcale nagle nie wzrosła, a nawet wciąż maleje.
   Czy dotknęło to nas bezpośrednio? Owszem, zaliczyliśmy ostatnio niemały SZOKER❕


8 maja 2020

Alp Rohr – kanapkowa flora i przyjacielska fauna.

„Kiedy jestem w górach nie istnieje świat zewnętrzny, zgiełk i pośpiech Jest tylko natura i życie razem z jej rytmem. Ktoś może powiedzieć, że to tylko mój wymysł, bo przed życiem się nie ucieknie. Zależy kto co nazywa życiem.”
– Piotr Morawski


początek maja, 2020
czas pandemii
Dzień wstał o piątej rano, a wraz z pierwszą poświatą słoneczną rozśpiewały się ptaki w krzakach pod oknem. Niedaleko obudziły się owce oznajmiając to dzwoneczkami. Pora wstawać, już się nie pośpi kiedy natura tak dokazuje. Poza tym plan na ten dzień był niczego sobie.
   Zastanowił mnie ostatnio taki wpis na FB: "Mądry ten wirus. Nie zaraża w Lidlu, Biedronce, Tesco... Ale franca grasuje u kosmetyczek, w barach i innych małych biznesach..." Aby nie narazić się na jego wybredność, skorzystaliśmy z niepogody i wybraliśmy się na "naszą" górę. Zapowiadali przelotne deszcze od samego rana, nieco się ochłodziło. Spakowaliśmy odpowiednie ubrania i ruszyliśmy w drogę.

Fragment "naszej" góry Alpstein.