Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

31 grudnia 2019

The Witcher – czy Amerykanom się udało?

"Gadacie tak mądrze, że aż łeb kręgiem wiruje – parsknęła Milva. – A przecie i tak wszystkie te mądrości koło tego się kręcą, co u baby pod kiecką. Filozofy zasrane."


– Milva


post przedpremierowy

grudzień, 2019 (Sylwester)
Post przedpremierowy cieszył się dużym zainteresowaniem, zostałam zapytana, czy mogłabym opublikować opinię po obejrzeniu pierwszego sezonu i ponieważ jest to jeden z moich ulubionych tematów, chętnie się za niego zabieram.
   Wiedźmińska saga czyli 7 książek (długo później wyszła ósma, zbiór opowiadań "po" wydarzeniach z sagi), autorstwa Andrzeja Sapkowskiego, jest chyba najczęściej czytaną przeze mnie historią gatunku fantasy. Moja fascynacja rozpoczęła się gdy miałam naście lat (dokładnie nie pamiętam ile) i rozwinęła się w szczególne zainteresowanie, które mimo biegu czasu nie wygasło.
   Mam ponownie okazję, by przepuścić "Witcher'a" przez praskę.

Poprzednim razem opowiedziałam Wam o tym czego się spodziewam oraz wytknęłam błędy przy doborze obsady aktorskiej. Jestem zdania, że przy adaptacjach nie powinno być mowy o czymś takim jak "poprawność polityczna", co dość mocno burzy cały obraz.
   Dziś skupię się głównie na odpowiedzi na pytanie: czy Amerykanie mnie rozczarowali, oraz czy udało się przedstawić tę historię zgodnie z jej źródłem. I jeszcze słówko o obsadzie, bo nie potrafię sobie tego darować.
   Wyciągamy więc nóżki i z tejże wygodnej pozycji, stuknąwszy się uprzednio kieliszkami z szampanem, zapraszam do wolnej dyskusji (jedna uwaga dla tych, którzy tematu nie znają, a zamierzają się zapoznać – ta treść zawiera spojlery).

Screen z gry "Wiedźmin 3". Regis i Detlaf.

29 grudnia 2019

Pora na kawę – makinetka.

„Gdyby słowa miały smak, jej smakowałyby gorzkimi migdałami i mieloną kawą. Czyta mi się tak gładko, że chwilami zapominam, kto jest autorem.”

– Jodi Picoult "To, co zostało"


Kawa towarzyszy mi przy najbardziej zadowalających rozmowach, a także przy książkach (czytaniu i pisaniu zarówno). Towarzyszy mi kiedy odwiedzam Wasze blogi (to prawie jak konwersacja. A może pisanie listów?) Kawa jest obecna również wtedy, kiedy piszę nowe teksty na swój blog. Stała się częścią myślenia twórczego i niewątpliwie to moja ulubiona pora dnia, z której nie lubię rezygnować.
   Dziś opowiem Wam o moich ulubionych smakach kawy oraz o tym jak ją zaparzam. Kiedyś byłam zwolenniczką kawy rozpuszczalnej. Jednak powiedzmy sobie szczerze, to nie jest tak do końca prawdziwa kawa...
   Nescafé powstała w XIX wieku jako pierwszy tego typu napitek. Rozpuszczalna to nic innego jak odwodniony ekstrakt z kawy. Ma mniejszą zawartość kofeiny i znacznie bardziej obniża przyswajalność żelaza dla organizmu. Wielu zadaje sobie pytanie: która kawa jest lepsza? Dla mnie wybór stał się oczywisty: świeżo mielona i parzona kawa dobrej jakości.
   W linkach pod zdjęciami podam kilka pomocnych stron internetowych, dlatego warto klikać w "źródła zdjęcia".


Tego używam do zaparzania

Makinetka, oryginalnie: macchinetta del caffè, często również kafeterka lub kawiarka. Jest to bardzo prosty w obsłudze (i myciu) ciśnieniowy czajniczek do zaparzania kawy, pochodzące z Włoch.
   Pomysł na kafeterkę powstał w XX wieku w głowie Luigiego De Ponti. Dziś kafeterki o różnych wielkościach i kolorach znajdziemy w niemal 90% włoskich domów.
   Nie warto kierować się zasadą, że im większa kafeterka, tym lepsza. Nie ma sensu parzenie małej ilości kawy w większej kafeterce, bo pogarsza to jej smak. Dlatego wolałam posiadać dwie małe (na wypadek gościa), niżeli jedną dużą, bo na co dzień w domu kawę pijam tylko ja.

/źródło zdjęcia

27 grudnia 2019

Polskie wspomnienia – Łęczyca i Uniejów.

"Zamczyste pieszczoty
Zapraszam pana. Będę sama
W ruinach zamku! – Biała Dama."


– Leszek Wierzchowski,
Manifest erotyczny.
Trzy stany.
Momenty! Fraszki


lato, 2012
Turystycznie Łódź jest średnio znana, a jej region chyba niemal wcale, a już o istnieniu zamków czy ruin... a może się mylę? Jestem miłośniczką średniowiecznych twierdz jak i wszystkiego, co z tą epoką związane, ekspansywnie w bardzo szerokim zakresie. Toteż z wielką przyjemnością wracam do wspomnień o pewnej podróży.
   Udało mi się zwiedzić już większość zamków i ruin z okolic Łodzi, dziś zaprezentuję Wam czynne i stojące w pełnej krasie dwie twierdze z województwa Łódzkiego – moje ulubione – gdzie czasami wracam.
   Inne zabytki w regionie:
➤ Inowłódz.


😈

Łęczyca

Już słyszę uszami wyobraźni jak wesoło rozbrzmiewa melodia fujarki, grana aby przepędzić nudę z miejskich uliczek. Zwykłość też ma swój czar i w spokoju upodobanie. Stateczność nie jest zła, póki nie nazwie się jej złem.
   W miastach tętniło życie – wiemy to nie od dziś – jarmarczny rejwach przenosiły do domu dzieci zaabsorbowane krzątaniną dorosłych. Pies ujadał, trzoda chlewna obecna, życie jak to życie, biegło naprzód.

Kartka, którą nabyłam w Łęczycy.

25 grudnia 2019

Pisanie na kolanie – od fanów dla fanów.

Jeden epizod, krótka historia. Zainspirowane powieścią "Strażnicy" oraz sagą o wiedźminie. Napisane z przyjemnością i dla przyjemności Waszej, aby na chwilę dać się porwać od powszedniej zwyczajności, prosto w świat niezwykłości.
   Od fanów dla fanów, czyli co by było gdyby bohaterowie z tych dwóch światów spotkali się ze sobą. Miłej zabawy!

22 grudnia 2019

Zapomniane słowa.

"Szczęściem się jest."


– Edward Stachura


"Cisza jest głosów zbieraniem."


– Cyprian Kamil Norwid,
Laur dojrzały; Vade-mecum


Czas się nie zmienia, jest rzeczą stałą. Człowiek nadał mu pewne nazwy dzieląc na okoliczności. Każdy ma jakieś zadanie do wykonania i swój czas na to przeznacza. Niestety chyba nadszedł taki, w którym próżno szukać odbiorcy. Czas zamknął dziś większość ludzi w butelkę.
   Mnie nie zamknął. Nie wykupiłam całego sklepu, bo nie słyszałam by stan wojenny się zbliżał. W nocy śpię, nie szykuję potraw po to, by starczyło wszystkim do objedzenia się. Tak, wiem, "po trochu", tak się mówi. Rzeczywistość jednak pokazuje co innego. Ignoruję promocje, nie wypatruję okazji. Nie wpadam w szał sprzątania, ponieważ u mnie jest zawsze czysto. U Was nie jest? Nie stresuję się, wypoczywam, mąż ma wolne w pracy, staramy się więc razem, by umilić sobie ten czas i robić piękne rzeczy.
   Sama nie tak dawno zamknęłam kilka słów w butelkę. Celowo. One były tutaj i są już zapomniane. Pieczęć z butelki zerwano i ulotniły się sny. Jak żywe i takie ciepłe, otulone słowami, które uwięzły w milczącym oddechu. Słowa, o których już się nie pamięta. Najlepiej milczeć, nie mówić wcale, bo to przecież niebezpieczne. I nie przyznawać się tylko z obawy, że ktoś pomyśli o nas źle.
   Patrzę na ten karnawał z daleka i dziękuję Bogu, że nie muszę brać w nim udziału. Że osobiście przyszedł do mnie i uświadomił mi, że nie ma Go pomiędzy błyskotkami, bombkami i prezentami. W takim razie gdzie jest Bóg?
   W sercu człowieka być powinien. A czy jest?

20 grudnia 2019

Drań z Werdenbergu (4)

↻ część 1
↻ część 2
↻ część 3


pierwszy wpis do nowego dziennika
Pamiętam dobrze jego pozbawione rozumu oczy, które dotąd wydawały mi się mądre. Widziałam jego zimną twarz, którą dotąd zdobił zawsze ciepły uśmiech. Widziałam zmarszczki na czole i między brwiami, które dotąd pojawiały się tylko, kiedy nad czymś myślał. Z ust kapała mu ślina.
   Kiedy dzisiaj o tym myślę, wszystko jawi się jak kawałek potwornego kryminału albo kadr z taniego horroru o gwałcicielu. Brakowało tylko odpowiedniej scenerii, a tymczasem wszystko zdarzyło się w naszym mieszkaniu. Miał urocze, wesołe oczy. Miał dołeczki w policzkach kiedy się uśmiechał. Miał sympatyczny głos. Miał, miał, miał... bo zaraz zostanę kotem. Dziś gdy o nim myślę, wizualizuje się w mojej głowie tylko świnia, tak samo śliniąca się kiedy rżnie swoją maciorę.
   Większość ludzi nie uwierzyło mi w tę historię. Według nich, to się w związkach nie zdarza. Mężczyźni nie gwałcą swoich kobiet. Gwałt jest słowem zarezerwowanym dla zwyrodnialców czających się w ciemnych uliczkach na swoje ofiary. Owszem, zdarza się przemoc w rodzinie, ale on mnie przecież nigdy nie uderzył. Zawsze był miły i uczynny. Był wyrozumiały. Był cierpliwy. Był dowcipny. Był, był, był... odrażającym sukinkotem. Teraz to już zamknięty rozdział.
   To właśnie wtedy desperacko uciekłam z domu. Właście wtedy desperacko potrzebowałam kogoś... potrzebowałam się schować, wyciszyć, uspokoić. Azyl, mamo, miałaś rację. U niego znalazłam azyl w stanie absolutnej desperacji wreszcie to zrozumiałam. Zrozumiałam, że zaczęłam uciekać.

18 grudnia 2019

Polskie wspomnienia – zieleń miejska i inne uroczyska w mojej rodzinnej Łodzi.

"O zieleni można nieskończenie."


– Julian Tuwim "Treść gorejąca"


lato i jesień, 2012
Wiecie doskonale, że jestem zakochana w przyrodzie, że żyje we mnie stara wilczyca, ale jednocześnie jestem zdeklarowanym mieszczuchem. Te sprzeczności są we mnie stale aktywne. Jak więc godziłam ze sobą te kontrasty serca, żyjąc na 9 piętrze wieżowca w Łodzi? Jako mieszczuch – byłam prze-szczęśliwa, mając w zasięgu ręki te swoje industrialne bądź secesyjne zabudowania, do wyboru, do koloru. Jednak wilczyca domagała się regularnych spacerów w dziczy.
   Odnajdywałam ją na różne sposoby, czasem była to istotnie dzika i bezludna okolica miasta, a czasem wilczyca zadowalała się jakimś schludnym, eleganckim parkiem. I tak (6 może 7 lat temu) narodził się pewien reporterski pomysł aby zebrać zdjęcia z konkretnych parków, ze wszystkich pór roku. Udało się tylko z latem i jesienią, potem zawładnęły mną inne zajęcia.
   Parki w Łodzi są wielkie i piękne, zwłaszcza te najstarsze, gdzie żyją potężne drzewa objęte ochroną z uwagi na wiek. Niestety dysponuję tylko archiwalnymi zdjęciami, dlatego szerszy konspekt przyrodniczy (i historyczny) jest w tym momencie niemożliwy, ponieważ...
   ...był to czas, kiedy bardzo lubiłam pozować do zdjęć, które najczęściej robiła mi mama, czasem samowyzwalacz. Bliżej prawdy będzie więc napisać, że zbierałam sesje zdjęciowe z łódzkich parków. Intencje miałam dobre, ale motywy zbyt jeszcze próżne.
    Odkurzyłam dziś stary folder. Zapraszam więc do archiwalnego projektu wśród zieleni łódzkiej, który nie wyszedł tak jak powinien, ale zawsze miło jest powspominać.


Lato

Zacznijmy od lata płonącego zielenią, w którego dni co rano złowieszcze słońce rozpoczyna swą liturgię na błękitnym niebie. Każdego letniego dnia miliardy ludzi na całym świecie oddają cześć Solowi, a wiele kobiet nawet rozbiera się przed nim leżąc nieruchomo na piasku lub trawie.


Park Helenów

12-hektarowej powierzchni park powstał dzięki decyzji trzech synów, którzy po śmierci ich ojca, Karola Anstadta (1874 r.), uzyskali pozwolenie władz na realizację takiego projektu.
   Koryto rzeki Łódki zostało wyregulowane i powstały dwa eleganckie stawy.


15 grudnia 2019

Czym jest Kościół chrześcijański, a raczej – czym powinien być?


Artykuł został napisany na prośbę członka Kościoła w Łodzi, ale uważam, że zasługuje on na znacznie szerszą publikę, zwłaszcza, że został napisany tak aby mógł rozumieć go nie tylko uczeń Chrystusa ale także ten kto jeszcze szuka swojej drogi.
   W dzisiejszych czasach słowo Kościół zostało mocno skrzywione. Na tyle mocno, by na dźwięk tego słowa skrzywić się z obrzydzeniem. Co dziś bowiem widzimy? Błyszczącą, złotą monetę, niedokończone sprawy u prokuratury, blichtr i zakłamanie. Dlatego nadmieniam, iż nie o tym Kościele dziś mowa, a takim, który funkcjonuje według Słowa Bożego. Dlatego w tytule dodałam "czym powinien być". Bo każdy, który powołuje się na Słowo Boże, powinien być z nim zgodny.
   Podaję w tekście krótkie cytaty biblijne, aby streścić się do najważniejszego minimum. Zachęcam serdecznie do samodzielnego ich przeanalizowania w szerszym kontekście.

13 grudnia 2019

Chli Aubrig (1642 m) – energetyczne kontrasty.

"Jesteśmy jak studium kontrastów: twardość i miękkość, blond i czerń,szaleństwo i spokój - a jednak tak dopasowani, że kiedy jednego zabraknie drugie nie będzie już do końca sobą."


– Jodi Picoult "Bez mojej zgody"


grudzień, 2019
Kocham święty spokój, muzykę, książki i kolory, a zwłaszcza kontrasty. Kiedy myślę o nadchodzącej zimie, pierwsze skojarzenie dotyczy właśnie jej kolorów. Znam i lubię różne kontrasty w przyrodzie. Podobają mi się zwierzęta o kontrastowym umaszczeniu, np. konie srokate i appalosa. Podobają mi się dwubarwne kwiaty np. surfinia "Night Sky". Lazur wody kontrastujący z szarością skał. Jeszcze jedną taką rzeczą w przyrodzie, która podoba mi się do nieskończoności jest niebo kontrastujące ze śniegiem.
   Kolory skomponowane ze sobą w kontrastowy sposób, wyglądają energetycznie. Ale kontrasty, które możemy zobaczyć, nie są jedynymi. Kontrasty można też usłyszeć, np. w delikatnej sonacie fortepianowej, do której śpiewa ktoś o potężnym, rock'owym głosie.
   Kontrastem można być samemu, np. w zestawieniu z dostojną, górą, która jest oznaką trwałości i stateczności. Wędrowiec, który jest energetyczny, przemieszcza się, wkracza na górski szlak, z którym kontrastuje jak lodowaty potok wytryskający z rozgrzanych słońcem skał.

11 grudnia 2019

Drań z Werdenbergu (3)

↻ część 1
↻ część 2


koniec października
zapiski na kolanie – autobus – gdzieś na autostradzie w Niemczech
Nad morze nie brałam dziennika. Postanowiłam odpocząć nie tylko od życia tu w Szwajcarii, ale i od codziennego analizowania wydarzeń, chociaż to lubię. Zaspokajają bowiem w pełni moją potrzebę rozmawiania o życiu z kimś, kogo mogłabym nazwać przyjacielem. To śmieszne, ale pod tym względem naprawdę lekka izolacja na obczyźnie nigdy nie stanowiła dla mnie problemu.

9 grudnia 2019

14. Pięcioksiąg na mapie – plagi egipskie, czyli 10 szans faraona na ocalenie kraju.

"Uczeni wyliczyli, że jest tylko jedna szansa na milion, by zaistniało coś tak całkowicie absurdalnego. Jednak magowie obliczyli, że szanse jedna na milion sprawdzają się w dziewięciu przypadkach na dziesięć."


– Terry Pratchett "Równoumagicznienie"

wprowadzenie do cyklu.
poprzednia część – Gdzie jest góra Synaj?


Wedle historii biblijnej, zanim faraon wypuścił Izraelitów, a miał tę możliwość dziesięciokrotnie, uparcie się stawiał. Dziesięć razy miał sposobność uchować swój lud przed kolejnymi  tragediami. Za każdym razem łamał swoje przyrzeczenie, choć ostrzegano go przed konsekwencjami.
   Dziś zajmiemy się ciekawym moim zdaniem tematem, mianowicie co stoi za plagami nękającymi Egipt.
   Wielu już próbowało wyjaśnić, że za tymi wydarzeniami stoją wyłącznie siły natury (oraz przypadek), jednak wnikliwe badania wskazywały, że nie mogło tak być.
   Cytując Pismo, korzystałam z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej.

Zróbmy krótkie zestawienie.

6 grudnia 2019

Diety i dietetycy – czy faktycznie sprzedają nam prawdę?

"Każde zawody wydają się uczciwe, jeśli wszyscy zostali oszukani."


– Richard Bachman "Wielki Marsz"


2019
Dieta, zdrowie i odchudzanie od lat nie opuszczają gazet ani anten telewizyjnych czy radiowych. Te tematy są coraz popularniejsze w naszych rozmowach. Masowo powstają blogi wiodących ekspertów bądź domorosłych dietetyków, bijąc rekordy poczytności. Co chwila naukowcy zmieniają zdanie aby podać nam kolejną sensacyjną wiadomość i już na tabloidy wchodzi następna, "nowa dieta".
   Wczoraj najzdrowszy był olej kokosowy, dzisiaj powinno się go już wyrzucić. Wczoraj najzdrowszy był cukier brązowy, dzisiaj już wiemy, że nie różni się niczym od białego... i tak w kółko i znowu i znowu zmiana. Ale należy się dostosować, bo zdrowie mamy tylko jedno i trzeba żyć na błędach naukowców, motywowani pop-stylem życia... – czy rzeczywiście?

Dobrze, mamy wstęp – świat zwariował. A teraz tytułowy temat.

4 grudnia 2019

Na granicy szaleństwa – Gams-Wildhaus / jesień-zima.

"Lepiej jednak skończyć nawet w pięknym szaleństwie niż w szarej, nudnej banalności i marazmie."

– Stanisław Ignacy Witkiewicz


grudzień, 2019
Temperatury spadły, a ja razem z nimi. Rozbiłam się o szklany taras widokowy, a spadając, nawet nie krzyknęłam. Upadłam prosto w nieprzeniknioną czeluść, której bezdenna rzeczywistość obiecywała szczęśliwe zakończenie. Nie pomyliłam się. Było słodko jak w wacie cukrowej, chociaż nie mieniła się purpurą. Było pięknie do szaleństwa.
   Wybrałam się w solową podróż dnia wczorajszego gdy po raz pierwszy po długim czasie w dolinie pojawiło się słońce. Zobaczyłam wyraźnie, że jesień nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Lecz nogi powiodły mnie do sąsiedniej doliny, gdzie nader wyraźnie zarysowuje dzielący nas próg.
   Tęczą barw wymalowane góry kusiły do ucieczki z doliny, w której pola czarnej już ziemi, upstrzono nieładnie nawozami. Poza tym tliła się głęboko we mnie już od dawna chęć aby samotnie ruszyć przed siebie nie dbając o cel.


2 grudnia 2019

Gdzie jesteś?

Chrześcijaństwo, jak mydło, musi być stosowane osobiście, jeśli ma przynieść zmianę życiu.

– Billy Graham


Rozpoczął się grudzień, adwent. Miasta pięknie rozbłysły świątecznymi iluminacjami, rozstawiono stragany jarmarczne, zapachniało wypiekami i grzanym winem. Bardzo lubię wtedy wieczorem wychodzić na ulice, oglądać, wąchać, cieszyć się blaskiem światła.
   W internecie zaczęły pojawiać się tzw. blogmasy, czyli posty na blogach, poświęcone internetowej odmianie adwentu. Kolorowe, przesympatyczne o praktycznych tematach. Prawiące o tym jak ozdobić stół na święta, jaki wybrać prezent, jak fantazyjnie pakować upominki i jak się ubrać w wigilię. A gdzie w tym wszystkim jest Bóg?
   To pytanie przeczytałam też na blogu. ➤ walk with photography.