Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

29 września 2019

11. Pięcioksiąg na mapie – Hatszepsut i Totmes II.

"Wtedy zeszła do rzeki córka faraona, aby się wykąpać, a jej służące przechadzały się po brzegu rzeki. Gdy zobaczyła koszyk w trzcinie, posłała swą służącą, aby go wzięła.
Kiedy go otworzyła, zobaczyła dziecko, a chłopiec płakał. Ulitowała się nad nim i powiedziała: To jedno z hebrajskich dzieci.
Wówczas jego siostra zapytała córkę faraona: Czy mam pójść i zawołać ci mamkę spośród hebrajskich kobiet, aby ci wykarmiła to dziecko?
Córka faraona odpowiedziała jej: Idź. Dziewczynka poszła więc i zawołała matkę tego dziecka."


– Księga Wyjścia 2:5-8

▷ wprowadzenie do cyklu.
▷ poprzednia część – czy Mojżesz był zapisany w historii Egiptu?


Podczas szukania śladów historycznych postaci Mojżesza, będziemy potrzebować rozróżnienia osób będących z nim w tym samym czasie. Zaczyna się zawsze od początku, a więc tym razem weźmy pod lupę córkę faraona, której Możesz zawdzięczał swe życie.
   Kim więc była ta kobieta i czy w dziejach Egiptu odnajdziemy historię o znalezionym dziecku, mającym później wpływy w królestwie faraona? Powstaje więc konkretne pytanie.

W świątyni Hatszepsut.
/źródło zdjęcia

25 września 2019

Piz Danis (2497 m) – dziennik pokładowy, czyli przygody samotnej kobiety na szlaku.

"Jeżeli jestem sam w lesie, nie może mnie spotkać żadna podłość, nie mogę usłyszeć kłamstwa ani świstu bata."


– Ryszard Kapuściński "Lapidaria"


wrzesień, 2019
Kiedy wstałam o piątej rano, nie z przymusu, ale dlatego, że chciałam; w pokoju, do którego weszłam zostawiając za drzwiami śpiącego jeszcze męża, ujrzałam dużo białego światła. Z początku myślałam, że już świta, albo sąsiad siedzi w samochodzie z włączonymi reflektorami, ale nic podobnego. Kucnęłam przed drzwiami balkonowymi, by zobaczyć to, co zasłania mi mocno wysunięte zadaszenie. Tam, na czarnym firmamencie widniała wielka, jaskrawa tarcza księżyca ze wszystkimi swoimi kraterami wyłożonymi jak na tacy, tak wyraźnymi jakbym ja patrzyła przez lunetę. I pomyślałam wtedy: "wow", a po chwili stało się coś jeszcze. Tuż obok srebrnego koła przeleciała całkiem sporych rozmiarów gwiazda. Tak się przecież potocznie mówi "spadająca gwiazda".
   Są to chwile, o których można pisać wiersze, albo opowiadać niby najcenniejszy sekret. Cisza ogarniająca naszą planetę w czarnym kokonie wyszytym srebrną nitką – tak sobie wyobrażałam naszą planetę, kiedy byłam mała. Dziś już wiem, że kiedy tu mamy noc, po drugiej stronie jest dzień, ale wizja czarnego aksamitu otulającego cały nasz dom, zawsze mi się podobała. W ten oto sposób rozpoczęłam swój wspaniały dzień.
   Tego dnia mieliśmy z mężem zupełnie inne plany. On jechał do kumpla żeby razem podłubać przy motorowerze. Mnie miał zostawić po drodze i odebrać dopiero pod wieczór, co zresztą sam mi zaproponował. Pogoda zapowiadała się idealna na wędrówkę po górach, dlaczego więc nie skorzystać? Nawet nie musiał mnie namawiać.

Pożegnaliśmy się na skraju zabudowań i od razu ruszyłam w las. Pierwszym co zobaczyłam idąc cienistą drogą, to mała polana obok, a na niej kwiaty. Stamtąd rozciągał się widok na dolinę Domleschg i jedna ze stojących tam ruin zamku. Ziemia na tych terenach poznała sowicie smak krwi, jeżeli macie ochotę poznać tę historię i zobaczyć kilka pięknych zabytków w okowie jesiennej, słonecznej atmosfery, zapraszam do opowieści:


22 września 2019

Ekstrakty kolorów i uśmiechy przesyłane pocztą.

„Każdy artysta zaczynał kiedyś jako amator”. 


– Ralph Waldo Emerson


2019
Roztwór, z którego czerpię natchnienie do mieszania ze sobą kolorów, niejedno ma imię. Zaczyna się na płótnie lub papierze. Maluję nie tylko słowami, ale też barwami, technikami wyuczonymi samodzielnie w domu. Podpatrzonymi u tych, którzy lubią się tym dzielić.
   Jest to bardzo zależne od emocji, od stanu ducha. Poszarpany duch, maluje krwawo. Pełen odwagi i uporu, maluje ogniście. Emocje są moimi esencjami, a jest ich wiele. Obrazy mówią, naśladują życie, łapią efemeryczne fragmenty zdarzeń.
   Smutek pisze nostalgiczne wiersze. Modlitwa sięga głębi człowieczeństwa. Każdy utwór jest na swój sposób pamiętnikiem. Staję się malarzem słów, które rozcieńczam z rzeczywistością.
   Zdarza się też, że to nie ja piszę, ale właśnie Duch i te wiersze wtedy wydają się jakby nie moje. Dawid chyba kiedyś czuł się podobnie.


18 września 2019

Włochy, Południowy Tyrol – Seekopf (2635 m).

↻ część poprzednia

31 sierpnia, 2019
Planowanie na kolanie rozpoczęło się nad jeziorem, z którego wystawała kościelna wieża, ściągająca turystów jak rój os do zepsutego owocu. Jest w tym jakaś alegoria, wszak wieża należy do zalanego miasta, co może być nawet metaforą przemijania połkniętych przez przyrodę cywilizacji.
   W dalszym planie był krótki spacer cichymi ulicami, aż do stacji kolejki linowej o niespecjalnie wygórowanej cenie. Pierwsze zdjęcie zostało zrobione przez szybkę wagonu, a przedstawia ono szkocką krowę, moją ulubioną rasę. Wysiedliśmy na stoku leciutko tylko owianym przyjemnie chłodnym powietrzem.
   Warunki były bardzo zmienne, od cienia po jaskrawe słońce. Będzie tym razem widać wielką różnicę w zdjęciach, które zostały zrobione aparatem, a które telefonem.

15 września 2019

Włochy, Południowy Tyrol – podła droga i Lago di Resia.

"Po prostu myślę, że z pogrzebami jest podobnie jak z samą śmiercią. Można mieć własne życzenia, własne plany, ale ostatecznie nie masz na nic wpływu."


– "Jeśli zostanę" Gayle Forman

W takim razie z planami jest tak samo jak z pogrzebami.


31 sierpnia, 2019
Ostatni dzień sierpnia zamknął pewien cykl w przyrodzie. Wtedy nie spodziewałam się, że już za kilka dni, biały puch ozdobi najwyższe wierchy, a ja zanurkuję w ciepłej bluzie.
   Przełęcze były dostępne krótko... za krótko. Nie zdążyłam się nimi nacieszyć. Ale lubię ten jesienny czas. Te przytulne chwile w ciepłym domu i ożywcze, poranne spacery, do których wreszcie wróciłam. I do biegania mogłam wrócić. Już nie muszę się bać, że ten sport skończy się udarem.
   Nastał piękny czas. Bociany ustawiają się na sejmiki.

Są to ostatnie wspomnienia tego lata. Oczywiście już nieaktualne, bo wstęp do opowieści pisałam tydzień temu, a w bieżącym tygodniu mamy 28 stopni w dzień. Wróciło lato, znów nie biegam i nie spaceruję. Czekam.

Flüelapass.

12 września 2019

10. Pięcioksiąg na mapie – czy Mojżesz był zapisany w historii Egiptu?

"Czasy zawsze są trudne – odparłem – Zmieniają się tylko przyczyny problemów."


– Jennifer A. Nielsen "Fałszywy książę"


wprowadzenie do cyklu.
poprzednia część – Mojżesz, przedstawienie historii.

Przypomniała mi się dawno zasłyszana plotka, która była popularna także u mnie w domu. Dotyczyła ona Izraelitów w Egipcie i pewnej teorii spiskowej, próbującej udowodnić to, iż Izraelici wcale nie cierpieli ucisku w tym ozłoconym kraju, że tylko dziś tak się mówi jak to rzekomo mieli źle. Przy okazji tytułowego tematu, sprawdzimy co mówi historia i czy Izraelici słusznie zrobili uciekając z domniemanego dobrobytu.
   Wg Józefa Flawiusza Mojżesz był zastępcą tronu i głównodowodzącym armii egipskiej. Taka osobistość nie mogła być niezauważona przez starożytnych kronikarzy, ale jak wiemy, wiele osobistości przepadło w dziejach. A jak jest z Mojżeszem?
   Na początku cofniemy się do Księgi Rodzaju. Wypisując fragmenty, korzystałam z przełożenia Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej.

Świątynia w Deir el-Bahari, zbudowana dla Hatszepsut.
źródło zdjęcia

9 września 2019

Säntis – z widokiem na 6 krajów.

↻ poprzednia opowieść – wejście na Säntis.


u schyłku sierpnia, 2019
Po wejściu nieprostym szlakiem na sam szczyt góry zła i nienawiści, dokładnie wtedy kiedy te emocje zostały przemienione w bezgraniczną miłość, przyszedł czas na zwiedzanie, a potem świętowanie. Z wielką przyjemnością oprowadzę Was po atrakcjach jednego z najpopularniejszych szczytów w Szwajcarii.
   Podzielę opowieść na kilka kategorii, aby łatwiej było znaleźć najciekawsze podług Was informacje.
   Zapraszam przy okazji na stronę internetową: saentisbahn.

/powiększ.

6 września 2019

Säntis (2502 m) – mój mały, życiowy Everest.

"Albo zwyciężyć, albo umrzeć."

– anonim


u schyłku sierpnia, 2019
Choć do Everestu brakuje mu aż 6346 metrów, Säntis stał się szczytem wskazującym moje zwycięstwo w podbojach Alp. Od lat patrzyłam na niego najchłodniejszym spojrzeniem, a kiedy o nim mówiłam, przez słowa przelewał się jad.
   Niewiele z Was wie, że kiedy przyjechałam do Szwajcarii, przez pierwszy rok (a może nawet dłużej...), objawiałam depresyjną nienawiść do tutejszej topo i geo - grafii. Dusiłam się tutaj, nie mogłam znieść psychicznie tego nacisku na mnie. Otaczały mnie przecież same dwutysięczniki, dolina nie jest może ciasna, ale mocno oddziaływała na moje ciało tak, że fizycznie czułam się przygnieciona i ograniczona. Od kiedy zaczęłam samodzielnie chodzić po niskich górach, nastąpił przełom. Ale nienawiść do najwyższego szczytu w okolicy, pozostała.
   Tę niedługą historię opowiem Wam w kilku akapitach, a tymczasem dynamicznie przejdę do początku naszej podróży. Na zdjęciu poniżej, senna Dolina Renu. Tej nocy śniłam snem złych, a rankiem obudziłam się z wielkim entuzjazmem. Za oknem było czarno jak w kryminale. Po porannej bulletproof coffee (bo jakżeby inaczej), ruszyliśmy ku przeznaczeniu.

St. Galler Rheintal.

4 września 2019

9. Pięcioksiąg na mapie – Mojżesz – wstęp do Księgi Wyjścia.

„A synowie Izraela byli płodni, rozrodzili się, rozmnożyli i bardzo umacniali, a ziemia była ich pełna.”


– Wyjścia 1:7


wprowadzenie do cyklu.
poprzednia część – Imhotep – podsumowanie.
uzupełnienie – piramidy – sztuka budowania.


Po wakacyjnej przerwie z przyjemnością dziś zasiadam do opisania Wam historii, którą zapoczątkowałam na początku tego roku. Cieszyła się ona zainteresowaniem, więc po dwóch miesiącach pauzy, kontynuuję ten cykl dla Was.
   Przed wakacjami skończyliśmy na postaci Józefa i jego rodziny, kończąc tym samym Księgę Rodzaju. Pora przejść do Księgi Wyjścia aby móc przyjrzeć się uważnie mapie i śladom pozostawionym przez wydarzenia z tych historycznych zapisów. Lecz zanim przeniesiemy się znów na teren znalezisk archeologicznych, najpierw zapoznajmy się ze wstępną historią Izraelitów.
   Wszystkie cytaty będę podpisywać tylko numeracją rozdziałów i wersetów. Przy opracowaniu korzystałam z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej.

1 września 2019

Fideris i okolice – 3 ruiny zamków i zabytkowe kościółki.

"Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady."


– Ignacy Krasicki, Do ks. Adama Naruszewicza, o pisaniu historii


sierpień, 2019
Lubię czytywać powieści historyczne, a kiedy mam okazję, chętnie opowiadam własne historyjki dla Was tutaj. Pieszym szlakiem pod baldachimem z najpiękniejszych snów, chadzam oderwana od rzeczywistości, niestety jednak nie czyni mnie to niepodatną na grawitację, więc zgodnie ze wskazaniami mapy, pokonałam na tym dystansie ponad 800 m mozolnej wspinaczki z nosem w kolanach. Gdyby w mitologii był choć cień prawdy (i nadziei w kwestii boskich artefaktów), chętnie bym ukradła latające buty.
   Ciężko jest mówić zatem o spacerze, jeśli w ogóle można mówić o nim gdziekolwiek w Szwajcarii – kraju w którym wiele miast buduje się kondygnacyjnie z uwagi na topografię terenu. Niejeden już turysta na pewno przeklinał wycieczkę np. po Zürichu, gdzie najelegantsza ulica pnie się pod górę.
   Ale dziś chcę mówić m.in. o Fideris leżącym w kantonie Graubünden, na wysokości 897 m n.p.m.

W podróży po romans z historią.