Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

29 sierpnia 2019

Klöntalersee – lazurowa piękność.

↻ poprzednia część opowieści.

sierpień, 2019
Zakończyliśmy górską eskapadę zdobywając ze szczęściodajnym skutkiem szczyt Silberen, ale nie był to koniec tego dnia. Na jego zwieńczenie, pojechaliśmy przełęczą Pragel do samego końca, którego ostatnia prosta ciągnie się wzdłuż widowiskowego jeziora Klöntaler.
   Przedarliśmy się przez krowy i podążyliśmy dalej. Towarzyszyły nam nadal górskie krajobrazy. Droga jest przez cały czas wąska, więc należy szczególnie uważać na samochody jadące z naprzeciwka i nie rozpędzać się zbyt odważnie, bo nie zawsze widać co czai się za zakrętem.

26 sierpnia 2019

Silberen (2314 m) – na krasowych skałach.

↜ wstęp do wędrówki


sierpień, 2019
Nad nami szerokie niebo, pod nami niekończący się Hölloch, czyli 195 km korytarzy podziemnych, co stanowi najdłuższy systemem jaskiń w całej Europie. Ale nas czekał księżycowy krajobraz nagiego krasu, jeden z ciekawszych szlaków jakim do tej pory miałam przyjemność iść.
   Coraz mniej jest mnie w stanie zachwycić, przez co coraz trudniej jest znaleźć coś naprawdę wyjątkowego. Mąż śmiał się z tego, mówiąc, że po tej atrakcji na Silberen, następne nasze wyprawy wydadzą się mdłe... Jest ze mną coraz "gorzej"...
   Jedni w górach szukają życia (roślinność, lasy, zwierzęta), a inni śmierci (same skały, skały i skały). Lecz wystarczy spojrzeć w niebo i można tam dojrzeć nawet miłość. Dzięki temu nigdy nie czułam się samotna. Mam nawet jakąś taką niewyjaśnioną wyporność na pustkę ludzką wokół. Częściowo rekompensuje mi to mój charakter, że w samotności czuję się lepiej i bardziej twórczo. Mogę pracować. Ale głównie właśnie to niebo, które odpowiada mi zawsze na rozmaite sposoby, sprawia, że nie znam samotności.

23 sierpnia 2019

Pragelpass (1550 m) – prolog.

"Zmiana burzy wszelkie ograniczenia i czyni nas bezbronnymi
wobec dzikości naszych własnych serc."


– Christina Dodd "Zapach ciemności"


sierpień, 2019
Pewnego chłodnego ranka kiedy natura jeszcze mówiła ludziom "stop", posłusznie nikt z domów nie wychodził, jeszcze rzadziej ktoś opuszczał pierzynę. Była szósta, świtało. Góry zawsze posępne mając zamiary, stłumiły poświatę słoneczną, dając maluczkim wrażenie przedłużającej się nocy. Ale mnie to jeszcze nigdy nie zatrzymało. Przeciwnie.
   Ze mną jest odwrotnie. W jesienne mgły ochoczo wychodzę na spacery, lubię zatopić się w niej i zniknąć, a pojawić w zupełnie innym miejscu. Taka magia jak w filmach. Gdy pada, jestem pobudzona, często wtedy wychodzę na jogging. To po niemiecku verrückte.
   Lubię wstawać pierwsza. Nawet jeśli noc się jeszcze nie skończyła, lubię wtedy zaparzyć sobie kawę i usiąść do książki lub do komputera i sama coś napisać. Najczęściej jednak to drugie. Poranna cisza – moja ulubiona pora dnia. Moja muza.

20 sierpnia 2019

Szwajcarskie przełęcze wysokogórskie.

↻ poprzednia część – szlakiem
Przełęczy Św. Gotarda

u schyłku sierpnia, 2019
Kiedy opuściliśmy Gotthardpass, grafitowe sklepienie uwolniło nad nami okno na intensywnie błękitne niebo. Nie wracaliśmy jeszcze w doliny, w których gęste, gorące powietrze nie obiecywało takiej przyjemności jaką odczuwaliśmy tutaj. Byle tylko nie sięgnąć stratosfery, bo tam temperatura znów rośnie.
   Druga połowa dnia zapowiadała się szczególnie ciekawie. Kilka lat temu mąż zabrał mnie na fascynującą wycieczkę samochodową przez kilka przełęczy, co wspominam jako jedną z najciekawszych przygód w Szwajcarii.
   Wikipedia podaje, że u Helvetów mieści się 30 przełęczy wysokogórskich. Przed wybraniem się na dowolną z nich, warto skorzystać ze szwajcarskiej strony alpen-paesse.ch, na której wymieniono i opisano 26 z nich; aby sprawdzić czy nasz cel jest aktualnie udostępniony dla ruchu drogowego.


18 sierpnia 2019

Sankt Gotthard Pass – Przełęcz Świętego Gotarda – szlakiem jezior /cz. 2

↩ część pierwsza

6. Czasami trzeba coś ujrzeć z wysoka, aby powidok czynił swoją magię i zostawić bańkę tajemnicy nietkniętą. Aby czar nie prysł, następne jezioro pozostawiliśmy w zasięgu kilkunastu metrów w dole, aby stamtąd swym roziskrzonym obliczem zaszło nam głębiej w pamięć.
   Nie każdemu jezioru potrafię przypisać jakieś imię. I ten enigmatyczny widok przedstawiam Wam dziś na początku kontynuacji opowieści ze szlaku jezior na przełęczy Sankt Gotthard.

14 sierpnia 2019

Sankt Gotthard Pass – Przełęcz Świętego Gotarda – szlakiem jezior /cz. 1

"Wielkie rzeczy się dzieją kiedy się spotykają ludzie z górami".
"Góry to życie, życie to góry."


– Colette Richard 


sierpień, 2019
Jak dotąd była to najwspanialsza podróż w tym roku, która zapadnie w pamięć na dłużej. Pełna efektów wizualnych i mocy zjawiskowej przyrody manifestującej się wszędzie dookoła małego wędrowca pośród olbrzymich terenów. Boża potęga nie ma granic, a spektakularna pomysłowość kusi, by podążać szlakami, których człowiek nie zurbanizował. W takie góry wychodzi się po to właśnie, by z dni zwykłych wykuć diament. Prawdziwy, najczystszy skarb.
   Ja, nie chwaląc się, zaproponowałam tę wędrówkę. A wyszło to z potrzeby utęsknionego serca. W tym roku przełęcze do późnego lata niegościnnie błyszczą płatami zmarzliny, więc szlaki trzeba dobierać skrupulatnie, w miarę naszych możliwości. Tak więc zawitaliśmy do jednej z najpopularniejszych przełęczy wysokogórskich w Alpach Lepontyjskich. Jest jedną z najniżej położonych w całych Alpach. Leży w kantonie włoskojęzycznym. Witajcie na Passo del San Gottardo.

11 sierpnia 2019

Nieistotne chwile, które uszczęśliwiają żyjących w niej ludzików.

"Wiesz, takie chwile są jak srebrne okruchy szczęścia. Trzeba je skrzętnie zbierać i cieszyć się, że w ogóle są."


– Ewa Barańska Kamila


sierpień, 2019
Chwile, które nie są najważniejszymi w życiu. Momenty, które nie decydują o niczym. Upływ czasu w nich spiera się z życiem, które lubi być wykorzystane produktywnie. A ja lubię też gonić wiatr. Lubię zostawiać wszystko za sobą w szalonym pędzie. Zwłaszcza kiedy twarz smaga końska grzywa, a tętent kopyt wyznacza rytm serca.
   Był czas, kiedy do puli gonitwy za wiatrem dołączałam chwile spędzone na motocyklu. Koleje losu sprawiły, że nigdy nie miałam własnego i zdawało się, że ta sytuacja nie ulegnie poprawie. Czasami jednak wystarczy dobrze sprawę przemyśleć aby odkryć, że droga na ten tor w wyścigu po chwile nieważkie, jest znacznie łatwiejsza. Może nie w klasie "pani dróg na swoim wymarzonym chopperze", ale w innej i wystarczająco zdolnej ten wiatr rzeczywiście dogonić.


8 sierpnia 2019

Ludzkie ego.

"Dla każdego, kto się boi, jest samotny albo nieszczęśliwy, stanowczo najlepszym środkiem jest wyjście na zewnątrz, gdzieś, gdzie jest się zupełnie sam na sam z niebem, naturą i Bogiem. Bo dopiero wtedy, tylko wtedy, czuje się, że wszystko jest tak, jak być powinno i że Bóg chce widzieć ludzi szczęśliwymi wśród prostej, ale pięknej natury.(...) I wierzę mocno, że natura potrafi ukoić każde cierpienie."


– Anne Frank "Dziennik Anny Frank"


sierpień, 2019
Piękne życie każdy z nas wyobraża sobie w inny sposób. Jedni sądzą, że bez worka pieniędzy to niemożliwe, drudzy zaś, że pięknem są oni sami, a pięknu temu trzeba pomagać. Czyż nie wyziera z tego puenta, że człowiek dziś stracił pewność siebie?
   Piękno życia jest w nas i dookoła nas. Jest zawarte w każdym szczególe. W każdym płatku kwitnącego maku i w każdym puchatym, latającym trzmielu. Piękno żyje przede wszystkim w nas i szczęśliwy jest ten, kto je dostrzega.



5 sierpnia 2019

Komponent tropików w mieszkaniu.

"Kwiat jest uśmiechem rośliny."

– Peter Hille


W tych specyficznych warunkach klimatycznych jakie towarzyszą mi każdego dnia, musiałam odnaleźć złoty środek mojej pasji dla natury. Mogę nie mieć w mieszkaniu żadnych zwierząt, ale rośliny są obligatoryjnym tłem mojego codziennego życia.
   Dawniej w Polsce mieszkałam w bloku, w którym suche powietrze terroryzowało moje nozdrza (zwłaszcza zimą). Rośliny dobierałam adekwatnie do warunków, więc zgadniecie, że najlepiej u mnie rosły kaktusy i sukulenty. Tych miałam wielką kolekcję. Za to dużo gorzej miały się paprocie i rośliny bluszczowe.
   "Według klasyfikacji klimatów Köppena na Wyżynie Szwajcarskiej panuje klimat morski umiarkowany lub oceaniczny..." podaje internet. Mamy więc roślinność górską i tajgę. O piekielnie gorących latach już opowiadałam (oraz o problemach upraw ogrodowych), pora na uprawy mieszkaniowe.

Artykuł o uprawach warunkach na moim balkonie, oraz o uprawach ogrodowych, tutaj:
➤ Anty-Heliolatria.

2 sierpnia 2019

Grabs – ogród, labirynty i inne piękności.

“– Biblioteka jest podobna do ogrodu botanicznego – wyjaśnił. – Są tam rośliny dobre, lecznicze, dekoracyjne, ale też i trujące. Tak samo w bibliotece są też księgi… niebezpieczne.”

– L. Troisi


u schyłku lipca, 2019
Pamiętam kiedy pierwszy raz pojechaliśmy na rowerach zwiedzić ogród w Grabs. Była wtedy wczesna jesień. Wszystko mieniło się w ciepłych odcieniach czerwieni i pomarańczu. Było pięknie. Postanowiliśmy sobie wtedy, że któregoś roku wrócimy tu wiosną i latem.
   Miejscowość Grabs wygląda tradycyjnie jak cała zabudowa w tym regionie Szwajcarii. One [miejscowości] właściwie nie różnią się od siebie. Pamiętam jednak, że gdy przyjechałam do tego górzystego kraju pierwszy raz, tutejsze domy robiły na mnie duże wrażenie. Kolorowe, często kryte gontem i te okiennice. Mnogość kwiatów, dziwaczne ozdoby w ogrodach, najczęściej z drutu i kamienia, oraz wszędobylskie koty.
   Grabs rozciąga się nie tylko na powierzchni dolinnej, ale też pnie się wysoko w górę. Właśnie zachodziło słońce, które powoli było zastępowane przez kojący chłód.
   Do ogrodu w Grabs mamy rzut kamieniem. Przy ogrodzie znajduje się darmowy parking dla zwiedzających.