Wolność – łódzkie natchnienia.

"Świat stworzony jako dobry uległ zaciemnieniu na skutek wolnych aktów stworzonych istot. Obecnie jest miejscem próby, którą przechodzą ludzkie dusze."


– Karl Jaspers


Sięgając myślą daleko wstecz, przypominam sobie, że lubiłam wędrować w ramach każdego wolnego czasu. Czym był wtedy czas wolny i gdzie miał granicę? Żyłam ze świadomością, że przekraczając próg firmy, już są wakacje. Nie istotne było ile one trwają godzin. Po wyjściu z pracy mogłam wszystko.
   Oczywiście nie zawsze. Były setki spraw do załatwienia i tego nigdy nie odwlekałam. Co miało być zrobione, realizowałam najszybciej jak tylko potrafiłam. Żyłam w ciągłym ruchu i nie oglądałam się za siebie, a praca zostawała w pracy.


"Szukaj swobody, a staniesz się niewolnikiem swoich pragnień. Szukaj dyscypliny, a znajdziesz wolność."
 
– Frank Herbert

Gdzie udawałam się odreagować frustracje? Zdarzały się takie dni, że nim wyszłam do człowieka, musiałam najpierw przejść las. Najlepiej dziki i gęsty.
   Niektórzy mawiają, że bez własnego samochodu nie ma szans na takie życie o jakim dziś tu opowiadam. Ale przecież dzisiejsza cywilizacja udostępniła nam całą masę możliwości i nigdy nie miałam problemów z poruszaniem się po świecie.
   Jeśli nie komunikacja to własne nogi. Jeśli zbyt daleko, to rower. Swoim jednośladem jeździłam przez cały rok. Rezygnowałam z niego tylko kiedy śnieg uniemożliwiał mi punktualne dojazdy. Jeśli masz taki sprzęt, możesz więcej, uwierz mi. I wtedy możesz mieć wakacje każdego dnia przed lub po pracy.

"Wolno ci inaczej myśleć niż twoja epoka, ale nie wolno cię się inaczej ubierać." 
– Marie von Ebner-Eschenbach

Najczęściej pracowałam na drugą zmianę. Wtedy wsiadałam na rower i jechałam na leśne ścieżki  Łagiewnik. Trasa rowerowa obejmowała część Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich z zakazem wstępowania dla pieszych. Tam rowery tzw. MTB rozpędzały się pokonując różne przeszkody, m.in. liczne „hopy”. I to była przednia zabawa, dopóki... coś mnie nie podkusiło i nie kupiłam sobie roweru turystycznego, nienadającego się do skakania.
   Ale za to odbyłam kilka długich wycieczek poza miasto, co na wielkich kołach sprawiało prawdziwą przyjemność.
   Zabawne było rozmawianie z ludźmi z zaprogramowanym fundamentalizmem. Mam na myśli środowisko, w którym się obracałam (miejsce pracy itp.). Wystarczy wyglądać inaczej niż wszyscy. A poglądy? Mam swoje. Każdy ma swoje. Żyłam w taki sposób, teraz żyję jeszcze inaczej. To (i nie tylko to) podlega szyderstwu.






"Wolność oddzielona od sprawiedliwości jest tylko połową wolności, a obrona tylko naszej wolności jest obelgą dla sprawiedliwości." 
– Oriana Fallaci

Te piękne lasy dookoła mojej rodzinnej Łodzi, dawały mi niesamowitą odskocznię. Nie zawsze jechałam po to aby się wyszaleć. Czasem docierałam tam na piechotę na jogging. Mam tam dwie ulubione trasy. Jedna z nich jest rzadko uczęszczana przez ludzi. Druga jest dłuższa i służyła mi tylko w okresie zimowym. Szersza i pewniejsza o tej mroźnej porze roku, ale latem oblegana przez spacerowiczów z wózkami i psami. Przez te mankamenty nigdy nie lubiłam biegać po parkach.
   W bardziej leniwe dni przyjeżdżałam nad zalew, przy brzegu którego lubiłam czytywać książki. Nieopodal jest plaża latem pełna i gwarna. Kąpielisko służyło mi zwłaszcza w upalne dni. Nigdy nie czekałam do urlopu z takimi atrakcjami.



"Na człowieka składają się wybory i okoliczności. Nikt nie ma władzy nad okolicznościami, ale każdy ma władzę wyboru." 
– Éric-Emmanuel Schmitt

W Łagwienikach można znaleźć wiele przepięknych uroczysk. Właściwie nie muszę tutaj pisać zbyt wiele, lepiej pokazać.
   Nie ma się więc czemu dziwić, że zabierałam do pracy anielski nastrój. Zawsze wychodziłam z założenia, że urlop to czas na długą podróż w dalekie rejony, lecz na małe eskapady można wybierać się codziennie.


"Historia wolnego człowieka nigdy nie jest pisana przez przypadek, ale przez wybór – jego wybór." 
– Dwight D. Eisenhower

Było też takie jedno miejsce, które odwiedzałam kiedy pracowałam w Zgierzu – miasteczku graniczącemu z Łodzią. Wracając rowerem do domu, lekko nadrabiałam drogi i zatrzymywałam się nad małym zalewem. Przysłuchiwałam się ptakom i żabom. Zbiornik pełen życia.
   W tym roku postanowiłam odwiedzić ten zakątek, by sprawdzić czy coś się zmieniło. Woda wtedy była czystsza, a dziś jej lustro treściwie porasta rzęsa wodna.


"Wolność nie jest niczym innym jak okazją do kontrolowania samego siebie." 
– Georges Clemenceau

Niektórzy mówili mi, że mieszkając w wielkim mieście, nie da się odnaleźć harmonii i człowiek w królestwie betonu, prędzej czy później wariuje. Chyba, że ma działkę. Nie wariowałam dlatego, że miałam zawsze bez miary dziczy i resetu. Zawsze tyle ile potrzebowałam. Natura przecież jest wszędzie, dookoła nas.
   Do tego dochodzi jeszcze stadnina, z której ruszaliśmy konno przemierzać lasy. To była najlepsza odskocznia w czasie między pracą, a pracą. Nigdy nie byłam domatorem, dziś chyba też nie jestem, bo choć obecnie częściej w nim przebywam, to jednak ciągnie mnie w plener. Inaczej bym zwariowała.
   Czuję zew dzikości. Pierwotne instynkty kierują mnie zawsze tam gdzie nikogo nie ma. Tylko przyroda. Tamto polskie życie pod tymi właśnie względami także było piękne.


"Przez wyzbycie się pożądań i potrzeb możemy oderwać się od świata, stać się mu obcymi i wyzwolić z cierpienia, jakie niesie." 
– Arthur Schopenhauer

W tym roku odwiedziłam także park im. Adama Mickiewicza, wśród Łodzian znany jako Park Julianowski. Jest to częsty plener fotografów ślubnych jak i miejsce rekreacji dla fanów rolek. Główne arterie są wyasfaltowane, a na obrzeżach znajduje się skate-park.
   Ja w tym parku najczęściej czytywałam książki albo oddawałam się pasji fotografii. Dziś po latach również popuściłam wodze fantazji, przywożąc dla Was zbiorek takich oto zdjęć:






"To możliwość wyboru utrudnia nam życie. Ten, kto płynie z prądem, nie ma kłopotów." 
– Peter Hoeg

Wyszłam z założenia, że zawsze mam czas. To była wyłącznie kwestia moich chęci i umiejętności rozporządzania nim. Nigdzie się tego nie nauczyłam, myślę, że mam to we krwi. Od lat żyjąc w chaosie i niepewności, nauczyłam się gospodarować to życie.
   Pracując na pełny etat i nierzadko gdzieś jeszcze dorabiając, miałam czas na wycieczki, stadninę, basen i siłownię. Musiałam ustanowić wyższość priorytetów nad małymi rzeczami, z których rezygnowałam. Był czas na przyjemności i rekreację, był czas na sport, był czas także na spotkania.
   Po prostu wiem, że się da. Pogodzić życie z obowiązkami. Odnaleźć balans w tym wszystkim oraz czuć szczęście.


"Wolność to jest zasada miłości do ludzi." 
– Heinrich Mann

Czuję, że udała mi się ta podsuma naszego pobytu w Polsce, ubarwiona dodatkowo wspomnieniami z przeszłości.
   Pora wrócić już do Domu. Do codzienności, do prac domowych i hobbistycznych. Na sztaludze kolejny obraz, a w myślach dalsza treść prozy, zaś w sercu nadal panuje szczęście.
   Przed wyjazdem od moich rodziców trafił nam się pozytywny akcent. Przygarnęłam niechcianą roślinkę. Stała w korytarzu u drzwi klatki schodowej. A mówiłam, że nigdy nie będę mieć paproci... Mam marne wspomnienia związane z tymi roślinami. Ale skoro ta mówi o sobie, że jest miła, może wyjątkowo się dogadamy.



"Najsmutniej nie tam, gdzie śmiech zakazany, lecz tam, gdzie obowiązkowy." 
– Janusz Roś

Relacje nieopierające się na miłości i zaufaniu – wszystko jedno czy rodzicielskie, czy przyjacielskie, braterskie czy bardziej intymne – są guzik warte. Cieszę się, że wracając do Polski, każdorazowo przyjmuje mnie sympatia rodziny i znajomych. Cieszę się, że tyle domów mam zawsze do odwiedzenia i jednocześnie mam nadzieję, że nigdy nie zamieni się to w konieczność.
   Wiecie jak to jest gdy niektóre spotkania odbywają się z obowiązku? To jest właśnie wtedy, kiedy ludzi nie łączą dobre emocje.
   Oby jak najmniej takich relacji!

36 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podoba to, co napisałaś o czasie. Każdy go ma! Codziennie wszyscy mamy go tyle samo. Owszem,ze względu na najrozmaitsze okoliczności musimy nim różnie dysponować, ale nie wierzę, że nie można wykroić z doby czegoś dla siebie. Można "nie mieć czasu" z powodu jakichś konieczności, ale jeżeli ktoś przez całe lata "na nic nie ma czasu", to chyba oznacza tylko jedno: że nie chce go mieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo wielu ludzi, którzy nigdy nie mają na nic czasu. Ale gdyby przyjrzeć się jednej dobie takiego człowieka, okazuje się, że sporo godzin marnuje też na głupoty. Po załatwieniu wszystkich priorytetowych spraw, reszta doby staje otworem i wcale nie oznacza to, że trzeba zarywać noce.
      Nie tak dawno ktoś mi marudził, że chciałby mieć więcej czasu na czytanie książek. Za to zawsze znajduje KLIKA GODZIN na "latanie" po kanałach informacyjnych. Wytknęłam mu to. Okazało się, że jest to jego uzależnienie i nie umie przestać tego robić. Przyznał się i... nic. I oczywiście dalej narzeka na brak czasu.

      Usuń
    2. Z kolei ja doszłam do wniosku, że jedna z bliskich mi osób "niemających czasu" rozpierdziela go tak beznadziejnie, że bardziej się nie da. Np. robienie zakupów (zaznaczam, że w jednym sklepie) zajmuje jej grubo ponad godzinę. I przysięgam, nie wiem, dlaczego! Wielokrotnie miałam okazję podziwiać ten fenomen osobiście i przysięgam, nie mam pojęcia, jak ona to robi, że to tyle schodzi.

      Usuń
    3. Ale tekstylny czy spożywka? Tych pierwszych nienawidzę, a do tych drugich chodzę z oczywistej konieczności i zajmuje mi to około 15 minut (hipermarket). Czasami widzę ludzi, którzy wchodzą bez listy i oglądają wszystko zanim się zdecydują żeby coś wziąć. Ja mam konkretną rozpiskę, wchodzę, biorę co potrzeba i nie modlę się nad każdą półką.
      W tekstylnych widuję o kobietach, które wybierają, przymierzają i to rzeczywiście trwa długo. I rzadko coś kupują. Odnajdują w tym przyjemność, której ja nie rozumiem.

      Usuń
    4. Jeżeli jesteśmy na zakupach razem, to w hiper- lub supermarkecie, a tam jest wszystko. Niby nie ogląda. Niby nie przymierza. Niby nic, a tragedia po prostu :)

      Usuń
    5. Z moim tatą jest podobnie w hipermarketach. ;P

      Usuń
  2. To prawda, dla chcącego nic trudnego. Jak ktoś chce to zawsze znajdzie czas :)
    Niesamowite widoki, można wypoczywać w takiej naturze jak i spędzać czas aktywnie jeżdżąc rowerem, pieknie tam.
    A co do spotkań, to w tym roku na szczęście nie czekają mnie żadne odwiedziny z przymusu ani z konieczności, więc mogę odetchnąć z ulgą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chęci to jeszcze nic. Znam wielu, którzy mają ogromne chęci, ale nic w ich życiu się nie zmienia. A i szczery zapał bywa słomiany. Tylko gadają. Moim zdaniem potrzeba determinacji i przekonania w sobie.
      Widzisz? I to nasza Polska piękna. Centralna w dodatku, czyli słabo znana turystycznie pod kątem przyrodniczym.
      Ja kocham swoich ludzi, rodzinę i znajomych, ale marzy mi się, żeby raz w roku przyjechać do Polski tylko na wypoczynek w jakiś zupełnie inny region. Ale wiesz co by to było? Sodoma i Gomora. Musielibyśmy podróżować incognito, a to trochę... słabe...

      Usuń
  3. Chyba jesteśmy z tej samej bajki.Uwielbiam takie bezludzia, samotnie

    Wolność to odwaga w nakreśleniu granic własnego jestestwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli kochasz takie uroczyska, a kochasz, jeżeli biegasz w podobnych miejscach, a biegasz, jeżeli czujesz się człowiekiem wolnym pomimo zniewolenia przez system, a coś mi mówi, że czujesz się tak, to jesteśmy z tej samej bajki. :)

      Usuń
  4. Całkowicie rozumiem. Wiesz, dla mnie to Ty żyjesz pełną piersią, żyłaś i żyjesz i pewnie też będziesz tak żyła. Widzę Cię, jako osobę, która wie, na czym życie polega. Masz rację, bo jak się chce, to się da. Jest facet, co pracuje 12 godzin dziennie i ma czas dla rodziny, na wyprawy i takie tam. Jest inny facet, pracuje 8 godzin dziennie... nie ma czasu już na nic, przecież przynosi do domu kasę...

    Bardzo podobają mi się wszystkie zakątki, jakie ukazałaś na zdjęciach. Wiesz co, bardzo mnie zainspirowałaś. Wakacje codziennie, wiem, o co chodzi i teraz jeszcze bardziej się o nie postaram. Fajowa jesteś Aniu, proszę przyjąć komplement. hehe :)

    Lubię czytać Twoje wspomnienia, chce powoli nadrobić czytanie... niestety musiałam skupić się na 'życiu' i dlatego tak mnie tu mało, ale daj Boże, bym była już tu regularnie. :))) Uściski. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmiana dwunastogodzinna nie jest mi obca, ale przecież nie szłam od razu spać. Mogłam jeszcze coś porobić. ;P Wydaje mi się, że to zależy też dużo od osobowości. Ja jestem niespokojna dusza i nie umiem odnaleźć szczęścia w siedzeniu w domu. Dlatego m.in. domu bym nie chciała mieć. Z mieszkaniem jest o wiele łatwiej.
      Ale są też i tacy, którzy szczęśliwie żyją na swoich gospodarstwach i nie mają na nic czasu, ponieważ całkowicie oddali swoje serce domowi. Pracują nad nimi całymi dniami z wielką pasją i jakimś takim wewnętrznym przekonaniem, że to słuszne. Ale... nie mają czasu (a niekiedy nawet ochoty) na jakieś tak podróże czy hobby. Jeśli są szczęśliwi, to O.K. Gorzej, jeżeli taki tryb życia stał się więzieniem.

      O, super, zainspirowałam. Bądź fajowa razem ze mną :D :D

      Skupienie na życiu nie jest takie złe. Ja też to robię, ale potajemnie. Np. ten post dodał się sam gdy ja łaziłam po górach. ^_^

      p.s. kiedy zdejmiesz tę czapkę Mikołaja? :P

      Usuń
  5. Nie zawsze udaje się zostawić pracę w pracy, nie w każdym zawodzie, ale to nie zmienia faktu, że gospodarowania czasem musimy się nauczyć.
    Doba dla każdego ma 24 godziny...
    Czasem szukamy towarzystwa ludzi, czasem wręcz przeciwnie, gorzej, gdy bliscy czy znajomi domagają się naszego towarzystwa , a my akurat uciekamy od świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o tym. I między innymi dlatego nie chciałam nigdy pracować w żadnym corpo-zawodzie. Obserwuję paru takich i współczuję za każdym razem, kiedy swoje mieszkanie muszą zamienić w biuro.
      Mam taki problem właśnie, że przyjazdy do Polski kończą się w ten sposób. Zawsze jest ktoś "poszkodowany", zawsze kogoś ominę na swojej drodze odwiedzin. I muszę brać na klatę ich żal. Nawet jeśli niewypowiedziany, ale odczuwalny.
      Dlatego napisałam, że mam nadzieję, że nigdy nie zamieni się to w konieczność. Są takie dni, kiedy mnie to męczy – nie ma co owijać w bawełnę.

      Usuń
  6. Ja mam wrażenie, że tak już zrosłam ze swoimi bagnami, lasami i pustkowiami, że gdybym teraz musiała je upuścić, to w końcu zaczęłabym za nimi tęsknić. Każde miejsce ma swój niepowtarzalny urok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewentualnie znalazłabyś inne w innym miejscu. Zabawne, że do tej pory nie przysposobiłam sobie własnego. Widzisz, w Łodzi i okolicach miałam ich kilka. Takich dzikich azylów. W Szwajcarii nie mam ani jednego. Tzn. raz myślałam, że mam taki jeden, ale stracił swój urok po odbywającej się nieopodal budowie. W ogóle cały szlak... przestałam go lubić, zmienił się.
      Nie tęsknię za tamtymi uroczyskami. Tęsknię za tym, by w ogóle mieć jakieś.

      Usuń
  7. Hej. Nigdy nie byłam w Łodzi i nie znam tych klimatów. Cytaty o wolności- prawdziwe i zachęcające... Rower to znakomity towarzysz podróży prosty, wierny i pozwalający zwolnić. Odwiedziny to powinien być odpoczynek intensywny ale odpoczynek. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba mieć gdzie jeździć. Szusowanie po szwajcarskich asfaltach mnie nie kręci, dlatego machina służy mi jedynie w celach przejazdowych od punktu A do punktu B.
      Zgadza się powinien. I pracuję nad tym, aby tak zostało.

      Usuń
  8. uwielbiam paprocie, ale ilekroć kupiłam, to bardzo szybko marniały. Podobno kwiaty doniczkowe kradzione dobrze się chowają, ale ja nie umiałabym sięgnąć po cudzą rzecz. Życzę by mila paproć bujnie rosła i dała Ci tyle radości, ile mnie przynoszą Twoje zdjęcia i opowieści. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy paproć da się opanować. I tak będzie przy ziemi sucha szczecina, a listki będą się sypać. Paprocie są wybredne jeżeli chodzi o miejsce. I nie mam na myśli nawet tego, że woli bardziej na półce niż na parapecie. Moja mama miała 3 paprocie kiedy mieszkaliśmy na innym końcu miasta. Były bujne, wielkie i nie sypały się jakoś mocno. Kiedy przeprowadziliśmy się gdzie indziej, paprocie zmarniały i mama musiała je wyrzucić.
      Nieprawda z tymi kradzionymi. :P Ukradłam pojedynczy liść od cudzego fiołka. Liść fiołka wystarczy wsadzić bezpośrednio do ziemi i on puszcza korzeń, tak można je rozmnażać, ale to pewnie wiesz. Miałam bodajże dwa kradzione (teraz już nie pamiętam) i żaden się nie przyjął.

      Usuń
  9. Byle żebyśmy czasu nie marnowali, wtedy na wszystko się znajdzie...Piękne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa, że nawet sobie nie zdajemy sprawy z tego ile faktycznie marnujemy dnia.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  10. Widzę, że często ostatnio oddajesz się wspomnieniom. Pobyty w miejscach, gdzie spędziło się wiele lat do tego zresztą skłaniają. Najbliższe jest mi stwierdzenie o odnalezieniu balansu między pracą a życiem prywatnym. Tego mi kiedyś brakowało, ale stopniowo do tego właśnie dążę. To taki mój chellenge na ten rok :)
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię to, a przy okazji napiszę coś mądrego. ;D ;D ;D

      Usuń
  11. Witaj Aniu.
    Lubią Twoje wspomnienia i opisy, że o zdjęciach nie wspomnę.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam często wspominasz. Przeszłość ma swoje korzystne wartości.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  12. Ja nie umiem pielęgnować paproci w domu, natomiast na działce, w poprzednim miejscu zamieszkania, w pobliżu oczka wodnego rosły mi wyjątkowo bujnie ( ponad 1.6 m wysokości). Nawet przywiozłam je na obecne miejsce, ale nie maja już takich warunków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paproć paproci nie równa. Mam w domu dwie. Leśną, która stoi na balkonie i wymaga odpowiednich warunków naturalnych (pewnie to taka sama jaką miałaś na działce), a druga to zwyczajna, doniczkowa roślinka, która według podań mojej rodziny, jest koszmarnie kapryśna.

      Usuń
  13. Dobry wieczór Aniu :). A propos czasu - byłam już tutaj wczoraj, i miałam na tyle czasu, aby poczytać, ale nie na tyle aby się podzielić przemyśleniami :). Jak zwykle mądry, przemyślany post. Z jednej strony, to czasami myślę, że fajnie ludziom, którzy mają w życiu łatwo, ale z drugiej strony sobie myślę, że w cale go tak na prawdę nie poznają :). Ja jestem w pewien sposób uzależniona od mojego rowera ;). Tak jak Forest Gump biegał, tak jak odkąd pamiętam jeżdżę na rowerze ;). Rowerki się zmieniają co ładnych kilka lat, a ja wciąż jeżdżę. I też przez te lasy, przez zielone przestrzenie, ostatnimi laty przez pola, i dobrze mi z tym. To mnie wycisza, pozwala mi odciąć się od 'młyna' dnia codziennego, który kręci się bardzo szybko. Rower, jeden posiłek w ciągu dnia w spokoju - obiad, którego nie wrzucam w siebie pospiesznie jak w śmietnik, choćbym miała zjeść do dopiero o 18.00, rozmowy z ludźmi na których mi zależy :). To jest ważne, a świat.. świat poczeka ;).

    Piękne plenery! Spójna, smacznie podana całość ! :) Pozdrówki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kolei u mnie teraz pełnia dnia, więc dzień dobry. :)
      Zaciekawił mnie ten Twój jeden posiłek w spokoju jedzony. Ale jesz coś jeszcze w ciągu dnia, czy nic? Nie dziw się, że o to pytam, bo ja z kolei preferuję półposty i rzadko jadam w ciągu doby.
      Lekkość życia to ciekawy temat. Wczoraj rozmawiałam z koleżanką, która niedawno udzieliła wywiadu dla lokalnej gazety. Taka historia, które ja niegdyś (jako sceptyk) traktowałam jako nierealne i wyssane z palca lub pewnikiem jakieś znajomości. Dziś się tak zastanawiam, ile ja ludzi oceniłam niesłusznie... Tak ono się przecież po prostu toczy. Co człowiek to inna historia.
      Dziękuję i pozdrawiam. :)

      Usuń
    2. To dzień dobry ;),

      Jak jestem w pracy, to często nie odchodzę o komputera, i przez to nawet nie rejestruję tego momentu kiedy jem :(. Więc w spokoju ten jeden posiłek to moje wew. postanowienie :).

      Pozdrawiam ;)

      Usuń
    3. Dzień dobry w samo południe. :)
      Zjadam 2-3 posiłki dziennie w drugiej połowie dnia. I zdrowiutka jestem na przekór powszechnej modzie 5-6 posiłkowej. :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  14. Twoje zdjęcia są przepiękne. Potrafisz uchwycić magiczny klimat, że wystarczy na nie spojrzeć i człowiek jakby przenosi się w te miejsca. Od razu mu milej na duszy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Paprotki potrafią być miłe :) Obyście się dogadały ;)

    A relacje - no cóż znam z autopsji i takie i takie. Są osoby, z którymi zawsze czuję się dobrze, a są takie, gdzie co chwila patrzę na zegarek. Niestety nie mam w tej chwili jak zakończyć niektórych znajomości, to dość skomplikowane.

    Cieszę się, że Twój wyjazd się udał. Oby więcej takich chwil.
    Zdjęcia jak zwykle ujmujące pięknem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie mam wrażenie, że ona się nie zmienia. Może bada atmosferę i zastanawia się czy tu się da żyć czy zdechnąć. ;D

      Są i takie znajomości, których zakończyć się po prostu nie da. Nie każdego sprawy mnie interesują, po prostu kiedy nie ma o czym rozmawiać, nie ma absolutnie nic wspólnego, wtedy zawsze będzie się popatrywać na zegarek. Nawet jeżeli czuje się dużo sympatii do tej osoby i oboje nawet staramy się aby wspólny czas minął jak najsympatyczniej. – To najdziwniejsza grupa znajomych.

      Usuń

Pewnego dnia wymyśliłam sobie, że będę dzielić się pięknem świata, którego doświadczam podczas swoich wędrówek. Że będę pisać ku pokrzepieniu serc i być może zachęcać do podróżowania. W tym samym celu wydałam książkę, czyli dla Waszej przyjemności. Czasami piszę też o Bogu, który jest dla mnie najważniejszy i dzielę się chętnie swoim studium biblijnym.
Jednak nie robię tego dla poklasku, nie chcę samych duserów.
Dziękuję za każdego czytelnika, który podzieli się ze mną swą refleksją miast "odhaczonym" komplementem. Jestem wdzięczna za każde nasze wspólne rozważanie. Za komplementy dziękuję, ale nie na tym mi zależy. Proszę rozważ to nim pozostawisz po sobie te dwa/trzy słowa :) i tak zwyczajnie: porozmawiajmy.