Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

30 lipca 2019

O seksie – cz. II – inwersja seksualna.

To nie jest "...po to, aby ogłosić wojnę na słowa, protesty, sztandary i petycje, ale po to, by przekazać myśli, które kształtują kulturę i wartości."


– Kriss Vallotton "Seksualna rewolucja"


⤾Poprzednia część, promiskuityzm
W swoim życiu miałam kilkoro znajomych, którzy nieoficjalnie byli homoseksualistami. Dlatego nie mogę opowiadać o nich z osobna, choć to były wartościowe relacje, ponieważ nasze charakterystyczne powiązania jak praca czy wspólni znajomi, bardzo łatwo mogą zostać skojarzone w moim środowisku z konkretnymi nazwiskami.
   Byli mile widziani w moich progach. Spędzaliśmy ze sobą czas w różnych okolicznościach i zawsze mogli mieć we mnie oparcie. Niejednokrotnie stawałam się powiernikiem rozmaitych sekretów. Choć kocham moich ludzi, oni wiedzą, że nie uważam ich orientacji za... naturalną. Swoje już przegadaliśmy na ten temat i nie zaszkodziło to naszym relacjom, tak więc możecie mieć pewność, że ten tekst nie ma na celu prowokacji.
   Dlaczego o tym piszę? Bo podejmując taki temat, czuję, że muszę się obronić przed oskarżeniami o nietolerancję i homofobię.
   Dobrze, słowo się rzekło, trzeba teraz wyjaśnić kilka spraw.


Perwersja czy miłość?

Z reguły jest tak, że człowiek który zaczyna obniżać swoje seksualne standardy, nie widzi tego w ten sposób. Generalnie wszelka perwersja ocieka tęczą w jego oczach. Łakną miłości, skamlą o każdą kroplę uczucia. „Głodnemu gorycz jest słodka” – napisał król Salomon. Dla głodnych miłości (i przyjemności), nawet zniekształcone uczucie jest lepsze niż całkowity brak miłości jakiekolwiek. Jednym ze skutków tego stał się fakt iż granica między seksem, a miłością, niemal całkiem zniknęła.

„Seks na żadnym poziomie nie ma bezpośredniego przełożenia na miłość.”

Konsekwencją nierozumienia tego jest myśl, iż ktoś okazuje nam miłość, kiedy ma z nami seks. W tym momencie mówię o związkach, zwłaszcza tych młodzieńczych.
   Największy zamęt dzieje się wtedy, kiedy czują miłość do kogoś tej samej płci. Skoro miłość i seks to to samo, to znaczy, że pewnie mam skłonności homoseksualne! Z tego rozumowania dzieje się wiele innych, niezdrowych sytuacji. Psychiatria zna przypadki, w których rodzic uprawia seks ze swoim dzieckiem, myśląc, że okazuje mu w ten sposób miłość.


Perwersja a miłość

Nie ma nic dziwnego w odczuwaniu głębokiej miłości do osoby przeciwnej płci, ale – miłość to nie wyznacznik preferencji seksualnych, podobnie jak seks nie wskazuje osób, których kochamy. Ludzie skaczący z kwiatka na kwiatek na pewno się ze mną zgodzą.
   W społeczeństwie homoseksualistów przyjęło się I Księgę Samuela 18:1 (i dalej) za przykład bożego błogosławieństwa dla gejów. W tej historii jest mowa o głębokiej przyjaźni między królem Dawidem, a Jonatanem. Dawid po śmierci przyjaciela mówi:
„Więcej ceniłem twoją miłość, niżeli miłość kobiet”.
Tymczasem nie ma ani słowa o tym jakoby faktycznie łączyła ich relacja seksualna.
Tak samo ludziom ciężko jest zaakceptować, że Jezus może być przykładem bezwarunkowej miłości, żyjąc w celibacie.
   Wciąż wymyśla się najgłupsze teorie aby usprawiedliwić swoje niezrozumienie. Była kiedyś emitowana przemowa o tym że homoseksualizm jest normalnym stylem życia, wszak psy wskakują na inne psy, co dowodzi, że uprawianie seksu w obrębie tej samej płci jest częścią funkcjonowania Matki Natury.
   Mam tylko nadzieję, że nie zaczniemy się załatwiać pod drzewami i nie będziemy na przywitanie wąchać się pod ogonem.


Świat kusi

To nie jest łatwe. Urodziliśmy się w czasach, gdzie już prawie wszystko jest dozwolone, a nawet cool. Odrzucając jednak wpływ masowej kultury blisko związany z nadawaniem seksualnego wymiaru naszym uczuciom (i nie tylko), musimy odróżniać niezdrowe akcje od tych właściwych. To jednak nie jest takie proste w momencie kiedy mamy wpojone, że trzeba wielu rzeczy spróbować, aby odnaleźć swoją właściwą drogę.
   Oglądałam kilka seriali i praktycznie w już każdym z nich występuje jakaś para homoseksualna. Hollywood miał na celu tym sposobem "przyzwyczaić" lub może bardziej trafne będzie słowo "oswoić" ludzi z występowaniem takiego zjawiska. Podobna rzecz miała miejsce w nie tak odległych czasach, kiedy w filmach zaczęli pojawiać czarnoskórzy, grając role wysoko postawionych ludzi. Za to nie trudno pokochać amerykańskie kino. Cierpliwie wypleniali rasizm ze Stanów Zjednoczonych i dziś już nie dziwi nikogo czarnoskóry człowiek na wysokim stanowisku. Wróćmy jednak do tematu.
   Skutek uboczny walki z nietolerancją przybrał prawdopodobnie nieoczekiwany obrót sytuacji. Homoseksualizm nie tylko wdał się w nasze społeczeństwo, ale stał się trendem. Nowomodnym stylem bycia. Walczącą o swoje prawa społecznością. A o popularyzację raczej w dzisiejszych czasach nie trudno. Podobnie ma się sprawa z rozmaitymi preferencjami seksualnymi, które przestają być tabu, ale o tym pisałam poprzednim razem, więc dajmy sobie z tym dziś spokój. Zostawiam tylko krótki cytat.

„Perwersja jest ekosystemem, który sam siebie podtrzymuje przy życiu, umacnia i karmi.” 
– Kriss Vallotton "Seksualna rewolucja"

Krzyk z przeszłości / zew natury

O istnieniu homoseksualizmu wiemy nie od dzisiaj. Już starożytni uważali, że pary jednopłciowe są w porządku i zabawiano się w ten sposób w pałacach. Słynne orgietki na salonach wabiły do siebie możnych i nie tylko. Wypatrywano ideałów doskonałości cielesnej, uwielbiano rozkosze.
   Na podstawie tego, dziś niektórzy uważają, że skoro człowiek preferował różne orientacje od zarania dziejów, to jest rzeczą dlań naturalną.
   Wśród Indian Wielkich Równin Ameryki Północnej istnieją tzw. „berdaszy”. Są to mężczyźni żyjący w związku homoseksualnym, którzy przyjęli rolę kobiecą. Berdasze byli cenieni za gospodarność i ogólnie rzecz ujmując, za dobre wyniki w kobiecych zadaniach. Mężczyzna z pary homoseksualnej, który przyjął rolę męską, nie musiał wychowywać dzieci, ani troszczyć się o swojego berdasza, gdyż fizycznie był on silniejszy od kobiety.
   Na podstawie tego, niektórzy twierdzą, że skoro Indianie, czyli ludzie blisko żyjący z naturą, wiązali się ze sobą w ten sposób, to oznacza, iż związki homoseksualne są jak najbardziej słuszne.


Z Księgi Rodzaju

Jak dobrze wiecie, wierzę w istnienie Boga i prawdziwość Pisma, więc ten akapit był do przewidzenia. Czytając biblię, nie trudno przeoczyć potępieńcze odnoszenie się Słowa wobec homoseksualistów. Weźmy za przykład chociażby słynne miasta, które zginęły pod deszczem siarki.
   W Sodomie i Gomorze działy się rzeczy, które dzisiaj mogą być uznane za pryszcz. Ale pryszcz doskwierał, czasem bolał, był brzydki i przeszkadzał aż w końcu Bóg go usunął. By zrozumieć czym te miasta ropiały, trzeba cofnąć się w czas przed tym kataklizmem.
   Wszystko zaczyna się w Księdze Rodzaju, w rozdziale 18, werset 16. Właściwie już wcześniej jest powiedziane, iż przybyło na ziemię trzech mężów. W wersecie 16 jest napisane, iż mężczyźni skierowali swój wzrok ku Sodomie i to wtedy zaczęła się cała sprawa. Tutaj też miała miejsce sławetna "rozmowa handlowa" o życie sprawiedliwych z tych ziem. Tak się okazało, że niewielu ich znalazł Pan w Sodomie i Gomorze.
   Dwaj aniołowie weszli do Sodomy o czym opowiada rozdział 19 od początku. Spotkali tam Lota, który zaoferował im nocleg w swoim domu. Oni jednak, woleli przenocować na ulicy, lecz w końcu dali się namówić na noc pod dachem. Później okazało się, że ich obecność została zauważona przez mieszkańców.

"Lecz zanim się położyli, mężczyźni z miasta, mężczyźni z Sodomy, młodzi i starzy, mieszkańcy ze wszystkich stron, otoczyli dom. I wołali Lota, i zapytali go: Gdzie są ci mężczyźni, którzy przyszli do ciebie w nocy? Wyprowadź ich do nas, abyśmy z nimi obcowali." 
– Rdz. 19:4

Słowo "obcowali", które podaje tłumaczenie Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej, jest tłumaczone na różne sposoby w języku polskim. Od "poswawolić z nimi", po "zabawić się z nimi", co nawet nie nadaje wypowiedzi seksualnego wydźwięku. Jednak w hebrajskim użyto w tym miejscu pojęcia "poznać" (jdʻ), które zawsze w Biblii opisuje pożycie małżeńskie. To nie pozostawia wątpliwości, po co panowie przyszli pod dom Lota.
   W języku angielskim słowo sodomy oznacza stosunek analny. Możliwe, że potocznie w hebrajskim również, więc może zostało tak nazwane dla hecy wesołej społeczności?

Augustyn w swoich Wyznaniach utożsamia sodomitów z homoseksualizmem, a ten z grzechem przeciwko naturze.
   Także List do Rzymian mówi o homoseksualizmie. Wygląda to na karę zesłaną na ludzi za nieposłuszeństwo. Możecie pytać: jaka to kara, skoro tylko im się amory poprzestawiały na inny azymut? Raczej faktycznie żaden homoseksualista nie czuje się pokarany.
   Zobaczmy:

Dlatego wydał ich Bóg haniebnym namiętnościom, gdyż nawet ich kobiety zamieniły naturalne współżycie na przeciwne naturze.

Także mężczyźni, opuściwszy naturalne współżycie z kobietą, zapałali w swej pożądliwości jedni ku drugim, mężczyzna z mężczyzną, popełniając haniebne czyny i ponosząc na sobie samych należną za swój błąd zapłatę.
A skoro im się nie spodobało zachowanie poznania Boga, wydał ich Bóg na pastwę wypaczonego umysłu, aby robili to, co nie wypada; 
– Rzymian 1:26-28

Jednakże choć biblia wypowiada się niepochlebnie o homoseksualizmie, to przecież nie pochwala homofobii. Myślę, że ważne jest aby to zaznaczyć. Ci ludzie to takie same osoby z krwi i kości. I choć żyją pośród nich chrześcijanie, tak nie uważam, aby żyli podług woli Bożej.

Odkrywam więc w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, trzyma się mnie zło.

Mam bowiem upodobanie w prawie Bożym według wewnętrznego człowieka.
Lecz widzę inne prawo w moich członkach, walczące z prawem mego umysłu, które bierze mnie w niewolę prawa grzechu, które jest w moich członkach.
Nędzny ja człowiek! Któż mnie wybawi z tego ciała śmierci?
Dziękuję Bogu przez Jezusa Chrystusa, naszego Pana. Tak więc ja sam umysłem służę prawu Bożemu, lecz ciałem prawu grzechu. 
– Rzymian 7:21-25
Oczywiście cytat nie jest jednoznaczny z poruszanym tu tematem, ale rozważa naturę grzesznika.
Aby nie przedłużać, jeżeli ktoś nie zna Pisma, a jest ciekaw co jeszcze mówi ono o homoseksualizmie, zapraszam do krótkiej lektury:


Ostatnie słowo

Wiążąc to wszystko w całość, zadam metaforyczne pytanie: czy można podjąć decyzję o tym, że chce się być praworęcznym?
   To nie wynika z wyboru ani jak niektórzy złośliwi mówią: z choroby psychicznej. Ale jestem zdania, że to nie leży w ludzkiej naturze, a raczej w ocienionej strefie człowieczeństwa, poddanej grzechowi.
   Każdy kolejny krok w kierunku inwersji seksualnej utwierdza w przekonaniu, że ta przyjemność, taka miłość, jest słuszna i jedyna prawdziwa. Miłość sama w sobie nie jest zła, miłością się nie grzeszy. Pytanie tylko po której stronie dana osoba jest/chce być i co jest dla niej najcenniejsze, gdzie jest jej serce?

61 komentarzy:

  1. Ateisci przyjmuja homoeksualizm jako cos absolutnie naturalnego, wyznawcy (obojetnie jakiej religii) natomiast jako cos grzesznego i sprzecznego z normalnoscia. Te tam swiete ksiegi czy inne biblie tez pisali ludzie, we wlasnemy interesie i na wlasny uzytek, by moc panowac nad "ciemnym ludem", wskazywac mu jedynie wlasciwa droge. Bo, jak slusznie zauwazyl Mark Twain, religia powstala w chwili, gdy pierwszy oszust spotkal pierwszego glupca. I zupelnie niewazne, w czyim imieniu kaplani czy tez autorzy biblii, koranu czy talmudu, wystepuja. Bostwo moze byc Jezusem, Jahwe czy tam Allahem, wszystkim chodzi o jedno, i nie jest to tak szlachetne, za jakie chce uchodzic.
    Obierz wiec homoseksualizm z religijnej skorupki, a zobaczysz, ze nie ma w nim nic grzesznego, perwersyjnego czy nienaturalnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że najwięcej zajadłych przeciwników homoseksualistów spotkałam jak dotąd wśród ateistów i to głównie mężczyzn? Nie wiem dlaczego tak jest, ale temat prowokuje do agresji i wulgarnych zachowań. Ale ja nie muszę rozumieć wszystkiego.
      Zgodzą się z Tobą, że święte księgi zostały wykorzystane do manipulacji ludźmi, ale nie że do tego celu je napisano. Tzn. mogę w tej chwili wypowiadać się o samej biblii. A w jaki sposób? Wprowadzając analfabetyzm. Ktoś, kto nie wie co jest tam napisane, z reguły nie wykazuje zgodnych z nią zachowań, a robi to, co mu się każe. Całe średniowieczne to była modernizacja polskiego pospólstwa na czele z chrztem kraju. Reguły oczywiście mają wyjątki, ale przeważnie tak to wygląda. Dzisiaj jest bardzo podobnie, widzę całą gamę manipulacji kościoła.
      Mark Twain też miał rację. Pomysł na religię powstał w dwóch sprytnych głowach, monarchy Apostaty i biskupa Lucyfera. Z tego nie mogło wyniknąć nic poprawnego. ;)
      Wszystko co widzisz dziś oficjalnie na świecie i podobno dotyczy Jezusa czy Jahwe, nie koniecznie ma z nimi coś wspólnego. Skoro ludzie wierzą, że Bóg jest dobry, to czy istniałyby w naszej historii wojny religijne? Czy powstałaby inkwizycja? (która notabene istnieje do dziś tylko pod inną nazwą) Oczywiście, że nie. To wszystko ma łatkę chrześcijaństwa, ale wg mnie jest zagraniem politycznym.
      Nauczyłam się jednej bardzo ważnej zasady i to właśnie z biblii, mianowicie jak nie dać się zmanipulować i jak rozpoznać manipulacje. To jest całkiem dobry podręcznik do tego jak nie dać się zrobić w karolka.
      A kiedy patrzę na homoseksualizm bez otoczki wiary, widzę, że coś tu nie pasuje anatomicznie. :D

      Usuń
    2. Jeszcze raz powtorze, zarowno biblia, koran, jak i talmud zostaly napisane przez ludzi i mialy jeden wspolny cel. Te religie w gruncie rzeczy niewiele roznia sie od siebie, kazdej brak tolerancji, kazda uwaza sie za najwazniejsza, najlepsza i jedynie sluszna. A te inne sa fuj i do niczego. Kazda jest agresywna i kaze niszczyc innowiercow. Kazda jest zlem wcielonym.
      W swiecie zwierzecym rowniez wystepuja zachowania homoseksualne i to czesciej niz by Ci sie moglo wydawac. I tez jakos anatomicznie nie pasuje, a jednak sie dzieje. Moze powinnas wiecej poczytac podrecznikow medycznych, traktujacych o homoseksualnosci, a mniej biblii.

      Usuń
    3. Szczerze mówiąc, nie mam dobrego zdania o religiach... kto jak kto, ale Ty powinnaś to zauważyć. Historia już wiele razy pokazała, że w bardzo prosty sposób można wykorzystać wiarę w niecnych celach (delikatnie mówiąc). Biblia została przetłumaczona na wiele języków i każdy z nich ma po kilka wersji. Studiując biblię z różnych źródeł, widzę że każda religia ma jakieś różnice w tekście i to czasem zmieniające cały szyk i sens zdania. Trudno wtedy nie zgodzić się, że te księgi nie zostały napisane dla manipulacji. Raczej i tu masz słuszność.
      Natomiast jeśli chodzi o Koran, to zdecydowanie różni się od biblii, ale to nie mój zakres.
      Nie biorę przykładu ze zwierząt. Różne rzeczy dzieją się na świecie i w naturze, ale czy trzeba to brać za przykład? Bo co mają zwierzęta kierowane instynktem do człowieka myślącego? Psy się gryzą, my też mamy?

      Usuń
  2. Ta "rozmowa handlowa Abrahama z Bogiem: była przedmiotem Czytania na niedzielę 28 lipca 2019. Co będzie, jak Bóg nie znajdzie tych przytaczanych "10-ciu sprawiedliwych". Liczba bogobojnych ostatnio drastycznie spada .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest też inny fragment będący pytaniem Jezusa, czy gdy wróci na ziemię, to znajdzie choć jednego? Nie pamiętam dokładnie gdzie to było, bodaj w Apokalipsie, ale nie chcę kłamać. Żyjemy w czasach ostatecznych, krok po kroku będą się spełniać ostatnie przepowiednie. Wiele ich już się spełniło.

      Usuń
  3. Nie oceniam, nie potępiam ludzi za ich "odmienność".
    Cenię, szanuję za człowieczeństwo, choć to rzadkość w obecnych czasach. Pieniądz rządzi omamia i zmienia ludzi!
    Aniu! nie wiem, co się dzieje, ale nie pokazują się u Was w linkach moje nowe posty.
    Zapraszam na powrót do lat dziecięcych. Taki temat wstawiam.
    U nas deszczowo, burzowo teraz.
    Serdecznosci przesyłam dla Cię:)




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłość i szacunek przede wszystkim. :)
      A...le ja nie ustawiłam na stronie linków do czytywanych blogów. Korzystam z wewnętrznej listy czytelniczej i tam widniejesz z każdym nowym postem. Wszystko widzę, spokojnie. :) Tylko nie zawsze od razu odwiedzam, a niekiedy nie zawsze coś napiszę.
      U nas właśnie spadł deszcz, powietrze pachnie wspaniale, wszystkie okna pootwierane. :D

      Usuń
  4. Ja w sumie też poznałam dwie lesbijki i zauważyłam całkowite przeciwieństwo w homoseksualizmie jaki obie te dziewczyny prezentowały. Może wiek miał tu też znaczenie. Jedna z nich nastolatka potwierdzająca, że ma dziewczynę, całująca się z nią bez przerwy na ulicy. Jaka dla mnie trochę się ośmieszała. Może była z nią tylko dla seksu, może w ogóle nie była lesbijką ale chciała się pokazać. Ciężko mi jednak nazwać ich relację miłością.
    Jednak nie mogę powiedzieć, że wszystkie związki homoseksualne skupiają się na doznaniach seksualnych. Znałam tez kobietę, która naprawdę kochała druga i miłość ta była piękniejsza od wielu związków heteroseksualnych. W zdrowiu i chorobie, bez pychy i pokazywania się na ulicy. Ta osoba tez wierzyła w Boga, nie mogła nic poradzić na to, że swoje uczucia przejawiała w kierunku osoby tej samej płci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młodzież już taka jest, nie ukrywajmy. Heteroseksualne pary też są bardziej ostentacyjne niż w późniejszym wieku.
      Ja bym powiedziała jeszcze ogólniej, że nie wszystkie związki (homo czy hetero) skupiają się na doznaniach, tak samo jak nie wszystkim zależy na czymś więcej. Ludzie są różni i wykazują różne potrzeby. Myślę, że w ocenie "jakości" związku, naprawdę nie ma znaczenia kto jest w parze. Podobnie mogę powiedzieć o sobie, a żyję w heteroseksualnym małżeństwie, że nie ma u nas pychy, nadmiernego eksponowania się na ulicy i generalnie uważam, że tworzymy zdrowy, wspaniały związek.
      To o czym mówisz, określa człowieka. Nie to czy on jest gejem czy nie, ale jaką jest osobą.
      Tak jak już napisałam w artykule, sama miłość nie jest zła. Miłością nie zgrzeszysz, bo jest dobra. Skoro kobieta o której na koniec wspominasz, nawróciła się do Boga i jeśli naprawdę wejdzie w żywą relację z Nim, to On sam jej pokaże co jest właściwe.

      Usuń
  5. Uważam, że skoro każdy człowiek rodzi się z takimi, a nie innymi potrzebami, to ma prawo żyć tak, jak chce, pod warunkiem, że nie krzywdzi innych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że ma prawo żyć jak chce. Tego nigdy nie będę negować jesteśmy wolni.

      Usuń
  6. Wiele osób deklaruje, że związki homoseksualne są dla nich dziwne, nienaturalne, ale ich nie potępiają.
    Jeśli robi to ktoś dla mody, trendu, rozgłosu - to po pierwsze ma problem w ogóle ze sobą, a po drugie, tak czy siak odezwie się w nim prawdziwa orientacja, tak jak mężczyzna próbujący założyć rodzinę, opuszcza ją dla ukochanego...
    Problem chyba w tym, że zawsze komuś przeszkadza coś, czego nie rozumie, nie akceptuje, ale chce mieć wpływ na każda sferę życia innych ludzi, poza tym edukacja seksualna jest u nas tak marna, że zamiast wiedzy młodzi ludzie wybierają eksperymenty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzi interesujących się cudzym życiem jest na pęczki. Gdyby wreszcie zajęli się przebudową własnego, czyniąc jet wystarczająco ciekawym, byłoby mniej chorych sytuacji. To całe "przeciąganie na swoją stronę" jest irytujące. Wszyscy by chcieli moralizować, nauczać, nawracać i nie wiem co jeszcze. A kto im powiedział, że mają rację?
      Otóż to, trafiłaś w punkt. Jestem zdania, że edukacja seksualna powinna zacząć się już w domu, ale dla wielu rodziców to ciągle niezręczny temat, który na pewno chętnie oddaliby pedagogom. Ale na tych lekcjach tak naprawdę niewiele się dzieje. Miałam w liceum wychowanie seksualne. Raz że za późno, bo mało już było wtedy dziewic i prawiczków w klasie, dwa że o tym co się dzieje podczas stosunku z biologicznego punktu widzenia, oraz owulacja u kobiet, to nie jest wychowanie seksualne takie, jakiego dziś młodzież potrzebuje.

      Usuń
  7. Odmiennosc, nienaturalnosc, mniejszosc lub wiekszosc seksualna to pojecia wymyslone przez ludzi tylko po to, aby dowalic innym ludziom. Milosc, przyjazn to uczucia, ktorymi nie powinno sie w zadnej formie manipulowac. To sa UCZUCIA, a nie przedmioty, jakie mozna przestawiac z miejsca na miejsce. Kochanie jest przyznane kazdemu czlowiekowi i kazdy czlowiek ma prawo wybierac, kogo obdarzyc miloscia, czy przyjaznia. Ja w ogole nie widze w tym zadnego problemu, choc "dzieki" ludziom wlasnie obrosl on w potezny mur nie do przeskoczenia, nie do przebicia. A poczatek byl taki, ze ci "normalni" zaczeli sie czepiac tych "nienormalnych", wiec ci drudzy zaczeli sie bronic. A ze najlepsza obrona jest atak, to zaczeli atakowac manifestacjami swoich praw. Ci pierwsi zaczeli odpowiadac glosniejszym krzykiem, a tamci odpowiadali jeszcze glosniejszym i tak na okraglo. I tak zrodzila sie miedzy nimi nienawisc. Te dziecinade doroslych lecz niedojrzalych ludzi mozna porownac do zabawy dzieci w piaskownicy. Walka na rzucanie piaskiem w oczy. "Mamo! On zaczal!!" Rece opadaja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłość jest najpiękniejszym uczuciem i teoretycznie nie czyni zła. Aż tu nagle stała się punktem spornym, bo ktoś kocha w lewo, a ktoś inny w prawo. Ludzie chyba lubią mieć problemy, bo jak wyjaśnić te wszystkie marsze i protesty? Bunt, wojowniczość itd. To widać nie tylko podczas manifestacji. Jest też na stadionach sportowych, przy wódeczce się też ujawnia. "Moja racja jest najracniejsza!".
      Gdyby na świecie panowała miłość, byłoby cudownie. A cała reszta, kto jak z kim i dlaczego, to prywatne wybory. Ja sobie jestem wierząca w Boga i jestem czasami przez to wytykana. Kolega gej bał się przyznać w pracy do orientacji, bo wiedział, że straci autorytet. Koleżanka nie zaszła w ciążę, bo miała dobrą pracę i bała się ją stracić. Córka kolegi nie kupiła sobie ekstra kolorowego kapelusza z szerokim rondem, bo bała się wyśmiania w klasie. I powiedz mi teraz, czy te historie czymś się różnią? Bo wg mnie nie.

      Usuń
    2. Aniu, bardzo trafnie okreslilas Polaka. Bylam w Niemczech tyle lat i nigdy nie spotkalam sie tam z tym zjawiskiem. Tak, Polak lubi miec problemy, a jak go nie ma, to sobie je wymysla. Lubi zyc nabrzmialy od idei i hasełek; pustych jak on sam. W naszym kraju jest deficyt na bohaterow, wiec Polacy tworza ich tasmowo. Robia za bohaterow, zamiast zająć sie chocby swoja rodzina. Nie Aniu, historie, ktore przytoczylas nie roznia sie niczym. Swiadcza o "swietosci" Polaka i jego nietolerancji. "Moja racja jest najracniejsza!" - CUDNE to Aniu i jakze trafne! :DD

      Usuń
  8. Trudno jest zakceptować nie natralne uczucia seksalne choć miłość ma znaczenie to nie zawsze wstepuje równo z pociagiem fizycznym do meszczyzny lub kobiety a w tym przypatku do tej samej puci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłość występuje w różnych relacjach. Przyjaciele też się kochają, wg mnie to jest tak samo miłość, ale byłoby niepoprawne powiedzieć, że Ci dwaj przyjaciele bardzo się kochają. To ma swój wydźwięk, prawda?
      Tak jak napisałam, świat nie odróżnia seksu od miłości, tak i tu widzimy paranoje, z których wynikają różne hece.

      Usuń
    2. Tak masz racje jednak zawsze na pierwszym planie jest fizyczny pociąg do drugiej osoby a potem miłości

      Usuń
    3. Pociąg fizyczny jest na pewno tym dominującym. Nie da się tego przegapić.

      Usuń
  9. Współczesny świat bardzo dużo uwagi poświęca temu, abym byłam tolerancyjna. Również dla takich zachowań, które nie mieszczą się w moim pojmowaniu, ale w imię poprawności politycznej, powinnam popierać. Czy potępiam homoseksualizm? Nie, mam znajomych, którzy są zdeklarowani w tej kwestii. Ale go nie popieram.
    Mam córkę w wieku nastoletnim i jestem mocno zaniepokojona seksualizacją w różnych wymiarach jakiej jest poddawana. Mam też to szczęście, że moja córka lubi i chce ze mną rozmawiać. Na bardzo szerokie tematy - w tym również odnośnie płci czy orientacji.
    Gdybyśmy w życiu kierowali się miłością nie byłoby tak istotne nasze ciało. Ale dziś znacznie ważniejsza jest konstelacja 69 pozycji w seksie grupowym... niestety. Mało kto łączy sprzedaż duszy ze sprzedażą ciała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Gdybyśmy w życiu kierowali się miłością nie byłoby tak istotne nasze ciało." – puenta do tematu. Dziękuję.

      Usuń
    2. Dokładnie, pięknie napisane!

      Usuń
  10. To jest taki temat, na który nie mam jeszcze do koca wyrobionego zdania. Bo też uważam, że nie ma nic złego w miłości. Serio nie wzbudziło we mnie obrzydzenia czy niej negatywnej emocji to, że moje bliska koleżanka przyznała się, że ma dziewczynę (którą też de facto dobrze znam). Powiedziałam "okey" i tyle, a ona trochę speszona dopytywała "czy na pewno nie mam nic przeciwko", jakby już wiele razy doświadczyła z tego powodu przykrych sytuacji. Było mi przykro, że sie tak mogło dziać. Kochajmy sie.
    Jednak nie lubię, gdy para - homo czy nie - swoje uczucia aż nadto dosadnie prezentuje publicznie. Nie chce na to patrzeć i wiem, że wiele ludzi tez nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dlatego są takie problemy w związku z paradami równości itp. Bo nie oszukujmy się, oni nie idą tam grzecznie za rączkę. To jest eksponowanie swojej orientacji. Gdybyśmy ja z moim mężem zaczęli zachowywać się obscenicznie w miejscu publicznym, też spotkalibyśmy się z krytyką. Wszystko ma swoje granice kulturowe. Każdy ma prawo wybrać taką drogę jaką uważa za słuszną, niezależnie czy twierdzi, że 'taki się urodził', czy tak po prostu wybrał, bo to też się zdarza.
      Ja idę drogą Chrystusową, dlatego szanuję wszystkich i nie wychodzę z kijem na ulicę. Może niektórym ludziom po prostu brakuje dobrego ideału do naśladowania.

      Usuń
  11. Zauważyłem, że ostatnio w wielu miejscach pojawia się temat homoseksualizmu. Miałem w swoim życiu dwie przyjaciółki lesbijki i do dzisiaj przyjaźnię się z pewnym homoseksualistą :) Osobiście jestem heteroseksualny, ale nie mam nic przeciwko gejom i lesbijkom.

    Co do mylenia seksu z miłością, jest to wciąż nazbyt powszechna przypadłość dzisiejszych czasów. Dawniej sam na nią cierpiałem. Ale sporo się od tego czasu nauczyłem...

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się czemu dziwić, wszędzie aż huczy od tego po ostatnich manifestach.

      Prawdopodobnie każdy w młodzieńczym wieku łapie się na tym, że nie wie "kiedy kocha, a kiedy się zakochał". ;) Mnie ta niewiedza trzymała niestety dość długo co uczyniło moją drogę pełną dziur i zakrętów. Na szczęście nigdy więcej nie zamierzam na nią wracać. I chyba właśnie dlatego uważam, że młodym jest bardzo potrzebna porządna lekcja z "tego i owego".

      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  12. Nauka która nie uznaje duchowości nie znajdzie przyczyny homoseksualizmu. Zakładając że człowiek jest duchem przebywającym w ciele płeć to cecha ducha związana z rodzajem działania. Często niestety nie pokrywa się z ziemska formą, bo jednym z cięższych grzechów ludzkości stało się pomieszanie ról. U prapoczątków kobiety były kobiece ze swoim subtelnym odczuwaniem a mężczyźni spełniali swoje zadanie w sposób aktywny. Żeńskość i męskość nie ma nic wspólnego z ogólnie przyjętym pojęciem płci, ale z rodzajem działania. Nawet w tym jednym krótkim życiu możemy zauważyć, że jeśli zmieni się rodzaj działania kobiety i zaangażuje się ona na przykład w politykę czy inne męskie zajęcie, to straci swoją subtelność i zmieni się jej wygląd na bardziej męski. W następnym wcieleniu urodzi się w ciele mężczyzny. bo to duch kształtuje formę. I będzie cierpiała z powodu swojej nieokreślonej tożsamości, jeśli u prapoczątków była kobietą. Wielu ludzi ze zdeformowaną duszą radzi sobie w ten sposób, że znajdują inną zdeformowaną duszę, czyli kobieta w męskim ciele wychodzi za mąż za mężczyznę w ciele żeńskim. Wszyscy jesteśmy w jakimś stopniu zdeformowani i tak będzie dopóki role znów nie zostaną prawidłowo podzielone. Wydaje mi się, że do powstania tych deformacji przyczyniła się w dużej mierze emancypacja kobiet. Matyja nie miała chyba takich zapędów, żeby prowadzić warsztat stolarski Józefa i poza nią nie umiem podać przykładu prawdziwej kobiecości. Na świecie wrze, ale tego procesu nie da się odwrócić, bo wszystko zmierza albo do oczyszczenia albo do zagłady. Albo ludzie zapanują nad zmysłowością i staną się bardziej duchowymi, albo się pozabijają jak dzikie zwierzęta. Czasami pozornie zło służy dobru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz tak jakby w płeć zaangażowany był jedynie duch i reakcje motoryczne. Standardowa psychologia, bazująca na podstawie świeckiego humanizmu, twierdzi, że kobiety i mężczyźni różnią się od siebie nie tylko w ciele wizualnie, ale i nawet w mózgu, co się przekłada nie tylko na działanie, ale reagowanie i na osobowość.
      Zupełnie nie rozumiem dlaczego uważasz, że polityka to męskie zajęcie. Zrozumiałabym, gdyś za przykład podał pracę w kopalni, co na pewno zmienia kobietę fizycznie, ale nie mów proszę, że kobiety w polityce zaczynają być męskie, dlatego że przyjęły typowo męski zawód. :)
      W reinkarnację nie wierzę. Rozumiem, że edukowałeś się w tym kierunku, bo przez Twoje słowa wyziera jakaś wiedza.
      Skoro emancypacja kobiet wpłynęła na istnienie deformacji dusz, sugerujesz, że gdyby do niej nie doszło, nie istniałby homoseksualizm? Historia jednak pokazuje, co innego.
      Nie wiem do czego miała zapędy Maryja, bo nie napisała swojej nigdy swojej biografii. To smutne, że nie dostrzegasz w już w dzisiejszym świecie prawdziwej kobiecości.

      Usuń
    2. Choćby dlatego uważam politykę za męskie zajęcie, że wymaga rozwinięcia w sobie cech zupełnie nie związanych z pierwotnym pojęciem żeńskości, cech które niszczą subtelność duszy. Jeśli wierzysz tylko w jedno ziemskie życie to jak wytłumaczysz choćby to, że już w wieku dojrzewania u wielu pojawia się zaburzenie tożsamości, przecież Bóg, który jest doskonały nie tworzy takich różnic między ludźmi. To ludzie je tworzą swoimi wyborami.

      Usuń
    3. Słowo ewidentnie mówi że Postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd, więc ufam temu nieomylnemu słowu i wierzę w jedno życie. Hbr 9,27. Tak zgodzę się to człowiek Tworzy różnicę, Bóg uczynił nas na swój obraz i chce byśmy byli jak On. A żeby tego dokonać trzeba być z nim w bezpośrednim kontakcie. Np rozmowa z Nim, lektura jego słowa itp. Napisałeś, że wielu ludzi ma zaburzenie tożsamości. „Wielu” jest wielkością względną, bo np. w takiej Afryce czy Ameryce południowej raczej istnienie takich przypadków jest wątpliwe, a jest to już połowa świata.
      Moja hipoteza jest taka, że w krajach bardziej zaawansowanych technicznie ten odsetek jest zdecydowanie większy, a jest on spowodowany propagandą jaką się wpaja młodym ludziom, że mogą stać się kim chcą.

      Usuń
  13. Tak, ja też wierzę że człowiek umiera tylko raz, ale tu chodzi o ducha(!) ludzkiego a nie o ciało. Jak umrze ludzkie ciało to nie znaczy że cały człowiek jest martwy, o ile za życia już nie umarł duchowo. Biblia jest księgą o sprawach duchowych. Człowiek w istocie jest duchem z duchowości do której ma powrócić jeśli nie zbłądzi. Duchem w wielu otoczkach, z których najgęstszą jest ciało fizyczne. Przecież wszyscy są zgodni, że jak odnajdą zwłoki, to nie znajdują człowieka, tylko jego ciało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zastanawiałaś się nad słowami "Niech umarli grzebią swoich umarłych, a ty chodź za mną."?

      Usuń
    2. Zaraz zaraz, powiedziałeś wyżej, że "W następnym wcieleniu urodzi się w ciele mężczyzny..." itd. czyli wierzysz, że dusza przechodzi w nowe ciało, a w konsekwencji człowiek umiera więcej niż raz.
      Zastanawiałam się kiedyś nad tym wersetem. Ludźmi umarłymi biblia określa tych, którzy pochodzą ze świata (są cieleśni, a nie duchowi).
      Zgadza się, martwe ciało jest pustym naczyniem.
      A czy zastanawiałeś się czym jest w biblii szeol? I po co by istniał, skoro przeskakujemy z ciała w ciało?
      Czym według Ciebie są słowa „...wierzę w ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny...”?

      Usuń
    3. Umiera więcej niż raz ludzkie ciało a nie człowiek, który tylko w nim przebywa.

      Usuń
  14. Ciała zmartwychwstanie to nic innego niż łaska zawarta w tym, że człowiek może w celu dokończenia swojego rozwoju i wyrównania win z przeszłości inkarnować się w nowym ciele ludzkim, bo w ludzka dusza nie może ożywiać innego gatunku, nigdy nie wejdzie w ciało zwierzęcia. Jak rodzi się dziecko, to ma wiele zapisów z poprzednich wcieleń i musi zebrać to, co zasiało. W tym tkwi doskonałość Bożego dzieła, największa sprawiedliwość.
    Skoro Bóg stworzył człowieka wedle swojego obrazu, to stąd wynika że prawdziwym człowiekiem jest tylko ta duchowa iskra, co w Biblii pokazane jest jako ziarno wrzucone w pole aby wydało plon. Szeolu wolałabym nie doświadczyć, może to być coś takiego jak w filmie "Nasz dom" który powstał na podstawie przekazu z zaświatów. Jest na YT.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bardzo ciekawa teoria. W religiach dharmicznych inkarnacja jest jednym z wcieleń duszy w cyklu samsary. Kiedyś o tym czytałam, zajmująca lektura, ale nie zgadzam się z jej wyznawcami. Słowo mówi, że po śmierci idziemy do Szeolu albo na łono Abrahama. Winy? Pan Jezus umarł za nasze grzechy. Łaską jesteśmy zbawieni, a nie uczynku żeby się nikt nie chlubił.
      Ziarno z przypowieści Jezusa jest słowem, a nie duchem. Siewcą jest Bóg.

      Usuń
    2. To ziarno tak, ale pada na różną glebę. Zauważ też to, że Jezus nawet swoim uczniom nie mógł wyjaśnić wszystkiego, bo by nie unieśli całej prawdy w tym okresie. Ale zbawicielem jest Prawda przyniesiona przez Jezusa i zbawionym z łaski jest ten, który ją przyjął do swojego wnętrza i według niej żyje. Dlatego tak ważne jest to, czy to w co ktoś wierzy jest prawdą czy półprawdą. Bo sama wiara w Jezusa nikomu nie pomoże, jeśli wobec Jego Słowa przejdzie obojętnie.
      Łaską jesteśmy zbawieni mógł powiedzieć ktoś, kto w pełni te łaskę przyjął, poznał Prawdę i według niej żyje. To nie dotyczy każdego, przecież tak zwani "letni" będą odrzuceni.

      Usuń
    3. Do każdego, kto słucha słów o Królestwie, lecz ich nie rozumie, przychodzi zły i porywa to, co zostało zasiane w jego sercu – tłumaczy Jezus i mówi dalej, że człowiek jest jak ziarno. Kolejno podaje, który człowiek jest jaki, która gleba jak przyjmuje Słowo.
      Część ludzi nie zrozumiała, zaś apostołom było dane zrozumieć, ponieważ chodzili z Nim, wierzyli w Niego, ufali Mu. To jest doskonały przykład tego jak być "gorącym"w wierze.
      Poznajemy prawdę będąc prowadzonymi przez Ducha Świętego. Budujemy relację z żywym Bogiem, słuchamy Jego głosu i spełniamy Jego wolę. To jest bycie "gorącym", bo łatwo jest, jak mówisz, powiedzieć "wierzę", ale tak naprawdę mieć Go jedynie na ustach.

      Usuń
  15. Witam. Jak daleko odszedłes od tego co nagie a nie rozebrane - pyta poeta ks. Twardowski w swoim wierszu.
    Mam dwie bliskie osoby kobiety, które nie wierzą w religie, Boga itp. - są to jedne z najlepszych, miłosiernych i dobrych osób jakie w życiu spotkałam. Znam wielu ludzi wierzących i praktykujących którzy z dobrem są słabo zaprzyjaźnieni ... Mam dobrego znajomego geja który jest koleżeński, pomocny i tolerancyjny oraz uczynny. Znam wielu wierzących, którzy nie są uczynki i pomocni... Nie ważne w co wierzysz, nie ważne kim jesteś, jeśli czynisz dobro. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko dobro każdy rozumie inaczej. Dla alkoholika według jego mniemania dobro czyni ten, kto go częstuje, dla narkomana ten , kto mu przyniesie działkę, a zło ten, kto mu zabierze...

      Usuń
    2. ja mówię o dobrze prawdziwym i czystym, a nie o dobrze które np. Hitler czynił dla Ewy B...

      Usuń
    3. Puch@ znam satanistów, którzy są aktywistami charytatywnymi i wierzących, którzy nawet grosza nie rzucą biednemu na ulicy. Tak by można wymieniać długo. Dobro, życzliwość, miłość powinny wynikać z życia chrześcijanina, powinny być czymś naturalnym. Wielu ludzi ma na ustach Boga i w zasadzie na tym koniec. Myślę, że dobre drzewo najlepiej jest poznać po owocach, czy są słodkie i zdrowe i podobnie będzie z chrześcijanami.

      Usuń
  16. Ja jakoś wciąż nie mogę pojąć skąd wziął się homoseksualizm i jak to się stało, że ludzie ciągną do tej samej płci, albo biorą ślub mimo tego, żę oboje są mężczyznami albo kobietami.
    Mój umysł nie ogarnia 'nowoczesnego' modelu rodziny 'dwie mamy i dziecko' albo 'dwoje ojców i dziecko'. Rozumiem, że każdemu człowiekowi należy okazywać szacunek, obojętnie czy jest hetero czy homo, ale myślę, że za daleko to poszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest deformacja duszy. Bo kobieta zajmująca się zawodowo boksem może tylko zewnętrznie upodobnić się do kobiety poprzez strój i makijaż, duchowo przestaje być kobietą jeśli przeważą w niej męskie cechy. Prawdziwy, męski mężczyzna nie będzie się czuł dobrze w takim związku.
      A co do tego co napisałaś w tym poście na temat seksu to dobry kierunek myślenia. Dzisiejszy popęd jest dziesięciokrotnie wzmocniony poprzez bodźce z otoczenia i staje się przyczyną kłopotów.

      Usuń
    2. Klaro, ten temat znany jest od starożytności. Na przełomie stuleci zmieniały się tylko jego przejawy, od tolerancji powszechnej przez temat tabu. Dziś po zaakceptowaniu wiedzy, która mówi nam, że jesteśmy tylko zwierzętami, dużo łatwiej jest przyjąć to, co ma miejsce wśród zwierząt. Nie dziwi mnie taka kolej rzeczy. W zasadzie każdy ma prawo wybrać jak o sobie będzie sądził czy jakie przejawiał wartości. Rozmawiać oczywiście można, ale najważniejsze, by nie wywoływało to sporów.

      Unknown w poprzedniej części pisałam szerzej o bodźcach z otoczenia wpływających na seksualizację idącą niekoniecznie we właściwym kierunku. Nie trzeba być specjalistą behawioralnym aby spostrzec dokąd zmierza świat i co ewentualnie jest przyczyną.

      Usuń
  17. Witaj Aniu.
    Ja jestem agnostykiem, więc nie uważam, ze orientacja homoseksualna jest grzechem, czy wynaturzeniem.
    Ludzie się rodzą i nie mają wpływu na orientację, barwę włosów, czy na to, że są lewo, czy praworęczni.
    Jedni są szczupli, inni wręcz chudzi, a inni grubsi.
    Człowiek odpowiada za swoje czyny, ani za coś, na co nie ma wpływu.
    Nie lubię wyuzdania w żadnej formie.
    Boga i wiarę wymyślili ludzie, aby trzymać maluczkich za twarz i niezłą kasę na tym robić.
    Co widać, słychać i czuć.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jak napisałam, nie masz wpływu na to, którą ręką piszesz. Wszystko dużo bardziej zależy od tego jakie wartości przejawiasz, co jest najważniejsze w życiu i wreszcie, co masz w sercu. Ja wybrałam bożą drogę, ale to wolny wybór.
      Dziś uważa się, że wiara to bardziej ściśle-poglądowy wybór i mniej tolerancyjny, bo nagle wszystko jest dla nas grzechem. Uważam, że to nie prawda. Jeżeli ktoś przez poglądy krytykuje i potępia np. homoseksualistę, to nie dlatego, że jest wierzącym, tylko dlatego, że taką jest osobą.
      Błąd, religię wymyślili ludzie. W celu, który słuchać i czuć.

      Usuń
    2. Michał, Boga nie tyle wymyślili ludzie, co każdy ma swoje zniekształcone Jego pojęcie. To tak, jakbyś napisał, że Stwórcę wszechświata który jest prapoczątkiem wszelkiego bytu wymyślili ludzie. Nielogiczne, ponieważ zgodnie z zasadami logiki nie ma skutku bez przyczyny. Najlepiej Boga znał Jezus Chrystus, bo przyszedł z samej Boskości. I nie On jest winien że ludzie na podstawie Jego nauk pozakładali różne religie. Sam nie przyjął chrztu w świątyni od ówczesnych kapłanów.
      Homoseksualizm jest teraz takim szerokim pojęciem że głupotą byłoby być albo za albo przeciw. Mnie dziwi w tym wszystkim to, że młody człowiek określa się poprzez seks, że stawia go na pierwszym miejscu jako coś niezbędnego do życia utożsamiając zbliżenie seksualne czyli popęd z miłością. Sam stawia sobie ograniczenie typu: nie pociągają mnie kobiety to znaczy że nigdy nie pokocham kobiety.

      Usuń
  18. Wnikliwie i mądrze potraktowałaś temat, chociaż podeszłaś do niego od strony osoby wierzącej (no i dobrze) Mnie to coraz częściej się wydaje, że w znaczącej przewadze mamy do czynienia raczej z modą na bycie "homo" Coraz częściej słyszymy i widzimy, że ludzie pragną być postrzegani jako nietuzinkowe osobowości, chcą się wyróżniać. No ale cóż, czasami polotu i pasji nie staje, więc może homoseksualizm jawi im się jako modny trend, z którym wiąże się spory rozgłos. I tutaj odnośnie parady równości, wpisują mi się pięknie Twoje słowa Aniu : "Nie oszukujmy się, oni nie idą tam grzecznie za rączkę. To jest eksponowanie swojej orientacji" Gdy przyglądałam się niektórym uczestnikom parady, widać było jak faktycznie przechodzą sami siebie w obnażaniu swojego homoseksualizmu, ich zachowanie było prowokacyjne i obsceniczne, podczas gdy faktycznie na co dzień zachowują się bardziej powściągliwie. W grupie maszerujących współtowarzyszy czują się pewniej....
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skojarzyło mi się to z grupą kibiców idącą na stadion. (Na szczęście nie z wracającą). Moi znajomi byli akurat cisi i kulturalni, nie bywają na żadnych paradach, bo nie potrzebują tego. Nie mają parcia na pokazywanie się, dlatego pozostają mi własne wnioski. Nie rozumiem, nie popieram. Ale żyjmy w zgodzie. Tej niestety coraz częściej brakuje.

      Usuń
  19. Dewiacje seksualne znane są odtąd, odkąd istnieje człowiek. Kompletnie nie rozumiem, dlaczego ten temat jest najważniejszy i tyle krzyku na ten temat. Powoduje tylko nienawiść jednych do drugich, palenie tęczy, skojarzenia, opluwania. A niechże żyją, jak chcą. Ostatnio czytałam, że najwięcej przemocy jest w rodzinach hetero, więc może lepiej, byśmy zajęli się sytuacją rodzin, przemocą wobec dzieci i kobiet (mężczyzn).
    Serdeczności zasyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim najlepiej jakby każdy zajął się sobą, a nie robieniem dymu wokół siebie. Są ważniejsze sprawy publiczne (jak zresztą nawet wymieniasz), niż informacja o tym kto jest homo, a kto hetero, kto za, a kto przeciw i dlaczego. Bo wynika, że musimy to wiedzieć, skoro oglądamy te twarze w telewizji i w innych mediach, a to naprawdę nie buduje kraju.

      Usuń
  20. Nie mam nic przeciwko gejom czy lesbijkom, ale szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie że mogłabym współżyć z kobietą. Nie widzę w tym nic pociągającego. Uwielbiam facetów zdecydowanie i kocham męskość. Też nie przypominam sobie żeby Dawida i Jonatana łączyła jakaś relacja seksualna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek, na potrzeby własne, potrafi wszystko zinterpretować po swojemu. Inaczej nie byłoby tyle religii opierających się o jedną księgę. Kiedy tak naprawdę miast religii, potrzeba jest po prostu uwierzyć i zaufać Bogu.

      Usuń
  21. Cóż rzec...
    Ja akurat mam wpływ na to, którą ręką piszę.
    Mam ten wpływ od dziecka.
    Piszę obiema, lewą wyraźniej, bardziej kaligraficznie.

    Boga nazywam źródłem lub najwyższą inteligencją.

    A ilu ludzi, tyle zdań na dany temat.
    Człowiek i każda żyjąca istota, roślina, ma takie samo znaczenie.

    Jedno: mam przyjaciół gejów. I daj boże każdej heteronormatywnej parze takiej miłości.

    I chyba jestem tępa, bo bardziej pociągają mnie mity, niż biblia, która jest dla mnie zbyt okrutną książką napisaną przez ludzi i dla ludzi, tłumaczoną tysiące razy z rękopisów, zmienianą, niewiarygodną. Taką, do której po prostu nie chciałabym wracać, nawet do "poetyckiej" księgi psalmów.

    Każdy ma swoją drogę - szanujmy wszystkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ogromnie wiele heteroseksualnych par i jest między nimi mnóstwo nieudawanej miłości.
      Przyszło mi natomiast do głowy, że kojarzony z biblijnym chrześcijaństwem katolicyzm, nie pokazuje dobrego przykładu. Ale to zostawmy, bo takie "kto jest lepszy i moralniejszy" nie ma moim zdaniem sensu. Sataniści też się potrafią bardzo kochać.

      Spotkałam się wiele razy z tym określeniem, że Biblia jest okrutna i każdorazowo rozwijając dalej temat, okazywało się, że Biblia po prostu nie jest rozumiana. Pewne rzeczy mające w niej miejsce wyglądają źle, ale trzeba wziąć pod uwagę przyczyny i dowiedzieć się z historii co tam tak naprawdę się stało i dlaczego. Ja np. nauczyłam się, by tłumaczyć sobie te wydarzenia przez poszukiwania historyczne i archeologiczne. Szukam prawdy w sytuacjach, które jak się okazuje, miały faktycznie miejsce i nagle nad cieniem krwawych opowieści zapala się światło.

      Rękopisów Biblia ma ogromnie wiele ale po to było tak robione, aby przetrwała do obecnych czasów. Rękopisy są sobie bliźniacze. Potem tłumaczenia zaczęto gmatwać, dlatego warto sięgać do oryginalnego języka, porównywać w wersjach interlinearnych, sprawdzać. Nie polecałabym żadnego wydania denominacyjnego, za to tłumaczenia wolne od dogmatów danych wyznań. Jest spora różnica. Stąd moje przekonanie, wiem czemu zaufałam. Ale w moim przypadku Biblia nie jest podstawą przekonania o istnieniu Boga. Mnie przekonało do istnienia żywego Boga to, że można nawiązać z nim relację, mieć kontakt. I to jest najlepsze, nadnaturalne i realne. :)

      Usuń
  22. Przeczytałam Aniu Twój wpis i nawet wszystkie komentarze, bo byłam ciekawa jaka się z tego wywiąże dyskusja. W większości się z Tobą zgadzam, miłość często nie ma nic wspólnego z seksem, który jak możemy zauważyć w mediach i internecie przybiera różną formę, bardziej romantyczną i naturalną lub wyuzdaną i perwersyjną. Każdy interpretuje miłość na swój sposób i pod siebie, to co lubi i co mu się podoba. Większość myśli, że te wszystkie dewiacje seksualne są normalne, usprawiedliwiając się, że przecież to jest dla miłości i pochodzi z miłości do... właśnie i tu pojawia się pytanie do czego? Bardzo fajnie tłumaczy to mój ulubiony Dominikanin Ojciec Szustak. Mianowicie zdanie z Biblii: "Bóg jest miłością", zostało zamienione w dzisiejszych czasach na zdanie z pozoru znaczące to samo "miłość jest Bogiem". Te dwa zdania brzmią zupełnie podobnie, ale są całkiem różne. Zachęcam Cię Aniu do posłuchania tej prelekcji, jest naprawdę ciekawa i jak dla mnie wyjaśnia wiele niezrozumiałości związanych ze złem, które działa pod przykrywką właśnie miłości, tolerancji i braterstwa. Podaję Ci linka: https://www.youtube.com/watch?v=M8dXzNqB3aM&t=2287s
    Resztę zdania na ten temat znasz z mojego wpisu. Jestem Chrześcijanką, Katoliczką i doskonale Cię rozumiem, bo mam relację z żywym i Prawdziwym Bogiem, to jest niesamowite uczucie niedające się opisać słowami. Swoje życie oddałam Bogu i chcę iść za Nim. Pomimo wszystkich trudności jakie mnie spotykają w życiu jestem szczęśliwa, bo Bog jest przy mnie i pomaga mi na wszelkie możliwe sposoby. Bardzo mi żal tych wszystkich osób, które gdzieś po drodze się pogubiły i tak naprawdę chcą wypełnić swoją pustkę wewnętrzną różnymi nie do końca dobrymi sytuacjami, zachowaniami itp. Tylko Bóg może dać szczęście wewnętrzne i życie wieczne. Zły nie próżnuje, tylko chce przekabacić na swoją stronę jak najwięcej duszyczek, wszystko co tylko z pozoru wydaje się dobre jest jego działaniem. Oj dużo by można pisać o działaniu szatana. Podobnie myślimy, ale Ty masz zdecydowanie większą wiedzę na temat Chrześcijaństwa i pewnych aspektów społecznych, które się z nim wiążą, za co Cię podziwiam w Twojej wnikliwości.

    Ściskam Cię ciepło Aniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co napisałaś o wypełnianiu pustki i o tym, że tylko Bóg może ją wypełnić, jest świetnym podsumowaniem tematu. Wielu oczywiście będzie się z tego śmiać, ale nie reagowaliby tak, gdyby byli świadomi, że relacja z Bogiem jest niezwykłą przygodą, a uczucie miłości jest nieporównywalne z żadnym ziemskim jakie znamy. Tyle że o tym się nie mówi, nigdzie się tego nie uczy. Przebywanie w Bożej obecności, w Bożej miłości jest realną rzeczą, która zdejmuje z człowieka zło, ściąga z oczu klapki. Po tym można poznać kto chodzi z Bogiem a kto nie. Bóg jest mądrością i daje tę mądrość tym, którzy jej chcą.
      To dynamiczna relacja, nigdy nie jest tak samo. Szatan jest nudny w swoim kuszeniu, od lat ciągle to samo, niczym mnie świat nie zaskoczy. Wiemy wszak, że na koniec czasów ma być jak za dni Noego. Już w zasadzie tak jest, a będzie to bardziej eksponowane.

      Usuń

Pewnego dnia wymyśliłam sobie, że będę dzielić się pięknem świata, którego doświadczam podczas swoich wędrówek. Że będę pisać ku pokrzepieniu serc i być może zachęcać do podróżowania. W tym samym celu wydałam książkę, czyli dla Waszej przyjemności. Czasami piszę też o Bogu, który jest dla mnie najważniejszy i dzielę się chętnie swoim studium biblijnym.
Jednak nie robię tego dla poklasku, nie chcę samych duserów.
Dziękuję za każdego czytelnika, który podzieli się ze mną swą refleksją miast "odhaczonym" komplementem. Jestem wdzięczna za każde nasze wspólne rozważanie. Za komplementy dziękuję, ale nie na tym mi zależy. Proszę rozważ to nim pozostawisz po sobie te dwa/trzy słowa :) i tak zwyczajnie: porozmawiajmy.