Na ziemi łzami zroszonej.

"Moje ciało porzucone gdzieś bezładnie Tej nocy koszmar rozszarpał mnie dokładnie  I nie pomogło nic, głośno krzyczałam Snu już nigdy... nigdy nie zapomniałam"

– Moonlight "Strach"


czerwiec, 2019
W czarnej duszy wodza rozkwitło polnym makiem pragnienie. Chociaż dziś świat trwa dalej, to jednak tutaj zatrzymało się czerwone wspomnienie. Zły duch wiązał ludzi czarnym snem, swe intencje kryjąc w tajemnicy.
   W swych półcieniach strach ukrywał ludzi. Spłoszone motyle nie miały szans. Sine skrzydła obumarły, otwarta ziemia połykała ich blady pył.


Stacja Radegast, transport ruszył. Meta – miejsce zagłady, Chełmno. Potem Auschwitz-Birkenau. Wielka szpera ożyła niby smok starodawny, który kurz ze swej łuski po latach strzepnął. Łódź zamieniła się w obóz niewolniczej pracy dla III Rzeszy.
   Obóz zagłady w Kulmhof przywitał zabranych stąd piętnaście tysięcy osób poniżej dziesiątego roku życia oraz powyżej sześćdziesiątego piątego roku życia.
   Rok 1944, rozpoczęto likwidację ostatniego getta na ziemiach polskich – w Łodzi na dzisiejszych Bałutach. Odjechał ostatni żywy transport do Auschwitz.
   Przez lata w cieniach strachu podróżowało około 145 tys. Żydów.





Tutaj echa dawnych zdarzeń znów powracają. Uporczywe jak rozkazy, których nie wolno nie wykonać. Motylom nie sposób pokonać cieni, żołnierzom nie sposób zatrzymać lawiny zdarzeń.
   Spokój powierzono łzom, które obiecały wsiąknąć w tę ziemię i w spokoju zostawić. W ciszy zapomnienia, w sekretach metalicznego stukotu, zimny ból zabijał radość i marzenia. Tu słońce gasło. Wiatr szeptał do ucha żal.


Milczenie jest złotem. Rani jak zwykłe szkło. Boli jak fantomowa kończyna, której nie możesz opatrzyć. Oni – kroczący jeden za drugim w ślepą ulicę życia. Dzieło makowego króla zostało ukończone.
   Czas został zaklęty w tej ziemi nasiąkniętej łzami. W tych ścianach wypiętrzonych od krzyku. Nadzieja umiera wtedy, kiedy chcesz aby czas wreszcie upłynął. Czas zmieniony w krzyk ostatni. Idziesz do cieni, nie oglądając się za siebie. Ziemia, która już nie Twoja, nie zaczeka tu na Ciebie.



Idziesz, choć ból rozkrwawia serce. Idziesz, nie oglądając się za siebie. Idziesz, choć nie wiesz dokąd. Szlochasz tracąc wraz ze łzami radość i marzenie.
   Strzępy snów pozbierał Twój Bóg z rozrzewnieniem krzycząc do Ciebie, choć Ty słyszysz tylko szept. Połączeni tą nicią niewidzialną, poprzez czas i śmierć, Ty wiesz, że wkrótce się odnajdziecie. 


Świat boleśnie realny, każe Ci iść prosto w wizję piekieł. Słyszysz "kocham cię" tak lekkie, zwiewne, by nie zerwała się nić. Idziesz, choć Twoje gasnące życie już ledwo tylko drga niby płomyk na wątłym knocie. Idziesz przed siebie jakby ta rzeczywistość miała prysnąć zamiast Ciebie.
   "Kocham Cię" – znów słyszysz, kiedy ciemność zaszywa za Tobą kir.



"Strach przed oczekiwaniem
Oczekiwanie na strach
Strach przed strachem
Zimny... zimny strach
Lodem skuty... skuty
Opętańczy jak
Tych dreszczy smak" 
– Moonlight "Strach"


A Łódź dalej żyje bez Ciebie. Cienie bez sprzeciwu ludzkości, przechadzają się ulicami swobodnie. Do dziś strach tutaj gości, choć inne miano nosi. Do dziś granice getta są wyznaczone, choć kreśli je tylko zwykły napis.
   Z czerwonej cegły zabudowa, o pięknej elewacji kamienice, kocie łby na niektórych drogach i pożółkłe listy jak do przeszłości okiennice. Zajrzyj tu, lecz uprzedzam, że po ziemi krwią zbrukanej będziesz kroczyć. Odwiedź Łódź lecz pamiętaj, że tutejsze najstarsze drzewa jeszcze pamiętają smak ludzkich łez. Ziemia smutkiem wykarmiona, ziemia smutkiem zroszona, czym może parować?


Smak mleka i miodu daj Boże znać Twemu ludowi. Zapach pierwiosnków i jaśminu, daj Boże znać Twemu ludowi. Muskanie miękkiej trzciny, ciepły wiatr, daj Boże znać Twemu ludowi. Pokój daj Boże znać Twemu ludowi.
   Kiedyś to wszystko przeminie. Kiedyś nikt o tym nie wspomni, a Ty ich pomścisz.


Ul. Lutomierska. Tego niskiego budynku po środku dawno już nie ma.
Dziś mieści się tu zieleń miejska.

Stacja Radegast – kolejowy obiekt zabytkowy z 1941 r. przynależny do łódzkiego getta (miasto dawniej zwało się Litzmannstadt). Początkowo punkt przeładunkowy żywności do zakładów pracy getta. Rok później zaczęto wywozić stąd ludność żydowską do obozów zagłady Kulmhof w Chełmnie nad Nerem i Auschwitz-Birkenau.
   Dziś miejsce pamięci i oddział Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi. Wstęp bezpłatny.

38 komentarzy:

  1. Kiedy jestem w takich miejscach, mam wokół siebie ludzi zaopatrzonych w telefony, zapasy jedzenia i wody noszone przy sobie i to, co miało tam miejsce przed wieloma laty czasami wydaje mi się nierealne. Świat tak poszedł do przodu i mimo, że nie zapomniał o dawnych krzywdach, to historia niestety czasami idzie w zapomnienie. Nie ma co żyć przeszłością cały czas, ale uważam, że miejsca upamiętnienia takie jak to, które pokazałaś są bardzo ważne, by uniknąć tego w przyszłości. Niestety wojny były, są i pewnie będą, jednak starajmy się temu zapobiegać jak najbardziej możemy, przez np. prewencję właśnie tego typu.
    Pozdrawiam serdecznie!
    Mona Bednarska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O historii uczymy się w szkołach. Chodzimy do muzeów aby przełożyć sobie teorię bardziej na autentyczność miejsca. Niektórzy czują żal, niektórzy są obojętni, inni po prostu unikają takich miejsc. Ale to przeszłość. Jednak...
      Obozy pracy istnieją, niewola nadal istnieje, wciąż ludzie są torturowani. Na innym kontynencie, inna nacja krzywdzi bliźniego. To się nie skończyło. Ale o tym nie mówi się głośno.

      Usuń
  2. Jestem ostatnio w bardzo zlym stanie psychicznym, takie wpisy nie dla mnie dzisiaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie historie chyba dla nikogo nie są tak naprawdę.

      Usuń
  3. Łza się zakręciła w oku i serce ściska♥Mieszkałam 26 lat w Lodzi niedaleko ul.Kilińskiego na ul. Szweskiej przy Łagiewnickiej.Wiedziałam ,że od Kilińskiego było Getto.Czasami jadąc tą ulicą zadumałam się nad losem ludzi ,którzy zostali straceni.Tak blisko mieszkałam strasznej historii.Bardzo ciekawe zdjęcia nam pokazałaś.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od urodzenia mieszkałam w Łodzi na terenie Getta. Jak ogląda się zdjęcia z tamtych czasów, aż trudno uwierzyć, że to te same ulice. Że całkiem niedaleko działa się rzeźnia.

      Usuń
  4. Witaj, ja zaznaczę tylko swoją obecność bez czytania. To nie jest post dla mnie. Pozdrawiam ciepło w te upały!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, to nie jest łatwe ani miłe. Nie pozdrawiaj mnie ciepło w te upały. :P Pozdrawiaj zimno. :D

      Usuń
    2. Pomyślałam sobie, że zimno zabrzmi zbyt chłodno! :P Ja po prostu odkąd byłam w Oświęcimiu nie toleruję tego tematu. Oświęcim odchorowałam, więc po co mam sobie robić krzywdę i się zagłębiać?

      Usuń
    3. Wydaje mi się, że dużo gorszym problemem jest to, co dzieje się obecnie, niżeli przeszłość. Obozy pracy na świecie są i nadal katuje się w nich ludzi. Bardzo długi nikt o tym nie mówił, ale widzę, że informacja zaczyna wypływać powoli na powierzchnię.

      Usuń
  5. Jeśli istnieją okoliczności najbardziej niestosowne, żeby wspominać o bogu, to właśnie te. Brzmi to jak szyderstwo z ofiar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, wiesz jaki jest mój stosunek do tego tematu, a jaki Twój. Ty uważasz, że jest nie na miejscu, ja, że jest na miejscu.
      Pozdrawiam z burzowej Łodzi. Wreszcie mamy czym oddychać.

      Usuń
    2. Zazdroszczę tlenu, a faux pas z bogiem nadal straszliwe :)

      Usuń
    3. @ Frau Be...czasem stosownie jest milczeć niźli bredzić krzywdząc, prawdę, jej osoby. Moją rodzinę w dużym stopniu Niemcy wymordowali ale do głowy nikomu nie przychodzi winić Boga za ocalonych .

      Usuń
  6. Witaj Aniu.
    Smutny wpis, a jeszcze tragiczniejszy los społeczności żydowskiej...
    Oby się to już nigdy nie powtórzyło i by nigdy już człowiek nie był dla człowieka wilkiem.
    Mój dziadek zginął w KL Dora Mittelbau.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety rzeźnia ze świata nie zniknęła, a obozy pracy istnieją, choć głośno się nie mówi. Człowiek człowiekowi wilkiem. Ciężki temat.

      Usuń
  7. Droga Aniu
    Post mocno poruszył moje serce i łzom nie ma końca.
    Pozdrawiam refleksyjnie dziś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka historia nie da się zapomnieć.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Jedyny obóz, jaki zwiedziłam i na tyle mocno przeżyłam, aby już do żadnego innego się więcej nie wybrać, to Oświęcim. W Mauthausen zatrzymałam się już tylko przed bramą. Nie miałam siły na więcej.
    Pozdrawiam, Aniu, serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Obóz w Oświęcimiu również na mnie zrobił wrażenie. Powiedziałam sobie nigdy więcej.
    pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia w szkole to pestka w porównaniu ze zmierzeniem się z tym osobiście. W pewnym sensie przynajmniej, bo wiadomo, że to tylko ruiny przeszłości. Kiedy odwiedzam podobne miejsca, zawsze wcześniej sobie mówię – tego już nie ma, to są tylko listy tamtych ludzi.

      Usuń
  10. Byłam w Sztutowie i Oświęcimiu, widywałam ekspozycje ukazujące koszmar Sybiraków, nasłuchałam sie opowieści dziadków... niewiarygodne, ile znieść może człowiek i jak wielka jest siła przetrwania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś pozostają nam historie opowiedziane przez bohaterów – tych którzy dali radę.
      Mój dziadek śp był w Łagrach, ale nigdy nie chciał nam opowiadać o tym. Chciał na dobre zapomnieć.

      Usuń
  11. Zdjęcie, pani w wagonie...odczułam niestosowność.
    Świat się niczego nie nauczył. Niczego. Codziennie gdzieś na świecie mordowany jest człowiek. W strasznym obozie, czy czyściutkiej cudownie wyposażonej klinice. Wciąż ludzie budują , wbrew Bogu, kolejny Oświęcim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Holokaust nazwano historią, ale to co dzieje się obecnie, zamieciono pod dywan. Obozy pracy i terror trwają nadal. W innym miejscu na ziemi, ale... niestety.

      Usuń
  12. Bardzo przeżyłam kiedyś wizytę w obozie koncentracyjnym, oglądanie pieców, w których spalano ludzi, komory gazowej, najgorszy był chyba widok stert pożółkłego obuwia i okularów. Kiedy człowiek sobie wyobrazi, że tylko tyle pozostało z tych ludzi... I że to była celowa eksterminacja w dodatku ze szczytnymi hasłami na butnych gębach, to aż się słabo robi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o czym mówisz.
      Mnie się słabo zrobiło jak pierwszy raz się dowiedziałam, że kontynuacja jest w Chinach. Nie potrafię o tym zapomnieć.

      Usuń
  13. W Oświęcimiu byłam kilkanaście razy z młodzieżą szkolną. Za każdym razem przeżywałam pobyt tam tak samo...
    Poznałam podczas studiów ojca mojej koleżanki, który przeżył Oświęcim. Chciałam z nim porozmawiać na temat tamtych okrutnych czasów.
    Nie chciał. Po latach zrozumiałam dlaczego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo mój nieżyjący już dziadek. Był w Łagrach i nikomu o tym nie chciał opowiadać. Pragnął na zawsze zapomnieć.

      Usuń
  14. Widziałam Oświęcim, Łagry,Sztutow,Mauthausen ,itd...jestem za aborcją, eutanazją i ... hipokryzją.
    Tak mi przyszło do głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serce się kroi i do głowy przychodzą najczarniejsze rozwiązania aby zapobiegać podobnym zdarzeniom. Ale tak myślę, że zabijania śmiercią się nie wytępi.

      Usuń
  15. Tak to prawda ciężko czyta się takie tematy. Nie można udawać, że nie istnieją. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia zapraszam do mojej strony www.krystynaczarnecka.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te tematy nie przestały istnieć tak naprawdę.
      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  16. Byłam w Auschwitz. Raz jeden i pewnie więcej nie pojadę. Do żadnego obozu.
    Co innego uczyć się o tragedii ludzi, co innego zobaczyć takie miejsce na żywo.
    Pamiętam tę wycieczkę jak dziś, mimo że to czasy mojego gimnazjum, pamiętam, że nauczycielka łaziła za mną krok w krok, bo była pewna, że lada moment zemdleję. Byłam tego bliska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze, że to się dalej dzieje. W innym miejscu na ziemi, ale podobne obozy istnieją.

      Usuń
  17. Mój wuj mieszka w Oświęcimiu. Lubię do niego zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń

Pewnego dnia wymyśliłam sobie, że będę dzielić się pięknem świata, którego doświadczam podczas swoich wędrówek. Że będę pisać ku pokrzepieniu serc i być może zachęcać do podróżowania. W tym samym celu wydałam książkę, czyli dla Waszej przyjemności. Czasami piszę też o Bogu, który jest dla mnie najważniejszy i dzielę się chętnie swoim studium biblijnym.
Jednak nie robię tego dla poklasku, nie chcę samych duserów.
Dziękuję za każdego czytelnika, który podzieli się ze mną swą refleksją miast "odhaczonym" komplementem. Jestem wdzięczna za każde nasze wspólne rozważanie. Za komplementy dziękuję, ale nie na tym mi zależy. Proszę rozważ to nim pozostawisz po sobie te dwa/trzy słowa :) i tak zwyczajnie: porozmawiajmy.