Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

29 kwietnia 2019

Powieści historyczne – Grecja, Rzym, Chiny, Wołoszczyzna, Węgry.

"Wzrastałem miedzy książkami, zdobywając niewidzialnych przyjaciół na rozpadających się kartkach, którymi jeszcze dziś pachną mi dłonie."


– Carlos Ruiz Zafón "Cień wiatru"


Powieści historyczne to mój ulubiony gatunek literacki. W ostatnim czasie (a mam na myśli ten bliższy i ten dalszy), poznałam już różne powieści, o których moim zdaniem warto wspomnieć. Ocenę natomiast, pozostawiam Wam, bo książki wybiera się podług subiektywnych odczuć i gustów.
   To moja ulubiona forma poznawania starszych dziejów, kreatywnie obleczonych w przygody i ciekawie wplecionych w historyczne fakty.
   Oto 5 opisów moich doświadczeń z powieściami historycznymi:

26 kwietnia 2019

Kwietniówka / dzień 3/3 – St. Gallen, Atzmännig (1185 m) – Chrüzegg (1265 m).

"To bowiem, co niewidzialne, to znaczy jego wieczna moc i bóstwo, są widzialne od stworzenia świata przez to, co stworzone, po to, aby oni byli bez wymówki."

– List do Rzymian 1:20


← poprzednia część
u schyłku kwietnia, 2019
Trudno nie zachwycić się pięknem kwitnących na biało drzew i bardzo dobrze, bo to zdrowo, bo każdy zachwyt to głęboki wdech na świeżym powietrzu. Dlatego warto się zachwycać i szukać zachwytów wszędzie. Szeregi białych drzew mijaliśmy po drodze do małej miejscowości w kantonie St. Gallen.
   Tym razem z okazji trzeciego dnia długiego weekendu, wybraliśmy sobie szlak górski z przeważającą ilością szczytów. Zostawiliśmy samochód na wielkim darmowym parkingu w Atzmännig (824 m), skąd ruszyliśmy na piechotę prosto w góry. Na szlaku po zachwyty – tak powinien brzmieć tytuł dzisiejszej opowieści.


24 kwietnia 2019

Kwietniówka / dzień 2/3 – uroczyska Liechtensteinu.

"Może więc jest tak, że czasem bardziej
potrzebujemy drogi ucieczki z dobrowolnego zamknięcia
niż z miejsc narzuconych nam siłą."


– Grażyna Jagielska
"Anioły jedzą trzy razy dziennie. 147 dni w psychiatryku."


← część pierwsza
sobota/kwiecień, 2019
Tego dnia przesiedliśmy się na rowery i odwiedziliśmy dwa sąsiadujące ze Szwajcarią państwa. Przez rąbek Austrii przejechaliśmy dość szybko, zaś w Liechtensteinie zatrzymaliśmy się w zielonym uroczysku nad rzeką.
   Z myślą o stawach kolanowych, zmieniliśmy rodzaj aktywności z korzyścią dla zdrowia. Mięśnie pracowały inaczej, większa więc była szansa, że nazajutrz w górach nie położę się gdzieś z komunikatem "dalej nie idę".
   Przy intensywnych dniach, zwłaszcza kiedy następują jeden po drugim, ważne jest aby rozważnie planować sobie poziom wysiłku. Przykładowo, podczas kilku dni spędzonych na górskim szlaku, tylko raz opuszcza się dolinę (chyba że ktoś ma inny plan), a więc największy hardcore wspinaczkowy mamy za sobą. Przeważnie taka kilkudniowa trasa składa się z niewielkich różnic wysokościowych. Ale są wyjątki.
   Wielodniowy trekking przez górskie szczyty to zabawa dla wytrwałych, bo strome podejście czeka wędrowca każdego dnia. Wtedy ból mięśniowy trzeba po prostu zaakceptować. Chyba, że jest się tak wytrenowanym, niby człowiek ze stali, że te kilka dni to pestka.
   Ja aż tak mocna nie jestem, ponadto te kolana... więc kwietniówka została urozmaicona o rowerowe wojaże. A co mnie najbardziej koi i pozwala prawdziwie wypocząć? Kamory oraz woda.


21 kwietnia 2019

Kwietniówka / dzień 1/3 – Schwyz, Grosser Aubrig (1695 m) i nie tylko.

"Pragnę cię miły czytelniku zapoznać z krainą, w której potężne olbrzymy skalne sterczą ponad koronami jodeł, a pokryte kwiatami łąki otaczają szumiące potoki... Tysiące ścieżek przeplata tajemnicze, gęste lasy. Spokojne miejsca zapraszają wędrowców do przyjemnego odpoczynku. Długie parowy pokrywają poduszki z mchów i fioletowe dywany z wrzosów, drzewa tworzą przepiękne baldachimy, a wysokie wachlarze paproci rzucają przyjemny cień."


– Rainer Maria Rilke, 1892 r.


piątek/kwiecień, 2019
Majówka swoją drogą w końcu też nadejdzie, ale mamy kwiecień i wyjątkową okazję spędzenia kilku dni w naturze. Szkoda by było nie skorzystać. Nie trzymaliśmy się jednego obszaru. Zaczęliśmy od Schwyz.
   Jest to leżący w centralnej Szwajcarii kanton, który nazwałam małymi, chelveckimi Mazurami. Okalają go jeziora: ZugZürichsee i rozległe Jezioro Czterech Kantonów, a i mniejszych zbiorników dla ozdoby terenu nie brakuje. Widać także miejscowości: ZürichRapperswil gdzie stoi polski zamek.
   W Schwyz żyły kiedyś niedźwiedzie jaskiniowe. Można tu także zobaczyć Prähistorische Pfahlbauten um die Alpen czyli prehistoryczne domy na palach. Archeolodzy znaleźli tu sporo śladów po rzymskich obozowiskach. Niewielki kanton o obszernej przeszłości, w którą można przyoblec niejedną opowieść.
   Jednak nasz szlak tym razem przecinał wyłącznie naturę. Samochód zostawiliśmy zaraz za tamą nad jeziorem Wägitaler, gdzie można parkować za darmo.


19 kwietnia 2019

Co myśli o religii Bóg? – małe kompendium.

Wiecie już, że nie jestem katoliczką w związku z czym nie obchodzę świąt. Mówi się wiele o tradycji praktykowanej od pokoleń, lecz uważam, że nie należy za tym ślepo podążać. Dzisiejszy Kościół nie przypomina mi tych, o jakich opowiada Biblia i z tego punktu wyprowadziłam pewien sposób myślenia o wierze.
   Jestem wolną Chrześcijanką i nie przejmuję się w tym momencie wyśmiewaniem. (Tak, tak, w dzisiejszych czasach bywa, że przyznanie się do wiary to heroizm). Ale przejmuje mnie Słowo Boże, które dociera do wielu oraz obchodzi mnie też, co się z nim dalej stanie. Serdecznie zapraszam do rozszerzenia tego wątku.
   Tekst, mam nadzieję, skłoni Was do głębokiego rozważenia tej sprawy. Wszak mamy Wielkanoc, każdy raczej znajdzie chwilkę czasu po odejściu od rodzinnego stołu. Może akurat te słowa będą tymi, których potrzebujecie.

To zdjęcie znalazłam, siedząc w poczekalni u lekarza i przeglądając lokalne gazety.

17 kwietnia 2019

Kerenzerberg – szlak z atrakcjami.

"Kochać to chcieć przemierzyć cały świat we dwoje, po to,
by nie było miejsca na ziemi wolnego od wspólnych wspomnień."


– Ernest Hemingway

kwiecień, 2019
Zaczęło się od zwykłej chęci przebycia prostej drogi, ale na tyle atrakcyjnej aby nas nie znudziła. Wędrowcy mają ten problem, że im więcej zdobywają, tym trudniej ich zachwycić. Dlatego wybranym punktem, który zawsze robi na mnie wrażenie, stało się jezioro Walen, moje ulubione w tym regionie Szwajcarii. Wybraliśmy południowy brzeg.
   Samochód zostawiliśmy na parkingu należącym do kempingu "Gäsi Strand". Naszym azymutem była miejscowość Mühlehorn. Czekało nas około 400 m pod górkę, a potem łagodna, prosta ścieżka z widokiem na Walensee.
   Warunki pogodowe rozpieszczały, temperatura była idealna, a oczu nie męczyło ostre słońce. Widoczność spadła do minimum, więc mogłam zapomnieć o zdjęciach jeziora z wysoka, ale nie szkodzi, bo nacieszyłam się nim wystarczająco z bliska.


15 kwietnia 2019

Dwa dni.

"Cóż za dziwaczna osobowość! Fałszywa, skończona, dwulicowa, z pozoru urocza, w rzeczywistości nienawistna, jak doktor Jekyll, który przemienia się w pana Hyde'a."


– Éric-Emmanuel Schmitt "Trucicielka i inne opowiadania"


kwiecień, 2019
Dni dżdżyste nastały. Pora znienawidzona lecz piękna. Obraz nieba powleczony tkaniną marengo. Spadło kilka kropel na powitanie. Wcześniejszy wiatr przeczesał łąki i lasy, zbierając ostatnie suche liście. Ludzkim narzekaniem przyozdobiono przyrodę na smutno.
   Tchnienie życia tuż za rogiem przechadzało się w łagodnym wietrze, niezauważone. Trawy nabrały wyrazistszych barw, pąki na krzewach otworzyły się, zapachniało kwiatami.

12 kwietnia 2019

6. Pięcioksiąg na mapie – Imhotep cz. 1



wprowadzenie do cyklu
poprzednia część


Naszą ostatnią podróż skończyliśmy na ujawnieniu się Józefa swoim braciom, oraz na decyzji ich ojca, Jakuba, o zamieszkaniu nieopodal Egiptu, aby podczas trwającego latami głodu niczego im nie zabrakło. Rodzina Józefa otrzymała przychylność faraona.
   Zakończmy dziś szybko tę historię i przejdźmy do prac badawczych, na które już nie mogę się doczekać. Jeżeli nie obeznałeś się z historią Józefa, nie czytałeś Biblii i postać Józefa jest Tobie obca, musisz wiedzieć, że detale jego życiorysu pełnią w tych odkryciach istotną rolę porównawczą. Cofnij się proszę do poprzedniego rozdziału i poznaj niesamowitą historię naszej postaci.
   Cytując Biblię, korzystam z przekładu Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej. Ponieważ stale jesteśmy w Księdze Rodzaju, będę podawała same numery rozdziałów i wersetów.

10 kwietnia 2019

Śląskie wspomnienia – kopalnia węgla GUIDO w Zabrzu.

– Mgła Śmierci nie jest po to, by komuś pomagać! – krzyknęła Achlys. – Pogrąża śmiertelników w udręce, kiedy ich dusze wędrują do Podziemia. To oddech samego Tatara, tchnienie śmierci, rozpaczy!
– To fantastyczne – powiedział Percy. – Możemy to zmówić?

– Rick Riordan "Dom Hadesa"


2009
Zabytkowa Kopalnia Węgla Kamiennego Guido swoją nazwę przyjęła od hrabiego Guido Henckel von Donnersmarcka. Pierwsze korytarze znajdowały się o wiele płycej, lecz napotykano uskoki tektoniczne, skutecznie utrudniające wydobycie. Zalewano więc korytarze i kopano coraz głębiej, aż w końcu kapitał zaczął maleć i hrabia nawiązał współpracę z Górnośląskim Towarzystwem Kolejowym.
   Dalej wszystko toczyło się prężnie i z dużym zyskiem. "W 1885 r. wydobyto rekordową w historii kopalni ilość węgla: 313 tys. ton, jednak z powodu generalnie niskiej rentowności już dwa lata później Donnersmarck sprzedał kopalnię Skarbowi Pruskiemu. Od tej chwili stanowiła ona własność państwową".
   "Guido to unikat na skalę światową, bowiem zachowane wyrobisko nie ma odpowiednika w innych ośrodkach muzealnych na świecie." – podaje Wikipedia.

7 kwietnia 2019

Toggenburg – Zamek Iberg oraz szczyt Tweralpspitz (1332 m).

„Rycerzu! Siostry niewinnej
         Wierne ci serce oddaję,
Miłość niespełniona
          Lecz nie chciej miłości innej,
Bo to we mnie serce kraje.
          Niech moje oczy spokojne
Ciebie spokojnym obaczą,
          Te łzy ciche, nieprzystojne,
Pojąć nie mogę, co znaczą”


– Fryderyk Schiller "Rycerz Toggenburg"


początek kwietnia, 2019
Po przymusowej przerwie wiosennej, mamy znów zimowy szał. Brzmi to jak fikcja literacka sądząc po tym, co wszyscy teraz widzimy za oknem, ale jednak. W tym roku przyroda pozwoliła mi zachłysnąć się białą porą. Spadł "kolejny ostatni śnieg", pani zima ma kłopoty z wyjazdem, wpadła jeszcze na rozchodniaczka.
   Nad ranem na tle granatowego nieba, gorała różowa pręga unosząca się nad białymi szczytami Alp. To pas chmur odsuwał się znad naszej doliny przy wschodzie słońca i podążał dokładnie tam gdzie się wybieraliśmy. Zapowiadał się idealny dzień na trekking.
   Mając nadzieję, że lampa nie da się we znaki, spakowałam tylko ciepłe rzeczy.

5 kwietnia 2019

5. Pięcioksiąg na mapie – Józef.

"Nastawienie jest małą rzeczą, która robi dużą różnicę."


– Winston Churchill


wprowadzenie do cyklu
poprzednia część


Rozumienie Biblii nie jest trudne, zwłaszcza jeśli chodzi o księgi historyczne. Tym razem aby przejść do ciekawszej części naszej podróży gdzie będziemy mogli pobawić się w archeologów, powinniśmy zapoznać się z historią, czyli co doprowadziło naród izraelski do egipskiej niewoli.
   Będę opowiadała Wam w znacznej mierze słowami Biblii, więc będziecie mieli okazję przekonać się jak łatwa jest w rozumieniu, szczególnie dla tych, którzy Pisma nigdy nie przeczytali, bądź poddali się gdzieś na samym początku. A opowiadać między wersetami będę własnymi słowami, co mam nadzieję, będzie klarowne. Rozbiłam tekst na wygodne akapity.
   Cytując, korzystałam z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej. Cały czas jesteśmy w Księdze Rodzaju, więc będę podawała tylko numerację rozdziałów i wersetów.

2 kwietnia 2019

Śląskie wspomnienia – Dzierżno.

Najprzytulniej tam, gdzie już nie ma nas
Miejsca, które skrył pod skrzydłami czas
To co było trwa, nikt nam nie zabierze wspomnień(...)

Wracamy z dalekiej drogi do swoich starych przytulnych miejsc
Idealnych i niewzruszonych dni poukrywanych w pamięci mgle.(...)

A z czterech świata stron przywoziliśmy wiatr
Walizki pełne snów, od śniegu bielszy piach
I kilka mądrych prawd i szczęścia nieuchwytny zapach(...)


– Sylwia Grzeszczak "Najprzytulniej"


maj 2008 i lato 2009 (mix)
Jako dwudziestoparoletnia niewiasta, czynnie i zaciekle pielęgnowałam przyjaźń, którą uważałam za cenniejszą niźli każda miłość, a tą wówczas uznawałam za ulotną. Później zmieniłam zdanie, bo przyjaźń to też miłość, a ta przyjaźń jest przecież dozgonna i nawet bez zaciekłości ona po prostu trwa.
   Życie rozdzieliło mnie i ją granicami państwowymi. Ona wylądowała w Czechach, ja w Szwajcarii, a warunki i życiorysy kompletnie przestały ułatwiać nam spotkania. Byłam u niej raz. Tym chętniej zaglądam do starych albumów aby wspomnieć jak to było, kiedy obie miałyśmy niczym nie związane ręce i ta zaciekłość była możliwa. Ale naszych dusz nie rozdziela nic.

Zainteresowanych moją wizytą w Czechach, zapraszam:
➤ Dobrý den.