Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

29 marca 2019

Kobieta na szlaku – podróż przez babski świat.

"Była jednak za duża na złodziejkę, zbyt uczciwa na skrytobójczynię, zbyt inteligentna na żonę i zbyt dumna, by podjąć jedyną powszechnie dostępną damską profesję.
Dlatego została wojowniczką."


– Terry Pratchett "Blask fantastyczny"


Zawsze chciałam zobaczyć to jezioro zimą. Malowniczo położone Voralpsee skusiło mnie już niejeden raz do wybrania się tam, za każdym razem innym szlakiem. Niewielkie o grząskim dnie jezioro polodowcowe, znajduje się w zalesionej dolinie na wysokości 1123 m. Zostało utworzone przez osuwisko. Wędkowanie w nim jest dozwolone, (u każdego rybaka z Fischerbrevet można kupić tygodniowe bilety).
   Nie wybrałam sobie wcale łatwego podejścia. Startowałam z miejscowości Grabs, w której zostawiłam rower. Obok poczty znajduje się zadaszony parking dla jednośladów. Właściwie rzadko słyszy się o kradzieżach rowerów w szwajcarskich wioskach, ale przezorny Polak zawsze ubezpieczony, więc użyłam U-loka.
   Abstrahując od tego, dziś opowiem Wam skąd czerpię siły na takie gigantyczne zamiary i czy kobieca fizyka sprzyja czy raczej przeciwnie.
   Zapraszam do podróży przez babski świat.

Wzdłuż całej drogi ciągnie się potok.

27 marca 2019

Przełęcz San Bernardino (2066 m) – Buongiorno!

"Tylko poezja potrafi wyrazić niezdolność człowieka
do uchwycenia sensu naszego przejścia przez tę ziemię."

– Bernard Minier "Krąg"

Nikt nie potrafi wytłumaczyć ochoty
do przejścia tej ziemi.


u schyłku marca, 2019
Nie wiem jak tam weszłam po tych frytkach zjedzonych poprzedniego dnia na kolację, ale naprawdę potrzebowałam tych frytek. A teraz poważnie, doskonale się domyślaliście, że będę szukać czegoś takiego. Zamrożonego kawałka niczym ostatniego bastionu szwajcarskiej Alaski.
   Gdzie powiodły nas nogi? Nie zgadniecie. Do włoskiego kantonu słynącego z palm i długiego lata. Jednak na promenady pod palmami mnie nie ciągnie.

Piz Uccello, 2723  m
Uważany za symbol San Bernardino.
Po południowej stronie leży górny bieg rzeki Ri de Fontanalba
czyli "Rzeki białego źródła".
Jest to siedmiokilometrowy potok górski, który
 przepływając przez wąwóz tworzy imponujący wodospad.

25 marca 2019

Kozackie wspomnienia – opowieści z trasy.

"Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej."


– Ryszard Kapuściński


Część poprzedzająca tą opowieść:
W kozackim stylu, czyli opowieść o niezwykłej przyjaźni ze sceny.

czerwiec, 2014
Podczas trasy koncertowej rzadko był czas na to aby wybrać się na spacer, coś zwiedzić. To zajęcie niezwykle dynamicznie wypełniało czas, a wolne chwile spędzało się razem. Jednak czas można oszukać. Np. wyprzedzając zespół, samodzielnie dojeżdżając do miejsca przeznaczenia i czekając na nich podczas relaksu na gdańskiej promenadzie.
   Intensywne życie wymaga. Człowiek naddaje się do tego trybu, zaczyna być kreatywny i elastyczny. Czułam, że mam potencjał do tego aby żyć w ten sposób, a przede wszystkim od zawsze miałam smykałkę do podróży. Jestem pewna, że mogłabym żyć na walizkach, ale dom też trzeba mieć. Swój w Polsce nazywałam "bazą wypadową". Surowo, wiem, ale kochałam ten styl życia.
   Opowiem Wam dziś o trzech miejscach. Była to kilkudniowa trasa koncertowa, którą wraz ze "współszefową" Fan Clubu Kozak System, wybrałyśmy się dzień wcześniej do Gdańska. Zespół miał przyjechać dopiero nazajutrz. Miałyśmy wynajęte prycze w hostelu.

22 marca 2019

Wiosna na szlaku – bałagan na szlaku.

"Czas był wiosenny o świtaniu.
   Kwietniowy dzień dźwigał się leniwie z legowisk mroków i mgieł, jako ten parob, któren legł spracowany, a nie wywczasowawszy się docna, zrywać się ano musi nadedniem, by wnetki imać się pługa i do orki się brać.
   Poczynało dnieć.
   Ale cichość była jeszcze całkiem drętwa, tyle jeno, co rosy kapały rzęsiście z drzew pośpionych w mącie nieprzejrzanym.
   Niebo, kiej ta płachta modrawa, przejęta wilgotnością i orosiała, przecierało się już ździebko nad ziemią czarną, głuchą i zgoła w mrokach zagubioną."


– Władysław Reymont


marzec, 2019
Wiosna już dawno zadomowiła się i chciałabym napisać o niej tak jak potrafił to Reymont, jednak daleko jestem od jego pióra. Obudziłam się krótko przed świtaniem. Teraz to nie trudne, dzień wychyla się dość wcześnie i całkiem śmiało jasną, kulistą lampką, najpierw z purpury, potem ze złota, a następnie czystą i białą.
   Dni są już bardzo ciepłe. Wiem jednak, że zimowym wojażom nie koniec, bo jeszcze na całe szczęście są takie miejsca, gdzie pani zima wciąż króluje. Z uśmiechem wspominam o tym, a tymczasem już pierwsze kwiaty kwitną, drzewa i krzewy zielenią się, a ptaki harcują w koronach. Tego dnia słupek rtęci przekroczył 20 st. C.
   Pojechaliśmy autobusem do miejscowości Rüthi. Stamtąd, czyli z wysokości 430 m, ruszyliśmy na górski szlak. Gdy zanurzyliśmy się w ciemny las, cichość zabrał szum potoku górskiego, w jednej chwili zamieniając się w piękny, całkiem duży wodospad. Ścieżka ciągnęła się jeszcze długo za nim, ciesząc oczy i uszy.


19 marca 2019

4. Pięcioksiąg na mapie – 12 pokoleń Izraela.

"Każda epoka ma swoje wady, które sumują się z wadami epok wcześniejszych – i to właśnie nazywamy dziedzictwem ludzkości."


– Heinrich Heine


wprowadzenie do cyklu
poprzednia część

Pora przyjrzeć się abrahamowemu potomstwu i naszkicować drzewo genealogiczne Izraela. Podążymy tym razem szlakami jego synów, poznamy lekki zarys ich historii i zaznaczymy na mapie newralgiczne punkty ich bytowania.
   Są to czasy sprzed dobrze nam znanej historii Izraelitów w Egipcie. W przyszłych częściach cyklu, zabierzemy się dokładniej za odkrycia archeologiczne, na co już nie mogę się doczekać.
Do cytowania korzystam z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej.

Chebron
źrd. zdj.

15 marca 2019

W kozackim stylu – разом з козаками.

"Wspomnienia ogrzewają człowieka od środka.
Ale jednocześnie siekają go gwałtownie na kawałki. "


– Haruki Murakami "Kafka nad morzem"


rok 2014
Już od dawna obiecałam opowiedzieć swoją historię, a właściwie przygodę życia, która nie każdemu się zdarza. Wiem że dla wielu muzyka to bardzo ważny element codzienności. To jak ona wpływa i kształtuje, nie jest obcym tematem, ale jak znajomość z muzykami zmienia życie, to zupełnie inna bajka. Słówko o moich "wyznaniach muzycznych":
   Wychowałam się na Michael'u Jackson'ie. Nieco później zakochałam się w romantycznej nucie z pazurem gatunku Gothic. Od lat zauroczona byłam takimi zespołami jak: Closterkeller, Artrosis, Batalion d’Amour i Moonlight. Z czasem odkrywałam takie kapele jak Sweet Noise, a później My Riot. Wspomnę też o świetnej grupie Hunter.
   Moje zainteresowania zawsze galopowały szerokim łukiem dotykając przeróżnych nurtów. Kiedy poznałam Reggae w sumie byłam zaskoczona, że to wpadło mi w ucho, wszak kiedyś zarzekałam się, że nigdy tego nie polubię. Aktualnie w mojej płytotece znajdują się albumy Maleo Reggage Rockers oraz Mesajah.
   Moją duszę do głębi porusza artystka Lindsey Stirling, której niezwykłe clipy mogę oglądać całymi godzinami. Il Divo, czterej panowie, którzy robią z muzyką niesamowite rzeczy. Dalej Simply Three, nie mam słów. Ekspresyjni Así nació AAINJALA i na koniec wymieniam 2CELLOS. Gorąco polecam.
   Obecnie najczęściej z moich głośników leci Pneuma i Porozumienie. Mieszanka czułego serca, mocnego wokalu i ukochanej elektroniki gitarowej.
   W międzyczasie doszły jeszcze niemieckojęzyczne fascynacje (edukacja muzyczna jest najlepsza), takie jak Rammstein czy niezwykły D’Artagnan.

Świetną zabawę szczególnie na koncertach gwarantowały mi takie mieszanki jak folk-rock i tutaj jest miejsce dla nieocenionego zespołu Kozak System.
   Moją podróż po meandrach kozackiej przeszłości zacznę od prostej rzeczy – byłam tą dziewczyną, którą polubiła i przygarnęła do siebie kapela rockowa. A to wszystko nie zdarzyłoby się, gdyby nie pewien spontaniczny czyn.
   Zapraszam do mojego dawnego świata sprzed emigracji.

Fosa – ziemia niczyja,
czyli między sceną, a publicznością.

13 marca 2019

Bal pożegnalny.

"Wychodzimy z zimy trochę bladzi
Trochę jakby z zaspy zamyślenia"


– Adam Ziemianin "Wychodzimy z zimy"


marzec, 2019
Królowa zimy wpadła aby urządzić bal pożegnalny. Nie zapowiedziała się, bo lubi zaskakiwać, lecz każdy wiedział gdzie i kiedy przyjdą jej pomagierzy. Pierwszy wpadł wiatr, bo ktoś musiał posprzątać salę. Drugi wpadł deszcz, bo należało ją też umyć. Niebo przykryto grubym cieniem, by słońce nie podglądało.
   Na zielonym poletku soczystej trawy, wzmożony ruch pośród ptactwa w poszukiwaniu kolacji, obudził niemrawe jeszcze ślimaki. Wiosna przyszła, od teraz wszystko będzie padać ofiarą.
   Nagle świat zgasł, a potem sen zmorzył faunę. Niebo poruszało się niczym zwiewnym woalem. Tej nocy nie było szans dla spadających gwiazd.

11 marca 2019

Mózgi kobiet i mężczyzn.

"Bezczynny mózg jest warsztatem diabła."

– przysłowie angielskie


Mężczyźni i kobiety nie są tacy sami, a to wszystko przez uwarunkowania fizyczne mózgu. Taką tezę wyprowadza w swoich książkach dr. Caroline Leaf, autorka serii bestsellerów "Kto wyłączył twój mózg?"
   Biblijna naukowa ekspertka od umysłu wyjaśnia dlaczego mężczyźni i kobiety tak diametralnie różnią się od siebie i dlaczego jedna strona o drugiej myśli, że z nią jest coś nie tak.
   Dlaczego nie potrafimy się porozumieć, dlaczego nie mówimy tak samo, dlaczego nie reagujemy i nie myślimy tak samo – książka o relacjach nie tylko małżeńskich, rzuca światło na różnice pomiędzy nami, a także nasuwa konieczność pochylenia się nad zagadnieniem: dlaczego najważniejsze w tym wszystkim jest nasze nastawienie do życia.
   Dziś opowiem Wam, co najbardziej zainteresowało mnie podczas lektury:


"Kto wyłączył twój mózg?"
dr Caroline Leaf

8 marca 2019

Eggberg – Alpe Gufa (1941 m)

"Tajemnica życia leży w poszukiwaniu piękna."


– Oscar Wilde


na początku marca, 2019
Niby zapowiadał się taki lekki spacer, a jednak ta górka mnie sponiewierała. Być może przyczynił się do tego lekki spadek kondycji, (ale w żadnym razie nie motywacji). Cieszyliśmy się, że nadal znajdowaliśmy tereny, w których można doświadczyć śnieżnej radości.
   Zostawiliśmy samochód w miejscowości St. Antönien-Rüti, gdzie wędrówka prowadziła nas początkowo przez ukrytą i nieskazitelną dolinę Gafiertal.
   Pod naporem śniegu w pewnym miejscu obalił się słup znaczący ciąg dalszy szlaku, a co za tym idzie, wszyscy lekko zbaczali z niego, wędrując jakiś czas mniej przyjemnym asfaltem. Z mojej perspektywy, różowy słup także był niewidoczny, leżał w zaspie. Gdyby mój mąż go nie wypatrzył, a na szczęście jest wysoki (i ma GPS), poszlibyśmy tak jak wszyscy i ominęlibyśmy wiele pięknych widoków. Na tym polegała nieskazitelność krajobrazu. Tylko on i my.


6 marca 2019

Maskarada po helwecku.

– Jak się bawiłaś? Z iloma chłopakami się całowałaś?
– Z siedemdziesięcioma. Co najmniej.
– A ile szotów wypiłaś?
– Czternaście. W połowie drogi do domu puściłam kierownicę i dalej prowadził Chrystus.


– Sara Wolf  "Love Me Never"


2 marca, 2019
W Schaan, miejscowości położonej w księstwie Liechtenstein, były dziwy nad dziwami. Przyciągnęły moją uwagę, bo generalnie lubię doświadczać różnych nowości, więc wieczór zapowiadał się ciekawie.
   Nigdy nie przepadałam za balami przebierańców, nawet jako dziecko. Tym manifestem zawsze zniechęcano mnie do przymusowych obrządków, ale niestety w przedszkolu i szkole udział w balu był zawsze obowiązkiem.
   Robiłam więc dobrą minę do złej gry i szłam ubrana w coś, co utalentowana mama sama zrobiła. Przynajmniej miałam z czego być dumna, większość koleżanek miało stroje ze sklepów. Tamte przeważnie były dumne z metek albo lokalizacji zakupowej.
   Nigdy do końca tego nie rozumiałam... Np. dlaczego "lumpeks w Szwajcarii" brzmi lepiej od "lumpeks w Łodzi"? Nie widzę różnicy...


4 marca 2019

Dreday wspomnień.

"Nic nie pozostaje takie samo. Jedyne, czego można być, w życiu pewnym, to zmiana.(...)


– Trudi Canavan "Kapłanka w bieli"


rok 2014
Był taki czas, kiedy moje życie wyglądało raczej na stonowane, choć pełne wydarzeń, też ekspresyjnych i niezwykle inspirujących, bo zawsze o to zabiegałam. Te sploty wspomnień stworzyły całkiem długi warkocz, albo używając innej metafory: budowałam domy reminiscencji. Powstawały na różnych fundamentach. Były kamienne, ceglane i z pustaków; a każda z tych historii – inaczej opowiedziana – zwraca szczególną uwagę na inne jej aspekty.
   Zaczęłabym od pustaka, który jest stabilny, ale pusty w środku i w przypadku moich budowli, bardzo niestały i dosyć mało ważny. Na kamieniu buduję opowieści z podróży, których wciąż przybywa, dlatego budulec musi być solidny. Na cegle stoją te historie, które są ważne ale już dawno przeminęły.
   Pomysł na taki cykl wspomnień powstał podczas mojej rozmowy z Jotką. Konwersowałyśmy wówczas o dawnych podróżach po Polsce, o których cyklicznie dzięki niej opowiadam. Jotka ma niezwykłe pomysły, którymi zachęciła niejednego blogera do ciekawszego pisania. Spotykam na innych stronach posty właśnie jej dedykowane. Postanowiłam rozszerzyć ten pomysł z wycieczkowego, po bardziej prywatne.

Niegdyś częściej pojawiałam się w swych ulubionych, luźnych gaciach. Straszyłam na ulicach wielkiego miasta, lecz zew ciszy i natury wyciągał mnie za Łódź równie często jak teraz w góry. Był to czas, w którym swoboda życia singla kusiła mnie do różnych eksperymentów nad sobą.


2 marca 2019

Outsider.

Na początku nie umiałam opisać tej książki dłużej niż jednym zdaniem brzmiącym tak: "opowieść człowieka żyjącego przez lata tak jak my. Pewnego dnia wszystko się zmieniło..." Przeczytałam 126 str. w niecałe dwa dni. Mogłabym ją przeczytać w jeden, gdybym nie siadała do niej wieczorem, jednocześnie z myślą o przespaniu całej nocy.
   Książka jest napisana bardzo czytelnie, jest wprowadzony dobry, estetyczny podział na rozdziały i podrozdziały, tu nie można się pogubić. Jak zwykle nadmieniam, iż nie jest to recenzja, a moje spostrzeżenia, o których mam chęć Wam opowiedzieć.
   Dziś pod moją lupą:

"Otwórz me oczy"
Gary Oates
Robert Paul Lamb

Jakiś czas temu zaczęłam pisać swój własny tekst o podobnej tematyce i ciężko byłoby oddzielić od siebie oba artykuły, które splotły się w jeden doskonały warkocz myśli. Dobrze będzie powołać się na słowa mężczyzny, który doświadczył osobistego spotkania z Bogiem, który potrafił to opisać w najprostszy z możliwych sposobów.

Przy okazji – tłem jest mój nowy obraz.