Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

28 lutego 2019

Stockberg (1782 m) – to był wyczyn, drodzy państwo.

Tylko my sami, my wybieramy
Czy chcemy wejść do gry...

Lęk przed nieznanym,
On wiąże skrzydła, rozwiewa sny – gdzie one są?
Przyszłość ubraną w kir lub aksamit
Wybierasz Ty – to albo to

Nie, nie ma sensu czekać, daj się nieść, daleko, daleko...
Wiesz, nie ma sensu czekać tak z boku gdzieś.

– Closterkeller "To albo to"


u schyłku lutego, 2019
Zaczęło się od moich słów: "chcę poczuć, ma boleć". I bolało. Ostatnio miałam takie wrażenie, że moje baterie zimą są nie do wyczerpania. Mąż po prostu wybierał góry z funkcją oszczędzania baterii. Taka jest ogólnie zima – zawsze mnie rozpieszczała. Nie ma na szlaku tej walki o każdy metr, co latem.
   Rześkie, ostre powietrze napędza mnie. Wyćwiczona w regularnych interwałach – w górach nawet nie zbliżam się do górnego poziomu wytrzymałościowego. Do czasu aż nie wybraliśmy Stockberg.
   Startowaliśmy z przełęczy Schwägalp. Tam zaparkowaliśmy samochód na darmowym, malutkim parkingu, będącym raczej zatoczką przy ulicy. (Są tam takie dwa.) Po aparat sięgnęłam wyżej na szlaku, kiedy nasz cel już był w zasięgu wzroku. Malowniczy, zimowy plener urozmaiciły zasypane chaty po same dachówki. Przez długi czas szliśmy w cieniu. Nieopodal wychylał się posępny, jak zawsze skuty z lodową zbroję, Säntis, ciągle jeszcze nie zdobyty. (Znowu planujemy tam eskapadę, tym razem nasz plan wygląda dużo poważniej niż wszystkie poprzednie. Rozważnie zorganizowaliśmy też ekipę, by nie umierać samotnie.)

Po lewej szczyt Kronenberg.

26 lutego 2019

Nie wiem, ale się wypowiem.

Krytykować, potępiać i narzekać potrafi każdy głupiec – i większość głupców to robi. Ale aby zrozumieć i darować, potrzeba charakteru i samokontroli.


– Dale Carnegie "Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi"


Istnieją chyba od zawsze takie tematy, które rodzą spory. Sami z pewnością potraficie ich kilka wymienić. Natomiast reakcje, to może być pełna paleta barw, które mieszamy z sobą dowolnie, tworząc zazwyczaj błoto, takie w sam raz, by wystrzelić z pędzla komuś w gębę.
   Widziałam już różne reakcje: szyderstwo, wulgarne zachowanie, przejawy aspołeczne. Momentami nie wiem czy powinnam była zasiadać do komputera przyjmując oblicze Rambo, czy raczej zakładać od razu kask, niby wsiadając do kabiny bolida F1.
   Błoto czasami leci w moją stronę – zależnie od tematu jaki poruszę, bo negatywne komentarze biorą się – dosłownie – z treści bloga. I czy z tego powodu mam nie pisać o tym, o czym lubię?
   Oto dziś krótki rajd światłowodem internetowej mentalności.


22 lutego 2019

Zimowy taniec – ośnieżone Graubünden.

Najgorszy mróz jakiego można doświadczyć, to mróz w sercu.
W moim jest wieczna wiosna, dlatego nie mam nienawiści
dla tej pięknej pory roku.


luty, 2019
Doskonały dzień na podróż, błękit nieba jak marzenie, bo jeśli marzyć, to przecie o niebieskich migdałach. Słońce pragnęło ogołocić wszystkich i wszystko. Ludzi z ubrań, a ziemię z pierzyny. Celowo pojechaliśmy w tak wysokie tereny gdzie nigdy bym nie podejrzewała obecności takiej sytuacji w lutym. Miałam nadzieję na ogromne zaspy puchu i przyjemny mrozek, a zastałam błyszczący, topiący się śnieg, strumienie odwilży, skraplające się sople i pełno wiosennego ptactwa.
   Zostawiliśmy samochód nieopodal miejscowości Cunter (Graubünden), leżącej na wysokości 1182 metrów. Parking jest placem okresowego jeziora, które latem napełniane jest wodą, co dziś wyglądało przezabawnie na wyświetlaczu GPS. Zaparkowaliśmy na środku jeziora.
   Trochę pokręciliśmy się w pobliskiej miejscowości gdzie stoi całkiem ładny zamek, a nieco dalej inne zabytki, do których weszliśmy w drodze powrotnej.


20 lutego 2019

Polskie wspomnienia – Byłam w Tatrach.

„Góry są poza dobrem i złem”


– Goethe J.W


lato, 2006
Wielokrotnie powtarzam słowa "nigdy nie byłam w polskich górach", a jednak prawda jest nieco bardziej skomplikowana. Odkopałam jedyne zdjęcia z archiwum i na ich podstawie opowiem Wam bajkę. A jak powszechnie wiadomo, bajki są okrutne. Miałam wtedy 19 lat.
   Kiedy byłam wątłego ciała i słabego ducha, zostałam pomysłodawcą wyjechania na tydzień w Tatry. Ponieważ wyjazd sprzed dwu laty obfitował raczej w zwiedzanie nizin, niżeli wyżyn, postanowiłam nadrobić zaległości. Niestety z marnym skutkiem, bo zobaczyłam nie tylko niziny, ale nawet podziemia... knajp. Znowu fiasko i to bardziej ponure niż się Wam zdaje. Ale coś tam jednak zobaczyłam.
   Pewnie nie spodziewaliście się, że kiedyś ujrzycie u mnie taką oto relację:


Gubałówka
1120 m


18 lutego 2019

Człowiek człowiekowi baranem.

"Moja wartość jako człowieka jest niezależna od mojej pracy, dochodu, znajomych i nieznajomych. Jestem wartościową osobą dlatego, że jestem. Jestem na świecie. Żyję!
   Mam cudowną, niepowtarzalną przyszłość."


– Beata Pawlikowska


Tylko człek potrafi w człeka językiem godzić. Nawet tak proste instynkty zwierzęce nie znają języka obrażania, języka chamstwa czy oszczerstwa. Zwierzęta kąsają się zębami, jak wilki wołu dopadają, co powodowane jest oczywiście głodem. I tu nachodzi mnie pytanie – co powoduje, że człek człeka godzi ozorem? Czemu nad bliźnim, jadowitym pastwi się językiem?
   Kto coś gani, tego nie kocha; czego nie kocha, o to nie dba; słowami Andrzeja Maksymiliana Fredry – tak wedle przyrodzonego idzie porządku. Obyczaje kulturowe więcej ostrości i prostoty mają niżby się zdawało. Wprawdzie jednak na dzisiejsze czasy człowiekowi niezwykle trudno jest owych przestrzegać. Nie wyśmienitości ale przystojności ducha winniśmy szukać, ale gdzie tam! Każdy każdego po majętności śmie oceniać, a zaślepiony swoim, nie chce nawet słuchać! I że ktoś bogatsze może mieć życie, to już nie godzi się wspominać, bo najładniej błyszczą monety i złote bransolety, niżeli bogaty duch i bogate serce – nasze prawdziwe bogactwo życia.


13 lutego 2019

3. Pięcioksiąg na mapie – Sodoma i Gomora.

"A wtedy Pan spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia(...) I tak zniszczył te miasta oraz całą okolicę wraz ze wszystkimi mieszkańcami miast, a także roślinność"


– Rdz. 19:24-25


wstęp do cyklu
poprzednia część

Muszę uznać, że ten fragment z Biblii jest jednym z ciekawszych Starego Testamentu. Mam olbrzymią wyobraźnię i kiedy czytam cokolwiek, w moim umyśle odtwarza się fabularny film i widzę te sceny jak na wielkim ekranie kinowym. Przerażające momenty w którym płonąca siarka leci z nieba, robią na mnie każdorazowo wrażenie.
   Być może Was zaskoczę, gdy powiem, że umiejscowienie Sodomy i Gomory na współczesnej mapie, jest najprostszą rzeczą. Legendarne zgliszcza stoją do dnia dzisiejszego i nie są tajemnicą.
   Dziś prócz geografii i archeologii, dotkniemy bliżej historii potwierdzonej – jak zawsze – w rzeczywistej formie. Na koniec spróbuję sprostać licznym pytaniom o powody zaistnienia tej masowej tragedii.


12 lutego 2019

I Bóg powiedział: To jest znak przymierza, które ja ustanawiam między mną a wami i między wszelką żywą istotą, która jest z wami, na wieczne pokolenia.
Kładę na obłoku mój łuk, który będzie na znak przymierza między mną a ziemią.
I stanie się, gdy wzbudzę obłok nad ziemią, że ukaże się łuk na obłoku;
I wspomnę na moje przymierze, które jest między mną a wami oraz wszelką żywą istotą cielesną. Nie będzie już więcej wód potopu, który miałby zniszczyć wszelkie ciało.


– 1 Moj. 9:12-15


luty, 2019
Nastał kapryśny dzień. Gęste obłoki szusowały prędko po niebie, odmieniając nasz świat z minuty na minutę. Z dolin śnieg zniknął już prawie, tylko miejscami leży na polach, a miejski zgiełk o białym puchu już nie pamięta. Przyszedł dziwny czas, kiedy ptaki wyjątkowo mocno rozwrzeszczane, każą kojarzyć luty z marcem. Przyleciały pierwsze bociany. Niedawno zszedł halny, zrobiło się ciepło na jeden dzień do 16 stp.
   Na szczęście w tym kraju jest wybór. Udaliśmy się do dolin usytuowanych znacznie wyżej od naszej i tam już śnieg przywitał nas miłym zwiastunem przedniej zabawy. Zostawiliśmy samochód w miejscowości Nesslau, skąd ruszyliśmy na szlak za tą osobą, która miała największy przestrach w oczach – tam gdzie on idzie, na pewno nie będzie nam się nudzić. Człowiek ten, niestety bardzo szybko gdzieś przepadł.
   Minęliśmy ostatni przybytek człowieka.


8 lutego 2019

Świadkowie – charakter narzucony.

Artykuł dedykuję mojemu tacie, który ostatnio zainteresował się świadkami chcąc wiedzieć "kto zacz". Nie oznacza to, że pomagam tacie odnaleźć haka na świadka, którego zapoznał niedawno w swoim prywatnym środowisku, a jedynie naświetlam kwestię, oraz pokazuję czym żyje ten człowiek i dlaczego jest taki, jaki jest.


"Świadkowie Jehowy – historia działalności i przemian."
Henryk Adamczyk

Książka jest szeroką ścieżką, którą czytelnik może bardzo swobodnie się poruszać. Prowadzi ona przez Chrześcijaństwo opisane od korzeni aż po czasy obecne. Przejrzysta treść pokazana przez pryzmat opinii i wiedzy byłego świadka Jehowy, okraszona została subiektywnymi komentarzami, nadając tej książce charakter naukowo-historyczny w oprawie prywatnych doświadczeń.
   Autor – mimo że wystąpił z Organizacji ś.J. – nadal korzysta w tejże publikacji z ich wiedzy merytorycznej, co rzuca bardzo jasne światło na wiele spraw jak chociażby najważniejszą, czyli jak świadkowie odbierają postać Jezusa i kim On dla nich jest.
   To nie jest recenzja autorskiej pracy p. Henryka. To jest opowieść oparta na jego pracy, skonfrontowanej z moim osobistym zdaniem na poszczególne tematy. Jestem ostatnią osobą, gotową do swarów, jednocześnie nie bojącą się wygłosić własnego zdania, więc pomimo (być może) srogiego wydźwięku, nie mam w zamyśle nikogo krytykować.

7 lutego 2019

Niebezpieczny ładunek, sp. z o.o. – absurdy niekontrolowane.

"Nie ma większego głupstwa niż traktowanie na serio rzeczy frywolnych; ale też nie ma nic bardziej sensownego niż zaprząc frywolność w służbę spraw ważnych."


– Erazm z Rotterdamu "Pochwała głupoty"


u schyłku stycznia, 2019
Od kiedy ktoś nieumyślnie wywiózł w Alpy ten nieobliczalny ładunek, kraj odczuwa na sobie dotkliwe efekty jego działań. Już nawet pomijając, że ładunek sam wydostał się z naczepy i siedział na dachu drąc mordę, że "nas ne dagoniat", tak w okolicy zaczęły dziać się dziwne rzeczy...
   Okazało się, że ładunek nie jest tu sam, ale z legionem, który – gdy się mu sprzykrzył – wyrżną odnalezionym niedawno Ekskaliburem. Ale to nic, bo... czy znacie drzewo imieniem Groot? Może to jeszcze żadna przesada, każdy bowiem przywykł do wielkich Entów i Drzewców, które też niewiele gadatliwe, co bardziej może niebezpieczne są i nie budzą tak wielkiego zdziwienia na te czasy. Ale ta ciężarówka... transformowała i stanęła na dwóch nogach.

To zdjęcie powstało dzięki PhotoFunia.

5 lutego 2019

Moja inklinacja.

„Gdzie jest Miłość, tam jest życie”.


– Mahatma Gandhi


z kolejnego spaceru z Przyjacielem
Potrzebuję Cię codziennie nawet jeśli moje myśli nie idą ku Tobie. Potrzebuję byś był przy mnie nawet jeśli mielibyśmy tylko milczeć, ja i Ty. Potrzebuję Cię codziennie nawet jeśli miałbyś milczeć całym światem. Chcę widzieć Ciebie jak podążasz w moją stronę mgłą delikatną, jak objawiasz śmiech w tęczy barwnej w każdym promieniu słońca łagodnym szeptem, świętym pocałunkiem niosącym się z wiatrem.
   Ważniejszy jesteś niż strach. Bliższy niż piękny sen. Mocniejszy niż sztorm, który jedną ręką uciszasz, Ty, który oddychasz we mnie. Moje tchnienie życia...


3 lutego 2019

Powleczone kolorem.

"Talent jest ściganym interesem.
Innymi słowy, wszystko co chcesz praktykować,
możesz zrobić. "


– Bob Ross


Bóg włożył mi w dłoń pędzel, pokazał świat z różnych perspektyw, a teraz ja udaję, że potrafię przelać te widoki na płótno. Słabo... słabo... czyli dziś o tym, jak Ania pomnaża swoje talenty.
   Notka na zlecenie, nie planowałam pisać nic dla swojej chwały, ale niech będzie, chwalcie albo krytykujcie. Przyjmę wszystko, byle w zgodzie z prawdą.
   Zleceniodawca: jotka.