Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

31 stycznia 2019

2. Pięcioksiąg na mapie – Abram

12:1 I Pan powiedział do Abrama: Wyjdź z twojej ziemi i od twojej rodziny, i z domu twego ojca do ziemi, którą ci pokażę.
12:2 A uczynię z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i rozsławię twoje imię, i będziesz błogosławieństwem.
12:3 I będę błogosławił tym, którzy tobie będą błogosławić; a tych, którzy przeklinają ciebie, będę przeklinać. W tobie będą błogosławione wszystkie narody ziemi.


– Księga Rodzaju
(korzystałam z tłumaczenia
U. B. Gdańskiej)

Wstęp do tematu.
Część pierwsza.
Dziś nie uraczę Was wieloma zdjęciami, tak jak poprzednio. Tym razem historia będzie zawierała głównie kontekst merytoryczny całej sprawy, z której w następnej już części, ruszymy z kopyta z mnóstwem zdjęć i filmem z miejsca – mnie prywatnie – najbardziej interesującego. Ale żeby nie wyprzedzać faktów, najpierw Abram.
   Kim był, gdzie polazł i co miał zrobić? Historię można bardzo skrócić do dwóch faktów. Miał zamieszkać na konkretnym terenie, a potem zrobić dziecko. Aby stworzyć odpowiednią mapę, trzeba najpierw zapoznać się z poszczególnymi krokami migracyjnymi tejże rodziny.

Abram miał 75 lat kiedy Bóg kazał mu opuścić dom ojca. Jego wyjście z owego domu wyglądało tak, że zabrał też i ojca. Prawdopodobnie dlatego musiał zatrzymać się w Charanie na dłużej, aby poczekać, aż jego ojciec umrze.
   Była z nimi żona Abrama, Saraj, bratanek Lot i cała służba Abrama, która wskazywała na jego niewątpliwą majętność.


7:4 Wtedy wyszedł z ziemi chaldejskiej i zamieszkał w Charanie. A stamtąd, gdy umarł jego ojciec...


– Dzieje Apostolskie.

Widok na Morze Śródziemne
źródło zdjęcia

30 stycznia 2019

Lütispitz (1987 m) – Urodziny na wyżynach.

Życie nie zmieni się, póki masz młode serce, a takie najlepiej zachować do końca życia. Pomarszczone opakowanie nic nie znaczy jeżeli serce zuchwałe i rozum pogodny.


lipiec, 2017
Niedawno skonsternowana zauważyłam, iż na blogu brakuje mojej opowieści urodzinowej, o której nie tak dawno wspominałam i miałam zamiar zalinkować... a tu nie ma, przepadło. Postanowiłam ten brak nadrobić, jest to więc post uzupełniający, aby stała się jasność w tej materii:
   Nie obchodzę urodzin, choć znajdą się tacy, którzy stwierdzą, że to też pewien rodzaj obchodzenia. Jeżeli ucieczka przed ludźmi w podróż bez kontaktu ze światem jest metodą, to powiadam Wam – jestem jednodniowym pustelnikiem. Nie chcę odbierać mojej własnej chwały.

Pewnego czasu swego dnia postanowiłam zdobyć liczbę z mojej metryczki z szerokim widokiem na przyszłość.
   Jedni opowiadają o swoim życiu poprzez książki, inni na łamach bloga, a jeszcze inni opowiadają nocą przy ognisku. I wszystkie formy są piękne, ciekawią, bywają natchnieniem i motywacją dla innych. W ten sposób otwieramy też drogę do siebie. I tak było tym razem, bo wróciwszy z gór, powstała podobna opowieść. Wracam dziś do niej wspomnieniem.


28 stycznia 2019

Ekipa z Liechtensteinu – jedziemy na sanki!

"Z każdym dniem rozumiał coraz lepiej, że ludzie są zdolni. Zdolni do wszystkiego."


– Marek Krajewski "Aleja samobójców"


u schyłku stycznia, 2019
Bohaterami Lichtenstein Shore są zwykli ludzie, których łączy (za wyjątkiem mnie) praca w Liechtensteinie. Castingu nie było, bo gdyby trzeba się postarać, to nikt by nie przyszedł, więc zgłosił się kto chciał. Szwajcarka z Appenzell, Szwajcar z Glarus i Niemiec z Bayern, a reszta sami Polacy, w większości z południa kraju.
   14-osobowa grupa tworzy tzw. Ekipę z Lichtensteinu. W trakcie programu uczestnicy spędzają czas razem. Ich własne telefony z aparatami fotograficznymi pokazują perypetie na szlaku, w gospodzie, a później podczas wspólnego zjazdu na sankach. [wg Wikipedi o wszelkich "... Shore"]
   Wynajęty bus przyjechał po nas do Liechtensteinu, skąd pojechaliśmy do Austrii. Podróż zajęła nam godzinę. Na miejscu po krótkiej przerwie technicznej udaliśmy się w mozolny marsz tempem nienagannym, aczkolwiek można by iść tak żeby nie marznąć... szliśmy natomiast tak, aby było weselej.
   Z uwagi na powyższe informacje, wszystkie zdjęcia zrobione z telefonu są wesołej jakości.


24 stycznia 2019

Boże poczucie humoru.

"Humor jest najwspanialszą przyprawą w czasie uczty życia."


– Lucy Maud Montgomery "Ania na uniwersytecie"


zdj.: styczeń, 2019
Szła taką drogą jak ta, ale nie poranną. Kierunek wytyczał jej księżycowy blask. Choć w kadrach pozostała pamięć polarna, tak wtedy towarzyszyła jej zieleń traw. Noc wypełniała świat, kiedy czarne obłoki przesłoniły srebrną tarczę. Pojawiła się mgła, a Luna odeszła nagle.
   Niewiarygodna to historia, ale mogła przydarzyć się naprawdę. Co jest fikcją, a co jest faktem? Przysłuchaj się tym słowom uważnie.


22 stycznia 2019

Fänerenspitz (1505 m) – Appenzell. – Uszczęśliwiająca wędrówka.

Piękno bywa niebezpieczne, a niebezpieczeństwo kusi jak kobieta: uszminkowanym uśmiechem i sukienką w kolorze wina bordeaux. Nie możesz wiedzieć, że pod pończochą trzyma nóż seryjnej morderczyni.


styczeń, 2019
Góry zabijają, temu nie można zaprzeczyć. Ale również drogi miejskie, inni ludzie... Myślicie sobie – po co się drapać tam, gdzie nie swędzi? – Po co tam włazić? A po co w ogóle wychodzić z domu? Lepiej bezpiecznie pod pierzyną poznawać życie z książek. Można przecież, to nic złego i bardzo lubię tą przyjemność! Ale... czegoś byłoby mi brak, bo akurat ja wolę te książki sama pisać.
   W poszukiwaniu bezpiecznego szlaku pod rakiety śnieżne, aby nie spadła na nas lawina, oddaliliśmy się od groźnych gór na bezpieczną odległość machania. Mogliśmy stąd pomachać np. do turystów na Alpstein, a także do ludzi na szczycie sąsiedniej góry, którą zwiedzaliśmy o innej porze roku. Dziś było tam również sporo turystów.
   Mąż nakręcił kilka filmów, więc będę mogła podzielić się z Wami nieco lepiej warunkami ze szlaku. To był szczęśliwy dzień.


20 stycznia 2019

Recenzje – książki naznaczone Słowem Bożym. Ale nie tylko takie.

Słowo – jak mała kropla – drąży kamień.
Serce człowieka – jak kamień – potrzebuje krwi.
We krwi światłość – w światłości życie.
Zamień głaz na mięsiste i żywe serce.


Bardzo dużo piszę, a jeszcze więcej czytam. Myślę, że pochłanianie słów, jako historii zrodzonych w obcych umysłach, są fascynującymi przygodami nie tylko przeprowadzającymi nas przez fantazje autorów, ale i pozwalającymi zajrzeć do głębokości ich dusz.
   Dziś na ruszt wrzuciłam kilka kotletów do odgrzania, ale sięgnęłam też po kilka nowości. Mam nadzieję, że nie będziecie się sugerować moim zdaniem, bo każdy przecież ma własne.

"Imago"
Wiktor Żwikiewicz


18 stycznia 2019

Sellamatt – a po co komu słońce?

„W podróży zawsze jest coś ostatecznego i nieodwracalnego,
a kiedy się kończy, nigdy nie wraca się naprawdę w to samo miejsce.”


– Licia Troisi


początek stycznia, 2019
Panorama łączy w sobie zadziwiającą formację terenu z najpiękniejszym krajobrazem zimowym. Ekscytująca trasa dla ciekawskich miłośników sportów zimowych, przyciąga turystów z całego regionu. Co jest tutaj tak wyjątkowego?
   Postrzępione krawędzie góry, stworzone jakby dłutem – tak równo – na kształt skalistych pazurów, przeczesują ciężko wiszące chmury. Bywało, że niebo stawało się dosłownie ołowiane, jakby za moment miało spaść na nas ciężkim stropem zamrożenia. W istocie jednak, grafitowa kraina zamieniała się w bezdenną nicość, piękną zarazem, tajemniczą i głęboką. Bo po co komu słońce, skoro ma tyle innych efektów specjalnych?
   Na ścieżce u stóp imponującej góry Churfirsten, rozpoczyna się ta wyjątkowa trasa z zapierającymi dech w piersiach widokami, w czasie krótkich okien pogodowych. Zaparkowaliśmy w Alt St. Johann, aby stamtąd udać się otwartą kolejką w absolut ciszy. Już kilka metrów w górę wystarczyło, aby doświadczyć tego, o czym mówię. Na piechotę wystartowaliśmy ze stacji Sellamatt. Tu założyliśmy rakiety śnieżne i ruszyliśmy prosto w las.


15 stycznia 2019

Fantastycznonaukowy produkt kina o ciekawym spojrzeniu.

"Fantazja to naturalny aspekt ludzkich działań. Na pewno nie niszczy rozumu, ani go nawet nie obraża; nie stępia też apetytu na prawdę naukową i nie zaciera jej postrzegania. Wręcz przeciwnie. Im bystrzejszy i trzeźwiejszy umysł, tym wspanialsze będzie snuł fantazje."

– J.R.R. Tolkien "Opowieści z Niebezpiecznego Królestwa"


Miód na duszy i ulga wielka dla tych, którzy od dłuższego czasu próbowali mi udowodnić, że nic innego nie robię, jak marnuję czas. Otóż bywa i tak. Co robię kiedy nic nie robię, a akurat jestem w Polsce? Wspieram finansowo polskie kino.
   Stali czytelnicy zdążyli się już zorientować, że mam takie momenty w swoim życiu, kiedy uwalniam to dziecko w sobie. Dawno temu, za górami i lasami jako niedorostek jeszcze, oglądałam kreskówki z superbohaterami, a dziś oglądam z nimi filmy, przypominając sobie związane z nimi emocje.
   Mam swoje ulubione wcielenia jak i takie, którymi nie zajmuję sobie czasu, skądinąd i tak w pewnym sensie zmarnowanego, ale cóż, dziecko we mnie zaczęło płakać na odmowę no i uległam.

Aquaman to film fantastycznonaukowy, który – jak podaje Wikipedia – używa motywów opierających się bezpośrednio na dorobku nauki.


11 stycznia 2019

Na swoją odpowiedzialność – recenzja autorska, czyli moja twórczość pod lupą.

Książki pisze się dla przyjemności
i ku pokrzepieniu ludzkich serc.


Toporne debiuty mają podobno słabe szanse. Nie znam się na marketingu wydawniczym, dlatego idąc za dobrą radą bardziej doświadczonych, podzieliłam historię na pół. Istnieje więc jedna wielka całość, której tylko część obecnie poznała światło dzienne.
   Manewr nie był zaplanowany lecz czy może to spowodować zamieszanie? Przede wszystkim sama jako czytelnik, wiem, że części niektórych większych cykli można czytać jak osobną książkę. Są tak zamyślone, aby w każdym odrębnym tekście pojawiły się najistotniejsze informacje, potrzebne do połapania się w fabule, nawet jeśli ktoś nie czyta od początku. Nie jest to standard literackich tasiemców, jednak bywa, że może zaszkodzić autorowi.
   Rozwinę tę myśl w kilku akapitach:


8 stycznia 2019

Ludzie skromni czy szare myszy?

Wolność dzisiaj jest oparta na tym
aby mieć uprawnienie do klatki w której się znajdujemy.


Jeśli nie potrafisz sobie odmówić przyjemności, jeśli wstrzemięźliwość brzmi jak nazwa tajskiej zupy, a Twoje pragnienia są dla Ciebie najważniejsze, możesz pominąć ten artykuł. Przyczynę pokażę na błahym, wręcz trywialnym przykładzie:
   Podobno siła jest kobietą. Dobra materialne – panom ten temat wydmie policzki od śmiechu – ozdóbki i wygody dla urody itd. Nikt tego nigdy nie nazwał słabościami dzisiejszej cywilizacji. Głupie? Czytaj dalej.
   Konsumpcjonizm sięgnął już chyba rangi filozofii. Moda, najnowsze gadżety i ozdoby. Dłużej w pracy, mniej z drugim człowiekiem. Zastanowienie nad sensem życia z reguły kończące się roześmianą buzią nad kieliszkiem wódki. Otaczamy się kumplami od drinków, Sylwester bez alkoholu brzmi jak porażka.
   I temat zszedł na manowce, do głębi człowieczego umysłu, w którym ktoś zapomniał zapalić światło. Problem zaczyna się tam, gdzie nie dosięga duch.


3 stycznia 2019

1. Pięcioksiąg na mapie – Ur Chaldejskie, początek dziejów Abrahama.

"Poszukiwanie to natura mądrości."


– Rick Riordan "Bitwa w Labiryncie"

↻ wstęp do artykułu

Początek swojej przygody z historią rozpocznę od genealogicznej kroniki, od czasów Teracha. Wówczas Terachowi mającemu chlubne 130 lat urodził się syn Abracham. Aby przenieść tę historię na mapę, udajmy się do rozdziału, w którym Terach z synem i synową opuścili Ur Chaldejskie i osiedlili się w Charanie.
   Myślę, że bez względu na nasze wyznanie (czy jego brak), łatwo nam będzie o tym porozmawiać nieco wnikliwiej. Potraktujmy wreszcie Biblię jako dosłowny zapis historyczny.

Tradycyjnie Ur Chaldejczyków umieszcza się tam gdzie dzisiejsze Ur, ale to błędna lokalizacja, którą lubią podawać historycy. Żeby odkryć właściwą, musimy najpierw prześledzić drogę, którą szedł Abraham.
   Oto mapa z zaznaczonymi najważniejszymi dla tego artykułu, lokalizacjami:

Ogólna poglądowa mapa.
Na koniec artykułu wstawiłam dokładną.

1 stycznia 2019

Polskie wspomnienia – Campoverde – western w Polsce.

Chcę przygody. Dajcie mi więc konia,
a resztą zajmę się sama.


rok 2011
Czy wiecie, że w Polsce można się uczyć w profesjonalnej szkole jazdy w stylu western, a potem startować w międzynarodowych zawodach jeździeckich? Szkół jest kilka, a dziś opowiem Wam o łódzkiej, znajdującej się na jej obrzeżach, gdzie kilka lat temu miałam okazję obejrzeć mistrzowski występ zawodowców.
   Jeżdżę konno od wielu lat w klasycznym stylu. Metoda rodem z dzikiego zachodu interesowała mnie od bardzo dawna lecz szkółka jest wysoko poza moim zasięgiem budżetowym. Pasja sprawiła, że teorię mam w małym palcu.
   Dlaczego western? Przyczyny są oczywiste. Chód konia w westernie jest najbardziej zbliżony do naturalnego. W klasycznej wierzchowiec musi być spięty, głowa wysoko, pełna arystokracja. Natomiast w westernie ciało ma wyciągnięte, głowa luźno, nie ma niewygody. W końcu styl ten powstał w celu wysiedzenia wielu długich godzin w siodle. Żaden cowboy nie wytrzymałby w swojej pracy jeżdżąc w klasycznym siodle.

źródło zdjęcia