Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

30 lipca 2018

Karmazynowe noce.

Potem rzekł Bóg: Niech powstaną światła na sklepieniu niebios,
aby oddzielały dzień od nocy i były znakami dla oznaczania pór, dni i lat!
Niech będą światłami na sklepieniu niebios,
aby świecić nad ziemią! I tak się stało.
I uczynił Bóg dwa wielkie światła: większe światło,
aby rządziło dniem, i mniejsze światło, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy.
I umieścił je Bóg na sklepieniu niebios, aby świeciły nad ziemią.
I rządziły dniem i nocą oraz aby oddzielały światłość od ciemności.
I widział Bóg, że to było dobre.


– I Mojżeszowa. 1:14-18


Patrzymy w niebo i antycypujemy jego wygląd, choć nikt z nas tak naprawdę nie doświadczył go przez bliższe poznanie. Wierzymy słowom kosmicznych wędrowców, którzy pokazują nam zdjęcia przez owalną soczewkę zniekształceń i sami się przyznają do zakrzywiania obrazu. Do zakrzywiania myśli, poglądu i nauki też?
   Prosta matematyka podaje inne wartości. Odległość, masa, kształt? A za tymi liczbami cała oranżeria argumentów gna na swych rydwanach, wyściełanych zamszem. W nich zaś, stoją możni tego świata. A konie rżą.
   Antagonizm życia i wiedzy ludzkiej. Nigdy dotąd niepotwierdzony, nigdy dotąd prawdziwie nie poświadczony.


27 lipca 2018

Weisshorn (Arosa).

"Życie bez radości jest jak długa podróż bez gospody."


– Demokryt z Abdery


Alpy Plessur to pasmo górskie w szwajcarskiej Gryzonii, której najwyższym szczytem jest Arosa Rothorn (2980  m.). W środku gór figuruje miasteczko uzdrowiskowe Arosa, będące ośrodkiem wypoczynkowym, osadzonym nad jeziorem Obersee, gdzie podobno żyje złota rybka. Istnieje tu rozbudowany ośrodek narciarski "Arosa Lenzerheide", mający 225 km tras.
   Znana jest historia Arosy począwszy od wieku XIII. W tym czasie istniały tu osady zajmujące się popasem bydła. Dopiero w latach XIX wieku, ziemie te zaczęto sprzedawać bogatym, którzy bardzo szybko zainwestowali w pierwsze hotele i SPA. Wystrój samego miasta przykuwa uwagę swą unikalną kompozycją barw. Tu wszystko ma przyciągać oko turysty.


24 lipca 2018

Drogą w dół.

"Piękno życia jest w każdym cennym momencie.
Zatrzymaj się, aby to dostrzec."


– nie wiem kto


Jak się zdaje, ptaki latają, bo brały wzór z samych chmur. Jak się zdaje, gepard biega najszybciej, bo brał wzór z samego wiatru. Jak się zdaje, płetwal jest największy, bo brał wzór z góry lodowej. Dziś elegijny sen wynurzył się na Twe zbolałe lico. Z kogo brałeś przykład nim zasnąłeś?
   Gdy złamane drzewo upada, uciekasz. Gdy straszy burza, chowasz się. Gdy pędzi rozhulały byk, umykasz z jego pola widzenia. Gdy masz anturaż przykrej złości krzykiem karmiące, dlaczego przyzwalasz na ten ton wobec siebie i Twój gniew?
   Kochasz – więc śpiewasz. Śmiejesz się – więc płaczesz z radości. Wygrywasz – więc triumfujesz. Smucisz się – więc... bagrujesz to uczucie jak dołek w glebie...
   Twoje serce nie jest warte nienawiści, gniewu i smutku.


23 lipca 2018

Mystery Blogger Award

Nawet na zabawach można nauczyć się życia – myślała. – Nie tylko uniwersytet uczy nas żyć.


– Lucy Maud Montgomery "Ania na uniwersytecie"


Zazwyczaj wszelkiego typu konkursy powodują u mnie katatonię, ale w dalszej perspektywie, już po tyradzie umysłowej zdałam sobie sprawę, że skoro jotka za coś się bierze, to nie jest nigdy głupie. Z tego miejsca uprzejmie dziękuję jotce za nominację w tymże wyzwaniu, którego postanowiłam się podjąć.
   Pomysłodawcą konkursu jest tajemnicza Okoto Enigma, której słowami, pozwolę sobie wyjaśnić o co chodzi.

19 lipca 2018

Trójmiasto – interesy i wczasy zarazem.

"Rozstawieni wokoło całego miasta jak milczące szyldwachy, tkwią tysiącami i tysiącami śmiertelnicy zatopieni w oceanicznych marzeniach. Jedni wsparli się o pale, drudzy zasiedli na skrajach pomostów(...) inni wdrapali się wysoko na olinowanie, jak gdyby usiłując zyskać jeszcze lepszy widok na morze. Ale przecie to wszystko ludzie lądu,w powrzedni dzień uwięzieni wśród desek i tynku – przywiązani do kontuarów, przygwożdżeni do ław, przytwierdzeni do biurek."


– Herman Melville "Moby Dick"


Pewnego czerwcowego dnia z przyczyny bardzo konkretnej, opuściłam Szwajcarię – kreśliłam swe warunki dopiero co, w wędrownej opowieści na Ojcowiźnie. Wcielając się znów w poszukiwacza przygód, proponuję nie oddzielać tego wątku, który bardzo dokładnie chcę opowiedzieć i uchylić rąbka wszelkiej tajemnicy; od ilustrowanej części przygody, w której nie zabraknie nawet próby odtworzenia wiatru i morskich fal.
   Jak wiecie, ze mnie jest katon. Osoba pryncypialna i śmiała w swej Ojczyźnie, bardziej niźli emigrancka rzeczywistość na to wskazuje. Jest taka zasada, której hołduję od dawien dawna, że mając podpisać jakąś ważną umowę (np. o pracę), staram się pozytywnie zapaść w pamięć, aby oczywistym było, że zatrudniają śmiałego i kreatywnego pracownika.
   Chcąc wszelkie swe wątpliwości rozwiać i uwierzyć, że TO SIĘ NAPRAWDĘ DZIEJE, udałam się w miłą podróż celem uściśnięcia dłoni pełniącemu służbę w oficynie, skąd wywołano do zaistnienia moje dzieło życia. Tak oto wpadłam jak perszing, tyle że z włosem rozwianym, bo wiadomo, iż pociski są zrobione na glacę i...


Gdynia

Do Trójmiasta przywiózł mnie pojazd o tak intensywnym kolorze, że zrazu skojarzył mi się z łuską zielonego pytona. Rozweselał wszystkie półmroczne dworce przystankowe, sycząc na wszystkich czekających, bawiących się z nudów we wnikliwe obserwacje niezbyt interesującego otoczenia. I tak znalazłam się w Gdańsku.
   Trójmiasto posiada ułatwiającą życie i niedrogą koncepcję podróżowania międzymiejską koleją, do której bilet łatwo nabyć (także za gotówkę) w automatach rozstawionych bogato na każdym dworcu. Jako nowicjusz, nie myślcie sobie, że wiedziałam co robię. Najpierw, wysiadłszy z pytona, musiałam się rozejrzeć – jeszcze nim zaczęłam pytać gdzie pójść – słowa jednak uwięzły w nicości zapomnienia, kiedy zobaczyłam swój kierunek – masywny dworzec PKP z brunatnej cegły. W podziemiu przywitały mnie żółciutkie maszyny o nieskomplikowanym interfejsie i tak stałam się posiadaczką biletu, bardzo przypominającego te, na których jeździ się w Szwajcarii. Łatwo odnalazłam peron, a pociągi jeżdżące w krótkich odstępach czasu nie pozwoliły mi długo oczekiwać w kompletnej tępocie umysłu, w bezruchu i zapatrzeniu w jeden martwy punkt. Dobrze, że nie jestem paląca, wówczas straciłabym prawie całego szluga.
   Za pół godziny wysiadywania welurowego krzesełka w pakiecie z możliwością obserwowania pejzażu za oknem, zapłaciłam ledwie kilka złotych. Widok momentami był skąpy, a momentami pozwalał podziwiać architekturę miejską, wielce mnie uzależniającą jako gapia. W Gdyni zaczęłam wypatrywać kawiarni. Znalazłam ją po drugiej stronie ulicy Dworcowej.
   Skusił mnie wyraz "kawa", a potem podłużny stolik zwrócony do okna. Dopiero później zauważyłam prefiks "bio" i wszelkie inne reklamodawcze hasła obiecujące zdrowie. Nabyłam więc sobie drogą kupna najidealniejszy moim zdaniem wybór z krótkiej listy kawowych rozmaitości i zasiadłam na stołku barowym, twarzą w twarz z ogromnym światem zza wielkiej szyby. I uwaga! Po raz pierwszy miałam możliwość w kawiarni wybrać sobie nie tylko rodzaj cukru, ale i dodać według własnego uznania rozmaite przyprawy korzenne, które podporządkowały mnie sobie wiele lat temu na resztę życia. Czas zwolnił, a ja rozsmakowywałam się w kawie z cynamonem, imbirem i kardamonem. Jak w domu – to był smak jak w domu! Wzmocniona energią z palonych ziaren, prostą drogą udałam się do właściwej lokalizacji – głównego celu tej wyprawy.
   I oto ukazał się moim oczom gmach nieprzeciętnej architektury pośród przeciętnych bloków mieszkalnych. Zdjęcie żywcem wyrwane z "Google Map Street View", więc wybaczcie mi jakość. W Gdyni ani razu nie wyjęłam z torby aparatu. Znalazłam właściwe drzwi, bez namysłu wcisnęłam guzik domofonu i rozpoczęłam wspinaczkę po wysokich schodach, myśląc sobie, że wyjechałam na urlop, a tu znowu góry...


17 lipca 2018

Po owocach ich poznacie.

"Każde Słowo Pana jest prawdziwe
On jest tarczą dla tych, którzy mu ufają.
Nie dodawaj więc nic do jego słów
aby Cię nie zganił i nie uznał za kłamcę".


– Księga Przypowieści Salomona.


Kiedy poruszany jest temat wiary, odpowiadam w tej sprawie, że Krk. wysoce oddalił się od Chrześcijaństwa biblijnego. Ponieważ zostałam o to już nieraz zapytana, pora wyjaśnić co rozumiem przez religijność. To wymaga pełni jasności aby wiadomym było na czym polegają pewne różnice, choć nie będę ich dziś konkretnie wymieniać.
   Każdy broni swego zdania, ale kiedy kończą się argumenty i zaczynają padać słowa "bo tak jest" albo "skoro tyle osób tak wierzy, to nie może się tyle osób mylić"; zazwyczaj wtedy kapituluję, bo stąd jest bliska droga do grandy. Problem z reguły kiełkuje z niewiedzy i nieznajomości prastarej księgi, co wyklucza wspólne studiowanie Pisma.
   Czas przestać chować głowę w piasek, zatem odpowiadam na pytanie. Na spokojnie i proszę o uśmiech.

13 lipca 2018

Mirów, Boblice i częstochowskie tajemnice.

"W pierwszej chwili zakradł się do jego serca smutek i żal, ale niebawem ustąpiły one miejsca słodkawemu niepokojowi, cygańskiemu podnieceniu włóczęgi."


– Michaił Bułhakow, „Mistrz i Małgorzata”



Pewnego czerwcowego dnia z przyczyny bardzo konkretnej, opuściłam Szwajcarię pełną skwaru aż po wszystkie jej granice i znalazłam się sama w niosącej ulgę Polsce deszczem lekko okraszonej. Aby ów konkret spełnić, nie było mi trzeba wiele czasu, lecz obiecałam sobie, że podczas pozostałych kilku dni w ojczyźnie, nie spędzę ani jednego dnia w domu. I słowo czynem się stało, a tej tajemniczej, szczególnej kwestii, pozostawiam lukę chwilowej niewiedzy. Cierpliwości.
   Mapa poszła w ruch, kapelusz na głowę i w drogę! Na tę wędrówkę wybrałam się wraz z moim tatą, który tak samo jak ja, ochoczo zagląda do kart historii, także in persona.

Na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej wiatr hulał głaszcząc trawy wzniesień czym wprawił mnie w błogostan. Gwizdał w murach ruin i zawodził donośnie w prawie pustych korytarzach.
   Do tej wędrówki zainspirowała mnie autorka bloga "miłe rzeczy". Zachęcam więc do zapoznania się z jej artykułem, w którym bardzo skrupulatnie opisała rzeczone tereny i zaprezentowała o wiele więcej zdjęć niż ja.
   Ostatnim miejscem naszej wędrówki było miejsce kultu Czarnej Madonny. Jednak nie spodziewajcie się standardów, wszak pokażę Wam te zakątki, do których raczej rzadko wstępują turyści.


Mirów

Stanął tu zamek w wieku IV na rozkaz króla Kazimierza Wielkiego. Pierwszy kształt strażnicy bardzo szybko przemieniono w dumną warownię, włączoną do Orlich Gniazd.
   Pełna chwały historia zakończyła się jednak podczas potopu szwedzkiego. W następstwie odniesionych szkód, mury zamkowe zasiliły okolicznych mieszkańców w budulec, tym samym warownia przeszła w kompletną ruinę.


10 lipca 2018

A co ludzie powiedzą?

"Wszystko co słyszymy jest opinią, nie faktem.
Wszystko co widzimy jest punktem widzenia, nie prawdą."
– Marek Aureliusz


Długo zastanawiałam się jak zacząć tą notkę, by nie brzmieć jak nudny banał. I nagle jak impuls przyszło do mnie "przecież nawet biblia o tym pisze!" To fakt, dlatego rozpatrzę tę kwestię od tej właśnie strony, na podstawie Pisma – lecz nie wypowiadam tych słów jako Katolik, Prawosławny, czy Zielonoświątkowiec – żeby była jasność, to nie jest wpis pro-religijny.
   Vox populi nigdy mnie nie obchodził, byłam raczej odporna na opiniowanie mojej osoby, a z krytyki nauczyłam się korzystać i wyciągać wnioski. O wiele więcej dla mnie zawsze znaczył vox Dei, bo to nie ludziom pragnę się podobać i nie z nimi chcę się porównywać.
   Spisałam więc trzy historie, są one fikcyjne, ale opowiadając je, miałam w pamięci kilka prawdziwych (podobnych) wydarzeń. Tym razem jestem bardzo ciekawa, co o tym ludzie powiedzą. Czekam na Wasze komentarze.

6 lipca 2018

Lenzerheide Motor Classics.

"Budujemy samochody, których nikt nie potrzebuje, ale każdy chce mieć."
– Ferry Porsche


Do dwuśladów ludzie garną się od dawien dawna, darząc je cielęcą atencją, wyrażaną nierzadko jako nieodzowną (dodatkową) materię każdego człowieka lub przeświadczeniem niemalże obowiązku dysponowania przedmiotem dzisiejszej treści.
   Sporty motorowe, idealnie dopasowanie do cytatu dzisiejszej notki, to coś za czym nie przepada każda dziewczynka. Za to towarzyszyło mi dwóch panów kompletnie nie zainteresowanych tym wydarzeniem. Serdecznie dziękuję im, że zabrali mnie w to miejsce, pomimo to.
   Oto Lenzerheide Motor Classics, gdzie zaprezentowało się ponad 200 samochodów wyścigowych, a także motocykle, gdzie mogłam zabawić się w fotografa.


3 lipca 2018

W drodze donikąd. – Rekonesans na przełęczach.

Spokój grabarza
Wszystko będzie dobrze
Siódma dziesięć kwas chlebowy w barze
Pukanie w głowę
Wszystko będzie dobrze
Dobre chęci ładne widoki
Spojrzenie w górę
Wszystko będzie dobrze(...)
Szerokiej drogi


– Elektryczne Gitary - Spokój grabarza


Rzeźwość i żywotność z każdym oddechem niemal mroźnego powietrza, dynamicznie nabierały wigoru. Co to znaczy poczuć się lekkim, ten spostrzeże w lot, wyszedłszy z ciężkich objęć kanikuły. Cichość, przychylny wiew zstępujący w pełnej krasie z ostrych wierchów, do złudzenia arktycznym jawił się mieczem, co bezlitośnie przeszywa ciało ludzkie.
   – Przybywam po wytchnienie! – Zapowiedziało echo, dobitnie powtarzając słowo za słowem, by nie pozostawić żadnych wątpliwości.

Julierpass
2,284 m