Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

29 maja 2018

Muchołówka – historia zagłady.

"Rośli­ny są bar­dziej "hu­mani­tar­ne", gdyż by żyć, nie muszą mordować."


– Antoni Kępiński,
nasz polski psychiatra, naukowiec, humanista i filozof,
bardzo się pomylił wymawiając te słowa.


O zamiłowaniu do egzotyki, można by napisać niejedną książkę. Gama tego zagadnienia jest niezwykle bogata w gatunki oraz ich formy, co tyczy nie tylko zwierząt, ale i roślin. Egzotyczne – a więc niezwykle piękne i niestety, nie proste w utrzymaniu.
   Od pustyń po tropiki... jakim cudem nastąpiło tak wielkie przekierowanie moich zainteresowań? Wzięło się to głównie ze zmiany klimatycznej jaka nastąpiła po przeprowadzce. Rośliny, które kiedyś u mnie rozwijały się jak na drożdżach (suche powietrze polskiego blokowiska), obecnie dość są w uprawie bardzo opornie. I choć mieszkam w sumie znaczniej bliżej ich gorącej ojczyzny i jest tutaj goręcej, mogę powiedzieć, że jakoś to znoszą. Teoria potwierdzona jest tym, iż wszystkie tropikalne i subtropikalne rośliny, rosną nieokiełznane.
   Myśląc, że Muchołówka jest rośliną tropikalną, podjęłam się jeszcze jednej próby jej utrzymania.

Zdj. zrobione niedługo po zakupie.

25 maja 2018

Górski klif – Niezgodnie z planem.

Podróże mają magiczną moc uzdrawiania duszy i zdecydowanie pomagają zdystansować się do problemów dnia codziennego. Nie rozwiązują ich bezpośrednio, jednak pomagają przewartościować i spojrzeć na nie jakby z drugiego brzegu rzeki.
– Martyna Wojciechowska


Koniec kwietnia.
Drugą rzeczą jaką w górach bardzo lubię, (zaraz po wędrowaniu granią) jest marsz nad przepaścią, czyli szlakiem wzdłuż klifu. Zazwyczaj takie dróżki są oddalone od samej krawędzi i nie odczuwamy szczególnego efektu. Na masywie w kantonie Gryzonia, który polecono nam całkiem niedawno, wnosi się odpowiedni teren dla tego typu przebieżek. Znajomy [Szwajcar, alpinista i pasjonat jazdy górskiej MTB], traktuje tę górę jak ogródek przed domem. Bywa tam często, więc poczuliśmy, że możemy mu zaufać. Skoro powiedział, że można tam iść wiosną, to poszliśmy.
    Zostawiliśmy samochód na parkingu pod centrum handlowym w Landquart, (jest to miejscowość okryta sławą przez miłośników konsumpcjonizmu). Ów znajomy zapewniał, że śniegu na szlakach już nie ma, więc widok dość dużej, białej warstwy zbił nas nieco z pantałyku... Na to nie byliśmy absolutnie przygotowani. To skłoniło nas do skrócenia drogi celem ominięcia najwyższego szczytu, gdzie śnieg zalegał nadal grubą warstwą.
   Stamtąd pojechaliśmy autobusem do miejscowości wcześniejszej niż początkowo planowaliśmy, do Zizers. Udaliśmy się na szlak, który miał nas wyprowadzić w góry. Po wspinaczce czekała nas widokowa, piękna ścieżka klifem, a na koniec zejście prosto do miejscowości Landquart, na parking.
   I można powiedzieć, że wraz z pierwszą, konieczną zmianą planu, otworzyła się puszka Pandory. Myśleliśmy, patrząc na mapę, że wędrówka zajmie nam pół dnia, a zajęła cały. Jakim cudem? Czytajcie dalej.


22 maja 2018

Niezgodnie ze wspomnieniami.

Ludzie się nie zmieniają (...). Po prostu z większą precyzją ukrywają swoje prawdziwe ja.
– Ruth Ware, "W ciemnym, mrocznym lesie"


O wizytach w Polsce z pogranicza wędrówek pisałam z rzadka, a coś jednak tym razem zapragnęło wyfrunąć ze środka mnie na zewnątrz. Liczne spotkania w ojcowiźnie, wymiany myśli, afiliacja – to wszystko ma swoje osobne konkluzje. Jest też i morał.
   Chodzą różne słuchy o ludziach, z którymi utraciłam kontakt. Pewnego jegomościa wyrachowanie pozbawiło mnie kilku cennych dóbr materialnych, tym uważniej przysłuchuję się wszystkim informacjom mogącym przybliżyć mi jego bytowanie. Ze zgrozą stwierdzam, że ów pan stał się mobilny bardziej niż ja.
   Gdy go żegnałam, zostawiłam człowieka pełnego nadziei, silnego ducha, objętego pewnością jutra – człowieka, który budził wrażenie zwycięzcy. A tymczasem nieznana historia stworzyła z niego hybrydę. Zaniepokojenie rosło gdy słuchałam opowieści dalej.

17 maja 2018

Pizalun Stein (1473,3 m) – Dostępując szczytu.

"Widzieć świat i niebezpieczeństwa.
Patrzeć ponad murami,
znajdować się nawzajem
i czuć.
To sens życia".


– "Sekretne życie Waltera Mitty"


O wschodzie kwietniowego słońca zamiera echo wczorajszego dnia. Kłębi się para wspomnieniem wieczornego deszczu. Czapla stąpa powoli, wypatrując sekretów traw, a pierwsze promienie dnia, malują szlaczki na niebie światłem poprzetykanym przez górskie granie. My zaś, przeciskamy się pomiędzy wysokimi masywami, aby z jednej doliny udać się do sąsiedniej.
   Przed nami staje St Margrethenberg – góra z wszechstronnym widokiem na Pizol, Churfirsten, Gonzen, Falknis i pobliskie góry Grisons. U stóp leży Bündner Herrschaft i nasza Dolina Renu.


15 maja 2018

Św. Paweł – kontrowersyjny ewangelista.

Słowem wstępu pragnę nadmienić, że współautorką tego artykułu jest moja nieoceniona pomoc w sprawach biblijnych, kobieta po seminarium: Johanka.


Ilu z Was kiedyś, słuchając (np. w kościele) listów Św. Pawła, myślało tak jak ja, że facet grubo przesadza? Paweł był ortodoksyjny, bardzo gorliwy i prowadził fanatyczną, wręcz obsesyjną działalność misyjną. A baby we wsi gadały, że Kościół zamierzał usunąć jego ewangelię z Pisma, co by świetnie odzwierciedlało problem kontrowersji. Rzeczywiście był to człowiek trudny w obejściu.
   Nie zamierzam pisać o historii tego mężczyzny. Moim zadaniem jest skupić się na jego słowach. Zanim doznał objawienia, Paweł na kilka dni został oślepiony. Przypomnę, że faktycznie nazywał się Szaweł i był zawziętym mordercą Chrześcijan, po czym został nawrócony.

11 maja 2018

Kroneberg (1663 m.) – ostatnie momenty za panowania królowej zimy.

"Ten kto żyje, widzi dużo.
Ten kto podróżuje, widzi więcej."
– arabskie przysłowie


To był ostatni dzień, w którym (jeszcze w kwietniu), zimowa dama miała coś do powiedzenia. Rozglądając się po terenie nie sięgającym nawet dwóch tysięcy, nie można nie przyznać synoptykom racji, że wiosna już wygrała grę o europejski tron aury.
   Granica obu królestw – zasypiającego i nowego – była bardzo wyraźnie zarysowana w okolicach tysiąc trzechsetnego metra wzwyż. Zieleń traw zanikała i nagle pojawiła się dosyć gruba czapa śniegu na samym szczycie. Oczywiście dużo dalej pięły się inne góry, te powyżej dwóch tysięcy metrów, nadal zakute lodem, stanowiły ostatni bastion zimowej królowej.
   Szlak poprowadził nas przez piękny las pełen bujnych korzeni, dzięki którym teren wyglądał bardzo niezwykle. Tradycyjnie w całym tym gąszczu, znaleźliśmy też wyznaczone miejsce na piknik, z którego w sezonie korzystają szwajcarskie rodziny.

Nasz cel – Kroneberg – widziany z daleka.
Pozornie nic wielkiego, prawda?

8 maja 2018

Kinomaniak – moje propozycje:

"Dla mnie fundamentem aktorstwa jest teatr. Żeby grać na scenie, trzeba posiadać odpowiedni warsztat. Szkoła bardzo w tym pomaga. Inaczej jest w kinie. Tam często ludzie bez szkoły, jeśli mają talent, stają się gwiazdami"

– Dariusz Majchrzak


Mało interesuję się aktorami, kojarzę może pięć nazwisk, a pod terminem "ulubiony aktor" kryje się oglądanie wielu produkcji z daną twarzą – niekoniecznie celowo. Świetna gra aktorska to nie tylko sam talent. Niektórzy wybrali taką drogę życia ale musieli najpierw sporo się nauczyć, nim zagrali swoją pierwszą rolę.
   Zauważyłam, że Ci, którzy zaczynali na deskach teatralnych, w filmie dosłownie zakładają skórę swojego bohatera. Bo są i tacy, od których nawet ja bym lepiej zagrała. Aktorów, których nie cierpię widzieć w filmach jest długa lista.
   Na moją białą listę wskakują coraz częściej twarze mało znane, chociaż nie spamiętałam ich nazwisk... to gdy widzę ich w zapowiedziach, chętnie wybieram ten tytuł. Nie jestem fanem ani fanatykiem konkretnych osób. O.K. na punkcie niektórych ról miewam obsesje. Czasami jest tak, że lubię na kogoś patrzeć, a czasami po prostu lubię słuchać tego konkretnego głosu.


4 maja 2018

Morgartenberg 1239 m. – wiadomość z końca świata.

"Podróż jest jak małżeństwo. Podstawowym błędem jest myślenie, że możesz ją kontrolować"
– John Steinback

Kanton Schwyz pełen jezior oraz gór, z których można zobaczyć kilka zbiorników na raz, to jedno z moich ulubionych regionów. A gdyby prócz pleneru, oczyma wyobraźni dodać sobie do widoków jedną z popularniejszych w Szwajcarii batalii epoki średniowiecza? Ona miała miejsce właśnie tutaj.
   Bitwa pod Morgarten w XIV wieku, skomasowała na placu boju 1500 żołnierzy z Konfederacji Szwajcarskiej. Napadli na intruzów (żołnierzy Habsburgów) i pokazali im gdzie raki zimują. Skonsolidowali w ten sposób Wieczną Ligę Kantonów, które stanowiły trzon nowoczesnej Szwajcarii.