Hohenschwangau – naprzeciwko zamku Neuschwanstein.

"Najtrudniejsze jest tworzenie. Wszystko inne jest ucieczką przed tworzeniem."

– Ryszard Kapuściński
„Lapidarium IV”


⤶ poprzedni artykuł – Neuschwanstein.
październik, 2018
Na ruinach twierdzy pochodzącej z XI wieku, stanął nowy, wspanialszy zamek, który nazywano wówczas Schwanstein. Jego wysublimowany wygląd przyciągał uwagę każdego. Nie zawsze jednak przebywała tu najwyższa monarchia. Rodziny szlacheckie przeważnie korzystały z niego, wybierając się do okolicznych lasów na polowania, a podczas wojen napoleońskich, siedziba ta była wykorzystywana jako baza wojskowa. Później sprzedano rezydencję do rozbiórki. Uchronił ją jednak książę Ludwig von Oettingen-Wallerstein, którego rodzina posiadała klasztor w pobliżu miejscowości Füssen. Kupił zamek aby go uratować.
   Książę był entuzjastycznie nastawiony do przedsięwzięcia, zwłaszcza z uwagi na landszaft. Zamek bowiem, stoi w atrakcyjnym krajobrazie, jak na panoramicznej scenie. Książę jednak został zmuszony sprzedać zamek po zakończeniu morganatycznego związku, przez co stracił pozycję głowy rodziny.
   Następny właściciel, geodeta Johann Adolph Sommer, zamierzał założyć w zamku przędzalnię, ale tak się nie stało.


Czy Ludwik był Szalony?

"Odkąd Eliza odkryła w sklepie pani Swindell książkę z bajkami i zatopiła się w jej wyblakłych stronach, zrozumiała potęgę opowieści. Ich magiczną zdolność do wypełniania pustki w ludzkich sercach i zranionych umysłach."

– Kate Morton "Zapomniany ogród"


Październik, 2018
Trudno uwierzyć, że mroczne czasy wydały na świat szlachetnego człowieka o sercu kryształowym i delikatnym tak, że w każdym momencie mogło pokruszyć się na drobne... Parsifal jako ledwie piętnastoletni syn owdowiałej kobiety, wychowywany w walijskich lasach, ujrzał pewnego dnia rycerzy, a zachwyciwszy się, zapragnął by stać się im podobnym. Profetyczne marzenie przywiodło go aż na dwór króla Artura gdzie udowodnił swoją wartość. Pasowano go na rycerza.
   Odtąd towarzyszył najszlachetniejszemu królowi Arturowi i służył wsparciem swego znakomitego miecza rycerzom Okrągłego Stołu. Był strażnikiem Świętego Graala, co dopełniało jego wyjątkowości. Niestety jego rycerskie serce pokochało żonę swego monarchy, tworząc odrębną, gorącą historię o niespełnionej miłości. Och Parsifal... jakimż wielkim bólem szarpana była twoja dusza... Rycerzu Łabędzia, jakże cierpiałeś widząc jej białą dłoń w cudzych objęciach...
   ...oto bajek świat, nieskazitelnych marzeń i czystej miłości. Czy mogły one zaistnieć w realnym życiu? Nie odpowiadajcie od razu. Spójrzcie najpierw na ten zamek.


Parpaner Rothorn – czerwony róg.

"Uczucia przeżyte to uczucia już poskromione, martwe doświadczenie, które złożone zostało do grobu w chwili, gdy zdołaliśmy wyrazić je w słowach."


– Thomas Edward Lawrence „Siedem filarów mądrości”


początek października, 2018
Skały bogate w rudę, odwiedzone jesienią prezentowały się szczególnie ryżo przez roślinność i łagodne, złotawe słońce nisko opadające na tej wysokości. Przybyliśmy dosyć wcześnie, ale czas nie grał tu roli. Mieliśmy przed sobą cały dzień.
   Zostawiliśmy samochód w miejscowości Lenzerheide. Moim oczom ukazał się przepiękny widok. Kocham jeziora, kocham ich spokój i lustrzaną toń. Te szwajcarskie są wyjątkowe, bo wszystkie są tak nieskazitelnie czyste, że w słońcu wydają się lazurowe. Tego ranka delikatnie zasnuwała je mgła. Widok tak romantyczny, że serce samo żwawiej się poruszyło, a tyle przecież jeszcze piękna natury było przede mną. Trzeba patrzeć, doświadczać, doznawać... to najpiękniejsze chwile w życiu. Bliskość szczególna. To tchnienie życia, które jest w każdym z nas, pasuje do przyrody tętniącej życiem z każdej strony i w każdym momencie.


Heidsee
oryginalnie w języku retroromańskim: Igl Lai

Jezioro. Ciche, spokojne, kryształowe albo czarne, zależnie od nastroju. Słodkie, ale głębokie, zdolne zaplątać nieszczęśnika w wodne pnącza i zanurzyć w miękkim mule. Już od zarania dziejów twórcy najstraszniejszych horrorów wiedzą, że to co podoba się i kusi, może okazać się strzygą w przebraniu niewinnej panny. Dlaczego tak wiele horrorów kręci się nad jeziorami?
   Dlaczego ja tak rzadko odwiedzam miasta? Bo wystarczy mi horroru w książkowych opowieściach. Wiem, że z jeziora nie wyskoczy na mnie topielica, ale z zaułka miejskiego owszem – może. Np. jakiś Zeugl w dresie z nożem w ręce...

Wildhaus – Zwinglipass – Mutschen (2121 m) – Saxer Lücke (1662 m) – Staubern (1750 m). |Jeszcze raz na Alpstein.

"Osiadły tryb życia zawsze prowadzi do zniewieścienia i słabości."


– (Ibn Chaldun) P.Curtin,
S.Feierman, L.Thompson,
J.Vansina „Historia Afryki”


początek października, 2018
Gdy suknia jesieni została ukończona, obszyta złotem i burgundem, gdy już pierwszy mroźny wiatr zapiął wszystkim ludziom kurty, na słońcem wymalowanym złotym runie, którym dziarsko wił się szlak, rozpoczęliśmy marsz bardzo długi, kończący się dopiero schyłkiem dnia.
   Nie odjeżdżając nawet zbyt daleko od domu, znaleźliśmy się po drugiej stronie góry, którą widzimy z okna. Poznałam już prawie wszystkie jej ścieżki. Co jest w niej takiego, że mnie przyciąga? Jej wielki, pionowy front, od początków przygnębiający całym swym jestestwem? Historia nienawiści do gór, która miała swój początek i koniec właśnie na tym masywie? Mogłabym wypisać całą listę jej cech negatywnych. I może dlatego właśnie, ona się nigdy nie nudzi, a jej pokonywanie przynosi tak wiele satysfakcji...

Alpstein.
Zdjęcie pochodzi z września.

"Po ciemnych manowcach życia również uwijają się latarnicy."

"Droga jest źródłem, jest skarbnicą, jest bogactwem."

– Ryszard Kapuściński „Podróże z Herodotem”


wrzesień, 2018
Szczęście nie leży na ziemi. Nie wystarczy się tylko po nie pochylić. Trzeba je najpierw dostrzec. Miłość nie jest na wyciągnięcie ręki. Nie wystarczy jej tylko odwzajemnić. Trzeba ją najpierw do siebie dopuścić.
   Cierpienie nie jest tym, co po prostu się przydarza, ani nie wystarczy po prostu go odepchnąć. Trzeba wielkiego serca, aby się na nie uodpornić, ponieważ człowiek z wielkim i rozumnym sercem, ma szanse wywyższyć w swoim życiu dostrzegalną miłość i wchłonąć jej moc, która poniży i zdeklasuje cierpienia, ponieważ priorytetem w życiu człowieka powinna być miłość.
   Szczęściem nie jest dostrzeżenie miłości. Szczęściem jest to, że miast serca nie nosisz w piersi kamienia. Szczęściem może być to, że ktoś zabrał ci ten kamień i podarował nowe-czułe serce. To jest wielkie szczęście, to jest wielka moc, która daje siłę aby przetrzymać najgorsze chwile w życiu.


Bergün – Stara chata sprzed stuleci i Muzeum Kolejnictwa.

"Jedyny sposób, jaki odkryłem, aby zdążyć na pociąg, to spóźnić się na poprzedni."


– Gilbert Keith Chesterton


↻ poprzednia część wędrówki po Bergün.
u schyłku września, 2018
Podróż do przeszłości w niezwykłej wiosce, spotkała się z szerszym entuzjazmem niż się spodziewałam (nie tylko tutaj). Pora aby wniknąć w zamierzchłe czasy jeszcze głębiej, przekraczając próg domu, w którym wszystko stanęło w miejscu. Nienaruszone, jakby właściciel miał tu za chwilę wrócić...
   Muzeum utworzono we wspaniałym domu, który został zbudowany w latach 1560 i 1600. Wprowadza w doskonały sposób w starsze dzieje, pokazując życie i kulturę jego mieszkańców.

Zdjęcie zdjęcia.

Bergün – miasto poza czasem.

"Życie nie jest tym, co człowiek przeżył, ale tym, co i jak zapamiętał."


– (Marquez) Ewa Chylak-Wińska „Afryka Kapuścińskiego”


↻ poprzednia część tej podróży
schyłek września, 2018
Wejście do tego miasteczka jest jak przejście przez zaczarowany portal. Jak zajrzenie w inny wymiar albo sen na jawie. A jednak to żadna fantazja, ani też nie ma sensu przecierać oczu, broniąc się przed zwodniczą iluzją.
   Alpejska wioska Bergün istnieje i leży na wysokości 1367 metrów (u podnóża przełęczy Albula), co dodaje specyfiki dla krajobrazu w szerszej perspektywie. Może nie każdy chciałby mieszkać w górach, ale czy nie intryguje Was życie w zabytkowym (ucywilizowanym) domu? Do jednego z nich weszłam i przyznam, że ta myśl stała się od tej pory ekscytująca.
   Bargunsegner Brauégn – tak brzmi oryginalna nazwa miejscowości w języku retroromańskim, który wreszcie udało mi się usłyszeć na żywo.


Listopad – tradycje.

W czasie kultywowania rodzimych tradycji pierwszego listopada najwięcej życia jest na cmentarzu. To swojskie, to NASZE. Prawie każdy Polak wybiera się postawić znicz na grobie krewnego. Ale dlaczego przyszywa się do tego łatkę wiary w Chrystusa?
   W ten sposób wygląda to tak, jakby Biblia zaprzeczała sama sobie, bo skoro opieramy się w tej materii na wierze w Boga (niebo, piekło, czyściec i Bóg?), to nagle czytając tą prastarą księgę, okazuje się, że modlitwa za zmarłych jest tak naprawdę nieskuteczna. O co więc chodzi?

Albula Pass – Igl Compass (3016 m) – przepustka do dziewiczej natury.

"A miałem w podróży zwyczaj nie wracać raz przebytą drogą,
skoro tylko było to możliwe."


– Ibn Battuta „Osobliwości miast i dziwy podróży”


schyłek września, 2018
Zapowiadano dobrą pogodę. Temperatura idealna dla obdarzonych homojotermią, zwłaszcza preferujących ubrania. (Upalnym latem zazwyczaj ciuchy stają się wrogiem... a ja lubię się ubrać.) W górach panuje złote runo, a dolinę stale o poranku rozmiękcza prześliczna mgła.
   Świty potrafią być teraz oszałamiające, szczególnie kiedy dwie damy przechadzają się za oknami, ciągnąc za sobą szaro-białe treny. Nic przez to nie widać zza okien, ale mleczne, nieprzejrzyste materiały są wystarczająco piękne. Pani Jesień i pani Mgła tańczą walca.
   Tymczasem wybraliśmy się w zupełnie inny region, gdzie klarowne powietrze i rude góry pozwalały nam na inne doznania estetyczne. Niebo było błękitne i gładkie. Bardzo dużo radości sprawiła nam ta góra, ale nie przypuszczaliśmy, że to będzie taka mordownia...


Gdyby nie było w życiu mroku...

"Żeby dojść do prawdy, musisz ocenić człowieka i okoliczności. Musisz zaangażować rozum i serce. Tak to wygląda w świecie, w którym kłamstwo jest czymś naturalnym... a innego świata nie ma, Santino, przynajmniej tu, na tej ziemi."


– Mario Puzo "Rodzina Corleone"


Wrzesień, 2018
W środku tygodnia zaraz po pracy włączył nam się tryb "wakacje". On może aktywować się zawsze kiedy przekraczasz próg swojej pracy. Działa spontanicznie, pojawia się nagle i nie pyta o zdanie.
   Pora była już dość późna, więc o pełnym turnusie mogliśmy zapomnieć. A ile potrafi zdziałać chwila na łonie natury, tego wyjaśniać nie muszę, dlatego nie wahaliśmy się, a czas nie grał roli. Byle pojechać na wakacje, bo był to nasz czas wolny, bo szef już nie patrzył, bo my nie patrzyliśmy już na zegarki. Choćby miały trwać jedną godzinę – były to wakacje, które mogą być codziennie.
   Pojechaliśmy zupełnie niedaleko w miejsce dobrze nam znane. Jeżeli mam wybór między spędzeniem swoich kilkugodzinnych wakacji w domu, a wybraniem się na łono natury, zawsze wybiorę to drugie.