Sankt Gotthard Pass – Przełęcz Świętego Gotarda – szlakiem jezior /cz. 1

"Wielkie rzeczy się dzieją kiedy się spotykają ludzie z górami".
"Góry to życie, życie to góry."


– Colette Richard 


sierpień, 2019
Jak dotąd była to najwspanialsza podróż w tym roku, która zapadnie w pamięć na dłużej. Pełna efektów wizualnych i mocy zjawiskowej przyrody manifestującej się wszędzie dookoła małego wędrowca pośród olbrzymich terenów. Boża potęga nie ma granic, a spektakularna pomysłowość kusi, by podążać szlakami, których człowiek nie zurbanizował. W takie góry wychodzi się po to właśnie, by z dni zwykłych wykuć diament. Prawdziwy, najczystszy skarb.
   Ja, nie chwaląc się, zaproponowałam tę wędrówkę. A wyszło to z potrzeby utęsknionego serca. W tym roku przełęcze do późnego lata niegościnnie błyszczą płatami zmarzliny, więc szlaki trzeba dobierać skrupulatnie, w miarę naszych możliwości. Tak więc zawitaliśmy do jednej z najpopularniejszych przełęczy wysokogórskich w Alpach Lepontyjskich. Jest jedną z najniżej położonych w całych Alpach. Leży w kantonie włoskojęzycznym. Witajcie na Passo del San Gottardo.

Nieistotne chwile, które uszczęśliwiają żyjących w niej ludzików.

"Wiesz, takie chwile są jak srebrne okruchy szczęścia. Trzeba je skrzętnie zbierać i cieszyć się, że w ogóle są."


– Ewa Barańska Kamila


sierpień, 2019
Chwile, które nie są najważniejszymi w życiu. Momenty, które nie decydują o niczym. Upływ czasu w nich spiera się z życiem, które lubi być wykorzystane produktywnie. A ja lubię też gonić wiatr. Lubię zostawiać wszystko za sobą w szalonym pędzie. Zwłaszcza kiedy twarz smaga końska grzywa, a tętent kopyt wyznacza rytm serca.
   Był czas, kiedy do puli gonitwy za wiatrem dołączałam chwile spędzone na motocyklu. Koleje losu sprawiły, że nigdy nie miałam własnego i zdawało się, że ta sytuacja nie ulegnie poprawie. Czasami jednak wystarczy dobrze sprawę przemyśleć aby odkryć, że droga na ten tor w wyścigu po chwile nieważkie, jest znacznie łatwiejsza. Może nie w klasie "pani dróg na swoim wymarzonym chopperze", ale w innej i wystarczająco zdolnej ten wiatr rzeczywiście dogonić.


Ludzkie ego.

"Dla każdego, kto się boi, jest samotny albo nieszczęśliwy, stanowczo najlepszym środkiem jest wyjście na zewnątrz, gdzieś, gdzie jest się zupełnie sam na sam z niebem, naturą i Bogiem. Bo dopiero wtedy, tylko wtedy, czuje się, że wszystko jest tak, jak być powinno i że Bóg chce widzieć ludzi szczęśliwymi wśród prostej, ale pięknej natury.(...) I wierzę mocno, że natura potrafi ukoić każde cierpienie."


– Anne Frank "Dziennik Anny Frank"


sierpień, 2019
Piękne życie każdy z nas wyobraża sobie w inny sposób. Jedni sądzą, że bez worka pieniędzy to niemożliwe, drudzy zaś, że pięknem są oni sami, a pięknu temu trzeba pomagać. Czyż nie wyziera z tego puenta, że człowiek dziś stracił pewność siebie?
   Piękno życia jest w nas i dookoła nas. Jest zawarte w każdym szczególe. W każdym płatku kwitnącego maku i w każdym puchatym, latającym trzmielu. Piękno żyje przede wszystkim w nas i szczęśliwy jest ten, kto je dostrzega.



Komponent tropików w mieszkaniu.

"Kwiat jest uśmiechem rośliny."

– Peter Hille


W tych specyficznych warunkach klimatycznych jakie towarzyszą mi każdego dnia, musiałam odnaleźć złoty środek mojej pasji dla natury. Mogę nie mieć w mieszkaniu żadnych zwierząt, ale rośliny są obligatoryjnym tłem mojego codziennego życia.
   Dawniej w Polsce mieszkałam w bloku, w którym suche powietrze terroryzowało moje nozdrza (zwłaszcza zimą). Rośliny dobierałam adekwatnie do warunków, więc zgadniecie, że najlepiej u mnie rosły kaktusy i sukulenty. Tych miałam wielką kolekcję. Za to dużo gorzej miały się paprocie i rośliny bluszczowe.
   "Według klasyfikacji klimatów Köppena na Wyżynie Szwajcarskiej panuje klimat morski umiarkowany lub oceaniczny..." podaje internet. Mamy więc roślinność górską i tajgę. O piekielnie gorących latach już opowiadałam (oraz o problemach upraw ogrodowych), pora na uprawy mieszkaniowe.

Artykuł o uprawach warunkach na moim balkonie, oraz o uprawach ogrodowych, tutaj:
➤ Anty-Heliolatria.

Grabs – ogród, labirynty i inne piękności.

“– Biblioteka jest podobna do ogrodu botanicznego – wyjaśnił. – Są tam rośliny dobre, lecznicze, dekoracyjne, ale też i trujące. Tak samo w bibliotece są też księgi… niebezpieczne.”

– L. Troisi


u schyłku lipca, 2019
Pamiętam kiedy pierwszy raz pojechaliśmy na rowerach zwiedzić ogród w Grabs. Była wtedy wczesna jesień. Wszystko mieniło się w ciepłych odcieniach czerwieni i pomarańczu. Było pięknie. Postanowiliśmy sobie wtedy, że któregoś roku wrócimy tu wiosną i latem.
   Miejscowość Grabs wygląda tradycyjnie jak cała zabudowa w tym regionie Szwajcarii. One [miejscowości] właściwie nie różnią się od siebie. Pamiętam jednak, że gdy przyjechałam do tego górzystego kraju pierwszy raz, tutejsze domy robiły na mnie duże wrażenie. Kolorowe, często kryte gontem i te okiennice. Mnogość kwiatów, dziwaczne ozdoby w ogrodach, najczęściej z drutu i kamienia, oraz wszędobylskie koty.
   Grabs rozciąga się nie tylko na powierzchni dolinnej, ale też pnie się wysoko w górę. Właśnie zachodziło słońce, które powoli było zastępowane przez kojący chłód.
   Do ogrodu w Grabs mamy rzut kamieniem. Przy ogrodzie znajduje się darmowy parking dla zwiedzających.

O seksie – cz. II – inwersja seksualna.

To nie jest "...po to, aby ogłosić wojnę na słowa, protesty, sztandary i petycje, ale po to, by przekazać myśli, które kształtują kulturę i wartości."


– Kriss Vallotton "Seksualna rewolucja"


⤾Poprzednia część, promiskuityzm
W swoim życiu miałam kilkoro znajomych, którzy nieoficjalnie byli homoseksualistami. Dlatego nie mogę opowiadać o nich z osobna, choć to były wartościowe relacje, ponieważ nasze charakterystyczne powiązania jak praca czy wspólni znajomi, bardzo łatwo mogą zostać skojarzone w moim środowisku z konkretnymi nazwiskami.
   Byli mile widziani w moich progach. Spędzaliśmy ze sobą czas w różnych okolicznościach i zawsze mogli mieć we mnie oparcie. Niejednokrotnie stawałam się powiernikiem rozmaitych sekretów. Choć kocham moich ludzi, oni wiedzą, że nie uważam ich orientacji za... naturalną. Swoje już przegadaliśmy na ten temat i nie zaszkodziło to naszym relacjom, tak więc możecie mieć pewność, że ten tekst nie ma na celu prowokacji.
   Dlaczego o tym piszę? Bo podejmując taki temat, czuję, że muszę się obronić przed oskarżeniami o nietolerancję i homofobię.
   Dobrze, słowo się rzekło, trzeba teraz wyjaśnić kilka spraw.

Anty-Heliolatria.

"Tak oto śnieg spada po ogniu, a nawet smoki nie unikną końca"

– J.R.R. Tolkien "Hobbit, czyli tam i z powrotem"


lipiec, 2019
Przez nieboskłon przelatuje smok, jednak cienia on nie daje. Jest ogromny i zieje ogniem parząc wszystkich w dole uparcie. Ale przecież to my jego okrążamy, więc nie podejrzewajmy go już więcej o latanie.
   Gad to wredny o błyszczącej łusce, tak mocno rażącej oczy, że nie sposób weń długo patrzeć. Z całą pewnością to oślizgły gad, choć w szkole mówią zupełnie inaczej.
   Ma ostre kolce, gardzi światem i zieje kolejno w każdą z półkul. Ma na imię Słońce i w ogień jest bogaty. Kiedyś bano się go i czczono.
   Nie daje on życia, a raczej zabiera. Wszystko pod nim niszczeje, płowieje i parcieje. A gdzie jest nadzieja?

Kupione w przecenie, bo przekwitły.
Kolor płatków był niespodzianką.

Maschgenkamm – całodniowy treking szlakiem światowego dziedzictwa UNESCO.

"Niesamowitość? To wieczorna, zawsze wielowymiarowa ciemność między skalnymi ścianami."


– Thomas Bernhard "Mróz"


lipiec, 2019
Pragnę opowiedzieć Wam o czymś wyjątkowym. Pokazać wspaniałe krajobrazy górskie oraz jeziorne, tworzące niezapomniane doznania wzrokowe. Opowiedzieć o skalistym szlaku dla nieco bardziej zaprawionych wędrowców, które zapewniają sielankę klasy specjalnej.
   Na zachodzie widoki rozciągają się daleko poza Jezioro Zuryskie. Głęboko poniżej znajdują się lazurowe wody Walensee i trzy jeziora Seebenalp. Część trasy, którą mam Wam zaszczyt pokazać, należy do światowego dziedzictwa UNESCO, Sardona.
   Samochód zostawiliśmy na parkingu Tannenboden, na wysokości 1400 m n. p. m. Stamtąd większość wsiada w kolejkę i rusza na podbój restauracji oraz okolicznych, prostych szlaków. A oto jak wyglądała droga do Tannenboden:


The Witcher – czy Amerykanom się uda?

"Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich."


– Andrzej Sapkowski "Krew elfów"


Wiedźmińska saga czyli 7 książek (długo później wyszła ósma, zbiór opowiadań "po" wydarzeniach z sagi), autorstwa Andrzeja Sapkowskiego, jest chyba najczęściej czytaną przeze mnie historią gatunku fantasy. Moja fascynacja rozpoczęła się gdy miałam naście lat (dokładnie nie pamiętam ile) i rozwinęła się w szczególne zainteresowanie, które mimo biegu czasu nie wygasło.
   Po bulwersującej ekranizacji, nie mającej zbyt wiele wspólnego z oryginalną historią, przyjęłam wieść o nowym projekcie z dozą ekscytacji. Jednak czy amerykańska przesada kinowa nie zniszczy obrazu tego intrygującego świata?
   Sądząc po tym z jakim rozmachem nakręcili "Grę o tron", pomyślałam, że można im zaufać. Ale... wtedy westchnęłam i dodałam w myślach: na pewno spartaczą dobór aktorów. I wiele się nie pomyliłam.
   Jednak tu głównie chodzi o to, aby dobrze się bawić przed ekranem. Opieranie się na książkowej fabule przy kręceniu tego typu materiału jest najważniejsze, ale żeby móc ocenić produkt, trzeba go najpierw poznać. Na razie mogę wypowiedzieć się tylko o obsadzie.
   Prócz postaci pierwszoplanowych, zahaczę też o kilka innych, moich ulubionych.

P.S. Będę używać terminu "cosplay", więc wytłumaczę: są to ludzie przebierający się (zawodowo lub hobbystycznie) za postacie z filmów, komiksów, gier itp., często osiągający wysoki poziom, mocno konkurujący z różnymi ekranizacjami kinowymi.
   Po co? Głównie by pokazać, że da się zrobić postać zgodnie z tekstem oryginalnym.

Domyślacie się pewnie teraz, że przepuszczę "Witcher'a" przez praskę.

Grafika pochodzi z gry.
/źródło

Fantasmagoria wiary.


lipiec, 2019
Kim jesteś? Ciszą przed burzą i wiatrem na pustyni. Zefirem w kanionie i falą na morzu. Ogniskiem wieczornym i wschodem księżyca. Czymś, co podziwiasz każdego dnia, nazywając niepokonanym, niezatrzymanym.
   Kim jestem? Letnim deszczem i piaskiem na plaży. Potokiem skalnym i bryzą nad morzem. Iskrą nad ogniem i poświatą księżycową. Czymś, co jest wynikiem każdego cudu w przyrodzie, zależnym od instrumentu utworem.
   Dlaczego jedno drugiemu potrafi okazać pogardę?