Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

6 maja 2021

Sport dla zapracowanych – czy trzeba ćwiczyć kilka razy w tygodniu? A może wystarczy... raz?

"Trening rozwija nie tylko mięśnie, ale przede wszystkim silną wolę, cierpliwość i samodyscyplinę".


Artykuł napisałam dla osób kochających aktywność fizyczną, nietrenujących zawodowo, bo jeśli marzymy o niesamowitych efektach w sportach sylwetkowych, sprawa będzie wyglądać inaczej. Nie napisałam tego dla osób poszukujących motywacji do odchudzania się. Jest to sposób (i być może dla kogoś zdeterminowanego, ciekawa inspiracja) na to, by mimo różnych kolei życiowych, nie poddawać się i nie rezygnować z tego, co się lubi.


2 maja 2021

Woda życiodajna.

"Kimkolwiek jesteś, mężczyzną czy kobietą, osobą silną czy słabą, zdrową czy chorą... Wszystkie te rzeczy liczą się mniej niż to, co masz w sercu. Jeśli masz duszę wojownika, jesteś wojownikiem. Te inne rzeczy to szkło, które otacza lampę, a ty jesteś światłem w środku. Właśnie w to wierzę."

– Cassandra Clare, Mechaniczny anioł


Życie moje nigdy nie było usłane różami.
I to mnie nauczyło, że jest zawsze jakieś rozwiązanie.
Ty myślisz, że ja dobrze się bawię
jednak ja trzeźwo planuję co dalej.

Mój dom zalewa fala hejtu
będę w tym wszystkim jak Posejdon.
Przecinam swym trójzębem te mroczne fale
by nie zostać złym, by nie wchłonęły mnie bałwany.

Z dala od cienia, chcę żyć z dala od zła.
Łatwo się mścić, ale to nie byłabym ja.

29 kwietnia 2021

Spokój nieba.

"Nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu."

– J.R.R. Tolkien "Dwie Wieże"


Już nie wymykam się z domu skoro świt, nie wołam o pomoc nad korony drzew. Przyroda już nie jest ucieczką, a sarny więcej nie usłyszą jak odetchnęłam. A myślałam, że to wtedy otrzymałam spokój z nieba...
    Nie muszę już wstydzić się słabości i bólu, ani tego, że czasem muszę odpocząć. Nie chowam się w cieniu lasu, uciekając i nie znikam naumyślnie na bezdrożach. Nie ginę w cieniu swych przestępczych myśli, sny zwróciły mi rzeczywistość. Nie rozmarzam się unikając konfrontacji z realizmem. Ściągnęłam spokój nieba tutaj.


22 kwietnia 2021

Aarau – "miasto pięknych szczytów dachowych".

"Ludzie tworzą miejsca, a miejsce tworzy ludzi."

– John Green, Papierowe miasta


23 sierpnia, 2020

W szwajcarskim kantonie Aargau, na brzegu rzeki Aare, na przejściu do Jury, założone w XIII wieku przez hrabiów Kyburg, leży miasto Aarau.
    Kiedy zmuszona ukrywaniem swych oczu za szkłami UV, lawirowałam starannie brukowanymi uliczkami, kiedy temperatura kazała trzymać się ziemi, a moje własne fuego lekko przygasło, odpaliliśmy rezerwową listę wycieczek, aby nie siedzieć w domu. I tak trafiliśmy na malowniczą starówkę . Wena twórcza oszalała.

12 kwietnia 2021

Klöntalersee – raz jeszcze zanurzyć się w raju.

"Nie myśl o tym, czego nie możesz zmienić. Odpoczywaj, kiedy możesz, abyś była gotowa na nadchodzące bitwy."

– Richelle Mead "Ostatnie poświęcenie"


21 sierpnia, 2020

Nie było innej możliwości jak wrócić. Kiedy po raz pierwszy ujrzeliśmy to jezioro z góry Silberen, krótki rekonesans drogą przybrzeżną utwierdził nas, że będzie to jedno z ulubionych miejsc na odpoczynek. Choć nasz czas w Szwajcarii dobiegał końca, nic nie stało przecież na przeszkodzie, aby jeszcze raz skorzystać z uroków jeziora Klontal.
    Gdzieś na granicy rzeczywistości, a planu filmowego do reklamy Bounty, dostałam szansę aby po raz drugi zanurzyć się w raju. Pierwszy opisałam tu: klik. Spakowałam prowiant i ręcznik, filtr UV już wsiąkał, zbliżał się czas na relaks. 😁👙

6 kwietnia 2021

Szlak zapomnianych.

"Jeśli nie potrafisz wykorzystać minuty, to zmarnujesz i godzinę, i cały dzień, i całe życie!"

– Aleksandr Sołżenicyn "Oddział chorych na raka"


Pamiętacie wpis sprzed roku pt. "To jest ten brudny styl mojego domu"? Pisałam w nim o życiu w wielkim mieście, o Łodzi, jakiej większość nie zna, o opuszczonych miejscach, do których zawsze mnie ciągnęło. Brudne miasto, industrialny brudny styl i czarna strona życia w Łodzi.
    Nigdy specjalnie nie szukałam opuszczonych miejsc. Łódź jest ich pełna i łatwo na nie trafić na większości ulic. Znacznie trudniej jest dostać się do wnętrz takich domów, a nade wszystko chciałabym wejść kiedyś do jednej z opuszczonych, łódzkich fabryk.
    Niniejszy wpis prezentuje jeden z takich zapomnianych budynków w tymże województwie. Zabawiłam się nimi. Obróbka zdjęć na całego, efekt bardzo mi się podoba i pomyślałam sobie, że mogłabym niniejszym wpisem otworzyć coś zupełnie nowego, mianowicie cykl miejsc zapomnianych. Jestem ciekawa też przy okazji, ile udami się znaleźć takich prawdziwych perełek, bo opuszczony dom to szczerze mówiąc jeszcze nic takiego wielkiego. Tutaj mamy do czynienia prawdopodobnie z opuszczoną jadłodajnią. Wnioskuję to po okienku barowym w środku.


31 marca 2021

O tym, jak dziewczyna z dużego miasta nie odnalazła się w małym i jaki wpływ na to wszystko ma pandemia?

"Ludzie nie zaklepują sobie innych ludzi. Podejmują świadomą decyzję, że będą z nimi. To wymaga wiary. Rysujesz koło na piasku i zgadzasz się w nim stać, i wierzyć w nie."

– Zadie Smith "Łowca autografów"


Wychowałam się w Łodzi na 9 piętrze dwuklatkowego bloku z widokiem na inne bloki. Ukształtowało mnie proste życie w samowystarczalnym mieszkaniu, w które wkład był prawie żaden. Nie było większych zmartwień o kwadrat, ani też ogółem o życie społeczne w tym mieście. Łódź ma powierzchnię 293,25 km², a w niej anonimowo mieszka sobie 677 286 ludzi. Nieopodal mojego domu znajdował się Las Łagiewnicki – jeden z największych lasów miejskich w Europie.
    Byłam szczęśliwą mieszkanką Łodzi. Miasto podoba mi się do tej pory wizualnie. Stare kamienice, coraz liczniejsze murale, oraz sekwencyjnie wprowadzany nowoczesny styl. Industrialny klimat starych fabryk z czerwonej cegły, mnóstwo parków i ogrodów. Dobrze mi się tam żyło i zawsze odpowiadał mi klimat tego miasta.

Zaciekawionych życiem w Łodzi, zapraszam do kilku wcześniejszych artykułów:
    ➤ To jest ten brudny styl mojego domu.
    Łódź – dobra dla hobbystów.
    Zieleń miejska i inne uroczyska w mojej rodzinnej Łodzi.
    ➤ O Łodzi podziemnej i Stajni Jednorożców.
    ➤ Jestem z Łodzi. Byłam wiecznym Singlem.


24 marca 2021

Podróż po rekordy: 3/3 – Diavolezza (2972 m) i Munt Pers (3206 m)

"Ludzie są jak góry lodowe, pomyślał. Pod powierzchnią kryje się cała masa niedopowiedzeń, cierpienia i tajemnic. Tak naprawdę nikt nie jest tym, na kogo wygląda."
– Bernard Minier


20 sierpnia, 2020

poprzednia część ↰

Tę część wyprawy będę pamiętać dopóty, dopóki pewien Niemiec nie odbierze mi wspomnień. Po latach wędrowania alpejskimi szlakami, jak mogliście zauważyć, zrobiłam się wybredna i coraz mniej pejzaży robiło na mnie wrażenie. Tym razem przekraczamy skalę efektowności, to w stu procentach mój klimat – marsjańskie przestrzenie i ogromny lodowiec.
    Na tej wędrówce pokonaliśmy nasz rekord wysokościowy, nie oddychaliśmy nigdy lepszym powietrzem, a tego nie oddadzą żadne słowa.
    Zwinęliśmy śpiwory i znad jeziora w pobliżu którego spaliśmy, przejechaliśmy kawałek dalej na duży parking pod stacją kolejki górskiej do restauracji Diavolezza. My jednak mieliśmy plan, by stąd zdobywać świat na piechotę.


18 marca 2021

Podróż po rekordy: 2/3 – ITALIA: Stelviopass (2760 m), Livigno; [CH] Berninapass (2330 m).

"Góry są dla ludzi gór, śmieci i hołota zostają na dole"

– tekst na miejscu postoju na przełęczy Cigalka w Beskidzie Niskim.


19 sierpnia, 2020

Druga część naszej wyprawy zaczyna się po przekroczeniu granicy włosko-szwajcarskiej, na przełęczy Stelvio – najwyższej wybrukowanej przełęczy w Alpach wschodnich i drugiej co do wysokości w całych Alpach. Do francuskiej Col de l'Iseran, brakuje jej tylko 7 m.
    Droga powstała w latach 1820-25. 75 zakrętów ponumerowanych kamieniami, jest wyzwaniem dla kierowców. Przełęcz jest otwarta od maja do listopada. Niezliczone rzesze rowerzystów i motocyklistów walczą o dotarcie na najwyższy odcinek drogi. Przy okazji – jest to najwyższy finisz ze wszystkich Grand Tour.


11 marca 2021

Podróż po rekordy: 1/3 – Piz Umbrail (3033 m), bunkry i wojskowy pustostan.

"Posępne miejsca wymagają radości, nie powagi[...]

- George R.R. Martin "Starcie królów"


19 sierpnia, 2020

Jeśli planować ostatnie wakacje w Alpach, to tylko z epickim rozmachem. Spoiwem niniejszych planów było pokonanie samych siebie, a więc łącząc przyjemność i doznania estetyczne, zależało nam także na tym, aby zakończyć szwajcarską przygodę z przytupem (choć to nie była ostatnia wyprawa, ale chyba nie pomylę się jeżeli powiem, że na tle całego tego helveckiego okresu, stanie się ona legendarna).
    Mogłabym całe wakacje spędzić na przełęczach. Podróżować od jednej do drugiej i sypiać pod gwiazdami. W przyjemnym chłodzie z widokiem na lodowce i bezkres skalistych pustyń. Ta wędrówka była dla mnie wielką przygodą pod każdym względem. Spędziliśmy dwa dni na przełęczach i będę o tym opowiadać kolejno przez 3 następne wpisy.