Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

7 września 2020

Lucerna – echo przeszłości.

 "Okruchy wspomnień wydają się wzbijać i tańczyć jak drobinki kurzu w promieniach słońca."

– Zoë Marriott "Królestwo łabędzi"



↻ poprzedni wpis o Lucernie

u schyłku lipca, 2020

Pod urokiem Lucerny byłam już dwukrotnie, podobnie też zachwyceni miastem byli: królowa Wiktoria, Johann Wolfgang Goethe, Victor Hugo, Lew Tołstoj i Albert Einstein, toteż wpisaliśmy się do elity. Lucerna była silną ostoją katolicyzmu, dziś słówko o tym wspomnę, ale przejdźmy najpierw do...
   ...najbardziej charakterystyczne punkty dla tego szwajcarskiego miasta to przede wszystkim drewniane mosty, stary kościół i mury miejskie z wieżami, oraz godne polecenia muzeum polodowcowe, którego tym razem nie zwiedzaliśmy, ale wspominam o nim, dlatego że to naprawdę ciekawe miejsce i jeżeli będziecie kiedykolwiek w Lucernie, zajrzyjcie koniecznie.
   Dzisiejszy wpis skupię wokół trzech najwartościowszych punktów Lucerny pod względem historycznym, gdzie echo przeszłości rozbrzmiewa aż po dzisiejszy dzień, ciesząc oczy mieszkańców oraz przyjezdnych swą wyjątkowością.
   Wspomniane muzeum zaś, polecam każdemu. Zapewniam, iż nie będzie się w nim nudził nikt, nawet najbardziej wybredny człek. Ja do takich ludzi należę (w kwestii muzeów ciężko mnie zadowolić). To odwiedziłam już dwukrotnie i ręczę za własną opinię – naprawdę warto.
   Muzeum składa się z trzech części:

1. Gletschergarten czyli Ogród Lodowcowy.
2 i 3. Rezydencja Amrein-Trollerów i pałac Alhambra.


Widok miasta Lucerny autorstwa Matthäusa Meriana
/źródło ryciny

MUSEGGMAUER
MURY MIEJSKIE

Mur ten, określa historyczny wygląd miasta. Jest częścią fortyfikacji miejskich Lucerny, ale nie był jedynym. Inne, starsze mury, były wewnętrznym pierścieniem miasta, utworzonym w XIII wieku.
   Z pomocą dendrochronologii konstrukcji ustalono, że budowa obecnego muru rozpoczęła się ok. 1370 roku.
   Większość fortyfikacji była stopniowo burzona, gdyż w opinii ówczesnego sejmiku miasto bez obwarowań było piękniejsze.
   Mieliśmy zamiar wejść do trzech jego wież, ale trzecia była zamknięta.

/powiększ

/powiększ

Mur ma 1,5 metra grubości; wysokość różni się w zależności od terenu, średnio ma około 9 metrów. Blanki wznoszą się ponad wystającym na zewnątrz ceglanym, nieregularnym okrągłym fryzem łukowym z kanciastymi i zaokrąglonymi konsolami.

Zdjęcie wykonane spod dachu jednej z wież.
W dole widać cieniutki mur, którym można dostać się do kolejnej wieży.

Tak wygląda przejście między wieżami.

Wejście na mury to te małe drzwi z prawej strony.

Tu porządku pilnuje uzbrojony strażnik.

Wejście na wieżę.

Wieże były pierwotnie basztami muszlowymi (otwarte w kierunku miasta), z czasem jednak zostały zamknięte. Otrzymały wówczas pełne konstrukcje dachowe. Wewnętrzna konstrukcja wykonana jest z drewna, co kusiło niestety wandali do zostawiania swoich barbarzyńskich symboli, najprawdopodobniej dla przypomnienia, że pośród ludzi nadal żyją neandertale.
   Z najwyższej kondygnacji prowadzą kamienne schody (częściowo zatopione w ścianie) na brukowany krenelaż. Próbowałam nimi pójść, ale prowadziły w sufit. Przejście zamknięto najpewniej ze względów bezpieczeństwa.

Pod dachem wieży + pospolite ślady bytowania neandertalczyków.

Widoki z małych okienek, także warte uwagi:

Następnie przeszliśmy do drugiej wieży, gdzie znajdował się zegar, (właściwie to niejeden). Mogliśmy tam obejrzeć jego wciąż działający mechanizm. Wystawiono tam również inne perełki rąk zegarmistrzów. Wszystko było wprawione w ruch, wszystko tykało. Znaleźliśmy się w szwajcarskim zegarku!
   Po drodze łapałam kadry panoramy Lucerny oraz Jeziora Czterech Kantonów.

Kolejna wieża.



Starówka.





Zejście z poddasza albo raczej wyłom na schody.


DREWNIANE MOSTY

Kapellbrücke
Most Kapliczny z wieżą ciśnień

Średniowieczny zadaszony drewniany most jest jednym z najważniejszych atrakcji turystycznych Lucerny. Most ten jest najstarszym w Europie. Ma 202,90 m (łącznie z zadaszeniami 204,70 m) długości i jest drugim najdłuższym drewnianym mostem zadaszonym w Europie (rekordzista stoi również w Szwajcarii → Bad Säckingen-Stein AG |ma 203,70 m, łącznie z zadaszeniami 206,50 m).
   Został zbudowany około 1365 roku jako krenelaż i łączy stare i nowe miasto oddzielone przez rzekę Reuss.



Pod dachem wisi 111 trójkątnych malowideł (w 1993 roku most trawił pożar, który prawdopodobnie został wywołany przez wyrzucony papieros). Przedstawiają one ważne sceny z historii Szwajcarii (przed pożarem było ich 158).
   Most omija Wieżę Wodną, która służyła Kościołowi katolickiemu jako sala tortur gdzie zamęczano potencjalne czarownice oraz heretyków.



Dawniej w tym moście toczyło się życie towarzyskie, zwłaszcza od kiedy umieszczono w nim ławeczki. Dziś na jego deskach jest zbyt tłoczno, z ledwością dało się zatrzymać aby zrobić zdjęcie. Teraz życie towarzyskie kręci się w małych knajpkach, których zgiełk wypełnia cały okoliczny eter.



Z widokiem na kościół Jezuitów (z lewej).

Spreuerbrücke

"Danse macabre"

Most został w dużej mierze zniszczony przez powódź (1566 r.), na szczęście odbudowano go.
   Pod dachem, tak jak w przypadku poprzedniego mostu, znajduje się 45 (z 67) drewnianych paneli. Te z kolei przedstawiają "taniec śmierci" (XVII wiek). Jest on najobszerniejszy ze wszystkich znanych "tańców śmierci", udostępniony publicznie.



Malowidła mają na celu wyjaśnienie, że w mieście, na wsi czy na morzu nie ma miejsca, w którym nie byłoby śmierci.
   Na moście znajduje się mała kaplica „Maria auf der Reuss” poświęcona Matce Bożej.




Panorama przez okienko
/powiększ



Górujące nad miastem mury i wieża.

Naszą uwagę zwrócił pewien konkretny motyw – na obrazach pojawia się śmierć, widnieją umierający bądź umarli, są to przeważnie ofiary egzekucji – zawsze tym masakrom towarzyszy ksiądz katolicki jako dający sygnał do np. ścięcia. Poznawszy dosyć dobrze historię Kościoła katolickiego, właściwie trudno się dziwić.
   Dużo więcej na ten temat pisałam tu:
➤ Getto dla Żydów utworzone przez Kościół
➤ Poganizacja chrześcijaństwa
➤ Ikonoklazm - kilka konkretnych przykładów

Hofbrücke
Most długi

Zbudowano go w XIII wieku, zburzono w XIX. Miał 385 metrów długości. Pod dachem znajdowało się 239 obrazów przedstawiających sceny biblijne. Jego powstanie jest postrzegane jako reakcja kontrreformacyjna na ikonoklazm.


Hofkirche St. Leodegar im Hof
najważniejszy renesansowy kościół w Szwajcarii

Jest to rzymskokatolicka parafia św. Leodegara, a także kolegiata pochodząca z XVII wieku. Jest jednym z największych i najbardziej cennych pod względem sztuki kościołów niemieckiego późnego renesansu.
   Nie jest to pierwotna budowla, wcześniej w jej miejscu stał romański zespół z dwiema wieżami, ale ówcześnie pracujący tam dekarz zbytnio troszczył się o urodę elewacji i strzelał do kawek, które gnieździły się na wieżach chóru. Swoimi strzałami podpalił suche drewno kościoła i podpalił je. Kościół doszczętnie spłonął wraz z wieżami.




Wielkie organy dworskie

Nie przypuszczałam, że będę miała okazję usłyszeć jak brzmią. Organy to mój ulubiony instrument i nie poradzę nic, że kiedy je słyszę, przeżycia mam tak głębokie, że dobry organista może mnie zatrzymać w kościelnej ławie na bardzo długo. Ku zdenerwowaniu towarzyszy, utknęłam. Nie ma to jak trafić na próbę gry i tańca w kościele.


Instrument pochodzi z XVII wieku. Posiada specjalny, unikalny w skali światowej rejestr efektów, tak zwaną maszynę deszczową. Jest to drewniany bęben, który obraca się po okręgu napędzanym wiatrem organów. Deszczowa maszyna wraz z dolnymi rejestrami pedałów, umożliwia tworzenie „lawin dźwiękowych ”i „burz organowych”.




Historia pewnego zdjęcia

Zawsze sprzed tego kościoła robię ogólne zdjęcie miasta. Jest stamtąd idealny widok, dokładnie z ostatniego stopnia schodów na przestrzał: ulica i stare kamienice. Ten kadr wyjątkowo mi się podoba i nie potrafiłam sobie odmówić "pstryknięcia" także i tym razem. Pojawił się jednak problem, ktoś wystawił na samym środku chorągiew reklamową. Lecz dla naszego towarzysza problem ów nie był nie do pokonania.


W ten oto sposób ponownie – już po raz trzeci – miałam okazję zrobić moje ulubione zdjęcie Lucerny.
   Nie jest szczególnie wyjątkowe, nie ukazuje najładniejszych miejsc, nie ma na nim niczego nadzwyczajnego, poza może miejskością samą w sobie. Ale po prostu je lubię.


25 komentarzy:

  1. Piękne miasto i piękne zdjęcie. Chwilami miałam wrażenie, że sama zwiedzam to miasto.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś kiedyś pisał żebym z kamerą chodziła po takich miastach, ale nie mam GoPro.

      Usuń
  2. Przeurocze miasto!
    ...dotykać coś, co zbudowano np. w XIII wieku, to sa niezwykłe wrażenia! Coś, czego dotykali ludzie żyjący 7 wieków wcześniej... wow!
    Foty urzekające!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często o tym myślę, gdy na przykład spaceruję po jakichś ruinach zamkowych. Wyobrażam sobie co ktoś mógł tam robić, jak spędzał wolny czas. Bo na murach to raczej nudzili się strażnicy spacerując w tę i z powrotem. ;) Ale za to w tych mostach to musiało być kiedyś ciekawie.

      Usuń
    2. A ja jeszcze myślę o drzewach, gdy jestem wśród wiekowych... Co one "widziały, co one słyszały?" - intryguje mnie. Mam pokorę wobec ich wieku.

      Usuń
  3. Uff
    Jesteś niesamowita
    Te zdjęcia i historia mostów...
    Muszę odpocząć bo wrażenie mnie dociska do fotela. Uwielbiam Twoje fotografie i historię, bo o Lucernie nie wiedziałam nic...

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj Aniu, cóż ja mogę napisać za komentarz... Napatrzyłam się, naczytałam, zajęło mi to kilkanaście minut, bo ciągle chciałam jeszcze raz na nie spojrzeć. Zachwycona jestem jak zwykle. Posłuchałam muzyki organowej instrumentu sprzed kilku wieków, znów wróciłam do Twoich zdjęć. Most i malowidła pod jego dachem, wspaniały pomysł. Dziękuję Ci za te wszystkie doznania po obejrzeniu Twoich zdjęć i profesjonalnych ujęć. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię jak taka miejska turystyka tętni życiem i właśnie te zdarzenia w kościele dopełniły cały nasz wypad. Przynajmniej w moim odczuciu tak jest, bo pewnie dla każdego coś innego miało tą największą wartość.

      Usuń
  5. No kochana, dzisiaj prawdziwa uczta! Moje klimaty - lubię się tak wspinać na wieże krętymi schodkami i odkrywać średniowieczne zakamarki...
    Te drewniane mosty, to sztuka sama w sobie, fajnie je ozdabiaja kwiatami.
    Byle nie spłonęły, jak ten bodajże czeski...
    Koncert organowy w starym kościele nie ma sobie równych:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to bardzo lubię. :)
      Ciekawa jestem ile zajmuje podlanie wszystkich kwiatków. XD

      Usuń
  6. w przepiękną podróż nas dzisiaj zabrałaś.

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj Aniu.
    Jestem pod wrażeniem. Lubię takie klimaty.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam miałbyś gdzie pospacerować, a historia i różne legendy wprost wyzierają z tego miasta.

      Usuń
  8. Cudowne zdjęcia i miasto. Kiedyś czytałem o Lucernie,ale połowa wyszła mi z głowy 🙄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tamtym starszym poście więcej napisałam o Lucernie, tutaj tak tylko mocno skrótowo. Parę legend krąży wokół tego miasta, jest ciekawe i dosyć różnorodne. Daleko nie masz, możesz sobie zrobić wakacje w północnej Szwajcarii. ;) Poza Lucerną sporo ciekawostek jest do zobaczenia.

      Usuń
  9. Wnętrza i zewnętrza imponujące moim zdaniem. :) Jest co zwiedzać jednym słowem.

    Spróbuję w tym roku przedłużyć sobie sezon rowerowy nieco. A jak zima będzie jak rok temu to może i wcześniej zacznę.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lucerna moim zdaniem jest do ogarnięcia w jeden dzień. Jest dosyć różnorodna, więc zawsze polecam jak ktoś się szykuje na "turystykowanie" po Szwajcarii.

      Może... po prostu nie kończ? XD

      Usuń
  10. te drewniane mosty mnie urzekły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drewno ma coś w sobie. ;P Jak w lasach czy górach są drewniane kładki albo mostki, to ja osiągam maximum zadowolenia. Głupio to zabrzmi, ale lubię deptać deski. ;D

      Usuń
  11. Od razu żałuję, że mnie tam nie było.
    Taka urocza okolica :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy raz Lucernę zwiedzaliśmy zimą i przyznam Ci szczerze, że to była naprawdę przyjemna, spokojna wędrówka. Za drugim razem latem doświadczyliśmy ścisku i gwaru, a teraz po raz trzeci w czasie pandemii, tylko gwaru. ;) Myślę, że czas na turystykę jest zawsze, ale najwięcej można zobaczyć poza sezonem, bo na spokojnie.

      Usuń
  12. Przede wszystkim dziękuję za uroczą wycieczkę. Te widoki z okienek są piękne. Mosty zresztą też. :)
    Teraz, kiedy nie mogę podróżować, wielką przyjemność sprawia mi wirtualna wędrówka.
    Kiedy przygotowywałam, kilka lat temu materiały na temat toposu śmierci w literaturze i sztuce, natknęłam się na informacje dotyczące danse macabre, o których piszesz w poście.:)
    Chętnie zobaczyłabym Lucernę na własne oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawiodłabyś się, sesja zdjęciowa z takim tłem na pewno wyszłaby świetnie. :)

      Usuń

Pewnego dnia wymyśliłam sobie, że będę dzielić się pięknem świata, którego doświadczam podczas swoich wędrówek. Że będę pisać ku pokrzepieniu serc i być może zachęcać do podróżowania. W tym samym celu wydałam książkę, czyli dla Waszej przyjemności. Czasami piszę też o Bogu, który jest dla mnie najważniejszy i dzielę się chętnie swoim studium biblijnym.
Jednak nie robię tego dla poklasku, nie chcę samych duserów.
Dziękuję za każdego czytelnika, który podzieli się ze mną swą refleksją miast "odhaczonym" komplementem. Jestem wdzięczna za każde nasze wspólne rozważanie. Za komplementy dziękuję, ale nie na tym mi zależy. Proszę rozważ to nim pozostawisz po sobie te dwa/trzy słowa :) i tak zwyczajnie: porozmawiajmy.