Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

11 sierpnia 2020

Epickie wakacje, cz. 3 /Thur wasserfälle Thurfälle.




u schyłku lipca, 2020
Zobaczyłam bardzo wyjątkowe miejsce. Właściwie zakątek, ledwie wnęka po Bożej igle, odciśniętej w naszej planecie. Droga jest łatwa i szeroka, a przyjemny chłód i cień, subtelnie obejmują niby woalką muskając ciało.
   Tymi słowy rozpoczęłam relację z jednej z naszych wędrówek kilka lat temu. Odkryliśmy wtedy to miejsce prawie przypadkiem. Chcieliśmy pochodzić po okolicznych górach, a na planowanym szlaku mapa podpowiadała, by skręcić jeszcze do wodospadu. Zostawiliśmy sobie sprawdzenie tego na sam koniec i był to strzał w dziesiątkę. Od tamtej pory ilekroć ktoś do nas przyjeżdża w odwiedziny, Thurfalle jest punktem obowiązkowym.

Zdjęcie archiwalne.

Kiedy byliśmy tam po raz pierwszy piechotą, poziom wody rzecznej był sporo większy. Dla porównania możecie zobaczyć archiwalną fotorelację: link. Znajdziecie tam również dwa filmy.
   Wodospady są połączone szlakiem podziemnym. W dobie suszy, kiedy rzeka wodospadu potrafi całkowicie wyschnąć, woda wpada wąskim kanałem pod koryto rzeczne. Także i jezioro utworzone tuż pod samym wodospadem marnieje. Tak było właśnie tym razem. Niemniej efekt zawsze gwarantowany – ulga od upału.

Koryto rzeczne. Porównajcie sobie ze zdjęciami sprzed lat.
Droga prowadząca wzdłuż jaru należy do ładnych i przyjemnych. Jest to wąski tunel w skale zabezpieczony poręczą i balustradami w "oknach". Na samym początku można zapalić lampkę. Czasami inny turysta zbyt szybko ją wyłączy, ale wystarczy na chwilę stanąć, przyzwyczaić oczy i można iść dalej.


Miła atmosfera jaka roztacza się w środku jest teraz całkiem przyjemną alternatywą gdy słupek rtęci przekracza 30°C i ma się ochotę wejść do lodówki, ale ta jest za mała. Po całym dniu w upale wejście tutaj stawia włos na ciele i jest to miłe uczucie przynoszące ulgę. Mogłabym tam śpiwór rozłożyć i zostać do września. Momentami czuję zew natury i mam ochotę zamienić się w nietoperza...
   Usłyszałam niedawno pewien dowcip odnośnie tego. Jeżeli masz okazję zostać wampirem, to zostań. Wtedy będziesz mógł być nietoperzem. Cel zacny, a perspektywy się zmieniają: latanie, speleologia... Byłabym rudawką.


Jar nie jest długi, a już w połowie widać wodospad. Jest to jeden ze strumieni źródłowych rzeki Thur, która spada kaskadowo. Wodospad można oglądać z dwóch stron, obie są ciekawe. Na dole jest wgłębienie w skale, bardzo zacienione, a z niego można obserwować wodospad, który z kolei znajduje się w świetle, co daje spektakularny obraz kolorów.


Aby obejrzeć drugą kaskadę, należy wybrać się schodkami po drugiej stronie jaru. Stamtąd rozciąga się widok na cały teren oraz na źródło wodospadu, czyli zasilającą go rzekę płynącą z gór.
   Głośna woda, delikatny wiatr, bryza i epickie wakacje można uznać za obiecujące. Gdyby nie ta temperatura obiecana przez synoptyków na najbliższy tydzień...


Rzeka zasilająca.
Wszystko zdaje się być małe w porównaniu ze zdjęciami z mojej poprzedniej fotorelacji. Wtedy płyną tu wartki potok a ten warkocz wodospadu był szeroką kitą.
   Byliśmy tu po raz czwarty i muszę przyznać, że każdorazowo doznaję tych samych pozytywnych odczuć. Bardzo lubię tu być, ale w końcu przychodzi czas powrotu.


Nasi goście nastawili się na codzienne wojaże, więc tydzień musiał zostać dopięty na ostatni guzik. Planowaliśmy na bieżąco. To był dzień pierwszy, czyli objazdówka samochodem: Liechtenstein-Vaduz, Werdenberg i niniejszy Thurfalle.
   Następnego dnia należało się rozchodzić, a rozgrzewkę najlepiej zrobić w niskich pagórach Appenzellu. Plus do tego oczywiście zwiedzanie stolicy kantonalnej o kolorowej zabudowie. Epickość gwarantowana.

21 komentarzy:

  1. potrzebowałam takiego posta :))) od samego patrzenia i czytania robi mi się chłodniej. a to przy tych upałach jest wielce pożądane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo lodowiec. To też mieliśmy na liście koniecznych miejsc do zwiedzania. ;)

      Usuń
    2. lodowiec jak najbardziej na takie upały :))
      ps. Grań Rohaczy czyli Orla Perć Tatr Zachodnich ciągnie się jeszcze dalej aż do prawie Wołowca. Można, zatem kontynuować wycieczkę, czyli nie schodzić z przełęczy, tam gdzie my zeszliśmy, ale iść dalej w stronę Banikova, Hrubej Kopy, przez Rohacze. Tam też jest dużo zabawy (nawet chyba jeszcze więcej i bardziej)
      Można tez podzielić wyprawę. Czyli Banikova i Hrubą Kopę zaliczyć drugim razem, a Rohacze trzecim. Jest kilka opcji, jeśli chodzi o planowanie tych tras.
      Ja, wybierając się i planując, korzystam online z tej mapy;
      https://mapa-turystyczna.pl/#49.20565/19.75024/14
      Oj, źle sobie wyobraziłaś. Zdecydowanie źle :)
      Bo weźmy na przykład Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem, Kościelec (nie ma łańcuchów ale są momenty, ze tak napiszę), Świnicę, Zawrat od Czarnego Stawu (to można już potraktować, jako wejście na Orlą Perć), Rysy od polskiej strony, Czerwoną Ławkę, Słowacki Raj (nie takie góry, ale i tak fajna zabawa na drabinkach, kładkach itp. zwłaszcza po intensywnych opadach deszczu- jest adrenalina :), Wielki Rozsutec, Krywań w sumie tez daje zabawę, Bystra Ławka, Gerlach, ale tam to tylko z przewodnikiem :) no i na pewno jeszcze parę innych. jakby się uprzeć, to i Babia Góra i wejście na nią Percią Akademików (mało zabawy, ale coś tam jednak jest- bez porównania rzecz jasna do Alp)
      jest więc z czego wybierać. Nic się wobec tego nie lękaj :))

      Usuń
    3. MAPA! Super, dzięki! O_O
      Widzisz tutaj jak ja chodzę. To nie jest jakaś ekstremalna alpinistyka, jeszcze nigdy nie przypinałam się do skał. Ale takie wędrówki jak ostatnio u siebie przedstawiłaś, to jest pewna radość. Drabinkami również nie pogardzę, to najlepszy plac zabaw dla dorosłych. Kto w dzieciństwie nie lubił drabinek i małpich gajów? :D
      Zasadniczy problem to taki, że rzadko będę miała okazję na taki szlak wstąpić. Mieszkam w centralnej Polsce, więc jednodniowe wycieczki jakie mieliśmy w Szwajcarii, skończą się. Zacznie się etatowa praca, mnie dłuższych weekendów. Normalnie Twoją listę "przeszłabym" w jednym półroczu, ale wiem, że teraz to rozłoży się na lata. Dzięki. :)

      Usuń
  2. uwielbiam wodospady, jednak tak rzadko je widuję. Miałam jechać do miejsca, gdzie są, ale jak się okazało, mój tata pomylił się z nazwą, a szkoda, bardzo się napaliłam, jednak Twoje zdjęcia mi to wynagrodziły chociaż trochę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Alpach szwajcarskich, które przyszło mi przez ok. 5 lat oglądać, jest całe mnóstwo wodospadów, mniejszych lub większych. Cieków wodnych, potoków i wartkich rzek. Przywykłam. Kiedyś zobaczyć wodospad to było dla mnie ekstremalne WOW, przeżycie wymarzone. Teraz prawie jak chleb powszedni. I nadal bardzo lubię. :) Ale i tak chciałabym zobaczyć jeszcze ten największy na świecie i wtedy to będzie przeżycie WOW. :D

      Usuń
  3. Przypomina mi to Morawski Kras i jego jaskinie, uwielbiam i jednocześnie trochę strach:-)
    Kto nie był w takich jaskiniach nie uwierzy, że w największy upał jest tam bardzo zimno!
    Żadne zdjęcia nie oddadzą piękna takich miejsc, nie mówiąc o zapachach, szumie wodospadu (niezły hałas) i temperaturze.
    Wycieczki świetnie zaplanowaliście, cenna każda godzina:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo sobie skojarzyć pewne fakty. W miastach ludzie w upalne dni gromadzą się przy fontannach, bo jest chłodniej. A jak dopiero musi być chłodno przy takim wodospadzie, w jarze, przez który płynie lodowata woda? :)

      Usuń
  4. Piękne miejsca,ja do wodospadu mam 2 km,ale rzeka wyschła i niestety nici z pobytu tam. Jaskinie są chłodne i wilgotne a to coś wspaniałego w upał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze by było mieć taki jaskiniowy tunel jako korytarz do domu albo chociaż mały przedpokój... ^_^ Cały dom by się klimatyzował.

      Usuń
  5. Piękne zdjęcia! Wodospady, jaskinie to rzeczywiście niesamowite zjawiska natury- radość dla oczu, balsam dla duszy!Dojść do takich wodospadów w górach to piękna nagroda za trud wędrówki.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. By dojść do tego wodospadu to akurat nie trzeba się trudzić, tylko wiedzieć gdzie zaparkować samochód. ;)

      Usuń
  6. Mega widokiii, też chciałabym tam zostać do końca tych upalów

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj Aniu.
    Ciekawa trasa. Do tej pory lubię tunele, podziemne przejścia, groty i jaskinie.
    Jednak na górnika nie miałem zadatków.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też na górnika nie mam zadatków, chociaż kilof w rękach trzymałam. Ciekawią mnie kopalnie, warkot maszyn nie przeszkadza, bo i tak mam zepsuty słuch, więc może bym się nadała, ale w kopalniach jest... ciepło... 😜

      Usuń
  8. Fakty mówią same za siebie :) Klimaty iście epickie, mroczne i wywołujące " gęsią skórkę". Achhh... przyroda jest genialna! Powtarzam to po tysiąckroć...
    P.S. Zaglądaj do mnie, bo wcale nie mam przerwy w pisaniu, tylko...chyba dostałam karę, zablokowaniem bloga przed obserwującymi. Ciekawe na jak długo? Ale może jestem w błędzie? Naprawdę nie wiem już...Oby...
    www.wokolciebie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj pomyślałam o Tobie, że chyba przerwę wakacyjną masz. A to się da zablokować blog w ten sposób? I za co? O_o'

      Usuń
  9. Jary, skały, wysokości nie dla mnie- lęk wysokości i klaustrofobia.
    Zdjęcia piękne😀
    Aniu jesteś już w kraju?
    Serdeczności zostawiam na kolejne udane letnie dni🌳🌲🦋🌺🙋‍♀️🧡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest wysoko w górach, myślę, że poradziłabyś sobie. Można też iść zewnętrznym tarasem.
      W kraju od września będę.

      Usuń
  10. Piękny i orzeźwiający post.:)
    Na moim VII piętrze na balkonie termometr w słońcu pokazuje od kilku dni 40 stopni!!!
    Dopiero wieczorem możemy z M. wyjść na zewnątrz i odpocząć w naszym "mini ogródku".
    Kwiaty mimo podlewania umierają :(

    Moc serdeczności posyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego u mnie na balkonie mam tylko doniczkę ze skalniakami, bo co roku mam około 40 stopni.

      Usuń

Pewnego dnia wymyśliłam sobie, że będę dzielić się pięknem świata, którego doświadczam podczas swoich wędrówek. Że będę pisać ku pokrzepieniu serc i być może zachęcać do podróżowania. W tym samym celu wydałam książkę, czyli dla Waszej przyjemności. Czasami piszę też o Bogu, który jest dla mnie najważniejszy i dzielę się chętnie swoim studium biblijnym.
Jednak nie robię tego dla poklasku, nie chcę samych duserów.
Dziękuję za każdego czytelnika, który podzieli się ze mną swą refleksją miast "odhaczonym" komplementem. Jestem wdzięczna za każde nasze wspólne rozważanie. Za komplementy dziękuję, ale nie na tym mi zależy. Proszę rozważ to nim pozostawisz po sobie te dwa/trzy słowa :) i tak zwyczajnie: porozmawiajmy.