Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

29 czerwca 2020

Zaraz za płotem...

"Nie wycinaj lasów, sam możesz zostać partyzantem."
– napis na murze


lato, 2020
Na szwajcarskich wsiach nie spotyka się dzikiej zwierzyny, chyba że wliczać w to łasiczki (itp.) albo całe mnóstwo ptaków. W Szwajcarskich dolinach jest królestwo czapli siwej, kani rudej i myszołowa. Ale żeby zobaczyć sarenkę, trzeba mieć naprawdę szczęście i wybrać się do lasu, który jest tylko w górach. A na polskiej wsi?
   Czapli jest niewiele, a pojawienie się w bliskiej odległości ptaka drapieżnego wzbudza sensację (mówię tu wyłącznie o własnych doświadczeniach). Za to sarny i jelonki zobaczyć jest łatwo. W krótkim czasie zobaczyłam ich kilka, nie ruszając się z miejsca. A i z samochodu patrząc na bezkresne łąki, widziałam ich kilkanaście. Za to nie widziałam żadnego drapieżnika kołującego po niebie.
   A pewnego poranka...



Zobaczyłam go przez okno w sypialni. Wiedziałam, że zanim poskładam aparat do kupy, zanim pokonam schody, zanim znajdę jakieś buty, zanim wyjdę z domu, zanim dojdę do płotu...
   Na szczęście po podwórku kręcił się mąż. Spuściłam mu aparat z balkonu i pokazałam gdzie ma iść! Poszedł nawet nie wiedząc po co. Potem nawigowałam jego oczy z okna sypialni i wypatrzył go.
   I tak powstały niniejsze zdjęcia.


Coś więcej o Szwajcarii.
Królestwo ptaków w Szwajcarii – nie przesadzam – to raj dla ornitologów i fotografów dzikich zwierząt. Do kani niejednokrotnie udało mi się podejść na odległość ok. 10 m. gdy ta siedziała na ziemi. To wystarczy żeby obiektywem przybliżyć sobie jej piękne oczy.


A nie... zaraz... to nie to miało być...



Poważna ekspansja kozicy górskiej zmniejszyła populację saren, opanowując większość dzikich pastwisk. Poczuły się tak pewne swego bezpieczeństwa, że nie płoszą ich ludzie. Spokojny popas obok szlaku turystycznego? Czemu nie.
   Są tak samo ciekawe nas jak my ich. Zdarzyło się, że stałyśmy naprzeciw siebie gapiąc się tak po prostu, aż jednej ze stron się nie znudziło.




Łyski, perkozy i inne ptactwo wodne, ciekawskie, przed człowiekiem nie uciekają, zasilają biotop każdego jeziora. Najprostsze do fotografowania.
   A w samych górach oczywiście rządzą wieszczki, które same podchodzą do człowieka na odległość ramienia.





Czapli jest na pęczki, gdzie głowę odwrócić tam czapla. Kiedyś mnie fascynowały, teraz nie robią na mnie większego wrażenia niż pospolite gołębie. Bytują na ziemi stadami, jeśli idziemy fotografować czaple w Szwajcarii, możemy mieć pewność, że na jednej fotografii będą co najmniej dwie lub trzy.
   Sowy jedynie są nieuchwytne, raczej je słychać niżeli widać. A widać tylko przez chwilę zanim umknął gdzieś w gąszcz. Nigdy żadnej nie sfotografowałam.




A w Polsce...
...zwierzyna – z tego co zauważyłam – jest o wiele bardziej płocha i trzyma się z dala od domostw i dróg ludzkich. Sarny może aż tak bardzo nie unikają ludzi, ale czaplę widziałam chyba tylko kilka razy przez całe swoje życie i to z bardzo daleka. Zdecydowanie łatwiej o inne gatunki. Ptaki drapieżne to już w ogóle spotkanie-rarytas.
   Ale za to zaraz za płotem...


W Polsce jest inaczej. Znacznie trudniej o dobre zdjęcie dzikiej zwierzyny. Znaleźć jest trudno, a sfotografować... zwykle nie mam tego szczęścia, nim aparat podniosę do oka, obiektu już dawno nie ma, pierzcha głębiej w las.
   Szwajcaria mnie rozleniwiła. Tu trzeba czaić się, długo wyczekiwać, krążyć po lesie, najlepiej po bezdrożach i milczeć. Cicho... cichuteńko... nim pierzchnie ostatnia szansa gdzieś w dziki gąszcz lasu i zniknie i nie wróci.

51 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia pięknych zwierząt. Osobiście nigdy nie widziałam w Polsce czapli, ale być może po prostu nie wiem gdzie szukać. Co do drapieżnych ptaków - w mojej okolicy często można dostrzec je kołujące na niebie. Najczęściej są to pustułki, jastrzębie i myszołowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce czaple widywałam tylko na Mazurach i to bardzo rzadko. Żurawie widziałam jeden raz w życiu w centralnej Polsce na wsi. A jeśli chodzi o ptaki drapieżne, to najczęściej siedzą dostojnie na płotach przy autostradach. Ale na niebie widuję je rzadziej, o dobrym zdjęciu można zapomnieć. A już tak blisko na ziemi nigdy żadnego nie widziałam.

      Usuń
  2. Przepiękne zdjęcia :D Fajnie, że udało się zrobić zdjęcie jelonkowi :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Często widuję sarny, bażanty. Czapli też nie widziałam.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O bażantach nie wspomniałam, bo nie mam żadnych zdjęć. ;P Ale faktycznie można je spotkać.

      Usuń
  4. "Nie wycinaj lasów, sam możesz zostać partyzantem" - zajebiste :)
    Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas nawet wilki można spotkać w lesie, ja nie widziałam,ale media donosiły o ich obecności. Ciekawie się prezentują czaple na gałęziach drzew.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koleżanka Szwajcarka pokazała nam nagranie. Wataha krążyła na hali bardzo blisko gospodarstw. Planujemy wybrać się w tamte rejony i zaobserwować je na żywo. W Polsce wilki są ponoć w Bieszczadach i czasem je słychać, ale nie potwierdzę, bo nigdy tam nie byłam.

      Usuń
    2. Wilki występują prawie w całej Polsce. Pod linkiem artykuł i mapa
      KLIK!

      Usuń
    3. To jest niesamowite, gatunek nam się odrodził.
      Byłam w większości tych rejonów gdzie one wg tej mapy żyją i o różnych porach roku. Nie słyszałam ani jednego.

      Usuń
  6. zdjęcia cudowne. Śmieszna ta historia z mężem, dobrze, że ogarnął co ma zrobić hah. Co do zwierzyny w Polsce akurat masz racje, choć ja mam szczęście do saren wbiegających prosto pod samochód, mimo tego że widzą mnie i hasają sobie najpierw spokojnie obok i nagle coś im każe po prostu wskoczyć pod mój samochód??
    Pozdrawiam jak zawsze cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Polskich drogach dzieją się dziwne rzeczy. Ostatnio widzieliśmy psa kłusującego lewym pasem. Tak po prostu na czołowe z samochodami.

      Usuń
    2. pies moich sąsiadów lubi sobie biegać za samochodami, czasem nawet przed i pod eh

      Usuń
  7. Cudowne zdjęcia. W Szkocji też zwierzęta są płochliwe, szczególnie sarny i jelonki, często trzeba gdzieś się skryć, żeby je dobrze sfotografować.
    Ciekawa historia, dobrze, że miałaś możliwośc przekazać aparat mężowi :) U mojej przyjaciółki w Polsce kiedyś po podwórku chodziły dziki bo mieszka blisko lasu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czaple widujemy bardzo rzadko, częściej sarny czy dziki, w górach lisy czy kozice.
    Zdarzają się zające i bażanty, dzikie koty, wiewiórki...na szczęście nie widuję szczurów!
    Ciężko robi się zdjęcia w trasie, czasem, zanim ustawisz aparat - obiekt znika...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej puli można śmiało dodać właśnie bażanty, zające, ale zawsze spotykam je jak jestem bez aparatu. Dzikie koty to chyba takie po prostu bezpańskie? Wiewiórki to standard i chyba najmniej się boją ludzi. Przyjemne rudzielce ludzie obłaskawili. Dzikie szczury bywają problematyczne, ale nie brzydzą mnie. Kiedyś miałam szczurki z hodowli, bardzo mądre i sympatyczne zwierzęta. ;)
      W trasie jest ciężko o zdjęcia ale to np. jedyna okazja, by spotkać ptaka drapieżnego. Często je widuję przy autostradach, ale żeby tak gdzieś na łące, na drzewie albo na niebie chociaż, to baaaardzo rzadko.

      Usuń
  9. Mieszkając na wsi widuje różne dzikie zwierzęta,niestety zazwyczaj przypadkowo i albo bez aparatu albo z aparatem schowanym w torbie. Ptaków drapieżnych u nas dostatek, tudzież saren. Ale widziałam w tym roku także łosia, kunę, bobry, o zajacach,bocianach, sojkach,drobnym.ptactwie i bazantach nie wspomnę. Czaple też są, w większości białe, ale i szare. I zimorodki mamy u siebie. Raz widziałam stadko przepiorek. Czasem widuje kilometr kuropatwy.Znalazłam od domu siedlisko żurawi, postaram się napstrykac za parę dni, jak wnuczkę odstawie do domu:)
    W zasadzie nie jest ważne,czy sfotografuje czy nie,najważniejsze nacieszyc oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykle to jest sekunda, prawda? Zwierz Cię też zobaczy i od razu ucieka. Ptaków drapieżnych w ogóle nie widuję w Polsce, chyba że przy autostradach. Często siedzą na słupkach przy samej drodze. No i raz na Kaszubach, wysoko hen na niebie kołował orzeł. I to wszystko.
      Masz tam ładny przekrój. Żurawie w naturze widziałam tylko raz w życiu. Nacieszyć oczy owszem, ale ja lubię strzelić dobre zdjęcie. W Polsce zdecydowanie mi nie wychodzi. Wszystko to takie płoche straszne... Jaki kraj taki zwierzęta mają obyczaj. Nie ma u nas takiej kultury lasu.

      Usuń
  10. Nie wiem skąd mi się wziął ten kilometr przy kuropatwach, miał być przy żurawiach, chyba android mnie przechytrzył:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się o co może chodzić i uznałam, że pewnie tych kuropatw było aż po horyzont. ;D

      Usuń
  11. Piękne i wyraźne zdjęcia dzikich zwierząt! Brawo, Anno! Z doswiadczenia wiem, jak trudno takie zrobić, bo rzeczywiście płochliwe zwierzaki są bardzo a poza tym pojawiają się w polu widzenia często wtedy, gdy nie mam aparatu w ręce. A szkoda, bo na codzień, np. podczas pracy w ogrodzie widuję tutaj mnóstwo jastrzębi, myszołowów, saren, jeleni, dzików, bażantów, zajęcy i lisów. Ale jakoś porządnie zapozować im się nie chce!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyzwyczaiłam się w Szwajcarii, że one pozują. ;D Trzeba się uzbroić w cierpliwość i wybrać kiedyś na fotograficzne polskie łowy, najlepiej samym świtkiem. Troszkę poświęcenia i może uda mi się zrobić ładny album. :)

      Usuń
  12. Witaj Aniu.
    Fajne zdjęcia. Lubię leśne zwierzęta i ptaki.
    Sarny podchodzą nad ranem pod blok mojej córki.
    Nie trawię bezmyślnej wycinki drzew, a już w parkach narodowych w szczególności.
    Szyszka wycinał i karma wróciła i teraz sobie kwiatki wącha od spodu.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sarny to chyba najodważniejsze zwierzaki w naszym kraju. Inną sprawą jest, że czasem widać jak błądzą pomiędzy naszymi płotami, nie wiedza jak przejść i być może dlatego podchodzą coraz bliżej. Szukają drogi.
      W karmę nie wierzę. Wycinka lasu to zawsze kontrowersyjny temat.

      Usuń
  13. Nigdy nie robiłam zdjęć zwierzętom i niewiele wiem o tych, które wymieniasz. Sowy raczej trudno jest sfotografować, bo to nocne ptaki, więc chyba potrzebny byłby specjalny sprzęt do zdjęć po ciemku. Takie przynajmniej mam wyobrażenie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sowy są ptakami zarówno nocnymi jak i dziennymi, zależnie od gatunku. Np. sóweczka, puchacz oraz uszatka błotna. Są to typowo dzienne sowy, które w nocy widzą gorzej niż człowiek. Za to w dzień o stokroć lepiej.

      Usuń
  14. Nasze sarenki i dziki są na tyle odważne, że włażą miedzy samochody. Na bezczelnego stołują sie zbozem tuż przy furtce :) ale piekna ta szwajcarska przyroda! Magiczne widoki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, sarny i dziki to specyficzne stworzenia. Zwłaszcza dziki. Człowieka mają sobie za nic. ;)

      Usuń
  15. Mój region jest przemysłowy nadal jeszcze więć, cudów tutaj nie spotkasz, ale dzików i saren... owszem, jest pod dostatkiem. Ptaki drapieżne też szybują pod niebem. Wrrr...

    Twoje zdjęcia jak zawsze fantastyczne! No i zazdroszczę częstego widoku czapli szarej, bo to przecudne ptaszysko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo generalnie takie pojęcia, jak: drapieżnik, drapieżca, morderca mnie przerażają! Pomomo tego, iż rozumiem prawa w przyrodzie :)

      Usuń
    2. No cóż... Słowo Boże mówi, że w nowym świecie lew z sarną będą słomę jeść. Nie będzie drapieżników. Myślę, że mogłoby Ci się spodobać. :)

      Usuń
  16. Ostatnio niemalże spod nóg wybiegło mi jakieś szare ptaszysko na długich, cienkich nogach. Nie wiem, czy to czapla jakaś czy żuraw, pierwszy raz zdarzyło mi się w takim miejscu. Ala masz rację, w Polsce jakieś płochliwe bardzo te zwierzęta, jeszcze nigdy nie udało mi się sfotografować sarny, a spotykam je niemalże codziennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uciekają jak tylko zwęszą człowieka. Mam wrażenie, że to przez kulturę, której niestety w wielu przypadkach brak.

      Usuń
  17. W Polsce na wsiach coraz więcej zwierząt podchodzi blisko domów.
    Dla chcącego jest zawsze coś do wypatrzenia.
    Mąż ostatnio na balkonie widział czarną wiewiórkę, raczej rzadkość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarne wiewiórki są ekspansywne, jeżeli będzie pojawiać się ich coraz więcej, rude całkowicie znikną. Zostały sprowadzone z wysp.
      Czarna wiewiórka trafiła do Szwajcarii i obecnie jest ich tam bardzo dużo, natomiast rudych nie uświadczysz tam wcale.

      Usuń
  18. Jak mam okazję to lubię obserwować przyrodę. Zwłaszcza taką dziką, nie w parku czy coś. :)

    Ja bym się nie pisał raczej na zapraszanie i wpraszanie się potem do kogoś nie znanego.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Zdjęcia są cudne 🙂 a co do zwierząt to prawda. We Francji jest mnóstwo różnych gatunków i są o wiele mniej płoche niż te z Polski. W Szwajcarii nie byłem,ale to niedaleko od Lyonu więc może to dlatego fauna jest taka bardziej ufna. Pozdrawiam 🙂

    OdpowiedzUsuń
  20. U nas ptaki gnieżdżą się przy domu, na krzaku kiwi.

    OdpowiedzUsuń
  21. Kozice górskie i sarny mnie urzekły. Chociaż i zdjęcia ptaków wodnych są super.
    U mnie nad Morzem Północnym obserwuję głównie mewy, jest też trochę drapieżników, ale na razie nie dysponuję porządnym obiektywem, żeby je złapać na zdjęciach i rozpoznać.
    Na szczęście zamówiłam wreszcie teleobiektyw i będę się nim cieszyć już niebawem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie te zdjęcia zrobiłam z dosyć bliska. Właśnie to jest ten fenomen, który mnie w Szwajcarii, zwierzęta nie są tak bardzo płochliwe i wyrażają często zaciekawienie człowiekiem.
      Kiedyś mi się marzył teleobiektyw, ale szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie drałować po górach z takim sprzętem...

      Usuń
  22. Myślę, ze wiele zależy od miejsca w Polsce. U nas co rusz widzimy przez okno stada saren, koziołków górskich, nieraz pojawią się dziki. Te dwa pierwsze to niezłe ziółka, potrafią przyjść do ogrodu i skubać co popadnie. Co zabawniejsze, mój pies kiedyś zakumplował się z młodymi koziołkami i bawił się z nimi przy skraju lasu. Ostatnio widziałam z ukrytych kamer, że osiedliły się nawet wilki, a tuż przy ogrodzie znajduje się nora rodziny zajęcy (okropne rozrabiaki, ale ma kto wyjadać resztki warzyw i owoców z kompostownika).
    Z ptakami totalna prawda, jestem fanką tego rodzaju zwierzaków, kocham patrzeć jak latają i im bardzo zazdroszczę. Niestety u nas akurat ich nie ma za wiele do obserwacji, choć słychać je wszędzie! To jednak najczęstszymi gośćmi są szpaki i jaskółki. Kiedyś mieszkał gdzieś w pobliży derkacz...i pół dnia się darł z krzaków przez całe lato. :)
    Wasze zdjęcia są prześliczne. Pokazałaś nam przyrodę w najlepszej okazałości, w naturalnych warunkach! To jest najlepsze co może być, kiedy to ty musisz się postarać, żeby coś ujrzeć, a nie kupić bilet do zoo i mieć wszystko na tacy.
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sarny, jelonki, dziki, zające to chyba pakiet podstawowy wszystkich regionów w Polsce. ;)
      Nie zwiedziłam jeszcze południa. Pokładam w naszych rodzimych górach duże nadzieje na fotograficzne łowy. :)

      Usuń
  23. Ja tylko sarny widuję, ostatnio w mojej wsi biegło małe stadko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naszym kraju trzeba się bardziej starać żeby zobaczyć coś innego.

      Usuń
  24. Mnie najbardziej zaskoczył jeż na warszawskim betonowym osiedlu. Serdeczne pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeże żyją w miastach od bardzo dawna. Jestem z Łodzi, zaobserwowałam, że jeże wyłaziły na ulice przed każdą burzą.

      Usuń
    2. Mojej mamie ostatnio jeż z garażu wyszedł. Nie miała pojęcia skąd się tam wziął ani jak długo tam siedział :D

      Usuń
  25. Piękne zdjęcia, naprawdę podziwiam. Fotografowanie zwierząt jest najtrudniejsze :). Ja się nawet za to nie zabieram bo nie mam aparatu ale nie raz jak spaceruję po polach i zobaczę jakiegoś słodziaka to tak mi żal, że telefonem go nie uchwycę. Pozostaje tylko obserwacja w ciszy, aby nie spłoszyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj udało mi się zobaczyć jakiegoś ptaka drapieżnego (dodam, że na polskim niebie). Wysoko tak, że nawet nie rozpoznałam cóż to za gatunek. Ciekawe dlaczego w Szwajcarii fruwają tak nisko, że przez aparat fotograficzny można im pióra policzyć.

      Usuń

Pewnego dnia wymyśliłam sobie, że będę dzielić się pięknem świata, którego doświadczam podczas swoich wędrówek. Że będę pisać ku pokrzepieniu serc i być może zachęcać do podróżowania. W tym samym celu wydałam książkę, czyli dla Waszej przyjemności. Czasami piszę też o Bogu, który jest dla mnie najważniejszy i dzielę się chętnie swoim studium biblijnym.
Jednak nie robię tego dla poklasku, nie chcę samych duserów.
Dziękuję za każdego czytelnika, który podzieli się ze mną swą refleksją miast "odhaczonym" komplementem. Jestem wdzięczna za każde nasze wspólne rozważanie. Za komplementy dziękuję, ale nie na tym mi zależy. Proszę rozważ to nim pozostawisz po sobie te dwa/trzy słowa :) i tak zwyczajnie: porozmawiajmy.