Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

Gonzen (1830 m) i historia getrów z lycry.

"Jesteś jak ptak, który ulatuje prosto w chmurę, już nigdy nie wrócisz tu naprawdę."
– Lisa See "Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz"

Jeżeli raz sięgnąłeś chmur, zanurzyłeś się w nich, doświadczyłeś wykluczenia ze świata w ten jakby nadnaturalny sposób, już zawsze będziesz chciał wracać tam, gdzie znów będziesz mógł poczuć się jak ptak.


maj 2020
Zapowiedź nadchodzących upałów sprawiła, że zakasaliśmy rękawy i postanowiliśmy wykorzystać każdą chmurę na niebie, każdy jej cień i dech wiatru. Ostatnio wspomniałam, że tęsknię za bezpośrednim doświadczaniem chmur. Udało się, znów byliśmy na wysokości lotów samolotów. Klifowego typu góra umożliwiła mi robienie zdjęć mojego ulubionego rodzaju, czyli prawie prostopadle do cywilizacji znajdującej się w dolinie.
   Warunki były wprost proporcjonalne do moich potrzeb, czyli nie za gorąco, a słońce prawie żadne. Był to dzień idealny na to aby włożyć historyczne gacie pochodzące z ubiegłego już wieku. A nadal wyglądają jak nowe. Tek kolor, ten połysk...
   Gonzen jest atrakcyjną górą z wyglądu, którą mogliście zobaczyć już wiele razy przy okazji oglądania zdjęć z drogi. Stoi jak klin między dolinami Seez i naszą doliną Renu.

Zdobywaliśmy ją nie od tej piramidalnej strony, a od łagodniejszej i porośniętej ładnym lasem. Jechaliśmy samochodem drogą lepszej kondycji niż większość dróg w Polsce. Nie było się czego bać, liczne pobocza umożliwiały wymijanie się. Minęliśmy się jeden raz z tirem, więc naprawdę było w porządku. A może to już nasze przyzwyczajenie?


Droga była piękna, ptactwem rozśpiewana, a ściółka gdzieniegdzie pięknie umajona, żeby nie powiedzieć, że wszędy dzięcielina pała. Znajduje się tutaj kilka parkingów, ale bilet trzeba zakupić już na samym początku. Zauważyłam, że informacje o takich parkingach są na wagę złota, więc podaję szczegóły:


1 dzień - 10 Fr
2 - 12 Fr
3 - 15 Fr
tydzień - 20 Fr
Zaparkowaliśmy na trzecim.
Do celu stąd ledwie 2,30 h, po drodze wiszący most.
Start z dosyć wysoka, z 1222 m n.p.m.
Leśne szlaki są zawsze przyjemnością, przeważa świeża zieleń, powietrze pachnie rześko, wypełnia płuca przyjemnością życia, a uda obejmuje lycra pokoleń.
   Lycra, (inaczej lajkra, lakra, spandex), została wynaleziona w 1958 r. przez Josepha Shiversa w laboratoriach firmy DuPont. Na pewno każdy z was miał w swoim życiu choć jedną rzecz z lycry. Na przykład kostium kąpielowy. Uczucie noszenia czegoś większego jest zupełnie innym doznaniem. Ciało czuje jak lajkra próbuje wrócić do stanu pierwotnego, zbiegając się jakby chciała implodować.


Mała górka na samym środku doliny – niech Was nie zwiedzie jej skromny wygląd. Jak ktoś ma chęć sprawdzić jakość swojej kondycji, to polecam. Byłam już dwa razy, świetna góra treningowa. Zresztą tam trenuje też szwajcarskie wojsko.


Hangebrucke przewieszony nad przepaścią, na którego dnie szumi wesoło potok. Lubię takie mosty, drżą jak galareta, na samym środku bujają się góra dół, przyjemne uczucie. Rzecz stabilna, mówię tak, bo przeżyłam, a po moim przejściu most nadal wisi.
   Przed wejściem należy wpisać się do księgi przechodzących. Pojęcia nie mam dlaczego mosty mają księgi gości. Szczyty górskie rozumiem, nawet muzea, ale mosty... Może to jest potrzebne badaczom wytrzymałości do statystyk. Most nie jest duży.






Dalej czekały nas łączki i dużo terenu otwartego. Jest to okazja w sam raz, by zajrzeć na ulice miejskie. Graliście kiedyś w Sim City? Kiedyś bawiłam się tą grą ekonomiczną. Jak nie wychodziła mi rozgrywka, zsyłałam na miasto deszcz meteorów albo inwazję kosmitów.



Screen z gry
/źródło
Na horyzoncie pojawiła nam się góra pod którą mieliśmy przejść w drodze powrotnej. Wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam, a już mi się spodobało to, co skrywało się za lasem.
   Naturalny bałagan, takie gruzowisko oraz możliwość występowania kozic. One lubią takie nieproste tereny. To znaczy dla nich poruszanie się po piarżyskach to żaden problem, tak jak dla nas po chodniku.




A potem zdobyłam fortecę na placu zabaw.
   Obok stała czynna restauracja.


Ostatnia prosta na szczyt (szybciutko, prawda?) wyglądała inaczej, typowo górski pejzaż kosodrzewinowy. Rosło tam dość sporo puszystych kwiatów, których nie potrafię zlokalizować w żadnym atlasie. Pewnie za skromne mam te źródła wiedzy botanicznej.
   Na samym końcu czekała nas świetna kamienno-korzenna ścieżka. W niektórych miejscach zbudowano drewniane stopnie, ponieważ po deszczu szlak robi się błotnisty i niebezpieczny. Mąż był tu kiedyś sam, zanim dobudowano belki i jak mówił, wchodził na czworakach przez to błocko. Dziś było sucho.




Pora teraz wyjaśnić skąd się wzięły moje połyskujące spodenki. Zostały zakupione w lumpeksie w ubiegłym stuleciu. Kupił je mój mąż, wtedy jeszcze dzieciak, celem skompletowania sobie garderoby na rower. W tamtych czasach takie obciślaki to był hit nawet dla chłopaka.
   Po latach wykopał je z szafy i wcisnął na siebie. Swym babskim okiem spojrzawszy, poprosiłam uprzejmie, by je zdjął i więcej nie zakładał... Minę chyba miałam dosyć wymowną... Dorosły mężczyzna w ciasnej lajkrze nie wygląda dobrze. Panowie, zapamiętajcie to.
   Przejęłam ten towar rok temu, są prawie jak nowe i wreszcie się przydały. I tak zdobyłam Gonzen w starych obciślakach. Ale żeby było jeszcze ciekawiej – w sukience.


Tak się dzieje jak baba zaczyna się czuć w górach jakby wyszła tylko na swoje obejście. Niedługo zacznę chodzić w pantoflach.
   Pomysł z sukienką w góry został zainicjowany przez Filifionkę, która nie raz już zdobywała szlaki w takim odzieniu. Chciałam tu zalinkować taką jej stylizację górsko-sukienkową, ale nie mogę znaleźć konkretnych postów. Prowadzi ona blog modowy, ale mody własnej, kreatywnej i jest to pierwszy blog jaki mnie o tej tematyce zainteresował. Ma coś w sobie ta kobieta: link

Oto więc zdobyłam – co się pokazuje dobitnie – szczyt Gonzen w nietypowy sobie sposób. Podziwiać lajkrę:


Na Gonzen wcześniej wydobywano rudy żelaza i manganu, a kopalnia Gonzen jest dzisiaj kopalnią pokazową, można zwiedzać: link
   Istniejące obecnie tunele mają całkowitą długość 90 km. Wysokość miejsc eksploatacji wahała się od 350 m do 1400 m n.p.m.
   Ze szczytu roztacza się panoramiczny widok na całą Sargansland i sąsiednie pasma górskie. Okolica Gonzen to mozaika gruntów rolnych i naturalnej roślinności.





/ powiększ
Miasteczko z poniższego zdjęcia oraz zamek, zwiedzaliśmy bardzo dawno temu i nie posiadam dobrych zdjęć. Mieści się tam restauracja oraz małe muzeum.
   Drugi raz byliśmy tam pewnej zimowej nocy, zdjęcia można obejrzeć tutaj.

Sargans.


/powiększ samolocik
/powiększ


A potem nadeszły majestatyczne chmury. To był TEN moment. Zostaliśmy sami, jakby odcięci od świata, od odgłosów cywilizacji z dołu.
   Zrobiło się na chwilę głucho, wiatr delikatnie szumiał, powietrze nabrało trochę gęściejszej konsystencji. Ale tylko trochę o te niezliczone krople pary wodnej. Chłodnej i miękkiej, smakowitej, wspaniale pachnącej. Chmur można doznawać wszystkimi zmysłami.





Wracaliśmy drogą okrężną. Patrząc pod stopy widziałam jak bardzo spękana jest ziemia. Latem musi tutaj nieźle grzać... Ta wysokość nie jest odpowiednia na wspinaczkę w upał. Dziś było na szczycie 20°C, za kilka dni może być nawet 15° więcej.




Wspięliśmy się znów na wyższy szlak aby móc podziwiać surowe tereny tuż pod masywami Alvier (tam już byliśmy: link) rozciągały się iście jurajskie tereny. Brakowało tylko jakiegoś wielkiego gada skubiącego korzonki dla dopełnienia klimatu jaki tam zastaliśmy.
   Tereny w późniejszym etapie były podmokłe, więc ludzie ludziom wybudowali kładki.





Malowniczy kamieniołom mieliśmy w zasięgu wzroku. Podeszliśmy dosyć blisko wysokiej ściany, odległość była bezpieczna. Wypatrywaliśmy koziorożców, ale nie mamy szczęścia do tego konkretnego gatunku. Uparłam się, że w tym roku je znajdę, powstał nawet plan jak to zrobić. Zamierzamy koczować aż do skutku. Ale nie tutaj. W innym, pewniejszym miejscu.


Ten słodki kamyczek w szczelinie... 😍


Zanim doszliśmy do drogi, zanurzyliśmy się w młody las, a tam taka znakomita ławeczka z widokiem na krzaki. Cisza, spokój, nikogo na szlaku. Idealnie.


Kiedy opuściliśmy skaliste tereny i wyszliśmy na ubitą drogę, obejrzeliśmy się za siebie. Goncen z tej perspektywy wygląda zwyczajnie i bardzo łagodnie. Od strony doliny (patrz pierwsze zdjęcie) zdaje się być piramidą sięgającą samego nieba, trudno dostępną i niebezpieczną. A przecież nie było wcale ciężko.

Gonzen od tyłu. Widać krzyż szczytowy.
Krótka przerwa i wracamy do cywilizacji.





Ostatnia prosta do parkingu. Szlak górski przez las. I jeszcze raz błękitnej lajkry blask.


A potem już samochodem zjeżdżamy do domu. Ale jakże dalej nie robić zdjęć? 😜



I powrót przez górską miejscowość. Ach te palmy...




15 komentarzy:

  1. Ojesu, znow straszy skalami! No dobra, nie zniechecam sie i ide czytac dalej. Ojesu!!! Jak nie skaly, to krete waskie drogi i TIR naprzeciwko, a z boku przepasc. Dobrze, ze chociaz w ladnym lesie.
    Lajkry to ja nie nosze, dupe mam za wielka, wiec musze ja ukrywac, a nie zeby podkreslac obcislymi materialami. Ty to sobie mozesz, bo wygladasz dobrze.
    No dobra, idziemy dalej, bez lajkry natürlich. Jest zielen, drzewka i laki, wiec moge Ci towarzyszyc. Mam obawy przed tym wiszacym mostem, a wpisac sie trzeba, bo jak beda z dolu zbierac lopata te miazge, ktora z nas zostanie, to od razu bedzie wiadomo, kto zlecial. Cwane :)
    No i znowu skalami straszy :o
    Ladnie Ci w tych gatkach i oczywiscie, ze facetowi w ogole nie pasuja, z racji oczywistych. No! A te gatki zszyte z dwoch roznych? :)))))
    No nie, jak mozna sie jarac golymi skalami, jakims krajobrazem ksiezycowo-kamieniolomowym? Tfu! No chyba, ze na laweczce.
    W drodze powrotnej, gdyby nie te palmy i tropikalne kwiecie, to mozna sie przestraszyc tych waskich zakretow. A jakby tak hamulce odmowily wspolpracy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ginąć to tylko w ładnym miejscu. Spokojna śmierć na własnej kanapie jest przereklamowana.
      Lajkra każdą dupę obejmie, dla niej nie ma podziałów. Zawsze możesz włożyć sukienkę.
      Mąż pomylił daty wpisując się do księgi (na kilka dni wprzód). Jeżeli ktoś zleci za parę dni, to podadzą, że to my. 😅
      Gatki są z szyte z dwóch najlepszych połówek aby tworzyły doskonałą całość.
      Jak hamulce odmówią współpracy to będziemy brać zakręty na ręcznym. Mogę ja, dużo w dzieciństwie grałam w wyścigi WRC, tylko żeby klawiatura była podłączona do samochodu zamiast kierownicy. 😂

      Usuń
  2. Takie niepozorne górki bywają zdradliwe i są niezłym sprawdzianem kondycji.
    Lajkra miodzio, nawet dwa kolorki, ale raczej tunika to była, niż sukienka:-)
    Mostki, kładki, kwiatuszki to fajne urozmaicenie pejzażu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam tę szmatkę jakieś 12-15 lat temu jako sukienkę. Byłam wtedy innej postury, znacznie chudsza i na mnie wtedy to była ewidentnie sukienka. Dzisiaj nie odważyłabym się jej założyć bez gaci pod spód.

      Usuń
  3. Widoki są naprawdę przepiękne :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdy dotarła do mojej świadomości info o wiszącym moście, to mi od razu ciśnienie podskoczyło :)
    Mam lęk wysokości :)
    Gdy jest szeroka droga i nie widze przepaści, wysokiego urwiska, klifu to OK. W wagoniku kolejki górskiej (zamknięta) też jeszcze jako tako daję radę, ale.... gdy widzę stromiznę, wysokość- O Jesuuuu!
    No, a czytając dalej... ciśnienie sie unormowało, a zmysły ukoiły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krótki był ten most, przebiegłabyś. ;)
      Czyli takimi trasami trzeba Cię wozić w bagażniku? :D

      Usuń
  5. Niesamowite widoki, ale wyprawa była pewnie niezłym wyzwaniem. Pięknie tam macie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tak bardzo, spokojny szlak. ;) O wyzwaniu opowiem w przyszłym tygodniu. :D

      Usuń
  6. Awesome ! Thanks for sharing! Happy weekend! 🎀🎀🎀

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale będziesz miała kondycję xD I do tego tak się świeżego powietrza nawdychacie, zazdroszczę hehe
    Outfit fajny, chętnie bym też tak poszła w góry
    Co do mostów, to ja się takich boję i bym pewnie szła na czworaka albo trzymala sie mocno wszystkiego xD

    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kondycję, moja droga, to się robi w domu, żeby potem w połowie drogi na szczyt nie okazało się, że trzeba już wracać. ;)

      Usuń
  8. Miałam też takie geterki z lycry, chyba nawet długie i krótkie. I jedne i drugie zakładałam do spódniczki tzw. lambadówki lub sukienki. To był hit. Wszystkie koleżanki takie miały, można się było kręcić i obracać ile wlezie, bo kina nie było widać ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest całkiem niezły patent, bo tej sukienki nie da się nosić bez żadnych gatek. 😤

      Usuń

Pewnego dnia wymyśliłam sobie, że będę dzielić się pięknem świata, którego doświadczam podczas swoich wędrówek. Że będę pisać ku pokrzepieniu serc i być może zachęcać do podróżowania. W tym samym celu wydałam książkę, czyli dla Waszej przyjemności. Czasami piszę też o Bogu, który jest dla mnie najważniejszy i dzielę się chętnie swoim studium biblijnym.
Jednak nie robię tego dla poklasku, nie chcę samych duserów.
Dziękuję za każdego czytelnika, który podzieli się ze mną swą refleksją miast "odhaczonym" komplementem. Jestem wdzięczna za każde nasze wspólne rozważanie. Za komplementy dziękuję, ale nie na tym mi zależy. Proszę rozważ to nim pozostawisz po sobie te dwa/trzy słowa :) i tak zwyczajnie: porozmawiajmy.