Warszawa – remake.

"Każde spotkanie doprowadza do rozstania i tak zawsze będzie, dopóki życie jest śmiertelne. W każdym spotkaniu jest część żalu z rozstania, ale w każdym rozstaniu jest ta sama ilość radości ze spotkania."


– Cassandra Clare "Mechaniczna księżniczka"


czerwiec, 2019
Starymi śladami pozostawionymi przed rokiem, kroczyły dwie przyjazne dusze tworząc swą opowieść. Choć miały w pamięci dostateczny zapas wspólnych wspomnień, okręciły sobie czas wokół palca i stworzyły zupełnie nowe.
   Rozstały się w lecie na tym samym szarym, gwarnym dworcu, by przywitać się znów. Estera wplatała w rozmowy swój kolor, by czas rozkwitł im kuklikiem szkarłatnym. Hannah raczej zamieniła się w słuch, lecz dłużna nie była opowieściom pachnących samym tylko wiatrem.


Przygoda sprzed roku wydała swój owoc i od razu udały się tam gdzie czas powinien zwolnić. Nie chciał jednak nikczemnik i spowił dzień w masę kłopotów. Ale nie tu, nie na tym balkonie pod wielokolorowymi parasolami.
   Siedząc nad ulicą za parawanem z kwiatów o aksamitnych płatkach, mrożona kawa smakowała jak nektar bogów. A może to jest tak, że wszystko spożywane na wysokościach smakuje jak na Olimpie?

Jeden z wielu obrazów jakie wiszą na ścianach (i nie tylko) Klubokawiarni.
Ten mnie zainspirował i może coś podobnego namaluję.
Klubokawiarnia "Pożyteczna" na Nowym Świecie 58 od tamtej pory nie zmieniła się nic. Gości liczba skromna, wnętrza jakby u kogoś w mieszkaniu, światło łagodne. Stworzono tu klimat, który przypadł im do gustu, trudno więc nie napisać słowa: idealny.
   Planowały wrócić tu zimą, aby zająć wyjątkowy stolik-łóżko, umościć się w poduszkach i kocach, ale znów było lato i aura wołała na zewnątrz. Pamięć o tym zamiarze zachowała się na zdjęciach.


Pokoi było wiele, zupełnie jakby to mieszkanie wynajęło kilkoro ludzi, którzy pod wpływem różnych inspiracji stworzyli tu własne wnętrza idealne.
   Jest takie ciepłe miejsce gdzie można się schować przed deszczem. Jest takie przewiewne i bez ograniczeń, gdzie można oddalić się od zgiełku dnia. Jest takie miłe i przytulne, które pozwala otoczyć się obłokiem o zapachu kawy. Jest też jasne i przestronne, co pozwoli wchłonąć się bez reszty w klimat z marzeń, idealne na małą czytelnię.


Wszystkie opowieści dzielone na miliony słów potargały emocje, lecz ckliwe myśli wyczesywał ze smutku każdy uśmiech. Estera i Hannah zaprosiły do serc spokój, a on zasiał tam swoje ziarno, by wykiełkować soczystą zielenią pełną nadziei.
   Wytrawny obiad zjadły w towarzystwie Mikołaja. Kulturalny widok na ciekawą architekturę, z miejsca gdzie smacznie gotują. Pankejk - Warszawa: namiary.
   Naczynia często zostają niemymi świadkami najróżniejszych zwierzeń.


Spacer pociągnął za sobą wielkie odkrycia. Nowy mural przedstawia Korę w barwach aktualnej pory roku. Ma być zawsze oglądany przez koronę drzewa.
   Zabrakło tu lepszej perspektywy. Drzewo na zdjęciach bardziej przeszkadza niżeli współtworzy tę sztukę. Niestety krata na podwórzec była zamknięta. Jest inna, łatwiejsza możliwość dojścia do muralu, ale czas zaczął się kurczyć...
   Namiary: Nowy Świat 18/20



Pomarańczowy budynek tuż obok, również dopieszczał zmysł artystyczny. Mieści się w nim Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków.
   Białe kolumny, zabytkowa elewacja to zacne oblicze dla tego typu urzędu.


Wielką ciekawostką były wielkie maskoty, przy których wyraźnie w ludziach budziło się dziecko. Pluszowi modele mieli wzięcie, a do zdjęcia zawsze ktoś czekał.
   Tak zareklamował się sklep z pluszowymi wyrobami.


Warszawska architektura na najstarszych ulicach, od zawsze cieszy oko, jak wszystko co leciwe. Tym piękniejsze, że godnie zachowane. Stare kamienice to niepowtarzalny styl.
   Dygresja: słynna palma uschła.


Zdjęcie "suchar warszawski". Można by sfotografować coś mniej standardowego, ale to słońce zachodzące po prostu urzeka...
   A to co działo się później, miałam wrażenie, że jest jakąś abstrakcją. Nie pomyślałabym, że można mieć problem z opuszczeniem stolicy. Łatwo jest przybyć, a później trzeba liczyć się z tym, że miasto strzeże wszystkich zazdrośnie.
 

Był to ciąg dalszy opowieści:
➤ Warszawa.

Zazwyczaj kupowałam bilet powrotny na miejscu, tzw. otwarty. Tym razem usłyszałam, że nie ma już takiej możliwości i muszę zadeklarować godzinę powrotu. Ciężko jest to stwierdzić od razu, więc podjęłam decyzję, że powrotny bilet kupię już w Warszawie.
   Okazało się, że choć nie było bardzo późno, kasy już zamknięto. Zdziwiło mnie to... w stolicy na centralnym? Ale są jeszcze automaty biletowe! Niestety wszystkie nieczynne... (Dużo ich jest i sprawdziłyśmy każdy jeden.) Tego dnia dowiedziałam się przypadkiem w pociągu, że już nie można kupować biletów u konduktora.
   Zapytałam pracownika ochrony gdzie jeszcze można kupić bilet. Pokierował nas do hali na powierzchni, a tam... kolejka, w której spędziłyśmy około 40 minut. Uciekły mi dwa pociągi do Łodzi, został ten jeden.
   Przestroga na przyszłość – chciałoby się mieć swobodę, ale trzeba planować nawet godzinę pożegnania.

53 komentarze:

  1. W trakcie czytania, próbowałam sobie przypomnieć, kiedy to ostatni raz byłam na Nowym Świecie. Wiem, że był marzec i spotkałam się tam z przyjaciółką Wandą. U zbiegu ulic Nowy Świat i Aleje Jerozolimskie zjadłyśmy obiad, a w drodze powrotnej wstąpiliśmy na kawę do małej kawiarenki, której nazwy nie pamiętam. Budowano wtedy drugą linię metra i zbierano podpisy dla kandydatów na europosłów. To musiał być 2011, bo zdarzenie opisałam na pierwszym blogu,który istniał w latach 2009-14. Jednak lokalu, który rekomendujesz nie przypominam sobie. Z tymi biletami, to jakaś paranoja, w ten sposób niejako wymuszają, by pasażerowie jeździli na gapę, by oni mogli nakładać kary. Włodarzom stolicy należy się czerwona kartka za te nieczynne automaty biletowe. W ten sposób zniechęcają ludzi do odwiedzin pięknego miasta. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spędziłabym noc w Warszawie, bo nie jeżdżę na gapę, nie będą na mnie żerować. To inna sprawa, że takie sytuacje zachęcają podróżnych do kombinatorstwa, bo jakoś przecież wrócić trzeba. Dawniej zawsze podróżowałam bez kupowania powrotnego. Teraz widzę, że trzeba będzie dopinać swoje plany na ostatni guzik.

      Usuń
  2. Kocham Warszawę - ot, co. To jedno z kolekcji moich niespełnionych marzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest troszkę prostsze do spełnienia niż zagraniczne podróże. Ale sama wiem po sobie, że bliżej nie oznacza wcale łatwiej. Mnie notorycznie brakuje czasu jak jestem w Polsce.

      Usuń
    2. Ale to wcale nie chodzi o zwiedzanie Warszawy - byłam tam setki razy. Chciałam tam studiować i zostać na zawsze.

      Usuń
    3. To podobnie jak ja, marząc o Olsztynie. Też nie wyszło.

      Usuń
    4. Może lepiej liczyć to, co wyszło? Gorzej, jeśli nic...

      Usuń
    5. Pewnie, że lepiej. Są policzalne w przeciwieństwie do spraw, które np. mogą jeszcze kiedyś wyjść. Nawet jeśli wydawałoby się inaczej, bo nic nie pasuje do pierwotnego planu.

      Usuń
  3. Wiyaj Aniu.
    Lubię wędrować z Tobą. Warszawę znam, bo to rodzinne miasto mojego ojca, a ja się w niej uczyłem i szkoliłem na psychoterapeutą.
    Fajny spacer.
    Pozdrawiam i zapraszam do Krainy Wygasłych Wulkanów.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie poznaję Twoją historię. Czytam o Twojej skrzydlatej duszy. :)

      Usuń
  4. Dziękuję za ostrzeżenie, akurat planowaliśmy z bratem podróż pociągiem. Nie wiem, ale to trochę głupie... jak to nie można kupić biletów u konduktora...

    No ale ja nie o tym... chcę Ci napisać, że to jak piszesz, bardzo mnie relaksuje, we wszystko wkładasz pełnię serca. Pierwsze zdjęcie jakoś bardzo mnie urzekło, oddałaś nim urok warszawy, jakoś tak widzę to zdjęcie.

    Za to zdanie: 'Naczynia często zostają niemymi świadkami najróżniejszych zwierzeń'- zachwyciło mnie. Pierwszy raz takie przeczytałam, masz Ty kobieto talent i duszę artysty. <3 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczenie i ZACHĘTA do jazdy na gapę. Za mandat zapłacisz sporo. Dowiedziałam się o tym przypadkiem, bo naprzeciwko siedział pasażer z zamiarem kupienia biletu. Konduktor kazał mu wysiąść na najbliższej stacji, darował mu karę. Milutko, ale zobacz jaki to bezsens. Nie pamiętam na jakiej stacji wysiadał, ale jeśli jakiejś polowej, to jak miał kupić bilet?

      Warszawska kawiarenka. :) Przesłałam to zdjęcie administratorom strony tej klubokawiarni. Spodobało im się :) Obserwuj mnie teraz, bo będę publikować w najbliższym czasie same miłe posty z naszej pięknej Polski. :D

      Duszę artysty krnąbrnego strasznie. Chyba w tym światku nie ma normalnych ludzi. ;D ;D

      Usuń
  5. Co za glupota! W stolicy, w sezonie turystycznym.
    Takie rzeczy tylko z pisem! Nawet to udalo im sie zniszczyc.
    Jak wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam to za zachętę do jazdy na gapę. Na mandatach lepiej się wzbogacą nisz uczciwie kupionych biletach.

      Usuń
  6. Piękna podróż i wspaniałe zdjęcia. Szkoda, że nie udało Ci się spontanicznie zakupić biletu i jeszcze miałaś takie przejścia, nie dość, że z automatami to potem jeszcze musiałaś tyle czekać w kolejce.
    Pierwszy raz sie spotykam, że nie można kupować biletów u konduktora. Wracałam z Wrocławia pociągiem i jedna dziewczyna właśnie tak kupowała bilet i nie było żadnego problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmusiło mnie to do pieszego powrotu przez Łódź, a niestety mieszkam w ponurej dzielnicy. Wszystko jednak skończyło się dobrze, więc można wspomnienie wymazać. Wola Boża mnie przeprowadziła przez to wszystko, bo ogólnie było słychać w odległości jakieś poruszenia, a ja przeszłam jakby niezauważona. Gdyby jednak coś było nie tak, to rzuciłabym się pod koła taksówki (wtedy na pewno by się zatrzymał ;P). W nocy jeździ ich pełno w tym rejonie, nie trudno to zauważyć. Miałam stale alternatywę.
      Może chodzi o przewoźnika? Ja nie wiem, teraz już bardzo rzadko jeżdżę pociągami i ostatnio też tylko do Warszawy.

      Usuń
  7. Te wielkie maskoty są super, a co w razie deszczu?
    Takie kawiarnie mają swój klimat, mnie zauroczyła kawiarnia U przyjaciół w Cieszynie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie od razu je chowają. Choć nie mam pojęcia gdzie, bo w sklepie ciasno. ;P
      W Cieszynie jeszcze nie byłam. Mnie zainteresowała ostatnio kocia kawiarnia w Krakowie. Jest w planach. :)

      Usuń
  8. ja (jak zwykle) zauważyłem prześliczne drzewo, chociaż oglądałem zdjęcia więcej niż raz. no i Rudą oczywiście, bo mi się skojarzyło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesienne drzewo na obrazie? Urzekło mnie, piękny realizm.
      Ruda jest rudą z własnego wyboru, bo upodobała sobie ten kolor i wszystko co rude jest na świecie. Uważam, że to całkiem dobry wybór, choć jestem zwolenniczką naturalnych dopasowań.

      Usuń
  9. Z tymi biletomatami to miałam podobnie. Ładne ujęcie Pałacu Kultury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pierwszy raz. Zwykle mam inny problem, bo automaty nie są na gotówkę, a ja nie dysponuje kartą. Tyle że tym razem nie byłam sama, więc to było do ogarnięcia.

      Usuń
  10. Zafunfowałaś mi Aniu niezwykle przyjemny spacer po Warszawie :D!!! Dziękuję :D!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Pospacerowałam z Tobą przy okazji jeszcze sprawdzając na mapie, bo okazało się, że tych miejsc zupełnie nie znam, a w tamtych okolicach bywałam bardzo często. Pewnie powstały już po moim wyjeździe. Zresztą sklepy (w tym kawiarnie, itp) przy Nowym Świecie zazwyczaj zmieniały sie wyjątkowo często.
    Współczuję kupowania biletu. Niestety, tak to jest, niby różne udogodnienia są, ale jak przychodzi do korzystania z nich, to okazuje się, że albo wcale nie działają, albo częściowo tylko. A czy nie mogło by po prostu być tak, że jeśli nie zdążysz kupić biletu, to wsiadasz do pociągu i kupujesz bilet u konduktora bez żadnych dopłat, kar i przykrych uwag z jego strony?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawiarnie i restauracje dość często zamykają się i otwierają co rusz nowe. Jak w każdym mieście. Zostają tylko te z tradycjami, które są jakby wizytówką danej dzielnicy jak np. lodziarnia-kawiarnia Hort Cafe w Łodzi na Piotrkowskiej, czyli dawny Hortex, ale wciąż tak samo prowadzony i wciąż mi tam wszystko smakuje. Są jej zwolennicy i przeciwnicy oczywiście, jednak mnie miło kojarzy się z dzieciństwem, bo tam zabierali mnie czasem rodzice na wielki deser lodowy w pucharze. :)
      Kiedyś kupowanie u konduktora było normą, teraz powoli od tego odchodzą. Dlaczego? Automatyzacja, niedługo będą same roboty do sprzedaży. W Łodzi jest coraz większy problem z kupnem biletu na zwykły tramwaj, bo kioski i saloniki prasowe masowo zamykają i stawiają automat. Często jest on na kartę, a ja nie nie posiadam takowej. Dodatkowo u motorniczego także nie ma już sprzedaży biletowej. Ale wstawili automaty do wagonów. Na szczęście te jeszcze są gotówkowe.

      Usuń
  12. Aniu, jestem :). Ehh.. przeczytałam już dwa razy i nie mogę się nasycić :):):). Wszystkim : szermierką słowa, obrazem, kolorem, klimatem. " Zaprosiły do serc spokój, a on zasiał tam swoje ziarno, by wykiełkować soczystą zielenią pełną nadziei." - to zdanie wypływa z serca, a spokój od niego bije. Bardzo klimatyczna ta klubokawiarnia. Swoją drogą określenie 'klubokawiarnia' bardzo mile mi kojarzy, z pewną klubokawiarnią w domu kultury na Kaszubach, gdzie jak byłam mała Rodzice zabierali mnie na oranżadę z butelki (dla odmiany były też w woreczku :D), i na piłkarzyki.

    Ja uwielbiam w blogach to, że można spojrzeć na 'świat' oczami innych ludzi, i człowiek ma porównanie do własnego postrzegania świata. Można się nauczyć dostrzegać piękno, którego człowiek sam nie dostrzeże.

    Koleżanka wyszła pięknie!!!


    Nie można kupić biletu u konduktora?? W sezonie turystycznym i takie problemy robią... ehh szkoda słów.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że od kiedy bloguję oficjalnie (bo dawnej pod hasłem-kluczem), to założyłam sobie za cel pokazywać ludziom pozytywne aspekty tego świata. Spojrzeć inaczej, mieć dobre nastawienie. Wiesz, że kiedyś mieszkałam w wielkim mieście i trudno było przekazać to piękno życia – coś co w życiowym zgiełku pobrużdżonym problemami finansowymi i ciężką pracą, jest dla wielu po prostu niemożliwe.
      Teraz jest inaczej, mam inne życie i o wiele trudniej jest wyjść z takim przekazem, bo ja nie jestem już "swój". (Emigracja oraz zajęcie wolne.) Mam nadzieję, że rozumiesz co mam na myśli.

      Przypuszczam, że tylko ten przewodnik tak miał, ale pewna tego nie jestem. Jechałam w obie strony InterCity Łódź-Białystok. Wygodne fotele, wystarczająco miejsca na nogi, dobrze ustawiona klimatyzacja, więc nie narzekam. Tylko trochę droższe, ale akurat nie miałam wyboru, bo chodziło mi o konkretną godzinę wyjazdu, a w drugą stronę po prostu chciałam wrócić ;]

      Usuń
  13. Nie lubię Warszawy
    Trochę zmieniłaś Anna moje nastawienie
    Jestem tutaj dość często
    Ostatnio bawiłam się z młodym w aktorstwo nieprofesjonalne.
    Byliśmy tylko parą statystów w Belfrze.
    Kupowałam bilety w automacie na metro i podszedł do mnie młody człowiek, zaglądając mi bezczelnie do portfela, że go niby okradli i czy może..
    Dopiero Młody powiedział, że ma przecież telefon i zagląda ludziom do portfeli
    Uważać trzeba na każdym kroku...
    Piękny ten mural z Korą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warszawa jak każde miasto, turystycznie może zachwycić, ale do mieszkania jest jak wszystkie inne skupiska ludzi – niebezpieczne.
      Starówka zawsze miła dla oka, nawet pałac kultury cieszy, a takie szczegóły jak murale, to dodatkowa ozdoba wypełniająca album.
      Kiedyś bywałam w stolicy trochę częściej, ale nie turystycznie. Podróżowanie po Warszawie wymaga cierpliwości.

      Usuń
  14. Kochana
    W Warszawie nie byłam cale wieki, wstyd pisać. I nieprędko będę.
    Piękny post, ładne zdjęcia, opatrzone opisami- perfekcyjna, jak zawsze:)
    Serdeczności ślę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie masz czego żałować, znam o wiele piękniejsze miasta. Mnie tam ciągnie z zupełnie innego powodu. Kiedyś bywałam tam częściej, ale w konkretnych sprawach. Obecnie mieszka tam dobra dusza i widujemy się ilekroć przyjeżdżam do Polski. Mnie jest łatwiej podjechać do Warszawy, poza tym lubię podróże pociągiem.

      Usuń
  15. Hej. Kocham Warszawę. Kocham. Za wiele, za wszystko. Za historię... za to że jest za to że trwa. Symbol wolności. Mam sentyment do Warszawy, znam ją i szanuję. Tyle wspomnień. Dziękuję Ci za ten post. Jeśli już się żegnać to tylko w Warszawie ;) Jeśli wracać to też tam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często bywałam w Warszawie w pewnych sprawach i wieczorne powroty uświadomiły mi mój strach przed drugim człowiekiem. To właśnie tam w stolicy naszej urodziwej. Nie chciałabym tam mieszkać na pewno. Niemniej troszkę znam i ogólnie miasta lubię, dlatego chętnie przyjeżdżam.

      Usuń
  16. Tak bardzo kocham Warszawę, że napisałam nawet o niej książkę...
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem. Byłam pewna, że zareagujesz na ten post! :D

      Usuń
  17. Aniu, dawno w stolicy betonu nie byłam, więc zachęcona, odwiedzę ciekawe miejsca, także te miejsca, które budzą wspomnienia. Warszawa się zmienia, rozbudowuje, trudno mi będzie wszystko dostrzec, więc trzeba zrobić plan.
    Ale te upały muszą zelżeć, niestety i ręka nie może boleć.
    Serdeczności zasyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc to mało zwiedzam. Gdy już przyjeżdżam, od razu z dworca idę na Nowy Świat i zajmujemy z koleżanką jakiś stolik kawiarniany. Mural miałyśmy akurat po drodze. I to właściwie tyle jeśli chodzi o turystykę. Te przyjazdy mają inne imię, one świecą milionem gwiazd i pachną kuklikiem szkarłatnym. :)

      Usuń
  18. Ostatnio jechałam pociągiem (właśnie w łodzi) i zauważyłam w środku tabliczkę informującą o tym, że konduktor nie sprzedaje biletów. Ja i tak nigdy u konduktora nie kupowałam, bo pamiętałam że naliczają sobie jakąś tam marzę. Jednak z tego co mi wiadomo, w moich kolejach dolnośląskich nadal można kupić bilet u konduktora :) Chyba, że i to się zmieniło. Nie jestem teraz pewna :D Śliczne zdjęcia, cudowne naprawdę. Nigdy nie byłam w Warszawie. To taki kawał drogi ale myślę, że kiedyś będę miała okazję zwiedzić to niesamowite miasto. Prędzej czy później nadarzy się okazja, albo potrzeba by tam pojechać :)
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pamięcią sięgnąć, też nigdy nie kupowałam biletów u konduktora, ale to była wyjątkowa sytuacja i bardzo by mi ta możliwość pomogła. A tu tali klops.
      Warto wszędzie zajrzeć, zobaczyć, dowiedzieć się więcej. Na turystykę po Warszawie nie mam zanadto czasu, ale kiedyś byłam tu z wycieczką szkolną, nawet sporo pamiętam, więc uznajmy, że wystarczy. ;)
      Nie czuję się tam bezpiecznie, ale muszę przyznać, że starówka jest piękna. Lubię oglądać stare kamienice.

      Usuń
  19. Warszawę lubię bardzo i będąc w niej następnym razem poszukam tej kawiarni ze zdjęcia - cudne jest!
    A bilety u konduktora najwyraźniej zależne są od jego humoru a może od rodzaju pociągu, bo kilka dni temu moja znajoma jeszcze je kupowała w ten sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celowo podałam adres i stronę, może ktoś tam kiedyś wpadnie. Może nawet się spotkamy. Ciekawe jak jest z rozpoznawaniem na ulicy ludzi ze zdjęć w internecie. ;P
      W pociągu była reklama o braku sprzedaży, a i na dworcu (choć nie widziałam) podobno taka informacja wisi. Może to świeża sprawa.

      Usuń
    2. Z rozpoznawalnością ze zdjęć na spotkaniu w realu może być różnie... ale z osobami z blogosfery, z którymi do tej pory udało mi się coś takiego nie było problemu. A z biletami to z pewnością świeża sprawa - i kicha jednocześnie.

      Usuń
  20. w Warszawie byłam ostatnim razem kilka lat temu na koncercie, a wcześniej... tylko przejazdem. może kiedyś uda mi się wybrać do stolicy, aby nawiedzić Muzeum Kopernika czy Powstania, ale póki co, nie mam tego w najbliższych planach.
    pociągiem już nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz podróżowałam. w każdym razie można było wtedy spokojnie kupić bilet u konduktora (nigdy nie kupowałam ale fajnie mieć świadomość, ze istnieje taka opcja awaryjna) i tak bym pewnie zakładała, gdybym się wybierała w pociągową podróż. dzięki Tobie wiem, ze to byłby błąd.
    jeszcze co do biletów to trochę z innej beczki, przypomniało mi się że np. we Włoszech bilety na pociąg należy skasować przed wejściem do niego. jadąc do Wenecji widziałam jak konduktor zahaczył rodzinę, która miała bilety ale własnie nieskasowane. nie było zmiłuj, ze nie wiedzieli. nieznajomość prawa itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwiedzałam Warszawę z wycieczką szkolną. Sporo nawet pamiętam. Później przyjeżdżałam z Kozakami na ich koncerty i to dosyć często. Turystycznie słabo znam to miasto, ale już logistycznie trochę lepiej, bo chłopaki grali za każdym razem gdzieś indziej.
      Podobno Muzeum Powstania jest warte odwiedzenia. Tak słyszałam.
      W Szwajcarii też są kasowniki na stacjach, ale różne bilety. Kasuje się tylko te bilety, które są wielorazowego użytku. Np. popularne 6 przejazdów i wtedy kasownik zaznacza który to już przejazd.

      Usuń
    2. Muzeum Powstania jest niesamowite - miałam tylko jeden dzień na zwiedzanie go i niestety nie udało mi się dokładnie zobaczyć, dotknąć, przeżyć wszystkiego ale planuję spędzić w nim jeszcze kilka. Zdecydowanie warto!

      Usuń
  21. Nie mam słów na określenie mojej wielkiej wdzięczności za taki wspaniały prezent. Książkę pochłonęłam w jeden wieczór. Masz niebywały talent, łatwość pisania i to, co wyróżnia Ciebie od zwykłych zjadaczy chleba powszedniego, czyli bogatą wyobraźnię. Absolutnie jestem zauroczona ciekawymi dialogami, pięknie zobrazowanym językiem i stworzonymi sytuacjami na potrzeby akcji. Rewelacja, genialna Pisarko i wspaniały Człowieku.
    Serdeczności i buziaki zasyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przez Ciebie naprawdę obudzę się pewnego dnia we własnych piórach! :P
      Dzięki za prze-miłe słowa. Najważniejsze dla każdego pisarza jest to, że jego proza nie męczy czytających, a nawet pozostawia chęć na więcej.

      Usuń
    2. Aniu, dziękuję jeszcze raz i jeszcze. Obrastaj w te piórka i i pisz. Twoje wyprawy po Szwajcarii rozeszłyby się jak ciepłe bułeczki, trzeba tylko dać chwytliwy tytuł.
      Serdeczności

      Usuń
  22. Warszawa oglądana Twoimi oczami jest inna, ładniejsza, niż ja ją widzę na co dzień.
    Mural Kory ładnie współgra z drzewem zimą, kiedy to nie ma liści.
    ps. słynna palma uschła, ale jest to zabieg zamierzony - ma to pokazywać jak zatrute jest powietrze i ze przygoda umiera.
    W pracowni autorki powstaje już nowa, zielona palma (tak wyczytałam w jakiś wiadomościach miejskich).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inaczej widzi coś człowiek, który przyjechał na chwilę i rzadko bywa.
      Rozumiem, chociaż pierwszą myślą jaka mi przyszła do głowy, było: "uf jak gorąco, nawet sztuczne drzewa usychają". A czego symbolem ma być nowa palma?

      Usuń
  23. Fajna wycieczka, Warszawa ma swój urok :)
    A bilety - polecam przez stronę internetową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodziło bardziej o to, że ja nie chciałam kupować powrotnego od razu. Chciałam na miejscu zdecydować ile będzie trwało nasze spotkanie.
      Poza tym w domu w Polsce nie mam drukarki. :P

      Usuń

Pewnego dnia wymyśliłam sobie, że będę dzielić się pięknem świata, którego doświadczam podczas swoich wędrówek. Że będę pisać ku pokrzepieniu serc i być może zachęcać do podróżowania. W tym samym celu wydałam książkę, czyli dla Waszej przyjemności. Czasami piszę też o Bogu, który jest dla mnie najważniejszy i dzielę się chętnie swoim studium biblijnym.
Jednak nie robię tego dla poklasku, nie chcę samych duserów.
Dziękuję za każdego czytelnika, który podzieli się ze mną swą refleksją miast "odhaczonym" komplementem. Jestem wdzięczna za każde nasze wspólne rozważanie. Za komplementy dziękuję, ale nie na tym mi zależy. Proszę rozważ to nim pozostawisz po sobie te dwa/trzy słowa :) i tak zwyczajnie: porozmawiajmy.