Brzmienie ciszy

Jestem człowiekiem ciszy. Jestem jakby nią.
Zawsze ukryta w ciemnej niszy.


Nie jestem typem człowieka głośnego, choć gdy trzeba, donośnie wyrażam swoje zdanie, ale... nie lubię kiedy trzeba... Nie pochodzę z głośnego, wielopokoleniowego domu. Wolę gdy spędzony tłumnie czas, trwa jak najkrócej. Gwar bardzo szybko mnie męczy.
   Bywa tak, że po dłuższym przebywaniu wśród donośnych rozmów, ich równoznacznikiem staje się jazgot, który trafia do umysłu jak zmielona papka szumu. Wtedy – uczciwie przyznaję – przestaję rozróżniać słowa, a w skroniach słyszę szum. Bo jestem człowiekiem ciszy, nie przywykłym gdy wniebogłosy swe opinie ludzie wysyłają. Taka już jestem, po co z tym walczyć? Ano, są tacy co walczą. Szkoda, że nie u wszystkich w sercach jest pokój.




Z dala od świata świecącego błyskotkami. Z dala od zgiełku. Jakbym umarła dla tego świata. Jakby pozbawiona sensu.
   W ludzkiej chwale nie wzrastam i nie chcę stawać na jej piedestale. Nie robię i nie mówię tego, czego się ode mnie oczekuje, nie jestem wzorem. Nie jestem wymarzona. Mogłabym być jakby mnie nie było i w tym nieistnieniu byłabym szczęśliwa. Jestem jak te mgły, nie każdy mnie znosi. Jestem archaiczna. W przeliczeniu – jestem nudna.
   Jestem daleka i w oddaleniu czekam.


Nieskora do pokus, nieskora do zabaw. Nieskora do popularnego świata. Odległa obyczajom, odległa tradycjom. Odległa ludzkim bogom.
   Odgłosy miasta od zawsze kojarzą mi się z kojącym wrażeniem bliskości ludzi i prędkiego życia. Usypiają, a nie rozbudzają. Jestem w pewnym stopniu z nimi tożsama, od niemowlęcia w wielkim, głośnym mieście.
   Nauczyłam się systematyzować ciszę. Ona jest muzyką w każdym lesie, a nieograniczony absolut bezgłosu, esencję głuchego wszechświata odnajdę w górach. Jakże ona tam pięknie wybrzmiewa...
   Jetem daleka i w oddaleniu czekam.


O nic nie zatroskana, zmartwieniom odległa. O nic nie zabiegam. Ani o rozgłos, ani o sławę, ani o uwielbienie. Ani o złoto, ani blask. Ani nie o majętne obłowienie.
   Od muzyki piękniejsza jest tylko cisza – zapamiętałam te sowa piosenki z albumu pełnego temperamentnych melodii. O tak, kochałam muzykę, ale... nie jest już dla mnie wszystkim. Twórczy teatr, zgiełk talentów, harmider emocji, gwar roztańczonych ciał, blask fleszy... opuściłam ten świat dla zmysłowej ciszy...
   Jestem daleka i w oddaleniu czekam.

Nie rozumiem słów wykrzyczanych,
które w gniewie rozbrzmiały.
Dla mnie Twój szept jet jak krzyk
uwierz mi – on wystarczy.

SZEPT WYSTARCZY!


   Słodki spokój odwieczny...
Chyba o każdej historii można powiedzieć, że na początku był chaos. W mojej historii było go wiele.
   Jestem radykałem, nie bazuję w półśrodkach. Koniec z jednym – koniec ze wszystkim. Jestem, czekam daleka. Konsekwentnie. Rozsmakujmy się w tej ciszy razem, usłyszmy jak para nad kubkiem kawy coś cicho szepcze, jak wiatr hula demonstrując swą radość, jak deszcz śpiewa skoczny hymn. Ciii... usłyszcie, jak Wasze serca śmieją się głośno! Tu gdzie jesteśmy nic nam nie grozi więcej.


Nie znoszę tego świata i marne jest moje życie, ale kocham ludzi. Jestem tu, ale nie całkiem chętnie, jak zbuntowana, pokonująca wzorkiem mgłę, za którą dostrzegłam coś lepszego. Chciałabym Wam umieć to pokazać...
   Któż rozpylił tą mgłę, że tylu ludzi jest ślepych? Adwersarz miłości na całym świecie – ot kto! Wielbiciel wojny, antagonista spokoju w ludzkich sercach, kumoter czarnej melancholii i splinu. On odebrał nam światło sprzed oczu i zwodzi nas potajemnie.

Nie lament, nie trwoga budzą reakcje
a siła głosu nie jest siłą człowieka.
Nie szloch ani podobne emocje
to cisza gra najwymowniej.
Błogosławiąca, wyrozumiała i mądra.

BŁOGOSŁAWIĄCA CISZA!


Jestem daleka i w oddaleniu czekam na światło, które mgłę rozproszy, która sprawi, że już nigdy nie będzie nocy, aby pokój, a nie niedola, stały się naszą przyszłością i abyśmy byli natchnieni nadzieją.

16 komentarzy:

  1. Aniu, jak wiele mamy wspólnego: w tym umiłowaniu ciszy i spokoju, a jednocześnie w głodzie poznawania nowego, ale po swojemu.
    Życzę Ci jak najwięcej takich chwil, które pozwolą Ci rozkoszować się wszystkim co lubisz, tak jak lubisz najbardziej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, miód na serce. :) Ze szczerą wzajemnością życzę Ci tej słodkiej, spokojnej i samowolnej przyjemności z realizowania planów. :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Witaj Aniu.
    Ja też uwielbiam spokój i ciszę. Nie lubię biesiadowania i głupkowatych dyskusji.
    Bo nawet nie wiemy jaki spokój jest w ciszy.
    Kiepski więc kompan ze mnie w głośnym towarzystwie.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nie lubię biesiadowania i głupkowatych dyskusji." – powinnam dopisać to zdanie do swojej notatki. :)
      Ze mnie też wtedy kiepski kompan i zawsze mam ochotę się ewakuować.
      Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  3. cóż - jest czas na milczenie, jest i na biesiadowanie. ja lubię. szczególnie, w godziwym towarzystwie. to najlepszy argument, żeby rozproszyć ciszę. trudno o lepszy powód.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak towarzystwo bliskie sercu, to można i biesiadować.

      Usuń
  4. Już nie raz i nie dwa o tym rozmawiałyśmy. Na dłuższą metę towarzystwo wielu ludzi i nieustający gwar mnie męczą. Kocham ciszę. I boję się ludzi, którzy w ciszy żyć nie potrafią.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham ciszę i marzę o niej... i nie mam szans na nią.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakbym o sobie czytała,
    taka piękna dusza, a tekst:
    proza poetycka w najcichszym wydaniu...

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana
    I ja lubię ciszę i spokój, a z wiekiem coraz bardziej.
    Miło pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. I ja cenię sobie ciszę, z upływem czasu coraz bardziej. A w obecnym świecie niestety coraz o nią trudniej. Hałas mnie męczy. Szum i huk miasta, jazgot i ciągła ludzka paplanina... W ciszy odpoczywam, wsłuchuję się w nią bo pięknie gra... Jedynie kocie mruczenie nigdy mi nie przeszkadza, a dodatkowo uspokaja:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Był czas, gdy kochałam głośne imprezy... przeminął :). Teraz cenię sobie rodzinną sielankę, nie zawsze cichą i spokojną, ale w wąskim gronie najbliższych :)!!! Pozdrawiam Cię Aniu serdecznie. Odkąd Cię poznałam podziwiam Cię zawsze, że wbrew światu dążysz wytrwale swoją drogą :)!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Zawsze brakowało mi słów do opisania mojej oazy spokoju. Poczułem się jak w domu. Dzięki.
    https://widzianezekwadoru.wordpress.com/2016/08/02/oaza-spokoju/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro odnalazłeś to w moich archiwum, to znaczy że tekst był dla Ciebie. Pozdrawiam. :)

      Usuń
  11. Pięknie napisałaś: "Nauczyłam się systematyzować ciszę. Ona jest muzyką w każdym lesie, a nieograniczony absolut bezgłosu, esencję głuchego wszechświata odnajdę w górach. Jakże ona tam pięknie wybrzmiewa..."
    Od dawna wolę ciszę od hałasu, chociaż gwar i normalny szum miejski towarzyszą mi od dziecka. Ale wychowałam się w podmiejskim osiedlu raczej do takich mnie ciągnie, w takim miejscu teraz mieszkam i w takim miejscu znajduje się mój kącik w Warszawie.
    Nie lubię też być głośna wolę otaczać się ciszą a czasem muzyką.
    Ale potem muszę po niej odpocząć.
    Podoba mi się to Twoje czekanie na światło. :)

    OdpowiedzUsuń