Skansen Domów Drewnianych.

 „Aby zdobyć wielkość, człowiek musi tworzyć, a nie odtwarzać.” 

– Antoine de Saint-Exupéry


Sierpień, 2018
Jak pamięcią sięgnąć, był to jedyny dzień spędzony w Łodzi, w miarę swobodny. I tak naprawdę znaleźliśmy się tu przy okazji załatwiania jednej sprawy niedaleko, więc może lepiej byłoby powiedzieć, że był to jedyny dzień, podczas którego nigdzie się nie spieszyliśmy.
   Skansen Domów Drewnianych otrzymał wyróżnienie w konkursie na najlepiej zagospodarowaną przestrzeń publiczną w województwie łódzkim. Uznano go też za pomnik historii.
   Nie obiecujcie sobie za wiele. Domów jest tylko kilka. Nie ma żadnych aranżacji wnętrz, w ogóle nie wchodzi się do środka. Zwiedzanie całości, choćby nie wiem jak wnikliwe, nie trwa dłużej niż dziesięć minut.

Powiększ.


Teren leży na planie dwóch uliczek, głównej "ul. Łódzka". Przy niej stoją domy rzemieślników. Przecinająca ją ulica zowie się "ul. Parkowa".
   Do skansenu można wejść od Milionowej lub przez Muzeum Włókiennictwa. W sąsiedztwie znajduje się wyżej wspomniana, Biała Fabryka Geyera, oraz park im. Reymonta.

Kościół w centralnym miejscu.
W centralnym miejscu stoi 200-letni kościół z drewna modrzewiowego z murowaną fasadą. Pochodzi on z XIX wieku, pierwotnie stał na osiedlu Nowosolna, (kiedyś była to wieś). Jej osadnicy byli luteranami. Nie zauroczył mnie, pewnie dlatego, że nieopodal stała prawdziwa perła.
   Drewniana willa z XIX wieku należała niegdyś do przemysłowca. W 2006 roku w tejże willi, Amerykanie kręcili zdjęcia do filmu "House". Tytułowy dom wybrali sami autorzy książki, na podstawie której powstała owa produkcja. Film z pogranicza surrealistycznego horroru i thrillera był w całości kręcony w Polsce.






Domy rzemieślników to kolorowe chaty, idealnie nadające się do zabawy w fotografa. Przed wejściem na teren stoi poczekalnia Łódzkich Wąskotorowych Elektrycznych Kolei Dojazdowych. Zatrzymaliśmy się przy niej na sam koniec.




Fabryka Gayera w tle.
Budynek własności Ludwika Geyera, obecnie zajmuje Muzeum Włókiennictwa. Jest to pomnik historii, mamy tutaj cały kompleks klasycystycznych budynków. Jest uznany za jeden z najstarszych (spośród wielu w Łodzi), zabytków przemysłowej architektury w Polsce.
   Tym muzeum terroryzowano mnie całą podstawówkę. Moja wychowawczyni, złota kobieta, nie mam jej nic do zarzucenia, była jednocześnie profesorką od plastyki i kochała się w sztuce całym sercem. Niestety, ilekroć tylko zmieniła się wystawa, dostawała cynk i już byliśmy zwarci i gotowi na wymarsz... nie wiem ile razy w ciągu tych lat, ale stanowczo za dużo. Dla dziecka to miejsce nie jest zbyt interesujące. A że mam po tym traumę, nawet nie myślałam by wchodzić do środka.
   Nauczycielka widziała we mnie jakiś potencjał... może miała rację, bo wygrywałam konkursy plastyczne, podbijając jej statystyki. Cisnęła mnie ile mogła i moja awersja do sztuki gorzko się pogłębiała.





Na miejscu stały maszyny, które z powodzeniem można by obsługiwać i dziś. Są na emeryturze więc założono im "ograniczniki", lecz w pewnym zakresie np. obrót kołem był możliwy. Przyglądanie się wprawionej w ruch machinie jest ciekawą rzeczą dla kogoś urodzonego w czasach komputerów. Na pewno byłaby to gratka dla dzieciaków. Mąż rozpoznał kilka z tych maszyn, bowiem sam korzystał z niektórych w swojej przeszłości.
   Pokażę tylko kilka z wszystkich, prezentowanych na tym terenie.





Nie polecam ani nie wypowiadam się negatywnie o skansenie. Jeżeli ktoś z Was miałby ochotę zwiedzić Łódź ale miałby czas ograniczony, powiedziałabym, że może sobie ów darować. Jeśli jednak czasu miałby w bród, zapraszam jak najbardziej.
   Wybieraliśmy się do tego skansenu już od dawna, ale wcześniej nie było nam po drodze. W sąsiedztwie jest dość duży park ze stawem i fontanną na środku. Miłe miejsce, w którym można spędzić relaksacyjny czas, kontemplując bądź czytając książkę na jednej z licznych ławek. Zawsze znajdzie się jakaś pusta. Polecam miejsce na odpoczynek.


Poczekalnia.
Lokalizacja:
ul. Piotrkowska 282

Powiązane artykuły:
Łódź dniem i nocą
Palmiarnia
Palmiarnia jeszcze raz
Dworce

34 komentarze:

  1. Ciekawe muzeum, szkoda, że wnętrza puste, ale dom z filmu robi wrażenie, piękny jest, a filmu chyba nie widziałam.
    Portret oka bardzo niepokojący, w sensie, że spojrzenie intensywne, prześwietlające wręcz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami podobno wnętrza zapełniają się... ludźmi. Niekiedy są tu organizowane jakieś spotkania czy coś w tym rodzaju... nie interesowałam się tym aż tak dogłębnie, niemniej na co liczyć w Polsce za darmo?
      Tego filmu też nie widziałam i nie mam pojęcia czy warto było akcentować w ogóle jego istnienie...
      A oko nie widać, że uśmiechnięte? :P
      P.S. Kartka gotowa, po weekendzie wysyłam :)

      Usuń
    2. Raczej widać, że przenikliwe:-)
      Nie zapomnij adresu zwrotnego, żebym mogła coś w rewanżu wysłać lub na maila napisz:-)

      Usuń
  2. Mogliby rzeczywiscie jakos zagospodarowac te domy w srodku i ekspozycja bylaby znacznie ciekawsza. Jest dla mnie zagadka, dlaczego tego nie robia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest i dla mnie zagadka, bo miejsce nabrałoby szczególnego znaczenia. Póki co, jest za darmo.

      Usuń
  3. I to mi się podoba jak sto choler! Wreszcie jakiś skansen miejski, a nie wiejski. No i dziadek wywodził się z rodziny włókienniczej (pradziadek był pruskim kolonistą, który osiadł w Ozorkowie, gdy rozwijał się przemysł), to tak trochę miłe echo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby tylko ten skansen nieco wzbogacić o aranżacje wnętrz, tak jak to potrafią w skansenach wiejskich zrobić, byłoby już w ogóle cudownie tutaj.
      Mój dziadek pracował w fabryce Poznańskich.

      Usuń
  4. E, no fajne, w każdym razie na zdjęciach. To sprzed poczekalni zabawne jakoś.
    Nigdy tam nie byłam i nawet nie słyszałam o tym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest rozreklamowane. Wielu Łodzian trafia tam przypadkiem, okazało się też właśnie przed chwilą, że nawet moja mama o tym dowiedziała się dopiero z mojego bloga. A ja trafiłam w to miejsce, bo jeden znajomy zabłąkał się tu, jeżdżąc na rowerze.
      Szkoda, że skansen jest tak mały, a wnętrza bez aranżacji, ale na co więcej można liczyć za darmo?

      Usuń
  5. Witaj Aniu.
    Jestem pod wrażeniem.
    W Łodzi byłem przez parę dni, ale ponad piećdziesiąt lat temu i już niewiele pamiętam.
    A te widoki, to wypisz, wymaluj z filmu "Ziemia Obiecana".
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu Łódź jest tą ziemią ;)
      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  6. Willa faktycznie robi wrażenie, pewnie w nocy jest jeszcze ciekawiej. :)

    Takie miejsca można pewnie jeszcze jakoś ,,podpicować". Jednak nawet pooglądanie z zewnątrz tego typu budynków to już jest coś. Chociaż ja najbardziej lubię skanseny, gdzie choć część budynków jest otwarta do zwiedzania wewnątrz.

    Jakoś San Pedro nie zachęciło niczym do zwiedzania. :)

    Ale tak czy siak latanie samolotem nie należy do moich ulubionych aktywności. Czasem nie ma wyjścia, bo jechać autokarem czy autem parę dni nawet, gdzieś po Europie jakoś mnie nie nastraja za dobrze. Jednak w większości sytuacji wolę pozostać na ziemi. :)

    Pewnie mogę mieć takie jeszcze wyjazdy, gdzie da się zabrać mały bagaż. Tu raczej nie wchodziło to w grę, zawsze potrzeba była dopakowania jeszcze czegoś, co może się przydać.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak wygląda to miejsce nocą, ale jeśli np. zapalają jakąś tajemniczą lampkę w oknie, to może być jak w horrorze ;)

      Właśnie wszyscy tu narzekamy aktualnie na brak aranżacji wnętrz. Byłoby wtedy genialnie, gdyby skansen jednak ożył, jak to ma miejsce w wielu innych skansenach jakie do tej pory udało mi się zwiedzić. Tyle że to były wiejskie skanseny. Miejskiego, takiego jak ten, nigdy wcześniej nie widziałam.

      Zostaje podróżowanie autokarem i nauczenie się spania na siedząco. A zaręczam, że to łatwe nie jest. Może jogini to potrafią...

      Usuń
  7. Lubię takie drewniane domy ze zdobieniami, podobne były w mieścinie, w której miałam kiedyś dom po dziadkach.
    Mają charakter. Kiedy ma się dużo czasu, dobrze zwiedza się skanseny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Twojego opisu wnoszę, że Ciebie ten skansen trochę jednak znudził. Czy wolisz wyprawy w góry?

      Usuń
    2. Po skansenach zawsze spodziewam się żywego odegrania roli z dawniejszych czasów. Zwiedziłam już różne skanseny i wszystkie tętniły życiem, a wnętrza wyglądały, jakby faktycznie ktoś w nich mieszkał, tak jakby wyszedł na moment i tak wszystko zostawił.
      A tu było pusto, martwo, drzwi pozamykane, uliczki bez życia. Aż się prosi by utworzyć tu miasteczko w mieście.
      Wyprawy w góry to już inna sprawa, a raczej sport. Miasta lubię. Urodziłam się i wychowałam w Łodzi, lubię ten zgiełk. Góry i wszelka dzicz w jakiej odpoczywam, służyły mi zawsze do zrestartowania umysłu – więc są mi po prostu konieczne.

      Usuń
    3. Oglądałam już różne skanseny, ale takie wymarłe i z pozamykanymi drzwiami to faktycznie mała atrakcja. Coś jakby makieta, bez życia i nie rozburzający wyobraźni obiekt.

      Usuń
  8. Nigdy nie byłam w Łodzi tak, aby choćby pochodzić po mieście. Ten słynny dom kojarzy mi się z czym innym. Całe lata przejeżdżaliśmy przez Łódź jadąc na Pomorze, w rodzinne strony, mijaliśmy sporo domów jak ten. Mówiło się zawsze, że są to odrestaurowane, bogate domy Cyganów. Nie wiem czy to jedna z legend miejskich czy nie, ale Ty z pewnością będziesz wiedzieć. Jeden z nich wyglądał właśnie jak ten z Twojego posta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre są faktycznie cygańskie, ale po nich widać, że cygańskie. Np. jak się opuszcza Łódź wyjeżdżając na Zgierz-Ozorków. Tam kilka stoi takich z wieżyczkami, ozdóbkami, to tamte ich. Ale drewnianych jak ten, nie kojarzę z nimi. Są różne wille, drewniane też, niestety nie zainteresowałam się tym aż tak, by potwierdzić lub zaprzeczyć do końca.

      Usuń
    2. Prawdopodobnie te, o których piszesz to właśnie te. Są z nimi związane jakieś historie?

      Usuń
    3. Cyganie w Zgierzu to starsza grupa nomadów. Jak to Cyganie, budowali się w Bizantyjskim przepychu. Zainwestowali w nieruchomości także koło Pabianic i jeszcze gdzieś, nie pamiętam. To absolutnie przyzwoici ludzie, nie słyszałam o plugawych historiach z ich strony, żadnych kradzieżach, żebrach itd. Zarabiali dosyć dobrze, dlatego żyjemy z nimi w pokoju i nie było żadnych problemów. Przychodzili do mnie na zakupy kiedy pracowałam w zgierskim sklepie. Niektórzy jednak postanowili zarobić więcej i wystawili pałace na sprzedaż celem rozpoczęcia nowego życia gdzieś za granicą. Dlatego większość tych pałacyków jest do kupienia jak chcesz ;)

      Usuń
  9. niesamowite... muzeum do którego nie weszłaś, choć byłaś tuż tuż... musiało Ci fest dopiec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego dopiec? Nie rozumiem.

      Usuń
    2. tak napisałaś. że podstawówka i ambicje nauczycielki spowodowały, że wolałaś zostać przed wejściem. a Ty masz zwyczaj wchodzenia. nie bez powodu zostałaś przed tym akurat muzeum.

      Usuń
    3. tak napisałaś, że byłaś nim terroryzowana w szkole. i musiało to być bardzo bolesne, skoro niechęć w Tobie żyje.

      Usuń
    4. Podstawówka i ambicje nauczycielki spowodowały, że przedawkowałam już to konkretne muzeum i nie ciągnie mnie tam. Nie rozumiem co masz na myśli mówiąc, że nie bez powodu zostałam akurat przed tym muzeum.

      Usuń
  10. wow ta willa drewniana mnie urzekła :) rozmarzyłam się

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana!
    Lubię skanseny, choć zawsze się wzruszam, bo sama pamiętam drewniane domy i tamte czasy.
    Miłej niedzieli życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tamtych czasów nie poznałam, ale chciałabym dzisiaj mieszkać w drewnianym domu.
      Dziękuje i wzajemnie. :)

      Usuń
  12. Już od jakiegoś czasu ciągnie mnie mocno do Łodzi, za każdym razem, kiedy coś o niej piszesz, to jeszcze bardziej mam ochotę. Raz, dziewiętnastowieczna architektura (uwielbiam!), dwa, przemysłowy, co dość nietypowy w Polsce, klimat, trzy, wydarzenia i festiwale (Transatlantyk!) i cztery - to ulubione polskie miasto Davida Lyncha. Musi się w nim kryć coś ciekawego :) Uwielbiam XIX-wieczne architekturę i wnętrza (byłaś może w letniej rezydencji Zamoyskich w Kozłówce? Uczta dla oczu ♥), dom jest przepiękny! Te charakterystyczne wieżyczki, aaa, cudo. Skansen może rzeczywiście nie wygląda jak pozycja, którą koniecznie trzeba zobaczyć, ale te wille i domy... coś pięknego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam sobie wygooglać tego Davida Lyncha... ;P Może przyciągnął go fakt, iż Łódź jest filmowym miastem? Nasza szkoła filmowa jest dosyć popularna. Polecam muzeum kinematografii.
      Myślę, że Łódź nie rozczarowałaby Cię. :) Jest co zwiedzać przez więcej niż jeden dzień.
      U Zamoyskich nie byłam, to daleko na wschód, koło Lublina. Tamtych regionów Polski w ogóle nie znam.

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że to te industrialne przestrzenie, specyficzny klimat, stare fabryki - Lynch lubi dziwność, lubi mrok, lubi nietypowe fotografie; jeden ze swoich filmów kręcił między innymi w Łodzi, robił tam też zdjęcia. Ciekawy reżyser, w ogóle ciekawy artysta, byłam na jego wystawie w Toruniu i było to dość niesamowite przeżycie.
      Kiedyś koniecznie muszę zobaczyć :)

      Usuń
  13. Wtedy można pobierać opłatę od tych, którzy się wystraszyli takiej aranżacji. :)

    Może coś w kwestii wnętrz zostanie zrobione. Bo pewnie sami założyciele skansenu mogą na razie nie mieć pomysłu jak to rozwinąć.

    W autokarze umiem tylko przysnąć, nigdy jakoś nie udało mi się usnąć na poważnie.

    Podobno wycieczki z innego biura podróży miały przed tą Rondą zamiast tej hodowli byków jakieś małe miasteczko do obejrzenia. Ewentualnie jeszcze można by było dać więcej czasu wolnego w Rondzie. Bo sytuacje takie jak z tą korridą niepotrzebnie tylko wywołują emocje zamiast zostawiać jakieś przyjemne wspomnienia.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń