Ujazd – idylliczne przedzamcze.

"Nie myśl o tym, czego nie możesz zmienić. Odpoczywaj, kiedy możesz,
abyś była gotowa na nadchodzące bitwy."

– Richelle Mead "Ostatnie poświęcenie"


Wizyty w ojczyźnie dla imigranta to czasami trudny orzech do zgryzienia. Choćby się upierać, zarzekać i warczeć, nic nie dadzą sensowne argumenty, zazwyczaj taki przyjazd to same obowiązki z odwiedzaniem konsyliarzy specjalizacji różnorakich na czele.
   Ilekroć planuję taki wyjazd, obiecuję sobie, że plan swój prywatny również wypełnię, jednak od czterech lat nie udało się ani razu. Niniejszym nastał moment, że przez dni dwa robiłam to co uważałam za słuszne i byłam tam, gdzie uważałam to za przyjemne – dla samej siebie. Najważniejsi w tym wszystkim są ludzie. Ja jestem ważna przez resztę dni w roku. Niemniej jednak samodzielnie i oficjalnie uciekłam z miasta.


Na działce

W pierwszych chwilach do wykonania było zadanie, w którym miałam się okazać współsprawcą ubarwienia działki. Wraz z mateczką chrzestną wybrałyśmy się do okolicznego mini-targowiska roślin ogrodowych, gdzie skomponowałyśmy plejadę barw i zapachów.
   Znalazłam też roślinę, którą kiedyś miałam w swojej balkonowej kompozycji, a wyglądała ona tak:

Surfinia "Czarna mamba".



Niniejszym, drogą sprawiedliwego kupna, na włościach znalazła się roślina budząca różne uczucia, ale przyznać trzeba, że nigdy obojętność. Kwiaty niczym kir, a delikatne w dotyku jakby welur, zdobił gotycki kolor czerni idealnej, którą ciężko było wytłoczyć na zdjęciu jakimkolwiek kształtem. Zazwyczaj wychodziły czarne plamy.

Te obłędnie pachną!
Te też...
Po przeglądzie różnorakich wzorów i zapachów, jakimi obdarzyła słodko otulony cieniem teren działkowy, moja mateczka chrzestna, bez pośpiechu, górnolotnego planu, ani nawet chęci na to, by wykrzesać z siebie coś więcej, z wielką przyjemnością wdychałam swojskie powietrze rodzinnego województwa, będąc w dostatecznej odległości od samego miasta, by powiedzieć, że nurzałam się naturze.
   Zdarzyło mi się kiedyś przyjechać tu rowerem. Dokładnie od mojego bloku miara w kilometrach wynosiła 30, a że wróciłam tego samego dnia, podwojona liczba już robi wrażenie. Kiedyś rower był dla mnie jedynym i najulubieńszym środkiem transportu. Po Szwajcarii nie lubię jeździć.
   Wybrałam się tym razem za kilka srebrników małym BUS'em. Tęsknię do tego taniego podróżowania, bowiem kraj mlekiem płynący w tym zakresie torturuje moją koczowniczą duszę (zdzierają), niczym średniowieczny kat (na szczęście nie skórę).


Heliotrop.
Nie uwierzycie, on pachnie wanilią!
W tej rodzinie we krwi płynie potrzeba przemieszczania się w co ciekawsze miejsca i tym oto sposobem mam okazję pokazać Wam okoliczne uroczyska. W rozległym stawie pod słońcem zdradziecko prześwitującym wodę na wylot, było widać wiele całkiem dorodnych ryb. Nieopodal bocian przechadzał się w poszukiwaniu kolacji, a dalej wiejskie życie wydawało sobie tylko przypasowane dźwięki i zapachy. Był też zagajnik, gdzie rzęsa wodna, choć niechlubnej sławy, ślicznie matowiała naturalną powierzchnię zbiornika.
   Nie spodziewałam się tak szczodrze goszczącej mnie przyrody, zabrałabym ze sobą odpowiedni rynsztunek, by wejść dalej, by przyjąć zaproszenie na dłużej, lecz moje szmaciaki mówiły stanowczo – nie! Boso można by iść przez gęstą trawę, jednakże mokradła i osobliwe w niej żyjątka, wymagały pieczołowitego dobrania sobie ubioru na tę okazję.






"Kultura wyzwala ciało od zniewolenia pracą i usposabia go do kontemplacji."

– Umberto Eco "Zapiski na pudełku od zapałek"


Ujazd

Innym razem wybraliśmy się do ciekawego miejsca nieopodal. Była to wieś położona w województwie łódzkim, w powiecie tomaszowskim, w gminie Ujazd.
   Właśnie – Ujazd, kojarzony z czymś większym i okazalszym, sądzę więc, że mogłam Was zmylić. Ten Ujazd, jako włość rycerska Racibora podłowczego łęczyckiego, zaistniała na kartach historii w wieku XIII, zaliczając się do miast prywatnych. Wiek później wykupił teren wraz ze wzniesionym zamkiem, dowódca wojsk Piotr Dunin i rozbudował ceglaną posiadłość.
   Zawczasu była to dumna warownia z piętrowym domem mieszkalnym i wieżycą, czego ku pamięci zostały dziś tylko komputerowe spekulacje.



– Informacje oraz grafiki komputerowe pochodzą ze trony Gunthera.


Pominę dzieje tych ziem, które wszak z woli własnej łatwo odnaleźć każdemu i wyjaśnię, dlaczego zamek dziś wygląda właśnie tak.
   Zmiany przyszły z wraz z wiekiem XIX. Rodzina Ostrowskich, jak to hrabiom się zdarzało, posiadała wielce liczne dobra, czemu nadawano zacne miano "Państwa Ujezdzkiego". Żeby nie wiało nudą, ustawicznie rozbudowywali swe włości.
   Do II Wojny Światowej zamek został zamieniony w pałac. W latach 60-tych podjęto się rekonstrukcji domostwa, odkrywając przy tym, stare fundamenty zamkowe. Rozpoczęto jednocześnie prace archeologiczne. Dziś wiemy już, że zamek był ponad cztery razy większy od pałacu, który stoi przy dawnym, południowym murze warowni.


Pozostałości okolicznej, starej zabudowy.
Właścicielem centrum historii jest przedsiębiorca z Ujazdu, który zażyczył sobie, by miejsce służyło mieszkańcom i turystom. Aktualnie pałac jest w trakcie renowacji, ale pałacem pozostanie z całą pewnością, kusząc bielą tynków wszystkich miłośników tej raczej niedalekiej przeszłości. O średniowiecznej warowni możemy zapomnieć.
   Tynk został w kilku miejscach wycięty, pozostawiając na pamiątkę, fragment czerwonego muru zamkowego.



Pałac otacza rozległy, bardzo stary park. Nowe alejki wybrukowano, zieleń przystrzyżono, a grube pnie drzew imponują pamięcią dawnych lat. Jedno takie drzewo objęliśmy ramionami w pięć osób, szkoda wówczas, że zabrakło szóstej, aby to udokumentowała.
   W parku tym ma się wrażenie ciszy i odosobnienia. Jest na tyle duży, iż można powiedzieć, że on wszystkich nas pomieści, a wiele miejsca jeszcze pozostanie. Mogłabym tam spędzać swój wolny czas z książką.
   Teren ma 14 ha. Obecnie wstęp jest wolny i wygląda na to, że zawsze będzie.



Przyglądaliśmy się najpewniej zbyt długo drzewom obok kapliczki, pod którą nazbyt, moim skromnym zdaniem, ostentacyjnie modlił się starszy pan. Gdy nas zauważył, przerwał sobie pacierz, wstał z kolan i w sobie tylko znanym celu zagaił.
   Uraczył nas historią opowiedzianą z pełnią pasji, a mówił jak natchniony. Obok stały drzewa, na pierwszy rzut oka jakby ktoś je raz smołą prysnął. Pan opowiedział nam, że drzewa krwawiły, a pomiędzy nimi ukazała się Matka Boska, która zażyczyła sobie w tym miejscu kapliczkę.
   Cóż mogę powiedzieć... Z panem nie dyskutowałam, ale gdyby pan Biblię czytał, to by pan wiedział, że takie rzeczy nie pochodzą od Boga, a objawienia? No cóż, ostrzegano nas w niej przed nimi. Ale to już temat na zupełnie inną notkę.

Kilka dni wcześniej upolowałam takie piękne cudo.
Krzyżak zielony.

27 komentarzy:

  1. Przyznam, że zaskoczyłaś mnie tak rozległą wiedzą na temat rodzinnych stron. Jestem mieszczuchem, domatorem, niewiele widziałam nie tyle świata, co rodzimych krajobrazów. Z wielką przyjemnością przeczytałam tekst. Jeżeli takie "smaczki" będzie zawierał Twój planowany przewodnik, to będzie rzeczywiście niezwykły. Podziwiam ludzi z pasją, a gdy są on tak młodzi, to mój zachwyt jest tym większy. Usciski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoją wiedzę zawsze muszę uzupełniać w różnych źródłach, tak samodzielnie nie potrafiłabym opowiedzieć, ale jak się odpowiednio przygotuję, to wtedy chętnie.
      Sadzę, że wiek ma tutaj najmniejsze znaczenie. Czytam blogi podróżników w różnym wieku, są młodsi ode mnie, są też znacznie starsi, łączy nas zamiłowanie do podróżowania i poznawania świata. Najważniejszą cechą i myślę też, że mianownikiem głównym ludzi wędrujących, jest ustawiczna ciekawość świata i pasja, którą jest samo życie.
      Wiemy jakie obecnie zainteresowania najczęściej istnieją w życiu młodzieży – też podziwiam młodych ludzi, których spotykam na swoim szlaku, że są tutaj, coraz bogatsi w wiedzę.

      Usuń
  2. Widzę, że nie nudziłaś się w Ojczyźnie.
    Musisz przyznać, że ta nasza Polska jest jednak przepiękna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OCZYWIŚCIE, ŻE JEST PRZEPIĘKNA! Kiedyś bardzo chętnie wsiadałam w pociąg, zwiedzałam okolicę i nie tylko, zawsze coś pięknego odkrywałam, a wiele jeszcze terenów nigdy nie zobaczyłam, choćby południa. Tutaj naprawdę jest gdzie jeździć i co zwiedzać. Śląsk, jeden z moich ulubionych regionów, przetarłam tam milion szlaków. Warmia i Mazury, tam zostawiłam swoje serce. I jeszcze wiele, wiele innych, mniej znanych zakątków, o których większość nawet nie ma pojęcia. W Polsce jest co robić i jest się czym zachwycać.

      Usuń
  3. Widzę zmianę grafiki, podoba mi się , sama myślę o małych zmianach, ale czekam na wakacje i więcej wolnego czasu...
    Park urokliwy i chyba tylko on świadczy o wieku budowli, bo pałac jakby makieta, zbyt nowy jak na zabytek. Zamek z grafiki robił chyba większe wrażenie, ale ważne, że udało się dokonać rekonstrukcji, zbyt wiele takich obiektów obróciło sie w ruinę.
    Roślinki piękne, mój balkon jest mikry i o hodowli mogę pomarzyć, bo czego nie zniszczą gołębie, to pranie sąsiadów na pewno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmieniłam, bo doniesiono mi, że tamte czerwienie za bardzo biły w oczy.
      Pałac zbudowano właściwie od nowa, wykorzystując jedną ścianę po nieistniejącym już zamku. Gdyby stał taki jak grafika komputerowa pokazuje, to na pewno ten Ujazd także zyskałby swoją sławę, bo był kiedyś piękny.
      Mój balkon nie nadaje się do żadnej hodowli, ale to wiesz już, bo wielokrotnie to powtarzałam. Jest absurdalnie gorąco.

      Usuń
  4. Piękne rejony - nigdy tam nie byłam...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kusi mnie, by powiedzieć "Łódzkie Zaprasza" :D

      Usuń
  5. Uwielbiam naturę. Nieważne czy to krajobrazy, kwiaty czy sam spacer. Nic tak nie relaksuje jak zieleń i woda, przynajmniej mnie :) A świeży zapach lasu .. cudowne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak mnie. Nawet jeżeli zwiedzam jakieś miasto, instynktownie niesie mnie w poszukiwaniu natury, choćby miejskiej, bądź innej, pobliskiej. To się chyba nazywa zew ;)

      Usuń
  6. Przyroda daje największe wytchnienie. Prawdziwie wypocząć można na łonie natury, a ukwiecenie działki to zajęcie niesamowicie twórcze i odstresowujące. Okolica bajeczna, a Ujazd mnie oczarował. Spacerować po takim parku można godzinami. Wartość sama w sobie, ponieważ ładuje akumulatory.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właściwie to już u nas rodzinne. Od dziecka rodzice zabierali mnie do dzikiej przyrody. Omijaliśmy kurorty, typowo turystyczne miejsca, zawsze odpoczywaliśmy w ciszy natury. I tak mi zostało. Jestem rodzicom wdzięczna za to, że rozkochali mnie w tym pięknym świecie.
      Tu była sytuacja podobna. Z moją mateczką chrzestną odpoczywałyśmy na łonie natury, a na wycieczkę pojechałyśmy na łono natury ;)

      Usuń
  7. Piękna ucieczka w naturę :)!!! Też preferuję takie spędzanie urlopu :D!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czynne i naturalnie spektakularne :) Choć to park, a nie las, ale fajnie urządzili, mało ingerowali w niego, dlatego wygląda jak busz.

      Usuń
  8. dla odmiany płasko. żeby nie wpadać w rutynę. i bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że ja bardzo lubię płasko. Gdyby mąż powiedział, że wyprowadzamy się np. w Dolinę Rospudy, nie wahałabym się ani chwili. Choć nie ukrywam, że w góry by mnie ciągnęło, bo polubiłam te nasze wędrówki. Wszystko da się jednak pogodzić, kwestia logistycznego myślenia i planowania.

      Usuń
  9. Witaj Aniu.
    O lala, widzę ze znasz nie tylko zagranicę, ale i swoją okolicę.
    I tak trzymać.
    Pozdrawiam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A miałeś jakieś wątpliwości?
      Rozwiń zakładkę "Polska" :P
      Pozdrawiam serdecznie
      i już zapowiadam, że polskich wędrówek pojawi się więcej. :)

      Usuń
  10. Polska jest piękna i niedoceniana. Mamy tu wszystko: niziny, wyżyny, góry, morze, jeziora, lasy, puszcze, bagna, jaskinie krasowe, piękne zabytki, florę i faunę obfitująca w liczne gatunki chronione. Dlatego chętnie podróżuję po naszym kraju. Kocham moje Mazury, uwielbiam Podkarpacie, Bieszczady, Beskidy i nasze polskie morze. Gdyby jeszcze klimat był nieco cieplejszy - mniej zimy i pluchy, a więcej słońca i lata, to byłabym usatysfakcjonowana w 100 procentach. Czy ta pierwsza roślinka na zdjęciu to petunia? Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś ustawicznie zachwycałam się naszymi rejonami. Oczywiście Mazurami najbardziej, tam mi zawsze było najlepiej i chciałam się tam nawet przeprowadzić.
      Klimat mi odpowiada, wręcz uważam, że lata są trochę za ciepłe, ale to kwestia predyspozycji. Z powodzeniem mogłabym się przenieść na Suwałki :D :P
      Z kolei uważam, że zima jest w Polsce za słaba, ale może to i lepiej, bo ni radzimy sobie z żywiołem i śnieg paraliżuje miasta.
      Czarna roślinka to surfinia. A tak, znalazłaś już, widzę pod spodem. Muszę ją podpisać też.

      Usuń
  11. O, już znalazłam. Te czarne kwiaty to surfinia Black Mamba

    OdpowiedzUsuń
  12. Kochana!
    Pięknie spędzony czas:)
    Heliotrop mam co roku na balkonie, ze względu na ten niesamowity zapach:)
    Pozdrowionka zostawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heliotrop mi się spodobał od pierwszego aromatu... chyba można tak napisać? Nazwa jest śmieszna, dlatego łatwo zapamiętałam.

      Usuń
  13. Dobrze, że zrobiłaś coś dla siebie i oderwałaś się od obowiązkó rodzinnych. Na szczęście ja mam się gdzie podziać i mam już w Warszawie swój kąt. Zbyt dużo takich zobowiązań to nie dla mnie. Piękna ucieczka w naturę i do ulubionych przez Ciebie zamków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie takie zobowiązania też nie za bardzo... Owszem – są ważne, ale to nie na moją głową. Zazwyczaj z Polski przyjeżdżam bardzo zmęczona właśnie ludźmi.

      Usuń
  14. Czy wiesz, że niedaleko Krakowa także jest Ujazd? I piękny jak wszystkie Ujazdy.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem, nawet wspomniałam o nim ukradkiem, żeby zaznaczyć, że to nie ten spektakularny Ujazd, który zapewne większość zna chociażby ze zdjęć. I tam jeszcze nigdy nie byłam.

      Usuń