Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

Ile lat ma nasza planeta?

"Kucyki Pony jedzą opony, a jak się zmęczą, rzygają tęczą."
– siostrzenica


Ci co mnie już trochę znają, wiedzą że każdą rzecz lubię sprawdzić, lubię wniknąć głębiej w nauki i liczne teorie, aby w natłoku konfabulacji odnaleźć prawdę. Startując w dorosłość i kolejno pokonując stopnie powszechnej edukacji aż do osiemnastego roku życia i dalej, uczyłam się przyjmując wiedzę tylko na wiarę. W zeszytach i podręcznikach najczęstszym słowem była "teoria". Nawet początek świata jest teorią, ewolucja jest teorią, dosłownie w co by nosa nie wsadzić, tam jakaś teoria w dodatku większość brzmi tak nieprawdopodobnie, że dziwi mnie do tej pory, iż naukowcy skłonni uwierzyć w takie coś, negują istnienie Stwórcy.
   W szkołach uczą, że na początku było nic, które później wybuchło. Wybuch ten zapoczątkował proces rozszerzenia się wszechświata itd. I to jest dla mnie baśń, teoria wysnuta z niesprawdzonego. Bo nauka (aby nią była) musi zostać sprawdzona i musi dać się ją potwierdzić.
   Zobaczmy jak to brzmi: na początku było NIC, które wybuchło, a potem zaczął formować się wszechświat. Miliardy lat później Ziemia się ochłodziła, powstały skały i zrobiły zupę, która krążyła na planecie. Samopowielający się system wyłonił się z tej właśnie zupy. Niesamowite i nie do udowodnienia.

źródło zdjęcia
Być może jeszcze za krótko żyję na tym świecie, aby ogarnąć pełnię wiedzy, ale czy pełnia wiedzy jest możliwa do osiągnięcia przez jednego człowieka?
   Temat wieku naszej planety zainteresował mnie w dwóch dziedzinach, astronomii i geologii. Liczę przy okazji na to, że nie tylko razem zastanowimy się nad pewnymi kwestiami, ale i być może rozjaśnicie mi co nieco, bo jak na razie wszystko wydaje mi się mieć swoje miejsce między bajkami.
   Będę zadawać dużo pytań.

Groot – wędrówki w czasie pandemii – czy są możliwe?

Na drzewie milczenia wisi jego owoc – spokój.

– Arthur Schopenhauer


na początku marca, 2020
/w czasach zarazy
Ponieważ wydano rozporządzenie zachęcające mieszkańców Szwajcarii do spędzania czasu na łonie natury, co poparte jest słusznym argumentem o hartowaniu odporności ciała na świeżym powietrzu, stosując się do zaleceń, wybraliśmy się na szlak górski, gdzie najłatwiej jest unikać ludzi.
   Ponura wiosna nie pozwala już wędrowcowi spacerować najwyższymi szczytami, gdyż odpadająca płatami zmarzlina tworzy zbyt niebezpieczne warunki mogące zagrażać zdrowiu i życiu, a w większych lasach jest bałagan, co z kolei przyczynia się do zwiększenia liczby pacjentów na oddziale ortopedycznym.
   Wiosna to czas, który trzeba przeczekać, cierpliwie spacerując lżejszymi szlakami niższych partii gór. Trzeba i z tego skorzystać, gdyż w lecie będzie zbyt gorąco i tradycyjnie ucieknę w skaliste, chłodne przełęcze, albo... gdziekolwiek będę, znajdę jakąś metodę.

Pochodzenie zdjęcia za chwilę zostanie wyjaśnione.

Dlaczego uważam, że Kościół katolicki i chrześcijaństwo, to nie jest to samo? (cz. 4)

Uwaga: Dla tych, którzy przegapili początek i nie wiedzą o co chodzi. Moja historia, wstęp oraz źródłosłowie znajdują się w części pierwszej: link


Ciężko jest pisać o historii chrześcijaństwa, ponieważ głównie byli mordowani i są to smutne historie, wręcz rzeźnickie. Ale denerwuje mnie – żeby nie powiedzieć gorzej – gdy mówi się, że chrześcijaństwo przyczyniło się do powstawania wojen religijnych. Zadam konkretne pytanie: gdzie są ci którzy trzymają miecz, a gdzie są ci, którzy są nim przebijani?
   I piszę to nie tylko do Michała, mojego serdecznego czytelnika, którego lubię i którego szanuję (pozdrawiam Cię Michale). Piszę do wszystkich, bo zależy mi, by wreszcie było jasne, że historia katolicka to nie jest historia chrześcijańska i że chrześcijanie nie rozpętali nigdy żadnej wojny religijnej.
   Jedyne czemu są winni chrześcijanie biblijnie wierzący, to tego, że istnieją i samodzielnie czytają Pismo ze zrozumieniem i że nie dają sobie wciskać żadnych kitów, oraz że innych to wkurza.

Na marginesie: właściwy tekst Biblii mamy nie z tradycji aleksandryjskiej ale z antiocheńskiej. Byli tam chrześcijanie, dla których najważniejsze to sporządzać kopie (wiele kopii) oraz żyć według Biblii.

Źródło grafiki
Dziś w ostatnim wpisie z tego cyklu, poruszyłam 3 tematy:

  • Ikonoklazm - kilka konkretnych przykładów
  • Czy "papież" to biblijna posadka?
  • Do przemyślenia, czyli do własnej analizy, najlepiej w duchu

Dlaczego uważam, że Kościół katolicki i chrześcijaństwo, to nie jest to samo? (cz. 3)

Uwaga: Dla tych, którzy przegapili początek i nie wiedzą o co chodzi. Moja historia, wstęp oraz źródłosłowie znajdują się w części pierwszej: link


Temat Kościoła rzymskiego właściwie należałoby zacząć od tego na czym się on opiera, czyli na Słowie Bożym. Każdy pamięta, że w czasach średniowiecza analfabetyzm był dla Kościoła bardzo na rękę, gdyż nie umiano samodzielnie zapoznać się z Pismem Świętym, na którego podstawie rzekomo zbudowano całą religię.
   Kościół jednak nie poszedł za oryginalnym tekstem Hebrajskim. Poszedł za tłumaczeniem greckim, które dokonało się 300 lat p.n.e. w Egipcie w Aleksandrii. Dołożono doń inne teksty, dobre do celów historycznych i dydaktycznych. Zaczęto przyjmować za pisma natchnione całą Septuagintę i interpretować jako gnostyckie.
   Dziś Kościół rzymski ma trochę trudniej, ponieważ umiemy już czytać i nawet możemy sobie kupić Biblię, ale Kościół i z tym sobie poradził, wmawiając nam, że nie umiemy czytać ze zrozumieniem.

Dzisiaj chcę poruszyć cztery tematy:
  • Biblia – dlaczego nie wolno nam czytać?
  • Papierz – cesarz
  • Poganizacja chrześcijaństwa
  • Pisarze pierwszych wieków – czy oddzielali chrześcijan od katolików?
źródło zdjęcia

Dlaczego uważam, że Kościół katolicki i chrześcijaństwo, to nie jest to samo? (cz. 2)

Uwaga: Dla tych co przegapili początek i nie wiedzą o co chodzi. Moja historia, wstęp oraz źródłosłowie znajdują się w części pierwszej: link


Jeżeli wierzymy przewodnikowi, który ma za zadanie opowiedzieć nam ewangelię, wkładamy tak zwanemu duszpasterzowi dłoń w jego dłoń i pozwalamy, by nas prowadził i nauczał. Jasnym jest, że mu ufamy i wierzymy w jego prawdomówność.
   Po latach prowadzenia w wierze rzymskiej odkrycie, że coś jest nie do końca tak jak być powinno, może być druzgocące. Przeżyłam to kiedyś. Niestety zostałam z tym kompletnie sama i na kilka lat zeszłam z drogi Chrystusa. Nie przestałam nigdy wierzyć, ale swoim życiem pokazywałam raczej jak można się stoczyć na dno.
   Dziś wiem jakie ważne jest, by nie zostawiać nowo-nawróconych ludzi samych. Ludzi, którzy dopiero raczkują w prawdziwej wierze - bo opartej na Słowie Bożym - zwłaszcza, jeżeli mają za sobą takie "turbulencje".

🍀 🍀 🍀 🍀 🍀 🍀

Na dziś zaplanowałam rozwinięcie trzech tematów:
  • Czy Kościół katolicki naucza od zawsze tak samo?
  • Getto dla Żydów utworzone przez Kościół
  • Msza święta

Dlaczego uważam, że Kościół katolicki i chrześcijaństwo, to nie jest to samo? (cz. 1)

"Pięćset lat temu, od roku 1508 wzwyż, pewien mężczyzna głosił Słowo Boże w kościele (parafii Rzymsko katolickiej). Głosił kapłaństwo wszystkich wierzących i chciał, aby Kościół katolicki powrócił do Biblii..."


– Torben Sondergaard


Nie wykorzystujcie tych informacji jako oliwy, którą możecie dolać do ognia. To nie jest amunicja, którą Wam wręczam po to, żebyście mogli strzelać w stronę osób religijnych.
   Przed laty opowiedziałam po raz pierwszy jak wyglądało moje życie na religijnej drodze, która nagle trzasnęła wraz z poznaniem Słowa Bożego i w konsekwencji opuściłam Kościół katolicki. Dostaję coraz więcej próśb o to, bym nakreśliła w końcu klarowną różnicę między wiarą biblijną opartą wyłącznie na Słowie Boga, a religią katolicką. Pytaliście mnie wiele razy dlaczego tak dobitnie podkreślam, że te różnice istnieją. Zebrałam w końcu dość materiału, by napisać dla Was odpowiedź.
   Powyższy cytat jest dziś bardzo ważny, startujemy bowiem z tezy znamionującej, iż Kościół katolicki nie jest tym samym Kościołem, o którym napisane jest w Biblii.



George Orwell – pisarz, który nie przebierał w słowach. Krytyk społeczeństwa.

"Współczesny świat, tempo życia i działania, wszystko sprawia, że dzisiaj jesteśmy cyfrą w dzienniku, numerkiem w kolejce, peselem w tożsamości. Mamy własny kod (ID partnera)
   Stajemy się kserem z ksera, kopią kopii, przydzieleni do stanowiska pracy, ustaleni w targecie. Pięćdziesiąt telefonów dziennie, dwadzieścia maili, pięć ofert na dzień. Liczby, cyfry, statystyki. Miejsce w tabelce.
   Totalnie bezimienni. Zaszufladkowani w rolę.

Posypani lukrem w otoczeniu tworu czekoladopodobnego, aby odnaleźć się w festiwalu próżności."


– Mateusz Mrozowski



George Orwell był pasjonatem obserwowania ludzi, na których spoglądał oczyma widzącymi bardzo wiele i dostrzegał z biegiem lat zachodzące w nich zmiany. Często uznawany był za najlepszego kronikarza kultury. W swoich powieściach stawiał intrygujące pytania, np. czy to nie dziwne, że rodzice – stając się nimi – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zmieniają się w swoje karykatury? Dawniej prężni i pełni pasji, a w następstwie bardziej zajęci niż sanitariusz po katastrofie naturalnej. Nie mający czasu zadbać o siebie po to chociażby, aby zawsze mieć siłę na to, by być dla tego dziecięcia zdrowym.
   "Wywarł istotny wpływ na współczesną kulturę. Przymiotnik „orwellowski” określa sytuacje, w których system zagraża wolności jednostki bądź całych społeczeństw, szczególnie w zakresie prywatności. Zwroty takie jak „Wielki Brat patrzy”, czy „Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze” są używane w potocznym języku. Powieść Rok 1984 była także inspiracją dla stworzenia popularnego reality-show Big Brother, emitowanego w kilkunastu krajach"
– podaje Wikipedia


Pass da Sett (2310 m) – historyczny szlak w przestrzeń ciszy.

„Działaj jak człowiek myślący. Myśl jak człowiek czynu”


– Henri Bergson


na początku marca, 2020
W dolinach zaczyna dominować zieleń, pojawia się coraz więcej kwiatów, a na wysokości 2 tysięcy metrów nadal trwa przepiękna zima. Tegoroczna nie dopieściła wszystkich (niektórzy wcale za nią nie tęsknili), szczęściem jednak (jako zwolennik chłodnych pór roku) miałam wybór i mogłam się nią rozkoszować jeszcze w marcu.
   Wychodzę z założenia, że potrzeba jest matką kreatywnego umysłu i twórczego myślenia. Zawsze udawało mi się wybrnąć z różnorakich sytuacji. Od dziecka nienawidzę ograniczeń, jestem typem buntownika i zawsze udaje mi się znaleźć alternatywę.
   W porach roku jest o tyle trudniej, że nie zawsze mamy tak blisko do regionu, w którym panują nasze wymarzone warunki. Jednak jakoś zawsze dawałam radę znaleźć coś dla siebie, tyle że w odróżnieniu od polskich pomysłów, Szwajcaria pozwala mi na działanie z większym rozmachem.


Drań z Werdenbergu (6)

↻ część 1
↻ część poprzednia, 5



styczeń
Był to czas tak wielkich zmian, że aż sama sobie się dziwię – po pierwsze – dlatego, że się zdecydowałam na coś tak szalonego – po drugie – że tak szybko się uwinęłam. Nie miałam czasu aby zapisywać myśli i wrażenia, choć targały mną silne emocje, których spisywanie na szybko mogłoby wprawiać moje pióro (czy raczej klawiaturę) w drżenie...

Kobieta w świecie religijnego fanatyzmu.

„Bo Pan w ludzie swoim ma upodobanie”

– Ps 149, 4


Często przyglądam się stereotypom. Poglądom, które szufladkują ludzi. Tematom, które bywają wstydliwe. Są takie stereotypy, które niejednokrotnie dotknęły i mnie, zniżając do poziomu, w którym akurat miałam pozostać jako nieszkodliwa i pokorna.
   Pisząc dziś te słowa, opierałam się na książce "Jezus i kobiety", Enzo Bianchi. Autor wydobył w niej na światło dzienne to, co wielu z nas czytając Pismo Święte, uznaje za mało ważne, lub czego nawet nie dostrzega. Bardzo ciekawa pozycja, polecam dla poszerzenia tematu.