Wędrówki:

Zakładki dotyczące wędrówek, są rozszerzone i znajdują się po prawej stronie bloga.

"Odpowiadam za to co powiedziałam, nie za to co zrozumiałeś."

26 października 2020

Epickie wakacje, cz. 11 – Rheinfall, największy wodospad Europy.

"Najpiękniejszym i najpotężniejszym wodospadem świata jest wodospad marzeń."


pierwszy dzień sierpnia, 2020 

Pisali o nim Goethe, Wilhelm Heinse, Mörike i inni. Należy do elity trzech największych wodospadów w Europie, przy czym Rheinfall jest największy pod względem przepływu wody. Aby epickości stało się zadość, to miejsce koniecznie musiało znaleźć się na liście naszych wędrówek.
    Po raz pierwszy byliśmy tu we dwoje, kontynuując nasz miesiąc miodowy. Romantyczny obiad i miejscowe specjały dopełniły wówczas dzień wrażeń, a tym razem z naszymi współtowarzyszami był to dopiero początek wspaniałej wędrówki po tym zacnym regionie.
    Tutejszy pejzaż odróżnia się od innych wodospadów górującym nad nim zamkiem Laufen, oraz położonym w niedalekim sąsiedztwie, zabytkowym miasteczkiem Schaffhausen.

Obraz przedstawiający ten teren w dawnych czasach.
Mała galeria wisi na murach na dziedzińcu.

22 października 2020

"Skąd Kain wziął żonę?" – wykład.

Kiedy stworzył Bóg Adama,
On zapytał się – A dama?
– Jan Izydor Sztaudynger, Pierwsze pytanie


Od bardzo dawna powiela się na moim blogu w komentarzach pytanie o stworzenie człowieka. Każdy mój materiał odnośnie analizy tekstów biblijnych, zachęca Was do zadawania mi różnych pytań, jednak to o pochodzenie rodzaju ludzkiego od jednej pary, przewija się już od bardzo dawna.
    Uczciwie przyznam, że nie planowałam pisać osobnego artykułu na ten temat, ale niedawno zupełnym przypadkiem wpadł mi przed oczy pewien wykład, który zainspirował mnie i zdecydowałam jednak udostępnić go.
    Zachęcam więc do obejrzenia całości, ja tym czasem przejdę do tytułowego sedna i wypiszę z niniejszego wykładu potrzebne kwestie. Będą to więc cytaty z poniższego nagrania.

/źródło zdjęcia

18 października 2020

Cicho jak łza parująca z rzęs.

"Dotknij mnie. Łagodne oczy. Łagodna, łagodna, łagodna dłoń. Samotny tu jestem. O, dotknij mnie zaraz, teraz. Jakie jest to słowo znane wszystkim ludziom?"
– James Joyce, Ulisses


zdjęcia ze schyłku września, 2020

Świat woalką okryty, zdobny koralami rosy na cieńszych od rzęsy niciach, błyszczy powabnie w tej chwili wyniosłej kiedy jutrzenka wstaje. Mroki to jeszcze niewyraźne, a sen spływa po mnie kryjąc przed spojrzeniami tych, którzy nadal śnią. Być może, bo któż wie ile jeszcze snów zostało gospodarzom o szóstej nad ranem? Może już żaden?
   Wychodzę na drogę, lecz ta wydaje mi się zbyt oczywista. Co tam może się wydarzyć? Jaka tam przygoda może czekać? Przyszłość pokazała mi, że źle ją oceniłam. Tymczasem skręciłam w bok gdzie zamyślone łąki obiecywały piękno i niezwykłość.


15 października 2020

Epickie wakacje, cz. 10 – Gigerwaldsee i St. Martin.

[W poematach Homera] "...herosi, a nawet bogowie, obowiązkowo kończą ucztować o zachodzie słońca i idą spać, jak zaleca sama Atena w Od. III 331-336."

– Marek Węcowski, Sympozjon, czyli wspólne picie.

Początki greckiej biesiady arystokratycznej (IX-VII wiek p.n.e.)


u schyłku lipca, 2020

Przeprowadziliśmy z naszymi gośćmi sympozjum w sprawie stopnia trudności szlaku względem pogody. Ponieważ upały hulające po Szwajcarii ostro dały nam wszystkim popalić na ostatnich szlakach, zdecydowaliśmy jednomyślnie, że wybierzemy lekką trasę, ale oczywiście zgodnie z zamiarami – epicką widokowo. Czy nam się to udało, czytajcie dalej.
   Prowadzi tam górska droga, a w letnie weekendy trasa autobusu pocztowego, aż do ukończonej w 1976 r. tamy. Zostawiliśmy samochód dokładnie na tamie gdzie są wytyczone miejsca parkingowe, a potem udaliśmy się na spacer wzdłuż południowego brzegu jeziora, gdzie wąska asfaltowa droga prowadzi przez tunele do dawnej osady St. Martin w Walser. Droga jest zamknięta zimą ze względu na zagrożenie lawinowe. Był to kolejny upalny dzień. Jako ciekawostkę dodam, iż temperatury nad jeziorem Gigerwald obecnie spadły już poniżej zera.

Widok z tamy na stronę suchą.

11 października 2020

Krzaki, w których żyję.

 "Zawsze silniejszy jest ten kto się uśmiecha
niż ten kto się wścieka"
– jakiś Japończyk


październik, 2020

Ostatnio wspomniałam Wam, że mieszkam w cudzych krzakach. Pora to wyjaśnić: otóż rozróżniam dwa miejsca zamieszkania – w mieście i poza miastem. W mieście najwięcej jest betonu, poza miastem krzaków. Niektórzy ludzie mawiają o jakimś zadupiu, ale nie będziemy przecież wulgarni.
   A dlaczego w cudzych? Można powiedzieć, że jesteśmy z mężem bezdomni i aktualnie czekamy na cudowne sprzężenie naszych losów aby znaleźć się na swoim. Czyli jesteśmy domni i najedzeni, ale jednak nie możemy mówić, że mamy dom. Wzmacniamy szeregi licznych rodzin wynajmujących, z tym że my raczej pożyczamy. Od rodziny. Uczucie bardzo podobne, bo wiesz, że dbasz dla kogoś i raczej się nie chce.

8 października 2020

Relacja wzajemności i jej jakość.

Niech czas świat trawi, a nas zostawi.
– Ja


Przyjaźń od lat definiowałam jako pochodną miłości. Relacja ta, jest dla niczym innym jak zaufaniem, okazywaniem sobie uczucia, relacją wzajemności, dzielenia szczęścia i nieszczęścia. Miłość jednak, kojarzona jest głównie z partnerstwem, związkiem między kobietą a mężczyzną. Jest współżyciem i prokreacją. Oraz, mawia się, że to miłości towarzyszy przyjaźń.
   Zaczynam skłaniać się ku myśli, że jest troszkę inaczej. To przyjaźni powinna towarzyszyć miłość, a ta, wcale nie jest relacją stricte małżeńską. Miłość ma bardzo wiele twarzy, kilka jest dla nas oczywistych jak np. relacje rodzicielskie.
   Pewna konferencja, na której byłam słuchaczem, przybliżyła mi ten temat. Zwróciła moją uwagę na bardzo ciekawy aspekt: miłość – jako efekt przyjaźni.


Często boimy się powiedzieć komuś "kocham", bo przecież nie wypada, to "tylko mój przyjaciel". Może wielkie słowa mają współcześnie zbyt ciężkie brzmienie, więc nie każdy odbiorca wyznania zrozumie to poprawnie. Właśnie – czy zdajemy sobie sprawę z tego, że miłość może być w naszym życiu wszędzie, nie tylko w rodzinie? Ale co z samą przyjaźnią? Boimy się pochopnie nazwać kogoś przyjacielem jednak być może niesłusznie.

4 października 2020

Epickie wakacje, cz. 9 – Klöntalersee. Gdzieś na granicy rzeczywistości, a planu filmowego do reklamy Bounty.

"Ten kto raz spojrzy na swoją samotność w korzystnym świetle, nigdy nie zapomni tego obrazu do końca życia."

– szwajcarski noblista Carl Spitteler


u schyłku lipca, 2020

Kiedy pierwszy raz przyjechaliśmy z mężem w tamte strony, wiedziałam, że będę musiała tam powrócić. Choć w Szwajcarii wszystkie jeziora mają wody koloru turkusowego lub morskiego, jezioro Klontaler wyróżnia się od innych jakie dotąd widziałam. Urzekające jest przede wszystkim umiejscowienie pośród szpiczastych szczytów, z których tryskają wodospady i naprawdę wiele zależy od światła jakie akurat na to wszystko pada.
   Nasi goście potrzebowali dnia odpoczynku w tym epickim szaleństwie, zresztą nie tylko oni. Codzienny trekking potrafi dać się we znaki. Wtedy właśnie przypomniałam sobie o Klontalersee. Byłam pewna, że im się tam spodoba, a już przed ich przyjazdem zachęciłam do spakowania kąpielówek, więc pomysł musiał powstać prędzej czy później. Sama miałam od dawna dużą ochotę gdzieś popływać, a naprawdę mało mieliśmy wykorzystanych ku temu okazji.
   ➤ pierwszy kontakt z jeziorem Klontal

Jezioro widziane ze szlaku górskiego,
była to wyprawa na krasową górę Silberen (2314 m),
opowieść tu: link

1 października 2020

Ten dom zbudowany z marzeń

Prędzej zginą rzeki, góry,
Niźli Polska i Mazury.

– Wincenty Pol "Piękna nasza Polska cała"


u schyłku września, 2020

Pierwszego dnia bliżej wieczoru, kiedy koła samochodu po czterech godzinach jazdy wreszcie się zatrzymały, doznałam ciekawego uczucia. Zobaczyłam dom z bali, ten sam, który oglądałam dosyć często na zdjęciach. Pamiętałam jak powstawał, znałam historie opowiadane przez przyszłą panią domu – byłam świadkiem urzeczywistniającego się marzenia.
   I teraz po latach znalazłam się przed nim, a z myśli nie chciało ulecieć zdanie: "dom zbudowany z marzeń". Tak eterycznie i tak banalnie to wygląda w tytule niniejszego wpisu, ale nie znalazłam niebanalnego synonimu. I tak właśnie należy – budować z marzeń, cokolwiek by to było, to najtrwalszy budulec, bo wierzę, że piękne marzenia pochodzą z Nieba.


27 września 2020

22. Pięcioksiąg na mapie – Mojżesz budowniczy i przykazania.

 19:16 Trzeciego dnia o poranku pojawiły się grzmoty i błyskawice, i gęsty obłok nad górą, i bardzo potężny głos trąby, tak że cały lud, który był w obozie, zadrżał.

19:17 I Mojżesz wyprowadził lud z obozu na spotkanie z Bogiem, i stanęli u stóp góry.

19:18 A góra Synaj cała dymiła, gdyż PAN zstąpił na nią w ogniu. Dym unosił się z niej jak dym z pieca i cała góra bardzo się trzęsła.

19:19 A gdy głos trąby się przeciągał i coraz bardziej się rozlegał, Mojżesz mówił, a Bóg odpowiadał mu głosem.

– Księga Wyjścia 19:16-19


▷ wprowadzenie do cyklu.
▷ poprzednia część – Góra Boga - ślady po wydarzeniach biblijnych.

Poprzednim razem odszukaliśmy na Górze Boga wszystkie ślady znanych i mniej znanych wydarzeń biblijnych. Dziś przybliżymy sobie Słowo Boże i posłuchamy Go, aby przypomnieć sobie co powiedział Bóg Izraelitom zgromadzonym u stóp Synaju.
   Część merytoryczną zamkniemy tematem budowy przybytku i Arki Przymierza. Pełny opis znajduje się w rozdziałach, które są rzadko czytane. Żmudne wytyczne często niezrozumiałe, powinny pobudzać wyobraźnię z powodu wspaniałości tych rzeczy. Spróbuję więc rozjaśnić ten wątek i zachwycić Was.
   Będziemy korzystać głównie z Księgi Wyjścia, toteż w tym przypadku zapisuję jedynie numerację rozdziałów i wersetów, pozostałe cytaty oczywiście w całości podpiszę. Cytując Pismo, korzystałam z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej.

Księga Wyjścia, rozdział 20 i następne.

18 września 2020

Tectonic Arena Sardona / tam gdzie góry są do góry nogami – część druga.

"Jeśli myślisz, że przygody bywają niebezpieczne, spróbuj rutyny. Ona jest śmiercionośna."

– Paulo Coelho


Część poprzednia tutaj: link

Oto dalsza część naszej przygody na terenie światowego dziedzictwa UNESCO. Będę miała świetną okazję aby przybliżyć i dokładnie wyjaśnić co w tych skałach jest takiego wyjątkowego. Jednakże zacznijmy od samego szlaku.
   Nadal zostajemy na stopniu trudności T2, lecz z uwagi na wąską ścieżkę prowadzącą przez piarżysko, uczulam na stopień zaawansowania oraz na kondycję (dosyć strome podejście, i zejście). Zalecałabym osobom z lękiem wysokości o niewybieranie się na ten szlak (niemniej nadal mówimy o trudności podstawowej). Zatem ruszamy!